logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12586
Lampką szampana pomorscy przedsiębiorcy wznieśli dziś toast za pomyślność regionu w 2020 roku. Doroczne spotkanie, którego gospodarzami są Pomorska Izba Rzemieślnicza Małych i Średnich Przedsiębiorstw, organizacja Pracodawcy Pomorza oraz Regionalna Izba Gospodarcza Pomorza, tym razem odbywało się w gdańskim Hevelianum. Zgodnie z kilkunastoletnią tradycją, w tej symbolicznej chwili z przedsiębiorcami byli przedstawiciele władz samorządowych, politycy, ludzie ze świata kultury, nauki, sportu i mediów oraz zagraniczni partnerzy pomorskiego biznesu. 9.01.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego w czwartkowy wieczór była miejscem spotkania promującego trzeci tom cyklu „Pośród nas. Twórcy pomorscy i gdańscy. Rozmowy niedokończone”. Książka pod redakcją Grażyny i Feliksa Tomaszewskich oraz Mirosławy i Stanisława Modrzewskich ukazała się nakładem Wydawnictwa UG. Serię tę zapoczątkowała w 2016 roku publikacja będąca efektem spotkań z Zofią Sumczyńską i Andrzejem Grzybem, Arturem Nowaczewskim, Pawłem Huelle, Stanisławem Modrzewskim, Krystyną Lars i Stefanem Chwinem, Andrzejem Lipniewskim, Olgą Kubińską oraz Davidem Malcolmem. Bohaterami „Pośród nas II” byli: Tadeusz Dąbrowski, Andrzej Kasperek, Kazimierz Nowosielski, Jerzy Limon, Teresa Ferenc i Zbigniew Jankowski, Aleksander Jurewicz oraz Adam Kamiński. Najnowsza publikacja z tego cyklu pozwala nam uczestniczyć w rozmowach z Władysławem Zawistowskim, Barbarą Piórkowską, Markiem Szalszą, Ryszardem Horodeckim, Wojciechem Borosem, Izabelą Morską (Filipiak), Andrzejem Mestwinem Facem i Ewą Miłek. Goszczący na Uniwersytecie twórcy trzeciej serii są przedmiotem literaturoznawczej uwagi, ale przynoszą wraz z sobą również świat spoza typowej akademickiej wspólnoty, uświadamiając rozmiary i specyfikę otaczającej nas rzeczywistości „pośród nas”. Wszystkich bohaterów spotkań charakteryzuje silna tendencja do przełamywania dualizmu życia i literatury, działalności artystycznej i pozaartystycznej, twórczości typowo rozumianej i twórczości jako kreacyjnej pasji, mającej różne formy, odgałęzienia, rodzaje (urzędnicze, wydawnicze, instytucjonalne, naukowe, społeczne, dydaktyczne, itd.). Wszyscy są wyjątkowo silnie zanurzeni w materię życia i związane z nią problemy, pasje, fascynacje; w działania performerskie o różnym charakterze i wymiarze. Wszyscy, przełamując dystans między tym, co formalnie porozdzielane (np. nauki humanistyczne i przyrodnicze), tworzą wielopoziomową i skomplikowaną konstrukcję świata nam najbliższego. Nie zamykają się przy tym w ściśle ograniczonych (problemowo, tematycznie, dyskursywnie) granicach, ale budują różnego rodzaju nici porozumienia z uniwersalnym wymiarem ludzkiej egzystencji. Przekonują, że idea rozumienia i porozumienia nie jest tylko utopią i marzeniem naiwnych, ale naszą fundamentalną potrzebą. 9.01.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
13 stycznia minie o rok od zamachu na Pawła Adamowicza. Gdańskie uroczystości upamiętniające tragicznie zmarłego prezydenta miasta potrwają sześć dni (10-15 stycznia). Rok temu tyle samo czasu upłynęło od chwili, gdy spadła na nas ta najgorsza wiadomość, do ostatniego pożegnania śp. Pawła Adamowicza. To już rok, choć wydaje się, że przeżywaliśmy to bolesne rozstanie tak niedawno...
Radość 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku w cieniu tragedii – pisaliśmy 13 stycznia. Tuż przed godziną 20, kiedy rozpoczynał się happening „Światełko do nieba”, na scenę przy Targu Węglowym wtargnął 27-letni mężczyzna i dźgnął nożem prezydenta miasta. Paweł Adamowicz właśnie dziękował gdańszczanom za szczodre wsparcie Orkiestry. Tego dnia także był wolontariuszem, a do jego puszki wpadło ponad 5,6 tys. złotych. Po ataku szaleńca imprezę przerwano. Prezydent długo był reanimowany przez lekarzy. Potem czekaliśmy na pomyślne wieści z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. – Proszę państwa, pacjent żyje... chociaż jego stan jest bardzo, bardzo ciężki. Operacja trwała pięć godzin. Przetoczyliśmy 41 jednostek krwi. Urazy były bardzo ciężkie: poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej... O wszystkim zadecydują najbliższe godziny. Bardzo prosimy, żebyście państwo wspierali pacjenta, żebyście modlili się za niego – powiedział nam o godzinie 2.30 14 stycznia doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. leczniczych UCK. Nadzieja i solidarność. Od rana setki mieszkańców regionu zgłaszały się do stacji krwiodawstwa, żeby oddać krew dla Pawła Adamowicza. Wielu z nich zrezygnowało z tego powodu z pójścia do pracy. O dar życia zaapelowało Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
Kilka godzin później już wiedzieliśmy, że więcej dla prezydenta nie możemy zrobić. – Z najgłębszym żalem musimy państwa poinformować, że niestety przegraliśmy walkę o życie pana prezydenta. Mimo wielkich starań nie udało się go uratować. Cześć jego pamięci – przekazał o godz. 14.39 doktor Tomasz Stefaniak. Wiadomość poraziła nas tuż przed nabożeństwem zaplanowanym w kościele św. Brygidy na godz. 15. To miała być msza w intencji powrotu do zdrowia... W skupieniu, zadumie i wielkim smutku za duszę Pawła Adamowicza modlili się tu Ryszard Adamowicz – tata tragicznie zmarłego prezydenta, koleżanki i koledzy z czasów studiów na Wydziale Prawa UG, związkowcy Solidarności z przewodniczącym Piotrem Dudą, wojewoda pomorski Dariusz Drelich, radny i były konkurent Pawła Adamowicza w wyścigu o fotel prezydencki Kacper Płażyński oraz dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki. Ksiądz proboszcz Ludwik Kowalski przypominał, że Paweł Adamowicz wychowywał się w parafii św. Brygidy. Tutaj został ochrzczony, tu przyjmował komunię św. i sakrament bierzmowania. Duchowny wyraził pewność, że dusza Pawła była w jedności z Jezusem. Potem była msza w bazylice Mariackiej, a wieczorem mieszkańcy Pomorza spotkali się na wiecu przeciw przemocy i nienawiści przy Fontannie Neptuna. – Drogi Pawle, jesteśmy tu dziś z tobą jako twoi przyjaciele. Musiałeś czekać tak długo, aż do tak tragicznej chwili, żeby zobaczyć już stamtąd, z góry, ilu masz przyjaciół tu w Gdańsku. Dziesiątki tysięcy (…) Byłeś zawsze tam, gdzie trzeba było pokazać dobrą i odważną twarz, i stanąć przeciwko złu – mówił na Długim na Długim Targu przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, z trudem powstrzymując łzy. Gdańszczanie składali hołd zamordowanemu prezydentowi w wielu miejscach. Setki zniczy i kwiatów pojawiły się przed wejściem do magistratu, światełka płonęły pod przepasaną kirem tablicą informacyjną z napisem „Gdańsk” na wjeździe do miasta od strony Borkowa, zdjęcia Pawła Adamowicza widniały w witrynach wielu sklepów, lokali usługowych, biur i instytucji. 16 stycznia wieczorem na placu Solidarności paliły się tysiące zniczy ułożonych w „Największe Serce Świata dla Pawła Adamowicza”. – On chciał, żeby to miasto było otwarte dla wszystkich. Nieważne było, kto w jakim mówi języku, w jakim mieszka domu, gdzie pracuje, jaki ma kolor skóry, ale także, kogo kocha. Chciał, żeby w Gdańsku każdy czuł się dobrze, czuł się jak w domu. Proszę, żeby taka atmosfera w Gdańsku była. Dzisiaj jesteśmy w żałobie. Ta żałoba minie, ale bądźmy dobrzy dla siebie, kochajmy się, bądźmy uprzejmi, dbajmy o swoje miasto. Wiem, że Paweł jest tu z nami i że będzie, że będzie dobrym opiekunem miasta. Jego śmierć nie pójdzie na marne. A wiem to dlatego że tutaj wszyscy państwo jesteście, że jest was tyle, i starszych, i młodszych, wierzących i niewierzących. Dziękuję wam za to bardzo – mówiła do zgromadzonych na placu Magdalena Adamowicz, żona prezydenta. Tego wieczoru jeszcze raz zabrzmiała w jego ukochanym mieście pieśń „The sound of silence”. Cover utworu w wykonaniu zespołu Disturbed już zawsze będzie nam się kojarzyć z zamordowanym prezydentem.
Następnego dnia od godz. 17 żegnaliśmy Pawła Adamowicza w Europejskim Centrum Solidarności. Trumna z ciałem prezydenta, owinięta flagą z herbem Gdańska, otoczona wieńcami białych kwiatów, została wystawiona na podwyższeniu w ogrodzie zimowym. Wokół najbliżsi, przyjaciele, współpracownicy i mieszkańcy. Niemal przez dobę tysiące ludzi oczekiwało po kilka godzin w kolejce przed ECS, żeby oddać hołd zmarłemu prezydentowi miasta. Dzień później kilkadziesiąt tysięcy ludzi towarzyszyło mu w ostatnim spacerze z Europejskiego Centrum Solidarności do bazyliki Mariackiej. Pochód z trumną z ciałem śp. Pawła Adamowicza wyruszył kilka minut po godzinie 17 z placu Solidarności przy dźwiękach dzwonów kościoła św. Katarzyny. Kondukt przeszedł ulicami Doki, Łagiewniki, Stolarską, Podwale Staromiejskie, Pańską, Węglarską i Piwną pod bazylikę Mariacką, mijając po drodze miejsca ważne dla pana prezydenta – jego I Liceum Ogólnokształcące, Szkołę Podstawową nr 50, dom rodzinny przy ul. Mniszki, bazylikę dominikanów. Pod koła karawanu leciały białe i czerwone różne. Tłumy gdańszczan zebrały się pod bazyliką Mariacką, gdzie kondukt dotarł o godz. 18.20. Od drzwi świątyni do katafalku trumnę z ciałem Pawła Adamowicza nieśli prezydenci miast: Rafał Trzaskowski, Jacek Jaśkowiak, Jacek Karnowski, Zygmunt Frankiewicz, Krzysztof Żuk i Rafał Dutkiewicz. Przed 18.40 rozpoczęła się pożegnalna msza święta koncelebrowana pod przewodnictwem metropolity gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.
Pogrzeb odbył się w sobotę 19 stycznia. Milcząca wdzięczność, podziękowania za Gdańsk, za otwartość i miłość okazywaną ludziom – te słowa wielokrotnie wybrzmiewały w bazylice Mariackiej i na ulicach Gdańska podczas uroczystości ostatniego pożegnania śp. Pawła Adamowicza. Śródmieście było w południe jedną wielką świątynią. Nabożeństwo za duszę tragicznie zmarłego prezydenta miało charakter ekumeniczny. Paweł Adamowicz łączył pod gdańską flagą wyznawców wszystkich religii we wspólnotę. Na uroczystości pogrzebowe nie wystosowano ani jednego oficjalnego zaproszenia. Wszyscy byli tu dzisiaj z potrzeby serca, a wśród nich m.in. prezydent RP Andrzej Duda, byli prezydenci – Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, szef Rady Europejskiej Donald Tusk, obecny i byli premierzy, posłowie, senatorowie, prezydenci miast, samorządowcy... – Jesteśmy tu, aby otoczyć modlitwą pożegnania naszego brata w wierze, śp. Pawła Adamowicza, prezydenta miasta Gdańska. Oddać mu ostatnią posługę: braterstwa, szacunku i uznania. Wyrazić naszą solidarność z rodziną pana prezydenta rażoną gromem nieszczęścia. Zaświadczyć o jedności naszych serc w obliczu tragedii, której ofiarą padł śp. Paweł Adamowicz. Ale nade wszystko jesteśmy po to, aby nagle przerwane życie pana prezydenta włączyć w Paschalne Misterium Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Potwierdzić i wypowiedzieć pewność naszej katolickiej wiary, że śmierć nie oddziela nas od siebie, że pozostajemy nadal w głębokiej jedności i łączności z tym, którego żegnamy na drogę wieczności. On przecież nas tylko na tej drodze wyprzedził, nagle i niespodziewanie, ale wszyscy tą drogą zdążamy i wszyscy kiedyś razem będziemy w Chrystusie – powiedział abp Sławoj Leszek Głódź. Metropolita podkreślił w homilii, że tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to dzwon na trwogę, wezwanie do rachunku sumienia, przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego, do wyrugowania z języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci. Do głębi poruszyła nas wypowiedź dominikanina ojca Ludwika Wiśniewskiego. – Trzeba skończyć z nienawiścią, trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych. Nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę nienawiści pojawiającą się w internecie, szkołach, mediach, parlamencie i Kościele. Człowiek, budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju. I będziemy odtąd tego przestrzegać" – po tych słowach duszpasterza akademickiego na ulicach miasta rozległy się gromkie brawa.
Tuż przed godziną 15 urna z prochami prezydenta została złożona w pozłacanej niszy w ścianie kaplicy św. Marcina, nad marmurową płytą z napisem Paweł Adamowicz (1965-2019). Do miejsca wiecznego spoczynku prezydenta odprowadzili duchowni i najbliższa rodzina. Na zakończenie uroczystości orkiestra kameralna zagrała utwór „Time to Say Goodbye”. Do godziny 19 w całym kraju trwała żałoba narodowa. Nieco wcześniej miejsce pochówku prezydenta Adamowicza zostało udostępnione wiernym. 9.01.2020 / fot. KFP
W Warszawie groźne naklejki na pojemnikach śmietnikowych pojawiły się w grudniu ubiegłego roku. Okrągłe znaki z czerwonym krzyżykiem i hasłem oznajmiającym błąd w segregacji polegający na zmieszaniu frakcji bądź umieszczeniu w pojemniku „odpadów spoza systemu” to sygnał dla administratora nieruchomości, że inicjatywa jest teraz po jego stronie. Dopóki nie zrobi porządku, dopóty operator nie odbierze odpadów. W Gdańsku na pojemnikach na szkło, papier, metale i tworzywa sztuczne bądź „bio” od niedawna możemy spotkać czerwone nalepki o nieco innej treści: „Uwaga! Niewłaściwa segregacja. Odpady zostaną odebrane jako zmieszane (wyższa opłata)”. Miasta i firmy obsługujące tę sferę dyscyplinują mieszkańców w sprawie sortowania nie bez kozery. W życie wchodzi znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości porządku w gminach. Od 1 lutego gdańszczanie zapłacą za wywóz śmieci dwa razy więcej niż dotychczas. Gdynian czeka jeszcze większa podwyżka. Wyższe opłaty to nie wszystko. W myśl przepisów krajowych wszyscy w Polsce mamy obowiązek segregowania odpadów na pięć frakcji (szkło, papier, tworzywa i metale, bioodpady, resztkowe). Każdy właściciel nieruchomości w Gdańsku, począwszy od 1 lutego, zobowiązany jest do selektywnego zbierania odpadów, a jeśli dotąd zbierał odpady nieselektywnie, do złożenia przed 1 lutego deklaracji (DO-1, DO-2, DO-3, DO-4). Wzory dostępne są na stronie internetowej Czyste Miasto Gdańsk. Zgodnie z ustawą, w przypadku stwierdzenia braku obowiązkowej segregacji każdorazowo naliczona zostanie właściwa opłata podwyższona stanowiąca dwukrotność stawki podstawowej. 9.01.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Obowiązkowy, bezbłędnie odtańczony polonez, czerwona bielizna, w tym podwiązki na udach maturzystek, a do tego przesąd zakazujący obcinania włosów przed zdaniem ostatniego egzaminu. Tymi prawami studniówki rządzą się od lat. Reszta jest kwestią mody i wyobraźni. Kiedyś bawiono się w szkołach, salach gimnastycznych, na korytarzach, w klasach i aulach. Niektórzy z rozrzewnieniem wspominają tamte czasy (my również przypominamy dawne studniówki na załączonych zdjęciach). Gdzieniegdzie jest tak do dzisiaj, jednak większość maturzystów spędza ten czas hucznej zabawy w bardziej wyszukanych wnętrzach. Studniówki przeniosły się do sal hotelowych, lokali, klubów rozrywkowych czy przestrzeni publicznych, takich jak gdańskie Stadion Energa czy Centrum Stocznia Gdańska. Choć konserwatyści twierdzą, że miejsca te można odwiedzać, kiedy tylko ma się na to ochotę, a bal maturalny w szkole jest tylko raz w życiu, dla wszystkich jedno się nie zmienia: matura na pewno będzie. I to już za ok. sto dni. 8.01.2020 / fot. KFP
Nowe miejsce, wyższa jakość usług, a co za tym idzie większe bezpieczeństwo pacjentów. W Szpitalu Morskim im. PCK w Gdyni zakończyła się modernizacja przestrzeni na potrzeby Oddziału Urologicznego, który został tu przeniesiony ze Szpitala św. Wincentego a Paulo. Uroczyste otwarcie z udziałem członkini zarządu województwa pomorskiego Agnieszki Kapały-Sokalskiej oraz wiceprezydenta miasta Bartosza Bartoszewicza, radnych wojewódzkich i przedstawicieli służby zdrowia odbyło się w środę wczesnym popołudniem. – To drugi w ciągu ostatniego tygodnia oddział urologii w Szpitalach Pomorskich, który oddajemy do użytku po przeprowadzonej modernizacji [w ubiegłym tygodniu podobna uroczystość miała miejsce w Wejherowie – przyp. red.]. Inwestycja w znacznej części została sfinansowana z budżetu województwa pomorskiego. Dzięki niej poprawią się warunki, w jakich diagnozowani i leczeni są pacjenci. Zwiększy się ich bezpieczeństwo oraz jakość pobytu w szpitalu. Głównym zadaniem oddziału jest leczenie nowotworów, ale także leczenie takich schorzeń jak kamica nerkowa, przerost gruczołu krokowego oraz wady wrodzone układu moczowego – mówiła podczas otwarcia członkini zarządu województwa Agnieszka Kapała-Sokalska. W szpitalu im. PCK powstało nowoczesne ambulatorium urologiczne i dziewięć sal dla 25 pacjentów Odnowione zostały m.in. pomieszczenia zabiegowe i łazienki, na oddziale zamontowano monitoring i nowoczesne urządzenia diagnostyczne. – Trudno ukryć radość na twarzy. Na tę chwilę czekaliśmy długo. Było sporo zamieszania i sporo nerwów, jak to zwykle przy remoncie. Dobór kolorów, dobór mebli... Twórczy chaos wynikał oczywiście z zaangażowania, odpowiedzialności i tego, żeby ten oddział prezentował się naprawdę dobrze. Myślę, że będą to właściwie zainwestowane pieniądze i właściciel będzie dumny z tego, w jaki sposób oddział będzie funkcjonować – mówiła Jolanta Sobierańska-Grenda, prezes zarządu spółki Szpitale Pomorskie. – To spełnienie naszych oczekiwań, bo chcieliśmy zrobić profesjonalny Oddział Urologiczny o rozszerzonym zakresie i w innowacyjnej formie, z częścią pobytu jednodniowego. Nie byłoby to możliwe bez olbrzymiej rzeszy ludzi. Bardzo się cieszę, że dowodzę zespołem, który w tak krótkim czasie i z dużym zaangażowaniem potrafił przeprowadzić ten oddział w 2-3 dni – dodawał ordynator Lech Stachurski. Gdyński oddział urologiczny co roku przyjmuje ok. 2,5 tys. pacjentów. Zabiegi operacyjne wykonywane są trzema dostępnymi metodami: tradycyjną, endoskopową i laparoskopową. Głównym zadaniem oddziału jest leczenie nowotworów, m.in. nerki, moczowodu, pęcherza moczowego, gruczołu krokowego czy jądra. Stąd też decyzja o przeniesieniu oddziału do Szpitala Morskiego im. PCK w Gdyni, gdzie kompleksowo leczy się nowotwory. 8.01.2020 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Przez kilka miesięcy przechodnie z zaciekawieniem przyglądali się rusztowaniu stojącemu przy wschodniej ścianie kościoła św. Mikołaja w Gdańsku. Pod nadzorem konserwatora prowadzono prace murarskie przy detalach architektonicznych, których stan zagrażał bezpieczeństwu. Wykonano także prace konserwatorskie przy elewacji. Dotowało je Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Były to jedyne widoczne na zewnątrz prace związane z głośną akcją ratowanie zabytkowej świątyni. Jedyne, ale nie ostatnie. Konserwację tej ściany od strony ul. Lawendowej potraktowano jako swoisty poligon przed kolejnymi pracami. Ciekawie zapowiada się remont ściany północnej, tej od strony hali targowej, gdzie widoczne są pozostałości po krużgankach.
Rusztowanie już zniknęło, ściana jest bezpieczna. Pozostały zdjęcia z prac i przepiękne widoki z rusztowań, jakich nie zobaczymy z tego miejsca przez kolejne co najmniej 100 lat. We wnętrzach świątyni nadal stoją rusztowania, zbudowano również socjalne wzmocnienia pod sklepieniami zagrożonymi zawaleniem. Ponowna otwarcie dwóch naw Mikołaja dla wiernych i zwiedzających planowane jest w okolicach Wielkanocy. 8.01.2020 / zdjęcia: Daniel Słoboda / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP
Małpki, pandy, roboty, wielbłądy, foczki, tęcze, ogórki, jeżodinozaury... Ponad 400 pluszaków pochodzących ze zbiórki prowadzonej od października ubiegłego roku przez gdański sklep IKEA trafiło do pacjentów Szpitala Dziecięcego Polanki im. Macieja Płażyńskiego w Gdańsku. Za zabawki zapłacili klienci. Uroczystość przekazania kartonów wypełnionych maskotkami z kultowej serii Sagoskatt (i nie tylko) zaprojektowanymi przez dzieci z całego świata miała miejsce w środowe przedpołudnie. Podopieczni oliwskiej placówki już po raz drugi zostali tak hojnie obdarowani przez pracowników i klientów IKEA Gdańsk. Ale skorzystają także inni, bowiem dochód ze sprzedaży zabawek z limitowanej kolekcji we wszystkich sklepach sieci przekazywany jest rokrocznie na cele charytatywne. W Polsce fundusze zasilą tym razem program edukacji ekologicznej dzieci i młodzieży. – W działania dobroczynne angażujemy się od 16 lat. Co roku wybierana jest placówka, do której trafiają zebrane pluszaki. Kierując się sugestiami naszych pracowników, tym razem ponownie wspieramy Szpital Dziecięcy Polanki, do którego trafiają mali pacjenci z całego województwa. Potrzeby są tu ogromne i wiele dzieci można pocieszyć w chorobie – mówi Blanka Gniewkowska z działu marketingu w IKEA Gdańsk. – Maskotki odgrywają ważną rolę w procesie powrotu dzieci do zdrowia. Dzięki nim można poczuć się pewniej i bezpieczniej. Pluszowa przytulanka to powiernik dziecięcych sekretów. Sprzyja także budowaniu dobrych relacji z rówieśnikami. Jesteśmy bardzo wdzięczni firmie IKEA za zorganizowanie akcji, a wszystkim klientom, którzy kupili dla naszych małych podopiecznych pluszowe zabawki, składamy serdeczne podziękowania – mówi Jarosław Cejrowski, rzecznik prasowy Szpitala Dziecięcego Polanki. 8.01.2020 / fot. Eryk Puchała / KFP
Po ponad 37 latach do Teatru Wybrzeże ponownie wraca Kordian Juliusza Słowackiego. Premiera spektaklu w reżyserii Adama Orzechowskiego już w piątek 10 stycznia o godzinie 19.00 na Dużej Scenie. Dramaturg: Radosław Paczocha Scenografia, kostiumy, światła: Magdalena Gajewska Muzyka: Marcin Nenko Projekt plakatu: Paweł Kamiński W spektaklu występują: Magdalena Gorzelańczyk, Piotr Biedroń, Michał Jaros, Marcin Miodek, Robert Ninkiewicz, Grzegorz Otrębski i Paweł Pogorzałek. 7.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Wielka Zbrojownia znowu na chwilę stała się dworem okrutnego króla Heroda, Neptun po raz kolejny był świadkiem zwycięskiej walki dobra ze złem, a Zielona Brama pokłoniła się razem Kacprem, Melchiorem i Baltazarem Świętej Rodzinie. Tysiące gdańszczan i gości odwiedzających nasze miasto w dniu Objawienia Pańskiego wzięło udział w 10. gdańskim Orszaku Trzech Króli. Do wspólnego świętowania pod hasłem „Cuda, cuda ogłaszają” zaprosiły nas Stowarzyszenie SUM oraz Stowarzyszenie Kulturalne Wspierania Edukacji i Rozwoju z Oliwy. Tam się ta historia gdańskich orszaków przed laty zaczęła. W poniedziałek kolędnicy ze śpiewnikami w dłoniach i papierowymi koronami na głowach ruszyli w południe sprzed Bazyliki Mariackiej. Na czele pochodu konno poruszali się Trzej Mędrcy ze Wschodu prowadzeni przez gwiazdę, werblistów, dziecięce grupy rycerzy i dam dworu, a także dworzan z darami. W rolę Melchiora już po raz ósmy wcielił się dyrektor oliwskiego zoo Michał Targowski. Tak jak przed rokiem królami byli także szef Nadbałtyckiego Centrum Kultury Larry Okey Ugwu i Grzegorz Wszelaczyński z Zespołu Szkół Fregata, której młodzież i rodzice bardzo licznie uczestniczą w Orszaku. Magię wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat przybliżał uczestnikom święta doświadczony narrator Michał Juszczakiewicz. Kulminacja – składanie pokłonów i darów Świętej Rodzinie – miała miejsce na scenie usytuowanej przed Zieloną Bramą. W role Maryi Józefa i Dzieciątka wcielili się tym razem Olek i Cristiana Cavalieri Lukasiewicz oraz ich 5-miesięczny synek Leonard. Orszakowy Józef jest polskim Kubańczykiem, a Maryja – polską Włoszką. Oboje od dzieciństwa mieszkają w Polsce. Na zakończenie uroczystości wszyscy śpiewali polskie kolędy wspólnie z chórem Towarzystwa Śpiewaczego Gryf z Trąbek Wielkich oraz dziećmi ze szkół Fregata. Potem wysłuchaliśmy jeszcze koncertu carillonowego z wieży Ratusza Głównego Miasta. 6.01.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12586
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP