logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11177
Przypomina zwykły zieleniec, ale składa się głównie z roślin, które gromadzą i oczyszczają wodę deszczową. Rosną tu m.in. knieć błotna, krwawnica pospolita, żywokost lekarski, sadziec konopiasty czy tatarak zwyczajny. Przy Miejskim Magazynie Przeciwpowodziowym na Stogach spółka Gdańskie Wody stworzyła pierwszy ogród do zadań specjalnych. W sobotę można było go odwiedzić, a przy okazji dowiedzieć się, jak stworzyć własne takie miejsce. Po raz pierwszy też Gdańskie Wody zaprosiły mieszkańców do Miejskiego Magazynu Przeciwpowodziowego oddanego do użytku na początku ubiegłego roku przy skrzyżowaniu ul. Kaczeńce i ul. Wosia Budzysza. – Nasze służby mają teraz lepszy dojazd. Magazyn jest w pobliżu szybkich tras wylotowych, nowej trasy Sucharskiego i tunelu. Zgromadziliśmy tutaj ponad 100 różnego rodzaju sprzętów i materiałów, od łopat do piasku po potężne agregaty prądotwórcze a na półkach znajduje się m.in ponad 215 tys. worków na piasek – mówi Ryszard Gajewski, prezes spółki Gdańskie Wody.
– Ogrody deszczowe to jeden z najprostszych sposobów zagospodarowania wody opadowej. Chłoną nawet o 40 proc. więcej deszczówki niż klasyczny trawnik – mówi Agnieszka Kowalkiewicz ze spółki Gdańskie Wody. Głównym zadaniem jest zbieranie i wykorzystywanie wody opadowej z pobliskich terenów – z powierzchni utwardzonych, z dachów, chodników, ciągów pieszych oraz z przydomowych podjazdów i parkingów. Takie ogrody zmniejszają ilość spływających wód opadowych (a co za tym idzie – ryzyko powodzi), filtrują je, zwiększają bioróżnorodność, dbają o czystość powietrza i obniżają jego temperaturę, poprawiają estetykę otoczenia oraz komfort życia mieszkańców. – Jako obiekt małej retencji są jednym ze sposobów adaptacji miast do zmian klimatu skutkujących ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Co ważne, ogród deszczowy może być wykonany przez każdego, zarówno w gruncie, jak i w pojemniku – przekonuje Joanna Rayss z Działu Projektów Rozwojowych Gdańskich Wód. 25.08.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
W Piasecznie na Pomorzu odbyły się I Walne Plachandry, czyli zlot Kociewiaków. Impreza ma na celu integrację Kociewia i Kociewiaków, mieszkających w trzech powiatach: starogardzkim, świeckim i tczewskim. Udział wzięli w niej m.in. marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, wicemarszałek Krzysztof Trawicki, członek zarządu województwa pomorskiego Ryszard Świlsk, wojewoda Dariusz Drelich, poseł Kazimierz Smoliński i inni. 25.08.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP
We wrześniu gdańscy radni pochylą nad uchwałą w sprawie przystąpienia do sporządzenia projektu planu miejscowego dla Zielonego Bulwaru biegnącego od al. Hallera do Ergo Areny. To jeden z trzech odcinków trasy, która ma połączyć tunel pod Martwą Wisłą z Obwodnicą Trójmiasta. Nowa droga licząca 3,8 km długości powstanie w rezerwie terenowej zabezpieczonej w obecnie obowiązujących miejscowych planach zagospodarowania. Po spotkaniach i konsultacjach z mieszkańcami i radnymi dzielnic prowadzonych w 2016 roku Biuro Rozwoju Gdańska przyjęło, że Zielona Droga będzie miała charakter alei przyjaznej pieszym i rowerzystom. Na odcinku od al. Jana Pawła II do Ergo Areny będzie to jedna jezdnia o dwóch pasach ruchu, po jednym w każdym kierunku. Wzdłuż trasy powstaną szerokie chodniki oraz ścieżka rowerowa. O planach i koncepcjach związanych z Zielonym Bulwarem opowiadali w piątek na konferencji prasowej przy ul. Obrońców Wybrzeża wiceprezydent miasta Piotr Kowalczuk oraz dyrektor BRG Edyta Damszel-Turek. – Spotykaliśmy się ze wszystkimi radami dzielnic, które kompetencyjnie są zainteresowane całym tym korytarzem transportowym, a więc Nową Kielnieńską, Nową Spacerową i Zielonym Bulwarem. Przygotowywany na wrzesień projekt uchwały to konsekwencja tego, co zapowiadaliśmy przed dwoma laty. W 2016 r. prezentowaliśmy mieszkańcom nowe podejście i nowe myślenie o tej drodze. Konsekwencją rozmów z mieszkańcami i ich postulatów były m.in. zapisy w przyjętym w tym roku studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. We wrześniu skierowana zostanie uchwała w sprawie przystąpienia do zmian w planie miejscowym w tym obszarze. Przypomnę, że w aktualnym planie zagospodarowania droga ta opisana została jako główna, przyspieszona. W nowym studium ma ona charakter ulicy zbiorczej – tłumaczy dyrektor Edyta Damszel-Turek. W pierwszym etapie realizacji Zielonego Bulwaru przewidziana jest budowa linii tramwajowej od al. Hallera, przy ul. Obrońców Wybrzeża, do ul. Chłopskiej. Wraz z nową zabudową w dolnym tarasie linia będzie stopniowo rozbudowywana do ul. Pomorskiej. Nowa droga ma być bezpieczną, atrakcyjną przestrzenią publiczną. Co ważne, liczba przejść prowadzących do pobliskiego Parku Reagana, a także ich lokalizacja, nie zostanie zmniejszona. Będą one rozmieszczone podobnie jak jest to obecnie, czyli co 300-500 metrów. Zielony Bulwar w przeciwieństwie do istniejącej ul. Czarny Dwór ma spełniać wszystkie standardy środowiskowe. Realizacja Zielonego Bulwaru potrwa 5-6 lat, ale wcześniej dwa lata zajmie wypracowanie planów i uzgodnień. Najpierw jednak gdańscy radni muszą przyjąć uchwałę, która pozwoli na wprowadzenie zmian w miejscowym planie zagospodarowania. 24.08.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Wkrótce kolejna rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. O strajkach sierpniowych dużo się mówi, bo trzeba mówić i pamiętać. To przecież jedno z najwaleczniejszych wydarzeń w powojennej historii Polski. My przypominamy tamte dni na 248 zdjęciach. 24.08.2018 / fot. KFP
Aktorka teatralna i filmowa Maja Ostaszewska, reżyser i dramaturg Jan Klata oraz filozof, historyk idei i eseista Krzysztof Pomian zostali laureatami Neptunów 2018. Nagrody prezydenta Gdańska wręczane podczas festiwalu Solidarity of Arts są ukłonem dla tych, których działalność promuje wartości mające w mieście wolności i solidarności szczególne znaczenie. Przyznano je po raz 13. Dyplomy i statuetki autorstwa gdańskiego artysty Mirosława Miłogrodzkiego laureaci otrzymali z rąk prezydenta Pawła Adamowicza podczas czwartkowej gali w Europejskim Centrum Solidarności. Wszyscy też wysłuchali laudacji, które przygotował Paweł Sitkiewicz. Wygłosili je Magdalena Cielecka, Katarzyna Figura i Olgierd Łukaszewicz.
– To jest szczególne, że mogę być tutaj z Magdą Cielecką, Olgierdem Łukaszewiczem, być w gronie wszystkich wspaniałych laureatów w czasach, w których środowisko artystyczne zachorowało na bardzo groźny wirus o nazwie ostracyzm, o nazwie oportunizm – mówiła Maja Ostaszewska. – Szalenie jest ważne to, że część z nas widzi, że to jest fundamentalna część naszej działalności – być solidarnym, być odpowiedzialnym, nie bać mówić się tego, co myślimy. Gdy jakiś czas temu poprosiłam młodą, ciekawą, inteligentną aktorkę o wsparcie jednej z inicjatyw, usłyszałam, że absolutnie tego nie zrobi, ponieważ uważa, że kiedy artysta zaczyna angażować się w działalność społeczną, obywatelską, przestaje być artystą. Potwornie zasmuciła mnie ta myśl, wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie. Myślę, że artystami zostają ludzie, którzy czują i widzą więcej, którzy mają potrzebę kreowania rzeczywistości – podkreślała aktorka Nowego Teatru w Warszawie.
– Chciałem podziękować prezydentowi Adamowiczowi, i osobom które podejmowały decyzję o przyznaniu mi tej nagrody. Słuchając laudacji, myślałem sobie, że to wszystko jest bardzo ładne, ale nie bardzo w to wierzę. Chętnie poznałbym osobę, o której była mowa. Mam pewne trudności z uznaniem, czy to jestem ja – dziękował za wyróżnienie profesor Krzysztof Pomian. „Urodził się, jak sam mówi, w złym miejscu i w złym czasie. Jego matka chciała, żeby studiował biologię lub medycynę i trzymał się z dala od polityki. On jednak postanowił zgłębiać filozofię i historię, przez co dał się porwać polityce. Jego mistrzami i przyjaciółmi byli wielcy polscy myśliciele – Tadeusz Kotarbiński, Leszek Kołakowski, Tadeusz Kroński, Bronisław Baczko czy Stanisław Ossowski – którzy nawet w latach stalinowskiego terroru uczyli swych studentów intelektualnej niezależności” – to fragment laudacji wygłoszonej na cześć profesora przez Olgierda Łukaszewicza.
– Gdańsk jest dla mnie niezmiernie ważnym miejscem. Tak samo jak ważne jest dla mnie towarzystwo, w którym otrzymuję tę nagrodę. Skoro profesor Pomian mówi, że nie zasłużył na tę nagrodę, to co ja mam powiedzieć? Bardzo dziękuję. Myślami jestem już w bardzo ważnym dla historii świata i Europy miejscu, portowym mieście o wyrafinowanej kulturze, którego mury wzniósł Neptun. To miasto nazywa się Troja – przyznał Jan Klata, który zaraz po gali udał się na próbę „Tojanek” wystawianych w Teatrze Wybrzeże. 23.08.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– Dziś lub jutro wyślemy pocztą zawiadomienie do prokuratury w sprawie Siarkopolu. Są tam trzy paragrafy z trzema punktami, które odnoszą się do tego typu działalności. Mówimy: koniec tej zmowie milczenia. Bierzemy sprawę w swoje ręce. Kto wie, czy nie złożymy również zawiadomienia w sprawie Port Service. Rzecz jest świeża, z wczorajszego popołudnia. Z radną Dorotą Dudek na pewno złożymy kolejną interpelację o kontrolę w tym miejscu. Jestem przekonany, że ten zakład powinien zniknąć z mapy Gdańska znacznie wcześniej niż w 2024 roku, ponieważ wielu z nas może nie dożyć tego czasu – grzmi radny Łukasz Hamadyk, jeden z liderów inicjatywy Gdańsk Tworzą Mieszkańcy. Ugrupowanie zawiązane w czerwcu br. przedstawiło dziś pierwsze założenia programu wyborczego, zaczynając od tego, co realnie jest najważniejsze dla gdańszczan, bo nie ma nic cenniejszego niż zdrowie i życie. Obok Łukasza Hamadyka w briefingu prasowym przy ul. Starowiślnej w Nowym Porcie udział wzięli kandydat GTM na prezydenta miasta Jacek Hołubowski, poseł z Kukiz'15 Andrzej Kobylarz oraz Dobrosław Bielecki, mieszkaniec Brzeźna, działacz społeczny, propagator zdrowego trybu życia oraz rozwoju sportu wśród dzieci i młodzieży.
– GTM to inicjatywa mieszkańców dla mieszkańców. Jednym z najważniejszych punktów naszego programu jest komfort życia gdańszczan. Także zdrowie. Wydawałoby się, że mieszkamy w pięknym, cudownym mieście nad morzem. Świeże powietrze, jod z Bałtyku... Nic bardziej mylnego. Z każdej strony jesteśmy otoczeni różnymi podmiotami, które niestety podtruwają obywateli Gdańska (…) Od strony północnej mamy spalarnię materiałów niebezpiecznych... Na Westerplatte. Historyczne miejsce, prawda, i właściwe na tego rodzaju instalacje. I skądinąd mamy też informację, że od wczoraj z Gostynina jadą ciężarówki z materiałami niebezpiecznymi do utylizacji właśnie w tej spalarni. Są to substancje, których nikt nie chciał utylizować, jedynie Gdańsk... No i mamy Siarkopol. Kilka miesięcy temu pan Dobrosław Bielecki na spacerze natknął się na podejrzane wycieki z terenu Siarkopolu. Zaalarmował radnego Łukasza Hamadyka i wspólnie próbowali zainteresować tym wszelkiego rodzaju instytucje zarówno na szczeblu samorządowym, wojewódzkim, jak i rządowym. Oddźwięk był marny. Nikt się nie interesował, oczywiście poza mediami. Jedyną osobą ze szczebla parlamentarnego, która się sprawą zainteresowała, był obecny tu poseł Andrzej Kobylarz, od dawna zresztą zaangażowany w sprawy związane z ustalaniem przyczyn zanieczyszczania Zatoki i zaburzeń ekosystemu – podkreślał kandydat na prezydenta miasta Jacek Hołubowski. Poseł ziemi elbląskiej wyjaśnił dziennikarzom, że jego udział w dzisiejszej konferencji wiąże się nie tylko z problematyką gdańskich trucicieli. Przybył tutaj także po to, by oficjalnie udzielić poparcia oddolnej inicjatywie, jaką jest Gdańsk Tworzą Mieszkańcy, oraz kandydatowi na prezydenta miasta Jackowi Hołubowskiemu. – Jako klub Kukiz'15 podjęliśmy decyzję, że nie wystawiamy własnego kandydata. Popieramy GTM. Wierzymy, że to jest ta grupa, która nie będzie dzielić mieszkańców na lepszych i gorszych, jak czynią to Platforma i PiS – poinformował poseł Kobylarz. W sprawie Port Service przypomniał zaś, że już kilka lat temu zakład ten przyjął dużą część odpadów HCB z Ukrainy, które zostały zrzucone do jednej z miejscowości pod Gdańskiem. – Do tej pory tam zalegają, nic się z tym nie robi, a dzisiaj mamy kolejną sprawę. Do Gdańska jadą nieczystości z Gostynina. Chemikalia i różnego rodzaju odpady trafiły tam z Kutna, zalegały ponad 10 lat zalegały w Gostyninie i dopiero Port Service jako jedyna jednostka w Polsce zgodził się przyjąć te nieczystości. Gdańsk powinien być miastem czystym bezpiecznym dla mieszkańców, no a tak niestety się nie dzieje (…) Port Service to podmiot niemiecki. Powiedzmy sobie szczerze, prezes pochodzenia niemieckiego robi interes w Polsce, pieniądze trafiają do Niemiec, a środowisko i ludzie są zatruwani w Trójmieście – przekonywał poseł ziemi elbląskiej.
– Dochodzą do nas od dwóch tygodni głosy mieszkańców, że są budzeni gryzącym dymem o godzinie trzecie, czwartej w nocy. I to trwa przez następne dwie godziny. Nikt nie był stanie ustalić do tej pory, co jest tego powodem, jakie to są substancje czy materiały. Jednakże wszyscy zgodnie twierdzą, że jest to nie do wytrzymania, że kolejny raz dzieje się jakaś ekologiczna katastrofa, na którą nasze władze przymykają oko. Druga sprawa to jest kwestia Siarkopolu, gdzie przez przypadek natknąłem się na niezabezpieczoną oczyszczalnię. Mamy obecnie do czynienia ze spółką, w której większość udziałów ma Skarb Państwa. Składanie jakichś protestów czy petycji o wyjaśnienie sprawy jest tu raczej niemożliwe z tego względu, że ta firma przynosi miliardowe zyski, a co za tym idzie państwo czerpie z tego pieniądze, a że mamy niestety deficyt, to modernizacje i remonty są przesuwane w czasie i oddalane. To się ciągnie już od wielu lat, a na tym wszystkim cierpią mieszkańcy. Jesteśmy podtruwani regularnie i nikt z tym nic nie robi. Będziemy apelować o to, żeby władze zarówno Gdańska, jak i władze państwowe zadbały przede wszystkim o nasze zdrowie i życie (…) Nie rozumiem, dlaczego zarówno prawa, jak i lewa strona sceny politycznej nabrały wody w usta i do dnia dzisiejszego bagatelizują tę sprawę. Tego się nie da wytłumaczyć. Potwierdza to jedynie istnienie ponad politycznego układu finansowego, który trzyma na tym wszystkim rękę – mówi kandydat na radnego Dobrosław Bielecki. 23.08.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W przestrzeniach dawnej Stoczni Gdańskiej ruszył pierwszy Octopus Film Festival. Od środy do niedzieli widzowie obejrzą tutaj ponad trzydzieści filmów z całego świata zapowiadanych przez organizatorów jako obrazy świetne (ale także bardzo, bardzo złe), z których wiele rzadko można dziś zobaczyć na wielkim ekranie. Wstęp na część wydarzeń i projekcji jest darmowy. Obok niepowtarzalnych doświadczeń związanych z seansami w najbardziej niespodziewanych miejscach na mapie Gdańsk w programie Octopusa znalazły się m.in. koncerty i spotkania z twórcami. W pierwszym dniu gościem fanów kina gatunkowego była Krystyna Czubówna. Legendarna lektorka filmów przyrodniczych przeczytała dialogi do uznawanego za najgorszy film świata kultowego „The Room” zaprezentowanego wieczorem w Klubie B90. Tematem przewodnim czwartkowych prezentacji przy ul. Elektryków będą filmy VHS (Luks Sfera, B90, Soundrive Stage, W4, Plenum) . Dzień później organizatorzy festiwalu zapraszają m.in. do Centrum Handlowego Osowa na seans „Świtu żywych trupów” (godz. 23.00), a w niedzielę na... seans ukryty. Zbiórka o godz. 21.30 na ul. Elektryków, skąd uczestnicy wydarzenia zostaną zabrani w wyjątkowe, tajemnicze miejsce, gdzie obejrzą równie zaskakujący film. 22.08.2018 / Fot. Anna Rezulak / KFP
Koncertem inauguracyjnym w wykonaniu Litewskiej Orkiestry Kameralnej z 16-letnim solistą grającym na oboju Pijusem Paskeviciusem rozpoczęła się plenerowa odsłona XIII Międzynarodowego Festiwalu Mozartowskiego. Od środy Mozartiana króluje w Parku Oliwskim. Podobnie jak w latach ubiegłych zainteresowanie klasyką w scenerii oliwskiej zieleni i stawów jest ogromne. Ta było w środę podczas spektaklu „Misterium Wody Trakt II” (reżyseria Leszka Mądzika) zagranego przez aktorów Pantomimy Warszawskiej na lustrze stawu przy Pałacu Opatów. Przywykliśmy już do tego, że w Oliwie Mozarta gra się nie tylko klasycznie. Na dziedzińcu zabytkowej budowli publiczność gorąco oklaskiwała tego wieczoru utwory wykonywane przez gruziński jazz-band pianisty Otara Magradze. Koncert stanowiący połączenie jazzu i kaukaskiej muzyki ludowej wokalnie uświetnili Maia Baratashvili i Giorgi Sukhitashvili. 22.08.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– W nowej perspektywie unijnej Pomorskie może stracić około 2 miliardów złotych. To około 25 proc. środków na rozwój regionu. Oznacza to dla nas ogromne straty w zakresie dysponowania środkami finansowymi na rozwój infrastruktury transportowej czy też na służbę zdrowia – alarmuje marszałek Mieczysław Struk. Pomorscy politycy Platformy Obywatelskiej za niekorzystny dla nas bieg spraw winią Prawo i Sprawiedliwość. Mówią też o niechęci Warszawy wobec regionu i Gdańska. W poniedziałkowe południe na konferencji prasowej zaaranżowanej przy wejściu na przystanek Pomorskiej Kolei Metropolitalnej Gdańsk Strzyża doniesienia o niekorzystnych dla Polski prognozach budżetowych UE na lata 2021-2017, obok marszałka Struka komentowali eurodeputowani PO Janusz Lewandowski i Jarosław Wałęsa.
– Pod każdym względem budżet przedstawiony przez Komisję Europejską jest niekorzystny dla Polski. Jest mniej pieniędzy na rolnictwo; żadnego wyrównania dopłat; Fundusz Rozwoju Obszarów Wiejskich obcięty o 26 proc. Straty wyjściowe w kohezji, czyli w polityce spójności, która finansuje takie inwestycje jak Pomorska Kolej Metropolitalna, toponad 80 mld złotych na wejściu do tej batalii, która zapowiada się źle, bo oprócz tego, że obecny rząd nie ma żadnej zdolności koalicyjnej i wiarygodności w Europie, to jeszcze grozi nam zawieszenie tych funduszy, które i tak będą mniejsze. Zarówno marszałkowie, jak i prezydenci miast muszą się liczyć z obostrzeniami, muszą się liczyć z tym, że takich możliwości, jakie mamy dzisiaj, nie będzie. I to jest zawinione, bo ten budżet został skonstruowany tak, aby był gestem solidarności z Południem. Jest w nim nieufność wobec Wschodu zawiniona przede wszystkim przez Warszawę i Budapeszt – podkreśla Janusz Lewandowski. Europoseł PO przypomina przy tej okazji, że obecnie rząd PiS – który nie przyłożył do tego ręki – konsumuje największy w historii budżet europejski, jakiego nie dostał dotychczas żaden kraj członkowski. – Całe szczęście, że jedną trzecią tych funduszy konsumuje poziom regionalny, czyli marszałkowie województw. Nękani są przez rozmaite kontrole, ale dają radę – dodaje Lewandowski. Na potwierdzenie tych słów marszałek pomorski przytacza dane: do dzisiaj w Regionalnym Programie Operacyjnym zaangażowaliśmy blisko 80 proc. dostępnej alokacji środków; podpisaliśmy 1450 umów na olbrzymią kwotę. Cała alokacja wynosi 7 mld 600 mln złotych. – Jeśli dojdzie to takiej sytuacji, że nasz kraj otrzyma zdecydowanie mniej środków finansowych, co zapowiada w tej chwili Komisja Europejska, jeśli rząd nie wywalczy wyższych wpłat do budżetów poszczególnych programów operacyjnych, jeśli nie zdecyduje się na twarde negocjacje w zakresie wydatkowania tychże środków, to możemy w nowej perspektywie stracić około 2 miliardów złotych. To jest około 25 proc. środków na rozwój regionu. Oznacza to dla nas ogromne straty w zakresie dysponowania środkami finansowymi na rozwój infrastruktury transportowej czy też na służbę zdrowia – mówi Mieczysław Struk.
Zdaniem kandydata PO na prezydenta Gdańska Jarosława Wałęsy, zauważalny w ostatnich latach spadek wykorzystania środków unijnych w mieście wiąże się z niechęcią PiS i rządu w Warszawie, która była wielokrotnie i przez wiele lat kierowana do Gdańska. – Przykładem może być odrzucenie rozbudowy ulicy Kartuskiej do granic miasta. Tej inwestycji nie będzie, bo została właśnie wykreślona przez PiS. Z jednej strony mamy niechęć tego rządu, ale z drugiej mamy też niekompetencję. Co to oznacza dla Gdańska? Oznacza nawet około 1 miliarda złotych mniej na inwestycje. To może oznaczać odrzucenie całego projektu tramwajowego w mieście, czyli nowych linii tramwajowych, zakupu taboru czy również budowy węzłów przesiadkowych przy Pomorskiej Kolei Metropolitalnej – podkreśla kandydat na prezydenta miasta. 22.08.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pod hasłem „Gdańsk jest dla wszystkich” Kacper Płażyński spotyka się z od 1,5 miesiąca z wyborcami. W tym czasie kandydat PiS na prezydenta miasta wspólnie z towarzyszącymi mu wolontariuszami odwiedził 34 dzielnice. W spotkaniach udział wzięło około 9 tys. gdańszczan. O przebiegu pierwszej części obchodu dzielnic Płażyński opowiadał na poniedziałkowej konferencji prasowej zorganizowanej przed bramą główną Parku Oliwskiego. – Spotkaliśmy się z wielką życzliwością i otwartością. Podczas spotkań staraliśmy się wspólnie zdiagnozować problemy i wyzwania stojące przed dzielnicami. Wnioski z tysięcy rozmów znajdą swoje odzwierciedlenie w precyzyjnych programach, które przedstawimy w trakcie kampanii wyborczej. Spotkania z mieszkańcami Gdańska służyły temu, by poznać konkretne lokalne, czasem wydawałoby się mało istotne problemy, które wpływają jednak na komfort życia każdego z nas. Dziękujemy gdańszczanom, którzy udzielali nam informacji, chcieli się z nami porozumieć i przedstawić nam swoją sytuację. To były może nawet setki godzin rozmów. Przeszliśmy ponad 2 tys. kilometrów, dotarliśmy do 9 tys. gdańszczan – mówił Kacper Płażyński. We wrześniu i październiku kandydat na prezydenta miasta zamierza ponownie odwiedzić wszystkie dzielnice. Do dialogu zaprasza także na uruchomioną właśnie stronę internetową gdanskjestdlawszystkich.pl, która ma stać się platformą wymiany myśli pomiędzy mieszkańcami Gdańska a sztabem wyborczym, który – jak poinformował kandydat – powstanie po rozpoczęciu oficjalnej kampanii wyborczej. Owocem spotkań i dyskusji w internecie mają być propozycje programowe dotyczące każdej z dzielnic. 20.08.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11177
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP