logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13123
Najdłuższe kolejki ustawiały się przed okrętem muzeum ORP Błyskawica i gdyńskim Akwarium na skwerze Kościuszki. Statki białej floty przyciągały tłumy turystów na przystanie w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. No i ten smak waty cukrowej od babci Leokadii – obowiązkowa pamiątka z wizyty na Drodze Królewskiej. Przywołujemy wakacyjne klimaty Trójmiasta sprzed 40 lat. 18.07.2020 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Rafał Trzaskowski zapowiedział dziś w Gdyni budowę nowej Solidarności. Prezydent Warszawy zamierza poprowadzić ruch obywatelski do zwycięstwa w najbliższych wyborach, które jego zdaniem mogą nastąpić znacznie wcześniej niż się nam wydaje. – Podejmuję się stworzenia ruchu obywatelskiego, dlatego że partie nie wystarczą (…) Jeżeli ktokolwiek narzeka dziś na partię polityczną, to ja mam jedną odpowiedź: zapisujcie się masowo i zmieniajcie partie polityczne, tak żeby były bardziej otwarte, bardziej demokratyczne, bardziej uśmiechnięte. Jeżeli nie chcecie się zapisać do partii, to chodźmy razem, stwórzmy ruch obywatelski, który razem z samorządami, razem z organizacjami pozarządowymi, razem z ośrodkami analitycznymi, razem z ludźmi dobrej woli będzie tworzył podstawy do ochrony społeczeństwa obywatelskiego i wszystkich niezależnych instytucji. Zróbmy to razem – zachęcał Rafał Trzaskowski. Jak wyjaśnił, pod koniec lipca chce spotkać się z wszystkimi zainteresowanymi, by porozmawiać o założeniach nowego ruchu. Dużo będzie się działo w kolejnych tygodniach. – W sierpniu spotkamy się razem na 40-leciu Solidarności, bo nie damy sobie odebrać dumy z naszego dziedzictwa. Spotkamy się w Gdańsku pod koniec sierpnia razem z samorządowcami, by odpowiedzieć właśnie na to, że chcemy razem współpracować i bronić niezależnych samorządów, a już 5 września, spotkamy się wszyscy razem i będziemy budowali ruch, który pozwoli nam się wszystkim odnaleźć w nowej rzeczywistości, który pozwoli wykorzystać olbrzymią energię, którą udało się wytworzyć przez ostatnie miesiące – dodawał. Jednym z pierwszych nowego ruchu mają być obywatelskie projekty ustaw dotyczących praw kobiet oraz osiągnięcia neutralności klimatycznej. – Umówmy się, że od tej pory nie będziemy krzyczeć „mamy dość!”, tylko „wszyscy razem!” – podkreślił Rafał Trzaskowski, puentując dzisiejsze wystąpienia na skwerze Kościuszki. O potrzebie budowania nowej Solidarności mówili w Gdyni także prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka. – Chcę wam obiecać nową energię, nową Platformę, nową Solidarność, w której każdy znajdzie miejsce. To nie jest koniec, to jest początek nowej drogi – zapowiedział przewodniczący PO. 17.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Maseczki, kamera, akcja! Plan filmowy w czasach pandemii – i to gdzie! – na opustoszałym teraz Wydziale Pielęgniarskim Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego stanowił dla twórców „Halsowania” największe wyzwanie. 1,5 tygodnia przed pierwszym klapsem oficjalna, pisemna prośba filmowców w sprawie adaptacji pomieszczeń GUMed na szpital i krematorium spotkała się z odmową pani dziekan. A jednak urok osobisty reżysera sprawił, że to właśnie tutaj na Marię Seweryn (Małgorzata), Agatę Różycką (w filmie również Agata) i Konrada Cichonia (Janek, główny bohater filmu) spadła wieść o śmierci Jerzego, w postać którego wciela się Grzegorz Damięcki.
Zdjęcia do filmu dyplomowego w reżyserii i według scenariusza Jakuba Laskowskiego, tegorocznego absolwenta Gdyńskiej Szkoły Filmowej, powstawały przez cztery dni, m.in. na cmentarzu katolickim (i w kaplicy) w Sopocie, na przystani jachtowej w Swarzewie, w willi Opolanka stojącej w centralnym miejscu Kamiennej Góry, jednym z ciekawszych obiektów gdyńskiej moderny, a także przed zakładem pogrzebowym Chejron przy ul. Witomińskiej. Reżim sanitarny obowiązywał twórców niemal na każdym kroku. – Maseczek używaliśmy tam, gdzie było to niezbędne. Codziennie zdjęcia zaczynały się od mierzenia temperatury całej ekipie. Wszędzie mieliśmy do dyspozycji środki do dezynfekcji rąk. Aktorzy byli obsługiwani niemal wyłącznie przeze mnie. Charakteryzacja także musiała podejść bliżej. Pozostali, na tyle, na ile było to możliwe, starali się utrzymywać dystans. Nie było to aż tak bardzo uciążliwe. Chyba udało nam się znaleźć złoty środek – opowiada o pracy na planie Jakub Laskowski.
Warszawianin – mieszkający od dwóch lat także w Gdyni – w 2015 roku uzyskał tytuł magistra sztuk pięknych (specjalizacja: sztuka i technika operatorska) na Wydziale Sztuki Mediów ASP w Warszawie. Obszar zainteresowań i doświadczeń zawodowych 30-latka obejmuje m.in. sztukę operatorską, fotografię, działania teatralne, sztuki video i dramaturgię. Pracę w filmie rozpoczynał jako asystent kamery. Kino to pasja o podłożu rodzinnym. Dziadek Jakuba Laskowskiego, Jan Laskowski (1928-2014), operator i reżyser, był jednym z prekursorów nowej fali w kinematografii europejskiej. Siostra Jana, Irena Laskowska (1925-2019) wybrała zawód aktorski („Ostatni dzień lata”, „Wszystko na sprzedaż”, „Polowanie na muchy”, „Człowiek z marmuru”), a jego młodszy brat Jerzy (1930-1989) przez wiele lat był szefem produkcji Zespołu Filmowego Kadr („W pustyni i w puszczy, „Agent nr 1”). – Bardzo duży wpływ wywarł na mnie duch Jerzego Laskowskiego. Nie miałem okazji poznać brata dziadka – zmarł w roku, w którym się urodziłem, ale historie z nim związane krążyły w rodzinie przez lata. Spotykaliśmy się zawsze u cioci Ireny. Atmosfera tych spotkań odcisnęła znaczące piętno na moim wychowaniu i filmowym myśleniu. Film „Halsowanie” – tytuł jest jeszcze kwestią roboczą – również odwołuje się do moich osobistych, rodzinnych przeżyć. Wszystko zaczęło się od współpracy z Grzegorzem Łoszewskim, opiekunem scenariuszowym filmu [opiekunem reżyserskim jest Kinga Dębska – przyp. red.]. Pisałem różne pomysły. Grzegorz mówił, że to, co piszę, jest w porządku, że można nad tym popracować, ale to było dla mnie za mało. Chciałem usłyszeć od razu, że to jest temat na film. Grzegorz powiedział mi, że muszę się udać do swoich emocji. I tak zrobiłem. Stworzyłem list do terapeuty, opisując największą traumę, jaką przeżyłem – śmierć mojego ojca Tomasza. Miałem wtedy 17 lat. „Halsowanie” bierze się z tej traumy i z tych emocji. To jest film o rozstaniu, o pożegnaniu i o rozmowach, które każdy z nas chciałby przeprowadzić, kiedy nie ma już takiej możliwości – wprowadza nas w swój świat reżyser. Ciekawe jest to, skąd wzięły się w nim woda i żagle. Żeglarstwo w rodzinie Laskowskich było czymś rzadkim. – Raczej do lasu chodziliśmy. Opisałem sen, który miałem po śmierci dziadka Janka. Ani ja, ani dziadek, ani tata nie byliśmy żeglarzami. To żeglowanie odbiło się od snu i pociągnęło Grześka Łoszewskiego, żeby w tę stronę iść. Miałem taki wyraźny sen, gdzie czułem pożegnanie z dziadkiem. Bardzo dziwna, metafizyczna historia, która działa się na łodzi. I stąd się wzięła żaglówka w filmie. To rzeczywiście jest ciekawe. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o polską szkołę filmową, dziadek zrobił wszystkie filmy, które miały morze: „Do widzenia, do jutra” – podstawowy film trójmiejski, „Pociąg”, który dojeżdża na Hel i „Ostatni dzień lata”, który także dzieje się nad morzem – opowiada Jakub Laskowski.
W jego filmie podziwiamy grę aktorską sześciorga artystów. Emocje dwupokoleniowej rodziny budują wspomniani już Maria Seweryn, Grzegorz Damięcki, Agata Różycka (Teatr Dramatyczny w Warszawie) i Konrad Cichoń (Teatr Polski w Poznaniu). Obok nich na planie pojawiają się aktorzy Teatru Wybrzeże – Katarzyna Kaźmierczak (psychoterapeuta) i Piotr Biedroń (ksiądz). Wszystkich artystów reżyser zaprosił do współpracy osobiście. Jak to się robi? – Przede wszystkim trzeba mieć numer telefonu. Potem jest już troszkę łatwiej. Aktorzy są zazwyczaj otwartymi ludźmi, i kiedy nie są bardzo zajęci, można z nimi porozmawiać. Namówiłem Grzegorza Damięckiego, żeby przeczytał mój tekst. Nie ma co ukrywać, że jesteśmy spowinowaceni. Grzegorz jest mężem siostry mojego taty. Wujkowi spodobał się tekst, temat i bohaterowie. Kilka tygodni później zadzwoniłem do niego i zapytałem, czy nie chciałby zmierzyć się z rolą ojca. Powiedział, żebym odczekał cztery dni. Przemyślał i dał znać, że spróbuje. On bardzo poważnie podchodzi do kwestii wyboru ról i postaci. Do tego tutaj jeszcze grało rolę to, że znał mojego ojca, znał dziadka. Pewnie zastanawiał się też nad tym, czy to jest atut czy skaza. Myślę, że dobrze to wyszło i Grzegorz mocno pociągnął film w dobrym kierunku – mówi Jakub Laskowski.
„Halsowanie” powinno być gotowe późną jesienią. Reżyser i producenci z GSF mają nadzieję, że wiosną obraz poleci za granicę, oczywiście jeśli życie festiwalowe się unormuje. – Przede mną teraz wakacje. Za kilka dni wrócę do Gdyni i zajrzę do materiałów. Nie przeglądałem ich w trakcie zdjęć. Uważam, że trzeba od tego odpocząć, wyłączyć emocje, które były na planie, i spojrzeć na materiał świeżym okiem. Potem będę się zabierać za montaż. To jest trudny moment, kiedy to wszystko wywraca się do góry nogami wiele razy. Potem kolor korekcja, udźwiękowienie... Opiekunem montażowym będzie Paweł Laskowski [„Kler”, „Pod Mocnym Aniołem”, „Drogówka” – przyp. red.], wybitny montażysta. Zbieżność nazwisk jest przypadkowa. Udźwiękowieniem zajmie się Krzysztof Chodkiewicz ze Studia Dreamsound – zapowiada reżyser. Na etapie zdjęciowym współpracowali z nim m.in. operator kamery Stanisław Horodecki, scenograf Jakub Różycki i kierownik produkcji Joanna Pultyn. Ważni byli także sponsorze. Koronawirus zjadł filmówkom budżet. Na filmy dyplomowe szkoły dostały w tym roku tylko połowę pieniędzy. – Udało mi się pozyskać przychylność Fundacji Fabryki Norblina wspierającej młodych artystów. Wspomogła nas również firma Capital Park. Bez tego nie zrobiliśmy filmu. Wsparcie sponsorskie dało nam komfort pracy, w ogóle nie musiałem zajmować się sprawami produkcyjnymi. Dyplom z łodzią żaglową, szpitalem, cmentarzem, pogrzebem i dość sporą obsadą trochę kosztuje. Te pieniądze to była bardzo duża sprawa – dodaje Jakub Laskowski. 17.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nie żyje Andrzej Strzelecki, reżyser oraz aktor teatralny i filmowy, wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie i były rektor tej uczelni. Artysta odszedł w wieku 68 lat. Chorował na nieoperacyjnego raka płuc i oskrzeli. Miłośnikom kina znany był z kreacji w takich filmach jak „Przepraszam, czy tu biją?”, „Ostatni bieg”, „Kuchnia polska” czy „W pustyni i w puszczy”. W popularnym serialu telewizyjnym „Klan” wcielał się w rolę doktora Tadeusza Koziełły-Kozłowskiego. Strzelecki był wielkim miłośnikiem golfa, wielokrotnie wybieranym do zarządu Polskiego Związku Golfa. Życiowej pasji poświęcił książkę zatytułowaną „Człowiek w jednej rękawiczce” (2007 r.). 17.07.2020 / fot. KFP
– Wsparcie otrzymane od Polaków dało mi tyle siły, że starczy jej do końca życia. Zrozumiałam tutaj, że kiedy jest bieda, to w ogóle nie ma granicy. Gdy przyszedł koronawirus i usłyszałam, że w Polsce brakuje masek, postanowiłam się odwdzięczyć za tę ogromną pomoc. Dzień i noc szyjemy maseczki i kombinezony dla potrzebujących, dla szpitali i lokalnej społeczności – mówi Khedi Alieva, uchodźczyni z Czeczeni, założycielka i szefowa działającej w Gdańsku Fundacji Kobiety Wędrowne. Od marca krawcowe z Czeczeni, Ukrainy, Dagestanu i Polski, skupione wokół Fundacji, współpracując z pomorskimi organizacjami pozarządowymi, wolontariuszami i firmami, uszyły ponad 31 tysięcy maseczek. Szyją nadal. Dziś czeka na nie kilka tysięcy wykrojów. Przez pracownię krawiecką urządzoną przez nie w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 8 przy nul. Meissnera przelewa się fala dobra. Przed kilkunastoma dniami zaskoczyła je firma Electrolux, obdarowując pralko-suszarką. Można w niej wyprać materiały pochodzące od darczyńców. Dzięki suszarce od razu są gotowe do wyprasowania, krojenia i szycia. A przedwczoraj zaskoczenie było chyba największe. Do Gdańska dotarła wiadomość z siedziby Europejskiego Forum Obywatelskiego (ECF) w Brukseli, że Fundacja znalazła się wśród siedmiu organizacji działających na Starym Kontynencie uhonorowanych nagrodami w konkursie pn. „Historie z lockdownu”. Fundację Kobiet Wędrownych nominował Instytut Spraw Publicznych, wywiadu oficerom prasowym ECF udzieliła kilka tygodni temu Khedi Alieva. Jako przedstawicielka jednej z kilku organizacji docenionych na forum europejskim, w grudniu będzie miała okazję podzielić się gdańską historią podczas uroczystości nagrodowej w Brukseli. Opowieść uchodźczyń tworzących gdańską wspólnotę ukaże się również w druku nakładem wydawanego przez ECF magazynu „Activizenship” (nr 5 / 2020). Gratulujemy! 16.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nowe ogrzewanie, estetyczne ściany i tańsza eksploatacja – termomodernizacja to nowe życie dla budynków. Rozpoczął się kolejny etap wielkiej modernizacji obiektów samorządu województwa. Prace w stacji pogotowia ratunkowego w Słupsku już trwają. Termomodernizacji poddane zostaną także Wojewódzki Szpital Psychiatryczny im. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku oraz Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Stanisława Kryzana w Starogardzie Gdańskim. Projekt współfinansowany jest ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
– Proces termomodernizacji budynków będących własnością jednostek organizacyjnych samorządu województwa pomorskiego realizowany jest od 2014 roku. W pierwszym etapie prace były prowadzone w obiektach edukacyjnych, a w drugim w budynkach jednostek kultury. Projekt termomodernizacyjny dofinansowany jest ze środków unijnych. Łączna jego wartość to ponad 40 mln zł – informuje Alicja Stefanowska, kierownik Biura Realizacji Projektów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Trzeci etap rozpoczął się w Słupsku, gdzie modernizowane jest stacja pogotowia ratunkowego. Prace prowadzone są w budynku socjalno-biurowym. Polegają m.in. na wymianie instalacji grzewczej, zamontowaniu instalacji fotowoltaicznej oraz dociepleniu stropów i ścian zewnętrznych. Wdrożony zostanie także system zarządzania energią w budynku.
Termomodernizacja obejmie także budynki Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku, w których zamontowane zostaną kolektory słoneczne i instalacja fotowoltaiczna. – Docieplimy ściany, stropy i piwnice. Będzie też nowe oświetlenie. Wszystko to pozwoli zmniejszyć koszty eksploatacji budynków – mówi kierownik Biura Realizacji Projektów . Z kolei w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Stanisława Kryzana w Starogardzie Gdańskim prace będą prowadzone w pięciu pawilonach szpitalnych i w budynku gospodarczym. Całkowita wartość trzeciego etapu pomorskiej termomodernizacji to prawie 20,5 mln zł. Unijne dofinansowanie wyniesie ponad 15 mln zł. 16.07.2020 / fot. KFP
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom środowiska filmowego, Komitet Organizacyjny podjął decyzję, że 45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni odbędzie się jeszcze w tym roku. Wydarzenie w formie hybrydowej planowane jest na 9-14 listopada. Jednocześnie Komitet Organizacyjny zwrócił się do dyrektora FPFF o przedstawienie do 3 sierpnia br. regulaminu zawierającego zastępczą formułę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Zgodnie z nową, wstępną koncepcją pokazy filmów konkursowych odbywać się mają z udziałem dziennikarzy, ale bez udziału publiczności. Towarzyszące projekcjom konferencje prasowe z udziałem twórców transmitowane będą online. 15.072020 / fot. KFP
Stacja kolejowa Kolonia wraca do krajobrazu Wrzeszcza Dolnego. Nic jednak nie wskazuje na to, by w najbliższych latach mieli powrócić tu pasażerowie. – To jedynie atrapa przystanku, która w obecnej formie nie spełnia wymogów obsługi ruchu pasażerskiego – przyznaje w rozmowie z reporterem portalu trojmiasto.pl jeden z pracowników spółki PKP PLK, prosząc o możliwość zachowania anonimowości.
Prace nad odtworzeniem infrastruktury dawnej stacji SKM usytuowanej między ulicami Kochanowskiego a Narwicką wpisują się w wielki projekt (ok. 1,1 mld zł) związany z obsługą... przewozów towarowych. „Poprawa infrastruktury kolejowego dostępu do portu Gdańsk” (2019-2021) to w przypadku przystanku SKM Kolonia m.in. budowa sieci trakcyjnej, wymiana torów i podkładów, remont tunelu i nowe przejście dla pieszych. Na poszerzenie zakresu prac o historyczne elementy peronu pasażerskiego (odtworzenie wiaty i zadaszenia) PKP PLK nie miały wpływu. To sprawa wytycznych konserwatora zabytków. „W tym zakresie przyjęty został do realizacji program prac konserwatorskich uzgodniony z Miejskim Konserwatorem Zabytków w Gdańsku. Przystanek zostanie zachowany jako element kolejowej architektury. Konstrukcja wiaty na peronie została już zabezpieczona antykorozyjnie, wymieniony zostanie dach. Zabezpieczone i zachowane zostaną wskazane przez konserwatora wiaty na wyjściach na peron” – wyjaśnia Przemysław Zieliński z zespołu prasowego spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. Z pytaniem, dlaczego konserwator nakazał spółce PLK odbudowę przystanku, mimo że nie zatrzymają się przy nim żadne pociągi pasażerskie, trojmiasto.pl zwróciło się do Marcina Tymińskiego, rzecznika pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. – Nie mamy do czynienia z atrapą przystanku, tylko z obiektem zabytkowym wpisanym do gminnej ewidencji zabytków (...) Zabytków tego typu jest na Pomorzu i w Trójmieście coraz mniej. Często przy okazji remontów i modernizacji po prostu znikają i zostają rozebrane. Podobne zagrożenie było także w przypadku modernizacji historycznej linii do Nowego Portu. Przystanek został odtworzony przez inwestora i wykonawcę właśnie jako ślad po linii pasażerskiej, która w przyszłości być może zostanie reaktywowana – odpowiada rzecznik konserwatora. Linia kolejowa 249, przy której znajduje się przystanek Kolonia, została zamknięta dla regularnego ruchu pasażerskiego latem 2005 roku.
Wdrażanie projektu „Poprawa infrastruktury kolejowego dostępu do portu Gdańsk” trwa od sierpnia 2019 roku. Obejmuje on m.in. przebudowę ponad 70 km torów, 13 przejazdów kolejowo-drogowych i przejść dla pieszych oraz wymianę 221 rozjazdów. Przebudowane są również obiekty inżynieryjne – trzy mosty, dwa wiadukty oraz 18 przepustów. Wartość prac to około 1,1 mld zł. Prawie 40 proc. tej kwoty stanowi dofinansowanie unijne ze środków instrumentu finansowego Connecting Europe Facility (CEF) „Łącząc Europę”. 15.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Dawne to czasy, gdy najważniejsze dla sopockiego i polskiego tenisa werdykty zapadały nie w sądach, tylko na kortach. W lipcu 1977 roku po raz pierwszy karty rozdawał w Sopocie Wojciech Fibak – 10. rakieta świata. Osobiście zapraszał gwiazdy „białego sportu” do kurortu i mierzył się z nimi na ceglanej mączce. Tak, to prawda, że na zaaranżowany przez najlepszego w historii polskiego tenisistę Międzynarodowy Turniej Asów nie dotarł jego czeski przyjaciel Jan Kodeš, dwukrotny zwycięzca French Open (1970, 1971) i triumfator Wimbledonu (1973), i że z zapowiadanej listy uczestników ubyło także kilka innych zacnych nazwisk, jednak finałowa rozgrywka między naszym Wojtkiem a najwyżej notowanym na listach światowych Anglikiem Busterem Mottaramem pozwoliła kibicom nad polskim morzem poczuć smak wielkiego sportu. Swoje trzy grosze dorzucili do tego święta Australijczyk Colin Dibley (półfinalista Australian Open w 1979 r.) oraz Niemiec Jürgen Fassbender (półfinalista turniejów deblowych na kortach Rolanda Garrosa i Wimbledonu). Fibakomania w Sopocie ’77 miała nie tylko wymiar czysto sportowy – zaowocowała także lekcją natury organizacyjno-finansowej. Poszło o bardzo drogie bilety na mecze z udziałem asów. Lekcji gospodarzom turnieju udzielił Wojciech Fibak. „Zdenerwowany, na własną odpowiedzialność, kazał służbie porządkowej wpuścić na widownię wszystkich oczekujących (i nie mających na bilet!) nastoletnich sympatyków tenisa. Słusznie – piękny gest, tylko przyklasnąć! Bo przecież wśród tych właśnie widzów może znajdować się jego następca. Na pewno skuteczniejsza to forma propagandy sportu niż apele telewizji o przenoszenie się wszystkich widzów zebranych na korcie na jedną tylko stronę trybun. Bo zaraz – proszę państwa – rozpocznie się transmisja, a kamera nie lubi łysin” – pisał po turnieju Albert Gochniewski, wieloletni szef sportu w „Głosie Wybrzeża”. 15.07.2020 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Tegoroczna edycja Jarmarku św. Dominika odbędzie się na specjalnych zasadach bezpieczeństwa związanych z epidemią koronawirusa. 14.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 13123
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP