logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11988
Czy 30 lat po wyborach 4 czerwca 1989 roku wciąż łączą nas ideały wolności i solidarności? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwali dziś w Europejskim Centrum Solidarności uczestnicy debaty przygotowanej i transmitowanej na żywo przez stację TVN24. Gośćmi Katarzyny Kolendy-Zaleskiej i Jacka Stawiskiego byli profesorowie Ewa Łętowska – rzeczniczka praw obywatelskich w latach 1988-1992, Timothy Garton Ash – brytyjski historyk zajmujący się głównie historią Europy po 1945 roku, Stefan Chwin – pisarz, eseista i historyk literatury oraz Michał Rusinek – literaturoznawca, pisarz i tłumacz. Słowo wstępne do dyskusji wygłosił dyrektor ECS Basil Kerski. Uczestnicy debaty rozprawiali o wolności w kilku aspektach, m.in. historycznym, prawnym i językowym. W końcowej części spotkania udzielili odpowiedzi na pytanie, co jest największym zagrożeniem dla polskiej wolności.
Timothy Garton Ash: Orbanizacja a la polonaise. Widać wyraźnie, że w Polsce idzie się tym śladem (…) Gdybyśmy byli w Budapeszcie, myślę, że byłaby to zupełnie inna rozmowa, podobna do rozmowy w Polsce 30 lat temu. Wątpię, czy Węgry w tej chwili to wolny kraj.
Ewa Łętowska: Niepokojąca w polskiej wolności jest hipokryzja. Co innego się głosi w oficjalnych dokumentach, a co innego się robi. My jesteśmy w gorszej sytuacji niż Węgrzy, bo żyjemy w zakłamaniu prawnym i to jest problem.
Stefan Chwin: Dla mnie wynik wyborów był zupełnie zaskakujący. Przewidywałem, że Koalicja Obywatelski osiągnie 15 procent. Jestem zaskoczony, że jest 5,5 miliona ludzi, którzy myślą inaczej niż cała reszta. Wszystko zależy od tego, jak się zachowa pozostałe 6,1 mln ludzi. Warto zauważyć że na rząd obecny nie głosowało 60 procent ludzi, więc to nie jest sytuacja węgierska, ale w jakim kierunku to się rozwinie, nie wiem.
Basil Kerski: Przyniosłem Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Bo jeśli ona jest punktem odniesienia w naszej wolności, to wolność według jej definicji jest zawsze zagrożona. Bo to nie jest tylko wolność dla mnie, tych których rozumiem, ale także dla innych.
Michał Rusinek: Mam poczucie, że na słowa trzeba zwracać uwagę. Nie chciałbym, żeby ktoś narzucał mi słownik i język mówienia o rzeczywistości, który by w coś mnie wrabiał. 2.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
We wtorek świętować będziemy 30. rocznicę pierwszych, częściowo wolnych wyborów w państwach byłego bloku wschodniego. W Gdańsku święto już trwa. 4 czerwca 1989 roku Polacy dali wyraz głębokiego poparcia dla obozu „Solidarności”. Wybraliśmy wolność i demokrację. Jak pisał prof. Antoni Dudek, miliony Polaków zadały przy pomocy kartki wyborczej śmiertelny cios komunistycznej dyktaturze. Opozycja zmiażdżyła komunistów – zyskała wszystkie możliwe do zdobycia mandaty w Sejmie – 161, i 99 na 100 mandatów w Senacie. Kilka miesięcy po wyborach Joanna Szczepkowska mogła ogłosić w Dzienniku Telewizyjnym: „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Blisko 20 lat później do tamtych wydarzeń odniósł się w swojej autobiografii Lech Wałęsa. Napisał m.in.: „W pierwszą niedzielę czerwca 1989 roku zmieniło się wiele. 4 czerwca, w samo południe, wybraliśmy nową Polskę. Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem ten kolor nie mógł ich cieszyć. W zasadzie zostali wyrzuceni z boiska. (...) Nie było jednak wielkiego entuzjazmu, po latach doświadczeń, morderczej walki”. Atmosferę tamtych dni i emocje towarzyszące wielkiej grze o wolność uwiecznili na swoich zdjęciach Zbigniew Kosycarz, Maciej Kosycarz i Leonard Szmaglik. 3.06.2019 / fot. KFP
Spotkania z ciekawymi ludźmi, debaty, warsztaty, działania artystyczne i koncerty – tłumy przy okrągłym stole przed Europejskim Centrum Solidarności i w pobliskiej Strefie Społecznej. Namiotowe miasteczko wzniesione siłą 200 organizacji pozarządowych tętni życiem od rana do wieczora. Według wstępnych szacunków do niedzieli wieczorem w obchodach Święta Wolności i Solidarności wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. 2.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Wystawa „Niedenthal. Gdańsk 2018” pojawiła się w Ratuszu Głównego Miasta z końcem stycznia br. Odsłaniała połowę z blisko 250 obrazów składających się na dzieło, które właśnie przybrało formę książkową. Premiera albumu Chrisa Niedenthala prezentującego Gdańsk jako nowoczesne miasto zapatrzone w swoją przeszłość i tradycję miała miejsce w niedzielne popołudnie w Wielkiej Sali Wety. Tu również obchodzono dzisiaj Święto Wolności i Solidarności. Idea przygotowania wydawnictwa pokazującego Gdańsk w 2018 roku była osobistą inicjatywą śp. Pawła Adamowicza, którą wspólnie zrealizowały miejskie Biuro Prezydenta ds. Kultury oraz Muzeum Gdańska. Album ukazał się w nakładzie 1000 egzemplarzy. Podczas autorskiego spotkania z Chrisem Niedenthalem można było go nabyć w promocyjnej cenie.
– Wyrzucam sobie teraz, że w trakcie mojej pracy nad książką nigdy nie pokazałem panu prezydentowi ani jednej z tych fotografii. Chciałem, żeby była to dla niego niespodzianka. Jestem mu niezmiernie wdzięczny, bo obdarzył mnie zaufaniem i dał mi całkowicie wolną rękę. W ostatnich dniach stycznia 2019, kiedy w Muzeum Gdańska odbywał się wernisaż wystawy z moimi fotografiami do tej książki, prezydenta Adamowicza już z nami nie było. A przecież miało być inaczej. Nigdy więc się nie dowiem, czy spodobałaby się mu ta moja wizja jego miasta i czy sprostałem jego oczekiwaniom. Chciałbym, żeby tak było. Ocenę pozostawiam zatem czytelnikom i miłośnikom Gdańska – mówi światowej sławy fotoreporter. 2.06.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Tomasz Sekielski swoim dokumentem „Tylko nie mów nikomu” poruszył miliony Polaków. Sprawił też, że jego film podzielił środowisko księży. Część duchownych mówi wprost o politycznym ataku na Kościół. Ich opinii nie podziela jezuita i teolog ksiądz Jacek Prusak z parafii św. Barbary w Krakowie. Nie tak dawno we wstrząsającym kazaniu mówił otwarcie o wilkach w koloratkach. – Jak można mówić, że to jest atak na Kościół? Jak można doprowadzić do tego, do czego doprowadzają, niestety, polscy biskupi, że zaczynamy mieć w Polsce Kościół dwóch Kościołów: Kościół episkopatu i nas? Na mocy jakiego autorytetu my mamy słuchać biskupów? – pytał w krakowskiej świątyni. Ksiądz Jacek Prusak i redaktor Tomasz Sekielski spotkali się w niedzielę na Święcie Wolności i Solidarności w Gdańsku, by porozmawiać kondycji moralnej instytucji kościelnych i o tym, czy dokument opowiadający o dramacie ofiar księży pedofilów może być szansą na oczyszczenie Kościoła katolickiego. Hala debat w Strefie Społecznej wypełniła się po brzegi. Pytania gościom zadawała publicystka Barbara Szczepuła.
Jednym z tematów poruszanych podczas debaty był polski klerykalizm. Zdaniem rozmówców to w nim należy upatrywać przyczyn patologii w Kościele. – To jest takie przekonanie księdza, że jest Jezusem. Żaden ksiądz nim nie jest. Jeśli o tym zapomina, to dochodzi do różnych katastrof, nie tylko takich, o jakich dziś rozmawiamy. Klerykalizm mamy również dlatego, że Kościół jest częścią polskiej polityki. Czy są państwo w stanie wyobrazić ją sobie bez Kościoła? Jeśli tak, to dobrze, bo wtedy nie będzie klerykalizmu, i ja trzymam państwa za słowo – mówił ksiądz Prusak. – Sam fakt, że ktoś ma sutannę, sprawia, że dla znacznej części społeczeństwa jest autorytetem. Nie ma zrozumienia tego, że księża są tylko ludźmi, i są też tacy, którzy popełniają błędy i mają problemy ze sobą. Myślę jednak, że to się zmienia. Wydarzenia przedstawione w filmie są sprzed kilkunastu lat. Mam nadzieję teraz, że dziecko, które przyjdzie do rodziców i powie, że jest krzywdzone przez dorosłego – nieważne czy przez księdza czy osobę świecką – uzyska pomoc rodziców. Bo lepiej się pomylić, niż pozwolić na to, by własne dziecko było krzywdzone – przekonywał Tomasz Sekielski. 2.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
W Pelplinie dziś Święto Ludowe. Na wojewódzkie obchody przyjechali m.in. europoseł Jarosław Kalinowski i prezes zarządu pomorskiego PSL Krzysztof Trawicki. Uroczystości z udziałem przedstawicieli ruchu ludowego z regionu tradycyjnie już poprzedziła msza św. w Bazylice Katedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Po nabożeństwie był przemarsz ze sztandarami i orkiestrą dętą, a także spotkanie w domu kultury, w czasie którego zasłużeni działacze zostali uhonorowani odznaczeniami. 2.06.2019 / fot. Krzysztof Mania / KFP
„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem”. Piosenkę Chłopców z Placu Broni wykonali w Gdańsku Paulina Przybysz i Organek. Refren śpiewał cały plac Zebrań Ludowych. Koncert Wolności puentujący pierwszy dzień obchodów 30. rocznicy pierwszych częściowo wolnych wyborów w powojennej Polsce przyciągnął tu w sobotni wieczór tysiące fanów dobrej muzyki. Na scenie pojawiło się kilkudziesięciu artystów reprezentujących przeróżne muzyczne dziedziny, gatunki i style. I właśnie w różnorodności i scenicznej solidarności tkwiła siła tego wydarzenia. To nie był koncert wspominkowy, lecz manifestacja otwartości a to, co będzie – na przyszłość, młodość i radość. O wolności i dla wolności brzmiały na placu Zebrań rockowe riffy, jazzowe synkopy, góralskie smyki, brazylijska samba i alternatywne dźwięki. Zagrali m.in. Mazolewski Quintet, Wojciech Waglewski (mistrz ceremonii), Justyna Święs, Monika Brodka, John Porter, Maria Peszek, Trebunie Tutki  i ich jamajscy przyjaciele Twinkle Brothers („Don't forget Africa” miało specjalną dedykacją dla śp. prezydenta Adamowicza.). Jednym z bardziej energetycznych momentów koncertu był wspólny występ zespołu Voo Voo i grupy kilkunastu bębniarzy z Ritmo Bloco. W finale piosenkę z repertuaru Voo Voo „Nim stanie się tak” zaśpiewała Brodka. Pod koniec dołączyli do niej pozostali wolnościowi artyści. Nuciła także widownia. Wszystkich pożegnały słowa kierownika artystycznego koncertu Piotra Metza: „Pamiętajcie, ta zima musi kiedyś minąć”. 2.06.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Już po raz dziewiętnasty Gdańsk wyłonił laureatów Nagrody im. Lecha Bądkowskiego, współtwórcy „Solidarności”, działacza społecznego, który znacząco wpłynął na kształt gdańskiej kultury i samorządności lokalnej. Laury przyznawane są co roku najlepszym gdańskim organizacjom pozarządowym, społecznikom i filantropom. Tegorocznej gali towarzyszyły wyjątkowe okoliczności. Laureaci zostali uhonorowani w pierwszym dniu Święta Wolności i Solidarności, w powołanej z tej okazji do życia Strefie Społecznej, którą współtworzy 200 organizacji pozarządowych z całej Polski. – Nie ma lepszego miejsca niż Strefa Społeczna, by nagrodzić tych najbardziej aktywnych – podkreślała w swoim wystąpieniu prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Przed tak znamienitym audytorium nagrodę dla najlepszej organizacji pozarządowej z rąk prezydent Gdańska odebrali animatorzy społeczni ze Stowarzyszenie Nowy Port Sztuki – za umiejętnie łączenie organizacji wartościowych wydarzeń artystycznych z działalnością prospołeczną. – To, co robicie w Nowym Porcie, zmienia tę dzielnicę – powiedziała prezydent Dulkiewicz, wręczając zwycięzcom czek na 20 tys. złotych. Kapituła obradująca po przewodnictwem Izabeli Chorzelskiej przyznała także dwa wyróżnienia. Trafiły on do Fundacji Generacja i Fundacji Up Foundation. Nagrodę Gdański Darczyńca Roku otrzymał tym razem Julian Pawlukiewicz, prezes firmy Johny Bross wspomagającej hospicjum im. ks. Dutkiewicza w Gdańsku. Z tytuł Gdańskiego Społecznika Roku 2018 cieszyła się, nie kryjąc wielkiego wzruszenia, Agnieszka Buczyńska, prezeska Gdańskiego Centrum Wolontariatu. – To był bardzo trudny czas... po tym, co się stało na początku roku. Bardzo bardzo wszystkim dziękuję – mówiła laureatka. – A czy wy wiecie, że ona w tym roku przebiegła jeszcze maraton? – pytała retorycznie prezydent Dulkiewicz. 1.06.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Pisarz i literaturoznawca Michał Rusinek był dziś jednym z najbardziej zapracowanych twórców goszczących na gdańskim Święcie Wolności i Solidarności. W południe były sekretarz Wisławy Szymborskiej, a obecnie szef fundacji jej imienia, spotkał się w bibliotece ECS z najmłodszymi obywatelami, obchodzącymi dziś także swoje święto, by przybliżyć im nieco sztukę retoryki. Ekspert starał się przekonać młodych słuchaczy, że retoryka przydaje się nie tylko w parlamencie, ale także w rozmowach z rodzicami. Kanwą dyskusji był komiks „Historia retoryki profesora O’Rety”, którego Michał Rusinek jest współautorem. Po południu gość Święta Wolności i Solidarności oraz odbywającego się równocześnie w Gdańsku Festiwalu Literatury dla Dzieci spotkał się z gdańszczanami na placu Kobzdeja, czyli w świątecznej Czytelni Wolności, a w centrum uwagi znalazła się jego książka pt. „Jaki znak twój? Wierszyki na dalsze 100 lat niepodległości”. Tytułowe pytanie zadał już kiedyś Władysław Bełza w wierszu, który zna chyba każde polskie dziecko. Michał Rusinek odpowiada na nie własnymi słowami, wyjaśniając pojęcia takie jak patriotyzm czy obywatel w taki sposób, że i sześciolatek z powodzeniem zacznie się nimi posługiwać. Najmłodszych interesowało dzisiaj także to, dlaczego napisał tę książkę. Zmobilizowało go spotkanie z przedszkolakami, na który zapytał, co to znaczy być patriotą, i w odpowiedzi usłyszał, że to ktoś, kto nie żyje. – Zapytałem ich, czy chcą być patriotami. Odpowiedzieli, że nie. Pomyślałem, że muszę coś z tym zrobić – opowiadał Rusinek. 1.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
„Wiosna Wolności” Leszka Biernackiego to znakomicie opowiedziana historia ludzi wywodzących się ze środowiska akademickiego, którzy mieli odwagę włączyć się w wielki, opozycyjny ruch społeczny. Książka wydana przez Oficynę Gdańską nieco ponad dwa lata temu właśnie doczekała się kontynuacji. Tom drugi „Wiosny” obejmujący lata 1988-89 miał swoją premierę w pierwszym dniu Święta Wolności i Solidarności, a miejscem spotkania z autorem i jego bohaterami była Strefa Społeczna – namiotowe miasteczko, które na ten świąteczny czas wyrosło na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej, nieopodal ECS. Właśnie tutaj, w stoczni, 21-letni Leszek Biernacki, wówczas świeżo upieczony absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni, uczestnicząc w strajku i tworząc fotograficzną dokumentację Sierpnia ’80, zapisywał pierwsze karty historii, która wywarła największy wpływ na jego życiowe i zawodowe losy, a której w późniejszych latach nadał książkowy wymiar. W 2000 roku nakładem sopockiej Pracowni Impuls ukazała się jego „Kronika Solidarności. 20 lat dzień za dniem...”. Opowieść zaczyna się w lipcu 1980 roku... Głębiej do solidarnościowych korzeni Biernacki sięga w publikacji „Gdy wieje wiatr historii... Studenci z robotnikami, Gdańsk 1976–1980” (IPN, 2014 r.). Pierwszym tom „Wiosny Wolności” wydany na początku 2017 roku opowiada o akademickiej opozycji w latach 1985-88. Przyszedł czas na ciąg dalszy. „Przez wszystkie lata stanu wojennego Jan Paweł II modlił się o Solidarność. Przypominał, że nie przestanie się modlić aż do chwili, gdy znowu będzie mogła legalnie działać. Wiedział, że zmiany, jakie przynosi Polsce rok 1989, to tylko pierwszy, niezbędny krok do odnowy ładu moralnego, który jest siłą każdego społeczeństwa. Nie wolność sama w sobie, lecz etyka i moralność, ponieważ bez tych wartości, które niesie ze sobą idea wolności, sama wolność nie istnieje. Nie chodziło więc tylko o wolność polityczną, lecz o moralną naprawę całego społeczeństwa. Odnowa miała zależeć od liderów opozycji, od ich przyszłych postaw i przykładu etycznego postępowania dla całego społeczeństwa (…) Egzamin z naszej wolności jest przed nami. Odzyskaliśmy niepodległość, nastąpiło odrodzenie suwerennego państwa. Wszyscy razem i każdy z osobna zdajemy ten egzamin z naszej wolności i z poszanowania wartości prawdy. Następne pokolenia ocenią, czy i jak zdaliśmy najtrudniejsze egzaminy, czy i jak zostały odnowione po komunizmie ludzkie sumienia – pisze Leszek Biernacki w swojej najnowszej książce. 1.06.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 11988
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP