logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12683
Tysiące Polaków powierza mu swoje sekrety w mediach społecznościowych. Tysiące czytelników sięga po jego thrillery psychologiczne. Marcel Moss, twórca popularnego profilu „Zwierzenie”, spotkał się w piątek ze swoimi fanami w salonie Empik Galeria Bałtycka. Powodem jego nowa książka pt. „Nie patrz” (Wydawnictwo Filia) wydana zaledwie cztery miesiące po debiutanckim „Nie odpisuj”. – Wydawnictwo prosiło mnie, żebym nie mówił, w jakim czasie powstają te książki. Nie będę zdradzał. Mam to poczucie, że bardzo szybko idzie mi pisanie. Jak usiądę rano, to jestem w stanie napisać w ciągu dnia kilkadziesiąt stron. Ostatnio połowę książki napisałem przez święta. Najlepszy moment jest wtedy, kiedy jestem już za połową. Największy problem mam z napisaniem pierwszego słowa, co wynika też trochę z tego, że robię wiele rzeczy jednocześnie i wciąż traktuję pisanie trochę hobbistycznie. W tej chwili też powinienem już pisać książkę – opowiadał w Gdańsku Marcel Moss, z zawodu ekspert ds. social media i digital marketingu (absolwent Szkoły Głównej Handlowej i Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie). Jego debiutancka książka pt. „Nie odpisuj” jeszcze przed premierą podbiła listy bestsellerów i sprowokowała czytelników oraz internautów do gorących dyskusji na ważne tematy społeczne, takie jak przemoc fizyczna i psychiczna, hejt w Internecie, a także samotność i anonimowość w sieci. „Nie patrz” to opowieść o Ewie, która na co dzień jest szanowanym psychoterapeutą. Bohaterka skrywa jednak mroczną tajemnicę, którą poza nią zna tylko jedna osoba. Pewnego dnia kobieta dostaje na Instagramie wiadomość od swojej byłej pacjentki, Martyny, która przebywa na leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Gdy odtwarza filmik, widzi sceny, o których wolałaby zapomnieć. Tylko Martyna wie, co Ewa zrobiła przed laty. Teraz grozi, że upubliczni nagranie, jeżeli lekarka nie pomoże jej w rozwiązaniu sprawy głośnego morderstwa sprzed kilku miesięcy… 7.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Inauguracja piłkarskiej wiosny w Gdyni bez happy endu. Arka przegrała z Cracovią 0:1. Szkoda, bo jakością gry nie odbiegała od „Pasów”. Zwycięska bramka dla gości padła po rykoszecie. Piłka uderzona z rzutu wolnego odbiła się od muru i przelobowała Steinborsa. Nie brakowało w tym meczu nerwowych momentów. Sędzia Złotek pokazał piłkarzom aż 11 żółtych kartek (sześć zobaczyli gospodarze). Cracovia awansowała na fotel lidera. Wisła też się cieszy: rywal w walce o utrzymanie stracił trzy punkty...
Arka Gdynia – Cracovia 0:1 (0:1). Bramka: Hanca (37’). Widzów: 6815.
ARKA: Steinbors – Marciniak, Marić (90’ + 1 Danch), Maghoma, Wawszczyk – Deja – Jankowski, Nalepa (81’ Marcus), Vejinović, Mihajlović (71’ Samanes) – Serrarens. 7.02.2020 / fot. Grzegorz Jędrzejewski / 058sport.pl / KFP
Tramwaje – najpierw konne, a potem elektryczne – pojawiły się w Gdańsku wcześniej niż w Krakowie, za to dawna stolica Polski ma ich dzisiaj znacznie więcej. Dwukrotnie dłuższa jest też tamtejsza sieć tramwajowa. Po Krakowie jeżdżą bombardiery z siedzeniami ozdobionymi motywem Lajkonika, a w naszych pesach i dortmundach od kilku miesięcy coraz powszechniejsza jest tapicerka w kolorze bordowym z żółtym herbem miasta. Jeden z takich „herbowych” zmodernizowanych pojazdów N8C podziwiała dzisiaj w zajezdni Wrzeszcz sześcioosobowa grupa młodych miłośników komunikacji z Karkowa. Wycieczkę do bazy GAiT zafundowali sobie, uczestnicząc w licytacji na rzecz tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wygrali i ten weekend spędzają w Gdańsku. W piątkowe południe pojawili się w zajezdni Wrzeszcz. Na trasie zwiedzania – oprowadzał kierownik Piotr Myca – znalazły się m.in. hale warsztatowe, hala przeglądów technicznych, dyspozytornia, myjnia i tabor zabytkowych pojazdów. Goście z Krakowa mogli zobaczyć także naszą najnowszy pesę jazz duo, której patronem przed kilkoma dniami został Lech Bądkowski. – Co się mówi w Krakowie o gdańskich tramwajach? – Nic złego. Oczywiście nasze są lepsze i mamy ich więcej – mówi, śmiejąc się Damian Otwinowski. Młody krakowianin związany jest z branżą gastronomiczną, ale swoją przyszłość zawodową widzi w komunikacji. Zamierza zostać kierowcą autobusu. To stara miłość. – Pamiętam jak przed wieloma laty, jeszcze zanim zacząłem chodzić do podstawówki, czekałam z babcią ponad dwie godziny na białego MANa, który był testowany w Krakowie. Do dzisiaj jestem babci wdzięczny, że wytrwała wtedy ze mną – wspomina przyszły kierowca. Zajezdnie Wrzeszcz i Nowy Port widział już, ale tylko zza płotu. Trafił też kiedyś na Kacze Buki w Gdyni do zajezdni trolejbusowej, ale –- jak przyznaje – przypadkiem: zagapił się, siedząc w pojeździe, i nieświadomy kierowca dowiózł go do bazy. To Damian on zainicjował akcję „zwiedzamy zajezdnię Wrzeszcz”. – Licytacja WOŚP mignęła mi gdzieś przed oczami w internecie i razem z Grzegorzem postanowiliśmy wziąć udział. Ja chcę pracować jako kierowca autobusów, on jako motorniczy. W trakcie licytacji dołączył do nas jeszcze jeden kolega, a także nasze partnerki. No i mamy fajną wycieczkę – opowiada Damian Otwinowski. Życzymy pamiętnego weekendu w Gdańsku. 7.02.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
13 lat temu w Polsce zamilkły dalekopisy. Pierwsze aparaty umożliwiające przesyłanie wiadomości w postaci tekstu (znaków alfanumerycznych) za pośrednictwem automatycznie sieci telegraficznej stukały nad Wisłą już przed wojną. W drugiej połowie lat 30. Państwowe Zakłady Tele- i Radiotechniczne „Dzwonkowa” w Warszawie opracowały nawet własny model urządzenia, jednak nie wprowadziły go do produkcji. Teleks nigdy nie osiągnął statusu usługi powszechnej. W 1961 roku w Polsce było ok. 700 abonentów teleksowych, w okresie największej popularności (od drugiej połowy lat 70. do połowy lat 90.) – kilkadziesiąt tysięcy. Nie tylko z tego powodu daleko teleksowi do następców – telefaksu i e-maila (mało kto wie, że pierwsze urządzenie służące do przesyłania obrazów powstało już w 1843 roku, na ponad 30 lat przed wynalezieniem telefonu). Obrazów, fotografii, map, rysunków, a nawet pisma odręcznego tą drogą nie można było przesłać. Dziś szafki z wbudowanymi dwoma powszechnie znanymi urządzeniami – maszyną do pisania i telefonem (miały też dziurkarkę do utrwalania tekstów na papierowej taśmie dziurkowanej umożliwiającej powielanie i nadawanie tego samego tekstu bez ponownego ręcznego przepisywania) spotkamy w muzeach techniki. Od 9 lutego 2007 roku z usługi teleksowe w Polsce nie istnieją.
Pierwsze telefaksy zaczęły działać w naszym kraju w pierwszej połowie lat 80. XX wieku.
Pierwszy e-mail dotarł do Polski 17 lipca 1990 roku z Uniwersytetu Kopenhaskiego. 7.02.2020 / fot. KFP
Nie żyje Romuald Lipko, kompozytor, multiinstrumentalista, założyciel i lider Budki Suflera. Muzyk miał 69 lat. Latem ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że cierpi na nowotwór. We wrześniu przeszedł przeszczep wątroby. O śmierci Romualda Lipki najbliżsi poinformowali za pośrednictwem profilu Budki Suflera na Facebooku: „Dnia 6 lutego koło północy, po przegranej walce z nowotworem, odszedł Romuald Lipko, jeden z najwybitniejszych kompozytorów polskiej muzyki rozrywkowej końca XX i początku XXI w., współtwórca i kreator zespołu Budka Suflera, autor wielu wielkich polskich przebojów. Z ogromnym żalem i smutkiem zawiadamiają Rodzina i przyjaciele z zespołu Budka Suflera”. 7.02.2020 / fot. KFP
To niesamowite, jak długie i bogate są dzieje gdańskiego szpitalnictwa. Właśnie ukazała się książka opowiadająca o fenomenie zjawiska, którego początki sięgają średniowiecza i działających w mieście kościołów, wydana nakładem Muzeum Gdańska i Okręgowej Izby Lekarskiej. Spotkanie promocyjne odbyło się tego wieczoru w Domu Uphagena. „Ubodzy, chorzy, sieroty. Szpitale dawnego Gdańska w okresie średniowiecza i nowożytności” to prawdziwa gratka dla miłośników historii miasta. Z pewnością wielu czytelników odkryje w tej lekturze miejsca i obiekty, które dotychczas nie przywodziły im na myśl obrazków z medycyną w tle. Prezentujemy poniżej niektóre z nich na fotografiach pochodzących z archiwum agencji KFP. Jednym z takich miejsc był odbudowany w latach 50. XX wieku ze zniszczeń wojennych dom Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego Księża Pallotyni przy ul. Elżbietańskiej 1. W średniowieczu działał tu pod patronatem św. Elżbiety jeden z najbogatszych gdańskich szpitali. Przeczytamy o nim w książce. „Ubodzy, chorzy, sieroty...” to sześć rozdziałów, 166 stron i 70 ilustracji, głównie przedstawień kartograficznych i planów. Publikację przygotowali profesorowie Adam Szarszewski i Aleksander Piwek oraz doktorzy Katarzyna Darecka, Piotr Samól i Janusz Dargacz.
– Oddajemy czytelnikom cenną i wielu aspektach pionierską książkę, która pokazuje fenomen gdańskiego szpitalnictwa. Pod wieloma względami wyprzedzało ono inne miasta dawnej Europy. W nowożytnym Gdańsku wyspecjalizowała się dość wcześnie medycyna dziecięca. W publikacji skupiliśmy się głównie na kwestiach związanych z architekturą szpitali i jej zmianami, ponieważ we współczesnej topografii zniszczonego w 1945 r. miasta nie znajdziemy już pozostałości budynków służących ubogim i leczeniu chorych. Wyjątkiem są pewne partie powstałego przed 1380 r. szpitala Bożego Ciała przy ul. 3 Maja – mówi Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska. Pierwsze wzmianki o rozwoju gdańskiego szpitalnictwa pochodzą z okresu panowania Krzyżaków, zakonu, którego misją była opieka nad chorymi podróżnymi na terenie Ziemi Świętej. Początkowo instytucje szpitalne zakładano przy kościołach. Najwcześniej powstał Szpital Świętego Ducha (1310-1311; prezentujemy odbudowany po wojnie w jego miejscu budynek mieszkalny u zbiegu ul. Tobiasza i ul. U Furty) ). Na przełomie XIV/XV w. powstały szpitale: Bożego Ciała (1351 r.), św. Barbary (1387 r.), św. Elżbiety (ok. 1393 r.), znajdujący się poza murami miasta lazaret oraz szpital dla marynarzy przy kościele św. Jakuba na Młodym Mieście (1414 r.). W epoce nowożytnej działalność gdańskich instytucji podlegała procesom specjalizacji. W 1541 r. w Szpitalu Świętej Elżbiety utworzono wydzielony oddział dziecięcy. W 1549 r. powstał oddział dla umysłowo chorych. Osoby cierpiące na zaburzenia w całej Europie zamykano wówczas w więzieniach, bądź - w wielu przypadkach uznawano za opętane. W XVII wieku, w związku z zagrożeniem epidemią dżumy, na terenie Gdańska stworzono dom dla zadżumionych. Książka wydana przez Muzeum Gdańska i Okręgową Izbę Lekarską opowiada także o historii i architekturze (włącznie z detalami stolarskimi) Domu Dobroczynności działającego od 1699 roku przy ul. Stolarskiej (obecnie Dom Chodowieckiego i Grassa - oddział Gdańskiej Galerii Miejskiej). Publikację będzie można zakupić w sklepikach Muzeum Gdańska. Do sprzedaży trafi 250 egzemplarzy w cenie 70 zł.
W Domu Uphagena można obejrzeć wystawę opatrzoną tym samym tytułem co książka. Na ekspozycję składa się blisko 50 oryginalnych eksponatów oraz ryciny, grafiki ilustracje i XIX-wieczne zdjęcia, a także odnaleziony w 2009 r. w kościele św. Jakuba wyjątkowy kartusz natrumienny ze zbiorów Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Prezentacja dostępna będzie do 29 marca (z wyłączeniem poniedziałków, wtorków i dni świątecznych). Posiadacze Karty Mieszkańca mogą zobaczyć ją nieodpłatnie. 6.02.2020 / fot. KFP
Od piątku na Stogach duże zmiany dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej. O godzinie 23.30 otwarte zostanie połączenie przebudowywanej ul. Wosia Budzysza z ul. Sienną. Jednocześnie drogowcy zamkną fragment ul. Stryjewskiego wraz ze skrzyżowaniem z ul. Skiby. Tymczasowa organizacja ruchu utrzyma się do końca maja.
– Kierowcy, którzy będą jechali z okolic ul. Sucharskiego w stronę Górek Zachodnich, powinni poruszać się dwukierunkową ul. Sienną. Z kolei kierowcy jadący w kierunku plaży powinni poruszać się ul. Wosia Budzysza, która także jest dwukierunkowa. Ulica Zimna będzie drogą zamkniętą, bez możliwości wjazdu na ul. Stryjewskiego. Aby dostać się z ul. Siennej w okolice ul. Stryjewskiego, będzie można wybrać objazd ul. Kaczeńce [dotyczy to wyłącznie samochodów osobowych – przyp. red] bądź włączyć się z ul. Siennej w ul. Wosia Budzysza – informuje Aneta Niezgoda z Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. Ponadto od 7 lutego zamknięty będzie chodnik na wysokości Elektromontażu. Utrudnienia na Stogach związane są z trwającą przebudową linii tramwajowej (Gdański Projekt Komunikacji Miejskiej – etap IVa). Zmiany czekają także pasażerów komunikacji miejskiej. Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku informuje:
– od soboty 8 lutego od pierwszych porannych kursów (dla linii nocnej N8 zmiana nastąpi już w  noc z piątku na sobotę począwszy od pierwszego kursu wykonywanego o godz. 23.24 z przystanku Górki Zachodnie) autobusy w kierunku Centrum będą kursować zmienioną trasą. Od przystanku Tamka (9941) do przystanku Sucharskiego (1050) linie 111 i N8 pojadą ulicami Tamka – Sienna – Budzysza i dalej po stałej trasie;
– odjazdy z przystanku Górki Zachodnie (139) w kierunku Centrum zostaną opóźnione dla linii 111 o 3, a dla linii N8 o 2 minuty;
– w nocy z soboty na niedzielę 8.02/9.02.2020 r. zmieni się rozkład nocnej linii autobusowej N8. Pasażerowie zyskają parę dodatkowych kursów: o godz. 23.30 z Dworca Głównego i o godz. 23.56 z Górek Zachodnich. 6.02.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
25 kwietnia br. Polskie Linie Lotnicze LOT uruchomią sezonową trasę krajową z Gdańska do Rzeszowa. Rejsy będą realizowane raz w tygodniu, w soboty. Można już kupować bilety. Najtańsze w jedną stronę kosztują około 120 zł. Kilka lat temu na trasie pomorsko-podkarpackiej krótko latały samoloty Eurolotu, ówczesnej spółki córki LOT-u. Wznowienie połączenia na razie aktualne jest do 26 września.
– Cieszymy się bardzo, że możemy rozwijać nie tylko siatkę połączeń międzynarodowych, ale również krajowych. Rzeszów dołączy do takich miast w Polsce jak Warszawa, Kraków i Wrocław, które mają obecnie bezpośrednie połączenia z Gdańskiem. Ułatwi to pasażerom z rejonu Podkarpacia dostanie się nad polskie morze, a także zachęci wiele osób z Pomorza do odwiedzenia Rzeszowa i pięknych Bieszczad. Liczba turystów krajowych i zagranicznych odwiedzających Gdańsk i okolice cały czas rośnie. Nowe połączenie LOT-u na pewno przyczyni się do dalszego rozwoju turystyki – mówi Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.
Samolot Bombardier Dash Q400 mogący pomieścić na pokładzie 78 pasażerów będzie startować z Gdańska w soboty o godz. 12.05. W Porcie Lotniczym Rzeszów-Jasionka wyląduje o 13.25. Rejs powrotny w okresie od 25 kwietnia do 23 maja planowany jest na godz. 13.55 (przylot o 15.20). Od 30 maja samolot startować będzie z Rzeszowa o 19.05 (przylot o 20.30). 6.02.2020 / fot. KFP
„Zabierz, co chcesz – nie musisz nic zostawiać. Zostaw takie rzeczy, które sam chciałbyś znaleźć”. Ot i cała – no prawie – idea gievboxu. Nie zostawiamy w nim ubrań i jedzenia, a poza tym można przynieść wszystko, co jest zdatne do użytku, w dobrym lub bardzo dobrym stanie i co może się komuś przydać. Drewniana szafa dwudrzwiowa stojąca przy Jaskółczej 24 na Dolnym Mieście (między Nie/Mięsnym a Gracją) służy mieszkańcom Gdańska już pół roku. Los chciał – a najpewniej ostatnia wichura – że mebel stanowiący odpowiedź na nadmiar rzeczy, który nas otacza, przed dwoma dniami stracił lewe skrzydło drzwiowe i czeka na interwencję przyjaznej złotej rączki (szafa zaopiekowana, pomoc w drodze – zapewniają animatorzy Giveboxu Gdańsk z Rady Dzielnicy Śródmieście), ale też za sprawą chwilowego mankamentu już z niemałej odległości mogliśmy dziś dostrzec, co się tu wymienia. Torebki, plecaki, zabawki, klocki, książki – to standardowa zawartość giveboxu. Skarpeta-Mikołaj – raczej już posezonowa. Można znaleźć w szafie także biżuterię, sprzęt turystyczny i akcesoria sportowe. Pani Wioletta Narkowicz z Sobieszewa przywiozła w środę kolejną partię przeczytanych książek. Kilkakrotnie odwiedzała już to miejsce wspólnie z córką Wiktorią. Panie nastawione są na „nadawanie”, dla siebie jeszcze niczego nie wybrały, ale kto wie, co znajdą przy Jaskółczej następnym razem. Nie tak dawno ucieszył tu kogoś aparat fotograficzny. Komuś innemu trafiły się narty dobrej firmy. – Dajemy przedmiotom drugie życie. Dzięki temu mniej kupujemy. Przepływ rzeczy to jeden z filarów gospodarki o obiegu zamkniętym. Aspekt niesienia pomocy potrzebującym jest w tym przypadku efektem ubocznym. Bardziej zależy nam na szerzeniu ekonomii współdzielenia i filozofii sharing is caring [troszczyć się znaczy dzielić się – przyp red.] – przekonuje Natalia Grzebała z Rady Dzielnicy Śródmieście, pomysłodawczyni Giveboxu Gdańsk. 5.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
To już trzecia z kolei zima „bezdomności” 180-letniego daktylowca z Oliwy. Niektórzy zdążyli zwątpić, czy słynna palma jeszcze żyje. Rotunda nowej palmiarni miała być gotowa w listopadzie 2017 roku, niespełna trzy miesiące po tym jak z Parku Oliwskiego zniknęła jej ponadtrzydziestoletnia poprzedniczka. Rozbiórka leciwego obiektu stała się koniecznością, kiedy okazało się, że imponujących rozmiarów daktylowiec zwyczajnie ją przerasta, a ludzie palmy wyciąć nie pozwolą (był taki pomysł w mieście). Wkrótce przekonaliśmy się, że budowa nowej palmiarni to jedna z najbardziej kłopotliwych gdańskich inwestycji ostatnich lat. Problem tkwi w oszkleniu cylindrycznej formy. Niewiele firm to potrafi, a jedyna, która stanęła do przetargu zorganizowanego przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska latem ubiegłego roku zaproponowała cenę znacznie przekraczającą oczekiwania miasta (14,9 mln do 8,6 mln zł). Jesienią zakończył się kolejny przetarg. Pojawił się nowy wykonawca (za 8,5 mln), a zarazem pojawiła się szansa, że czwartej takiej zimy bez dachu nad pióropuszem dla oliwskiego daktylowca nie będzie. 4 listopada DRMG podpisała umowę z firmą WGsystem Paweł Jedlecki z Gorlic specjalizującą się w punkowym mocowaniu szkła, z doświadczeniem przy takich inwestycjach jak budowa Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie czy centrum handlowego Port Łódź. Przedsiębiorstwo weszło na plac budowy w połowie listopada. Na razie niewiele się tu dzieje. W pierwszych tygodniach wykonawca skupił się na szczegółowych pomiarach, by w zamówieniu na szkło wszystko się zgadzało. Właściwe prace powinny rozpocząć się jeszcze w lutym. Inwestycja ma potrwać 9 miesięcy od daty podpisania umowy. Do tego czasu firma z Gorlic będzie też opiekować się opatuloną palmą. 5.02.2020 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 12683
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP