logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11993
Wicepremier Piotr Gliński goszczący w Gdańsku na solidarnościowych obchodach 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny odwiedził w poniedziałkowe popołudnie kościoły św. Mikołaja oraz św. Piotra i Pawła. Obie świątynie zmagają się z przeciwnościami losu. Bazylika przy Świętojańskiej, jeden z najstarszych gdańskich kościołów, z końcem października 2018 roku została zamknięta do odwołania ze względu na zły stan techniczny grożący katastrofą budowlaną. Trwają prace nad planem ratowania zabytku. Ojcowie dominikanie, gospodarze świątyni, mogą liczyć na pomoc państwa, samorządu i obywateli. Ona już płynie. – Kościół św. Mikołaja otrzymał w 2017 od ministerstwa ponad 100 tysięcy złotych, a w tej chwili, w drugim naborze złożył aplikację na ponad 340 tysięcy złotych na prace przy fasadzie wschodniej, gdzie cegły są bardzo luźne. Drugi problem jest konstrukcyjny, jest bardzo duża niestabilność podłoża. Do końca miesiąca ma być gotowa ekspertyza i wtedy ojcowie dominikanie będą działać, a my będziemy pomagać - zapowiedział Piotr Gliński. 3.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Wicepremier Piotr Gliński goszczący w Gdańsku na solidarnościowych obchodach 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny odwiedził w poniedziałkowe popołudnie kościoły św. Mikołaja oraz św. Piotra i Pawła. Obie świątynie zmagają się z przeciwnościami losu. Bazylika przy Świętojańskiej, jeden z najstarszych gdańskich kościołów, z końcem października 2018 roku została zamknięta do odwołania ze względu na zły stan techniczny grożący katastrofą budowlaną. Trwają prace nad planem ratowania zabytku. Ojcowie dominikanie, gospodarze świątyni, mogą liczyć na pomoc państwa, samorządu i obywateli. Ona już płynie. Władze Gdańska zadeklarowały także wsparcie dla dotkniętego pożarem kościoła św. Piotra i Pawła. Zabytek na Żabim Kruku wczoraj rano stracił cześć dachu nad zakrystią. – W raporcie, który dostałem od wojewódzkiego konserwatora zabytków, jest napisane, żebym podziękował straży pożarnej, bo to była akcja błyskawiczna. Dzięki temu spłonęła tylko część dachu nad zakrystią. Mur jest nienaruszony. Belki są spalone, ale mur nawet nie jest osmolony – powiedział dziennikarzom wicepremier Gliński w czasie dzisiejszej wizyty w kościele św. Piotra i Pawła. Zapytany, na czym będzie polegać pomoc rządu, dodał, że „wszystko jest już przygotowane, żeby sprzątnąć i przedstawić kalkulację kosztów”. 3.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
24 metrowy, dwuprzegubowy trolejbus "Trollino 24" zobaczyć będzie można na ulicach Gdyni. Producent - firma Solaris wspólnie z Przedsiębiorstwem Komunikacji Trolejbusowej, rozpoczynają testy homologacyjne najnowszego trolejbusu, który posiada dwie osie napędowe oraz - jak wiele nowych trolejbusów - dodatkową baterię umożliwiającą jazdę poza siecią trakcyjną. Uruchomienie produkcji Trollino 24 Sollaris planuje z myślą o rynku szwajcarskim, gdzie tego typu pojazdy przegubowe cieszą się dużą popularnością. 24 metry to obecnie najdłuższa dopuszczalna w Europie długość takich pojazdów (w Polsce wynosi ona 18,75 m). - Wybór Solarisa padł na Gdynię ponieważ od lat trwa bliska współpraca Miasta z firmą. Gdynia nabyła w 2000 roku pierwszy wyprodukowany w Bolechowie trolejbus, a ostatnio zakupiliśmy 30 Sollarisów Trollino w tym 16 przegubowych. Do tej pory tak długie trolejbusy obecnie testowany spotkać można było m.in. w kilku miastach Szwajcarii. Jak się dowiedzieliśmy w UM Gdynia, testowany Trollino 24 nie będzie, zabierał pasażerów, ale będzie można go spotkać na ulicach miasta już od początku już w tym tygodniu. Testy homologacyjne potrwają około 6 tygodni. Gdynia jest jedynym miastem, w którym trolejbus będzie je przechodzić. 03.06.2019 fot. Andrzej J. Gojke / KFP
W historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej trwają uroczystości upamiętniające 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Na obchody organizowane przez Komisję Krajową NSZZ „Solidarność” przybyli premier Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska oraz wiceminister kultury Jarosław Sellin. Wizytę w Gdańsku prezes Rady Ministrów rozpoczął od złożenia kwiatów pod pomnikiem Poległych Stoczniowców 1970. Na trasie przemarszu delegacji rządowej, przed Europejskim Centrum Solidarności, dostojnych gości próbowała powitać prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz, zapraszając premiera do okrągłego stołu na trwające w Gdańsku Święto Wolności i Solidarności. Do rozmowy nie doszło, o co zadbali ochroniarze. Premier Morawiecki odpowiedział jedynie na powitanie („Witam serdecznie”), udając się w otoczeniu towarzyszących mu osób przed pomnik Poległych Stoczniowców. Indagowany przez dziennikarzy, czy skorzysta z zaproszenia, szef rządu dodał: „Dziękujemy, mamy tutaj, w sali BHP , wspaniałą uroczystość dzisiaj”. W programie solidarnościowych obchodów znalazły się m.in. konferencja naukowa pod patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy, Instytutu Pamięci Narodowej, arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie – „Obudził w nas Solidarność. 40. rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny” oraz wernisaż wystawy „Ojciec Święty z Solidarnością – Solidarność z Ojcem Świętym” prezentującą materiały zgromadzone w archiwum historycznym Komisji Krajowej, w tym wiele dokumentów dotychczas niepublikowanych. Sala BHP oklaskiwał tego dnia Człowieka Roku „Tygodnika Solidarność”. Wyróżnienie to otrzymał ksiądz prałat Ludwik Kowalski, proboszcz bazyliki św. Brygidy – za szeroko rozumianą współpracę ze związkiem zawodowym. Brawami przyjęto także wystąpienie premiera polskiego rządu. – Jesteśmy w historycznym miejscu, gdzie rodziła się „Solidarność”. Ale zanim się narodziła, to kilkanaście miesięcy wcześniej Jan Paweł II, papież Polak, obudził w nas tę solidarność. Jego dzieło i jego słowa stworzyły zupełnie nową przestrzeń myślenia, nową przestrzeń dla pragnień wolności, niepodległości i demokracji (...) Ojciec Święty był ojcem porozumienia między Polakami. To porozumienie dało też późniejszy posiew wolności (…) Wbrew dzisiejszym różnym zapatrywaniom, spojrzeniu na naszą rzeczywistość, wielkim naszym pragnieniem jest również to porozumienie, to obudzenie milczącej większości. Nie chcę mojego wystąpienia w żaden sposób zabarwiać jakimś politycznym wydźwiękiem, ale myślę, że przynajmniej tak się staramy, żeby ta milcząca większość dochodziła coraz bardziej do głosu, żeby to był jej czas. I to staje się coraz bardziej jej czas – mówił premier Mateusz Morawiecki. 3.06.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Anna Walentynowicz, Alina Pieńkowska, Henryka Krzywonos, Ewa Ossowska, Bożena Rybicka-Grzywaczewska, a za nimi tłumy kobiet, które tak jak one zmieniały bieg historii, angażując się w działalność opozycyjną. Było ich kilka milionów. Po 1989 roku o większości z nich zapomniano. Teraz wracają – kolorowe, uśmiechnięte, pełne energii. Na czterech filarach przystanku PKM Gdańsk Strzyża powstaje mural „Kobiety Wolności”. To wspólna inicjatywa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej i samorządu województwa pomorskiego. Malują kobiety z interakcyjnej agencji RedSheels, których dziełem jest m.in. słynny mural Kory z kasztanowcem na Nowym Świecie w Warszawie. Obie prace wpisują się akcję „Kobiety na mury” organizowaną przez „Wysokie Obcasy”, które wraz z „Gazetę Wyborczą Trójmiasto” są partnerem „Kobiet Wolności”. Pomysłodawca muralu, rzecznik prasowy spółki PKM Tomasz Konopacki, nie ukrywa, że ostateczny kształt i rozmiar tego dzieła przerosły jego najśmielsze oczekiwania. – Jestem pod ogromnym wrażeniem, do jakiego rozmiaru – dzięki wspólnej pracy i pomysłom nas wszystkich – rozrósł się skromny początkowo projekt z czterema zaledwie Kobietami Wolności. Pewnego zimowego wieczoru przesłałem go do Michała Jamroża, zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej Trójmiasto”, prosząc, aby zorientował się, czy „Wysokie Obcasy” byłyby zainteresowane współpracą z nami na tym polu. Bezpośrednią inspiracją był dla mnie materiał o muralu z Korą w „WO”, który mnie zachwycił. Wiedziałem już, że pierwszy mural na linii Pomorskiej Kolei Metropolitalnej – bo planujemy je od jakiegoś czasu – musimy także poświęcić kobietom. W przypadku kolebki „Solidarności” oznaczało kobiety związane z tym wielkim ruchem. I chociaż sam od tego momentu zacząłem rozszerzać swoją wiedzę na temat ich udziału w naszej drodze do wolności, to aż takiej skali się nie spodziewałem i chyba nikt z nas się tego nie spodziewał. A przecież to mural symbol, bo zmieściło się tu kilkadziesiąt osób, a w całej Polsce działały dziesiątki tysięcy. Myślę, że nasz mural wielu osobom otworzy oczy na to, że „Solidarność” była też kobietą – mówi Tomasz Konopacki. 3.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Czy 30 lat po wyborach 4 czerwca 1989 roku wciąż łączą nas ideały wolności i solidarności? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwali dziś w Europejskim Centrum Solidarności uczestnicy debaty przygotowanej i transmitowanej na żywo przez stację TVN24. Gośćmi Katarzyny Kolendy-Zaleskiej i Jacka Stawiskiego byli profesorowie Ewa Łętowska – rzeczniczka praw obywatelskich w latach 1988-1992, Timothy Garton Ash – brytyjski historyk zajmujący się głównie historią Europy po 1945 roku, Stefan Chwin – pisarz, eseista i historyk literatury oraz Michał Rusinek – literaturoznawca, pisarz i tłumacz. Słowo wstępne do dyskusji wygłosił dyrektor ECS Basil Kerski. Uczestnicy debaty rozprawiali o wolności w kilku aspektach, m.in. historycznym, prawnym i językowym. W końcowej części spotkania udzielili odpowiedzi na pytanie, co jest największym zagrożeniem dla polskiej wolności.
Timothy Garton Ash: Orbanizacja a la polonaise. Widać wyraźnie, że w Polsce idzie się tym śladem (…) Gdybyśmy byli w Budapeszcie, myślę, że byłaby to zupełnie inna rozmowa, podobna do rozmowy w Polsce 30 lat temu. Wątpię, czy Węgry w tej chwili to wolny kraj.
Ewa Łętowska: Niepokojąca w polskiej wolności jest hipokryzja. Co innego się głosi w oficjalnych dokumentach, a co innego się robi. My jesteśmy w gorszej sytuacji niż Węgrzy, bo żyjemy w zakłamaniu prawnym i to jest problem.
Stefan Chwin: Dla mnie wynik wyborów był zupełnie zaskakujący. Przewidywałem, że Koalicja Obywatelski osiągnie 15 procent. Jestem zaskoczony, że jest 5,5 miliona ludzi, którzy myślą inaczej niż cała reszta. Wszystko zależy od tego, jak się zachowa pozostałe 6,1 mln ludzi. Warto zauważyć że na rząd obecny nie głosowało 60 procent ludzi, więc to nie jest sytuacja węgierska, ale w jakim kierunku to się rozwinie, nie wiem.
Basil Kerski: Przyniosłem Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Bo jeśli ona jest punktem odniesienia w naszej wolności, to wolność według jej definicji jest zawsze zagrożona. Bo to nie jest tylko wolność dla mnie, tych których rozumiem, ale także dla innych.
Michał Rusinek: Mam poczucie, że na słowa trzeba zwracać uwagę. Nie chciałbym, żeby ktoś narzucał mi słownik i język mówienia o rzeczywistości, który by w coś mnie wrabiał. 2.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
We wtorek świętować będziemy 30. rocznicę pierwszych, częściowo wolnych wyborów w państwach byłego bloku wschodniego. W Gdańsku święto już trwa. 4 czerwca 1989 roku Polacy dali wyraz głębokiego poparcia dla obozu „Solidarności”. Wybraliśmy wolność i demokrację. Jak pisał prof. Antoni Dudek, miliony Polaków zadały przy pomocy kartki wyborczej śmiertelny cios komunistycznej dyktaturze. Opozycja zmiażdżyła komunistów – zyskała wszystkie możliwe do zdobycia mandaty w Sejmie – 161, i 99 na 100 mandatów w Senacie. Kilka miesięcy po wyborach Joanna Szczepkowska mogła ogłosić w Dzienniku Telewizyjnym: „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Blisko 20 lat później do tamtych wydarzeń odniósł się w swojej autobiografii Lech Wałęsa. Napisał m.in.: „W pierwszą niedzielę czerwca 1989 roku zmieniło się wiele. 4 czerwca, w samo południe, wybraliśmy nową Polskę. Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem ten kolor nie mógł ich cieszyć. W zasadzie zostali wyrzuceni z boiska. (...) Nie było jednak wielkiego entuzjazmu, po latach doświadczeń, morderczej walki”. Atmosferę tamtych dni i emocje towarzyszące wielkiej grze o wolność uwiecznili na swoich zdjęciach Zbigniew Kosycarz, Maciej Kosycarz i Leonard Szmaglik. 3.06.2019 / fot. KFP
Spotkania z ciekawymi ludźmi, debaty, warsztaty, działania artystyczne i koncerty – tłumy przy okrągłym stole przed Europejskim Centrum Solidarności i w pobliskiej Strefie Społecznej. Namiotowe miasteczko wzniesione siłą 200 organizacji pozarządowych tętni życiem od rana do wieczora. Według wstępnych szacunków do niedzieli wieczorem w obchodach Święta Wolności i Solidarności wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. 2.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Wystawa „Niedenthal. Gdańsk 2018” pojawiła się w Ratuszu Głównego Miasta z końcem stycznia br. Odsłaniała połowę z blisko 250 obrazów składających się na dzieło, które właśnie przybrało formę książkową. Premiera albumu Chrisa Niedenthala prezentującego Gdańsk jako nowoczesne miasto zapatrzone w swoją przeszłość i tradycję miała miejsce w niedzielne popołudnie w Wielkiej Sali Wety. Tu również obchodzono dzisiaj Święto Wolności i Solidarności. Idea przygotowania wydawnictwa pokazującego Gdańsk w 2018 roku była osobistą inicjatywą śp. Pawła Adamowicza, którą wspólnie zrealizowały miejskie Biuro Prezydenta ds. Kultury oraz Muzeum Gdańska. Album ukazał się w nakładzie 1000 egzemplarzy. Podczas autorskiego spotkania z Chrisem Niedenthalem można było go nabyć w promocyjnej cenie.
– Wyrzucam sobie teraz, że w trakcie mojej pracy nad książką nigdy nie pokazałem panu prezydentowi ani jednej z tych fotografii. Chciałem, żeby była to dla niego niespodzianka. Jestem mu niezmiernie wdzięczny, bo obdarzył mnie zaufaniem i dał mi całkowicie wolną rękę. W ostatnich dniach stycznia 2019, kiedy w Muzeum Gdańska odbywał się wernisaż wystawy z moimi fotografiami do tej książki, prezydenta Adamowicza już z nami nie było. A przecież miało być inaczej. Nigdy więc się nie dowiem, czy spodobałaby się mu ta moja wizja jego miasta i czy sprostałem jego oczekiwaniom. Chciałbym, żeby tak było. Ocenę pozostawiam zatem czytelnikom i miłośnikom Gdańska – mówi światowej sławy fotoreporter. 2.06.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Tomasz Sekielski swoim dokumentem „Tylko nie mów nikomu” poruszył miliony Polaków. Sprawił też, że jego film podzielił środowisko księży. Część duchownych mówi wprost o politycznym ataku na Kościół. Ich opinii nie podziela jezuita i teolog ksiądz Jacek Prusak z parafii św. Barbary w Krakowie. Nie tak dawno we wstrząsającym kazaniu mówił otwarcie o wilkach w koloratkach. – Jak można mówić, że to jest atak na Kościół? Jak można doprowadzić do tego, do czego doprowadzają, niestety, polscy biskupi, że zaczynamy mieć w Polsce Kościół dwóch Kościołów: Kościół episkopatu i nas? Na mocy jakiego autorytetu my mamy słuchać biskupów? – pytał w krakowskiej świątyni. Ksiądz Jacek Prusak i redaktor Tomasz Sekielski spotkali się w niedzielę na Święcie Wolności i Solidarności w Gdańsku, by porozmawiać kondycji moralnej instytucji kościelnych i o tym, czy dokument opowiadający o dramacie ofiar księży pedofilów może być szansą na oczyszczenie Kościoła katolickiego. Hala debat w Strefie Społecznej wypełniła się po brzegi. Pytania gościom zadawała publicystka Barbara Szczepuła.
Jednym z tematów poruszanych podczas debaty był polski klerykalizm. Zdaniem rozmówców to w nim należy upatrywać przyczyn patologii w Kościele. – To jest takie przekonanie księdza, że jest Jezusem. Żaden ksiądz nim nie jest. Jeśli o tym zapomina, to dochodzi do różnych katastrof, nie tylko takich, o jakich dziś rozmawiamy. Klerykalizm mamy również dlatego, że Kościół jest częścią polskiej polityki. Czy są państwo w stanie wyobrazić ją sobie bez Kościoła? Jeśli tak, to dobrze, bo wtedy nie będzie klerykalizmu, i ja trzymam państwa za słowo – mówił ksiądz Prusak. – Sam fakt, że ktoś ma sutannę, sprawia, że dla znacznej części społeczeństwa jest autorytetem. Nie ma zrozumienia tego, że księża są tylko ludźmi, i są też tacy, którzy popełniają błędy i mają problemy ze sobą. Myślę jednak, że to się zmienia. Wydarzenia przedstawione w filmie są sprzed kilkunastu lat. Mam nadzieję teraz, że dziecko, które przyjdzie do rodziców i powie, że jest krzywdzone przez dorosłego – nieważne czy przez księdza czy osobę świecką – uzyska pomoc rodziców. Bo lepiej się pomylić, niż pozwolić na to, by własne dziecko było krzywdzone – przekonywał Tomasz Sekielski. 2.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 11993
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP