logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12677
Od piątku na Stogach duże zmiany dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej. O godzinie 23.30 otwarte zostanie połączenie przebudowywanej ul. Wosia Budzysza z ul. Sienną. Jednocześnie drogowcy zamkną fragment ul. Stryjewskiego wraz ze skrzyżowaniem z ul. Skiby. Tymczasowa organizacja ruchu utrzyma się do końca maja.
– Kierowcy, którzy będą jechali z okolic ul. Sucharskiego w stronę Górek Zachodnich, powinni poruszać się dwukierunkową ul. Sienną. Z kolei kierowcy jadący w kierunku plaży powinni poruszać się ul. Wosia Budzysza, która także jest dwukierunkowa. Ulica Zimna będzie drogą zamkniętą, bez możliwości wjazdu na ul. Stryjewskiego. Aby dostać się z ul. Siennej w okolice ul. Stryjewskiego, będzie można wybrać objazd ul. Kaczeńce [dotyczy to wyłącznie samochodów osobowych – przyp. red] bądź włączyć się z ul. Siennej w ul. Wosia Budzysza – informuje Aneta Niezgoda z Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. Ponadto od 7 lutego zamknięty będzie chodnik na wysokości Elektromontażu. Utrudnienia na Stogach związane są z trwającą przebudową linii tramwajowej (Gdański Projekt Komunikacji Miejskiej – etap IVa). Zmiany czekają także pasażerów komunikacji miejskiej. Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku informuje:
– od soboty 8 lutego od pierwszych porannych kursów (dla linii nocnej N8 zmiana nastąpi już w  noc z piątku na sobotę począwszy od pierwszego kursu wykonywanego o godz. 23.24 z przystanku Górki Zachodnie) autobusy w kierunku Centrum będą kursować zmienioną trasą. Od przystanku Tamka (9941) do przystanku Sucharskiego (1050) linie 111 i N8 pojadą ulicami Tamka – Sienna – Budzysza i dalej po stałej trasie;
– odjazdy z przystanku Górki Zachodnie (139) w kierunku Centrum zostaną opóźnione dla linii 111 o 3, a dla linii N8 o 2 minuty;
– w nocy z soboty na niedzielę 8.02/9.02.2020 r. zmieni się rozkład nocnej linii autobusowej N8. Pasażerowie zyskają parę dodatkowych kursów: o godz. 23.30 z Dworca Głównego i o godz. 23.56 z Górek Zachodnich. 6.02.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
25 kwietnia br. Polskie Linie Lotnicze LOT uruchomią sezonową trasę krajową z Gdańska do Rzeszowa. Rejsy będą realizowane raz w tygodniu, w soboty. Można już kupować bilety. Najtańsze w jedną stronę kosztują około 120 zł. Kilka lat temu na trasie pomorsko-podkarpackiej krótko latały samoloty Eurolotu, ówczesnej spółki córki LOT-u. Wznowienie połączenia na razie aktualne jest do 26 września.
– Cieszymy się bardzo, że możemy rozwijać nie tylko siatkę połączeń międzynarodowych, ale również krajowych. Rzeszów dołączy do takich miast w Polsce jak Warszawa, Kraków i Wrocław, które mają obecnie bezpośrednie połączenia z Gdańskiem. Ułatwi to pasażerom z rejonu Podkarpacia dostanie się nad polskie morze, a także zachęci wiele osób z Pomorza do odwiedzenia Rzeszowa i pięknych Bieszczad. Liczba turystów krajowych i zagranicznych odwiedzających Gdańsk i okolice cały czas rośnie. Nowe połączenie LOT-u na pewno przyczyni się do dalszego rozwoju turystyki – mówi Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.
Samolot Bombardier Dash Q400 mogący pomieścić na pokładzie 78 pasażerów będzie startować z Gdańska w soboty o godz. 12.05. W Porcie Lotniczym Rzeszów-Jasionka wyląduje o 13.25. Rejs powrotny w okresie od 25 kwietnia do 23 maja planowany jest na godz. 13.55 (przylot o 15.20). Od 30 maja samolot startować będzie z Rzeszowa o 19.05 (przylot o 20.30). 6.02.2020 / fot. KFP
„Zabierz, co chcesz – nie musisz nic zostawiać. Zostaw takie rzeczy, które sam chciałbyś znaleźć”. Ot i cała – no prawie – idea gievboxu. Nie zostawiamy w nim ubrań i jedzenia, a poza tym można przynieść wszystko, co jest zdatne do użytku, w dobrym lub bardzo dobrym stanie i co może się komuś przydać. Drewniana szafa dwudrzwiowa stojąca przy Jaskółczej 24 na Dolnym Mieście (między Nie/Mięsnym a Gracją) służy mieszkańcom Gdańska już pół roku. Los chciał – a najpewniej ostatnia wichura – że mebel stanowiący odpowiedź na nadmiar rzeczy, który nas otacza, przed dwoma dniami stracił lewe skrzydło drzwiowe i czeka na interwencję przyjaznej złotej rączki (szafa zaopiekowana, pomoc w drodze – zapewniają animatorzy Giveboxu Gdańsk z Rady Dzielnicy Śródmieście), ale też za sprawą chwilowego mankamentu już z niemałej odległości mogliśmy dziś dostrzec, co się tu wymienia. Torebki, plecaki, zabawki, klocki, książki – to standardowa zawartość giveboxu. Skarpeta-Mikołaj – raczej już posezonowa. Można znaleźć w szafie także biżuterię, sprzęt turystyczny i akcesoria sportowe. Pani Wioletta Narkowicz z Sobieszewa przywiozła w środę kolejną partię przeczytanych książek. Kilkakrotnie odwiedzała już to miejsce wspólnie z córką Wiktorią. Panie nastawione są na „nadawanie”, dla siebie jeszcze niczego nie wybrały, ale kto wie, co znajdą przy Jaskółczej następnym razem. Nie tak dawno ucieszył tu kogoś aparat fotograficzny. Komuś innemu trafiły się narty dobrej firmy. – Dajemy przedmiotom drugie życie. Dzięki temu mniej kupujemy. Przepływ rzeczy to jeden z filarów gospodarki o obiegu zamkniętym. Aspekt niesienia pomocy potrzebującym jest w tym przypadku efektem ubocznym. Bardziej zależy nam na szerzeniu ekonomii współdzielenia i filozofii sharing is caring [troszczyć się znaczy dzielić się – przyp red.] – przekonuje Natalia Grzebała z Rady Dzielnicy Śródmieście, pomysłodawczyni Giveboxu Gdańsk. 5.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
To już trzecia z kolei zima „bezdomności” 180-letniego daktylowca z Oliwy. Niektórzy zdążyli zwątpić, czy słynna palma jeszcze żyje. Rotunda nowej palmiarni miała być gotowa w listopadzie 2017 roku, niespełna trzy miesiące po tym jak z Parku Oliwskiego zniknęła jej ponadtrzydziestoletnia poprzedniczka. Rozbiórka leciwego obiektu stała się koniecznością, kiedy okazało się, że imponujących rozmiarów daktylowiec zwyczajnie ją przerasta, a ludzie palmy wyciąć nie pozwolą (był taki pomysł w mieście). Wkrótce przekonaliśmy się, że budowa nowej palmiarni to jedna z najbardziej kłopotliwych gdańskich inwestycji ostatnich lat. Problem tkwi w oszkleniu cylindrycznej formy. Niewiele firm to potrafi, a jedyna, która stanęła do przetargu zorganizowanego przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska latem ubiegłego roku zaproponowała cenę znacznie przekraczającą oczekiwania miasta (14,9 mln do 8,6 mln zł). Jesienią zakończył się kolejny przetarg. Pojawił się nowy wykonawca (za 8,5 mln), a zarazem pojawiła się szansa, że czwartej takiej zimy bez dachu nad pióropuszem dla oliwskiego daktylowca nie będzie. 4 listopada DRMG podpisała umowę z firmą WGsystem Paweł Jedlecki z Gorlic specjalizującą się w punkowym mocowaniu szkła, z doświadczeniem przy takich inwestycjach jak budowa Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie czy centrum handlowego Port Łódź. Przedsiębiorstwo weszło na plac budowy w połowie listopada. Na razie niewiele się tu dzieje. W pierwszych tygodniach wykonawca skupił się na szczegółowych pomiarach, by w zamówieniu na szkło wszystko się zgadzało. Właściwe prace powinny rozpocząć się jeszcze w lutym. Inwestycja ma potrwać 9 miesięcy od daty podpisania umowy. Do tego czasu firma z Gorlic będzie też opiekować się opatuloną palmą. 5.02.2020 / fot. KFP
Trzy dni temu prasę obiegał informacja, że na dzisiejszym posiedzeniu Senatu Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku ma zapaść uchwała dotycząca rozpoczęcia postępowania w sprawie nadania przez uczelnię tytułu doktora honoris causa Andrzejowi Dudzie, prezydentowi RP. Wieści o tej inicjatywnie wzbudziły zrozumiałe zainteresowanie mediów. Od razu też zrodziły się kontrowersje. Dziennikarze byli w środowe przedpołudnie przed Salą Senacką AWFiS. Obrady odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia, najwyższy organ kolegialny uczelni nie zajmuje się dziś sprawą nadania tytułu prezydentowi RP. Potwierdziła to w rozmowie z portalem trojmiasto.pl rzecznik prasowy AWFiS Karolina Rogowska. – Senat nie rozpatrywał dziś tej uchwały. Została ona zdjęta z porządku obrad, ale to nie oznacza, że nie zostanie ona podjęta w późniejszym terminie. Na pewno jednak poczekamy na decyzję w tej sprawie, ponieważ sprawa nabrała wymiaru politycznego, a w związku z kampanią wyborczą, chcemy zaczekać najprawdopodobniej na jej koniec - powiedziała Karolina Rogowska.
„Nie do przecenienia jest ogromny wkład pana prezydenta jako głowy państwa w upowszechnianie i rozwój sportu amatorskiego i profesjonalnego w Polsce, co w ocenie wnioskodawcy jest główną przesłanką do wyróżnienia go zaszczytem, jakim jest nadanie tytułu Doktora Honoris Causa AWFIS" – napisał w grudniu 2019 roku we wniosku do rektora uczelni dr. hab. Waldemara Moski prorektor ds. studenckich prof. Paweł Cięszczyk. Dokument jako pierwszy udostępnił dziennikarz RMF Kuba Kaługa. 9 stycznia br. profesor Cięszczyk został wybrany na nowego rektora AWFiS na kadencję 2020-2024. Wobec jego poprzednika toczy się postępowanie w sprawach wyprowadzenia z uczelni 4,5 mln zł, wyłudzenia ministerialnej dotacji w wysokości 1 mln zł, plagiatów, dyskryminowania pracowników i studentów oraz łamania praw pracowniczych. 5.02.2020 / fot. KFP
7 lutego 1959 roku w gdańskim kinie Leningrad odbyła się prapremiera „Orła” w reżyserii Leonarda Buczkowskiego („Zakazane piosenki”, „Skarb”). To jeden z pierwszych filmów w dziejach światowej kinematografii rozgrywających się na pokładzie łodzi podwodnej. Dziś nieco zapomniany, 60 lat temu przyciągał tłumy. Premiera obrazu inspirowanego historią brawurowej ucieczki polskiego okrętu z internowania w Tallinie oraz przejścia jednostki pod ostrzałem niemieckiej floty i samolotów przez cieśniny duńskie do Anglii jesienią 1939 roku miała bardzo uroczysty charakter. Razem z widzami „Orła” oglądali reżyser i scenarzysta Leonard Buczkowski, współautor scenariusza, lotnik i popularny pisarz Janusz Meissner, operator Seweryn Kruszyński szef produkcji zespołu „Kadr” Ludwik Hager oraz konsultant filmu z ramienia Marynarki Wojennej komandor Bolesław Romanowski, dowódca ORP Jastrząb, ORP Sokół i ORP Dzik. Rok wcześniej ekipę filmową przy pracy można było spotkać w gdyńskim porcie i na wodach Zatoki Gdańskiej. Tam był Bałtyk i Morze Północne. „Orła” zagrał bliźniaczy ORP „Sęp” (internowany w Szwecji 17 września 1939 r. przetrwał wojnę na jeziorze niedaleko Sztokholmu). Na premierze pojawili się także wspaniali aktorzy: Aleksander Sewruk (komandor Kozłowski), Jan Machulski (porucznik Pilecki), Michał Gazda (mat Okoń), Zbigniew Filus (bosman Pierzchała) oraz wybitna postać Teatru Wybrzeże – Tadeusz Gwiazdowski, który w filmie Buczkowskiego wcielił się w postać bosmana Bryta. Zabrakło wśród gości kapitana Grabińskiego i mata Rokosza, czyli Wieńczysława Glińskiego i Bronisława Pawlika. Ich kreacje należą do najmocniejszych stron filmu. Zabrakło również przedstawicielek płci pięknej. W 50-osobowej obsadzie filmu nie ma ani jednej kobiety. W „Orle” wypatrzymy za to stawiających pierwsze kroki w zawodzie aktorskim: marynarzy Henryka Bistę, Romana Wilhelmiego i Jerzego Kamasa oraz kucharza Stanisława Bareję (nie występują w napisach).
Film się podobał. Krytyka przyjmowała obraz Buczkowskiego ciepło, choć – jak to w łodzi podwodnej – były też zgrzyty. – „Orzeł” łączył w sobie doskonałość ekranowej formy z treścią pasjonującą, opowiedzianą w sposób prosty i atrakcyjny. Było to tym trudniejsze, że większość akcji toczyła się we wnętrzu okrętu podwodnego: film przedstawiał studium ludzi zamkniętych, skazanych na samych siebie w warunkach całkowitej izolacji od świata zewnętrznego (…) Buczkowski pokazywał prawdziwych ludzi w prawdziwych sytuacjach, dzięki czemu dzieje polskiego okrętu i jego załogi nabierały waloru psychologicznej wiarygodności – pisał w miesięczniku „Kino” krytyk Jerzy Peltz, nazywając „Orła” "jednym z najpiękniejszych filmów Leonarda Buczkowskiego, szczytowym osiągnięciem wojenno–przygodowego nurtu w jego twórczości. Czytelnicy „Głosu Wybrzeża” kilkanaście dni po premierze czytali o „Filmie niespełnionych nadziei”. Taki „Orzeł” nie podobał się Franciszkowi Walickiemu. Zawiedziony tym obrazem był również porucznik rezerwy Feliks Prządak, jeden z kilku pozostałych przy życiu członków załogi ORP „Orzeł”, którzy nie wzięli udziału w ostatnim patrolu okrętu na Morzu Północnym. Oczekiwali na prawdziwą historię, dostali... bajkę. – Osobiście posunąłbym się jednak dalej: uważam, że jest to film zły, nieprawdziwy i naiwny, utrzymany miejscami w formie bajki dla grzecznych dzieci, przy której nawet historia o Czerwonym Kapturku przypomina realistyczny reportaż z życia – pisał w „Głosie” popularny dziennikarz i animator kultury uważany za ojca polskiego bigbitu... A twórcy uprzedzali już we wstępie „Orła”, że „nie będzie to reportaż znajdujący pokrycie w faktach historycznych, jakkolwiek nasz okręt nazywa się „Orzeł” i jakkolwiek opowieść filmowa została częściowo oparta na jego rzeczywistych przygodach. I ludzie, których wam przedstawiamy to portret załogi Orła. Nie należy w nich dopatrywać się postaci historycznych. Pragniemy jedynie ukazać cząstkę losów ludzkich w warunkach ciężkiej służby na morzu podczas wielkiej wojny”.
Ciekawi jesteśmy opinii o najnowszej superprodukcji poświęconej odysei legendarnego okrętu. Film Jacka Bławuta „Orzeł. Ostatni patrol” wejdzie na ekrany kinowe w tym roku. Premiera została zapowiedziana na 13 listopada. Zdjęcia na Bałtyku z udziałem jednostek 3. Flotylli Okrętów Marynarki Wojennej (oraz wiernej makiety wnętrza „Orła”) trwały od czerwca ubiegłego roku. Jak zapowiadają twórcy, obraz ma rzucić nowe światło na zagadkową, ostatnią misję najsłynniejszego z polskich okrętów. 5.02.2020 / fot. KFP
Szykują się kolejne zmiany w organizacji ruchu związane z budową wiaduktu Biskupia Górka oraz pracami towarzyszącymi tej największej obecnie inwestycji drogowej w Gdańsku. Czeka nas przebudowa skrzyżowania ul. Okopowej i ul. Świętej Trójcy. O godzinie 6 w czwartek 6 lutego wjazd z ul. Świętej Trójcy w ul. Okopową zostanie zamknięty. Do tej pierwszej dojedziemy ulicami Toruńską i Rzeźnicką. Jednocześnie przesunięty zostanie o ok. 30 metrów zjazd z ul. Okopowej w kierunku Warszawy i al. Armii Krajowej. Zmiany w organizacji ruchu obowiązywać będą co najmniej trzy miesiące. 4.02.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Za niespełna trzy lata Most Stągiewny łączący od wschodu Wyspę Spichrzów z Długimi Ogrodami powróci do swojej historycznej formy z przęsłem zwodzonym. Taka była pierwsza w tym miejscu, drewniana przeprawa wzniesiona po przekopaniu sztucznego kanału Nowej Motławy w latach 70 XVI wieku. Kolejne przebudowy pozwoliły zachować konstrukcji swój charakter aż do drugiej połowy XIX stulecia. Jej następca, stalowy most obrotowy, przetrwał do roku 1936. W październiku 1937 roku zastąpił go most zwodzony jednoklapowo, z mechanizmami ukrytymi w przyczółku od strony Długich Ogrodów. Przetrwał II wojnę światową, ale jego mechanizm już więcej nie zadziałał. Rozebrany na początku lat 70. XX wieku ustąpił miejsca stałej przeprawie oddanej do użytku 3 marca 1973 roku. Wkrótce ma stanąć tu ponownie most zwodzony. To jeden z elementów inwestycji rewitalizacyjnych prowadzonych od kilku lat na północnym cyplu Wyspy Spichrzów przez polsko-belgijskie konsorcjum Immobel Multibud i gminę miasto Gdańsk w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Intencją władz miasta oraz inwestora jest połączenie ducha tradycji z nowoczesną przestrzenią miejską. Jej rozwój ma słuzyć pięknu Gdańska, wygodzie jego mieszkańców i satysfakcji wszystkich odwiedzających ten teren. Oprócz hotelu i budynków mieszkalnych inwestorzy wybudują m.in. kładkę z Długiego Pobrzeża na Wyspę Spichrzów oraz nową marinę południową, właśnie w sąsiedztwie mostu, który zostanie przebudowany na zwodzony. Kilkanaście dni temu deweloper (Granaria Development Gdańsk) podpisał umowę na realizację tego zadania z firmą Vistal Gdynia SA, jednym z podwykonawców oddanego przed rokiem do użytku mostu zwodzonego na Wyspę Sobieszewską. Roboty zostały wycenione na ponad 6,6 mln zł netto. Powinny się zakończyć do listopada 2022 roku. 3.02.2020 / fot. KFP
Tu była kotłownia, a teraz jest przestrzeń dla miłośników i odkrywców jednego z najznamienitszych gdańskich zabytków. Bazylika Mariacka w Gdańsku poddawana jest w ostatnich latach największym zabiegom remontowo-modernizacyjnym od czasu odbudowy ze zniszczeń po II wojnie światowej. Blisko rok trwała adaptacja dawnej kotłowni znajdującej się przy północnej ścianie świątyni, pod parkingiem od strony ul. Św. Ducha. Nakładem ponad 3 mln zł w podziemiach powstała sala multimedialna, która zgodnie z zamysłem proboszcza ks. prałata Ireneusza Bradtkego ma stanowić początek szlaku turystycznego prowadzącego przez największą na świcie ceglaną świątynię. Wkrótce zostanie udostępniona gościom. Turyści będą mogli obejrzeć tutaj m.in. filmy opowiadające o historii kościoła i odbudowie ze zniszczeń wojennych, a także pamiątki prezentowane w gablotach. Sala projekcyjna jest gotowa, wystawa powstaje. Dodatkową atrakcją tego miejsca jest możliwość poznania przedwojennych urządzeń ciepłowniczych. Jedn z pieców kotłowych został poddany renowacji. Z sali multimedialnej szlak będzie prowadzić do wejścia bocznego bazyliki.
Przebudowa dawnej kotłowni to zaledwie fragment realizowanego od kilku lat projektu „Rewitalizacja i ochrona dziedzictwa kulturowego zespołu Bazyliki Mariackiej w Gdańsku” współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020), budżetu miasta Gdańska oraz ze środków własnych parafii. Całkowity koszt prac wynosi 21,6 mln zł, dofinansowanie z UE – 18 mln zł. 3.02.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Don Bucefalo to opera komiczna, którą Antonio Cagnoni napisał w wieku 19 lat. Zapomniany na długi czas, Cagnoni powraca dziś do kanonu jako inspirator wielkich swego czasu (Verdi, Rossini). Don Bucefalo to opera o operze, spektakl o spektaklu, muzyczna satyra na gusta XIX-wiecznych kompozytorów. Uwspółcześniona wersja komedii nie traci humorystycznych walorów, a temperatura miłosnych zmagań zdaje się być jeszcze wyższa. Jak dotąd Don Bucefala wystawiono w XXI wieku tylko dwa razy. W 2008 na Festival della Valle d’Itria, w 2014 – na Wexford Festival Opera. Od 31 stycznia 2020 zagości w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Reżyserem spektaklu jest Paweł Szkotak. W poprzednim sezonie Cyrulik sewilski w jego inscenizacji cieszył się uznaniem widzów i skutecznie poprawiał im humory. 31.01.2020 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12677
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP