logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12433
Gdański Ogród Zoologiczny odwiedziło w ubiegłym roku ponad 471 tysięcy gości. Średnia frekwencja dzienna wynosiła ok. 1300 osób. Dziś tylko w ciągu 2,5 godziny – między 9 a 11.30 – bramy zoo przekroczyło blisko trzykrotnie więcej miłośników zwierząt. W sobotę i niedzielę wstęp do ogrodu jest bezpłatny. To nagroda dla mieszkańców Gdańska (i nie tylko) za rekordową frekwencję podczas wyborów parlamentarnych (72,54 proc.). Od rana do zoo ciągnie tłum ludzi. Około godz. 11.30 elektroniczny wyświetlacz umieszczony przy głównym wejściu informował, że przeszło tędy ponad tysiąc osób. – Trzeba to pomnożyć co najmniej przez trzy. Urządzenie liczy tylko tych, którzy przechodzą najbliżej czujnika. Tych, którzy wchodzą bramą wjazdową, nie widzi – usłyszeliśmy od jednego z pracowników ochrony. Przed południem kolejka samochodów zmierzających na parking (płatny) przy zoo zaczynała się już na wysokości skrzyżowania ul. Karwieńskiej ze ul. Spacerową. Pokonanie kilkusetmetrowego odcinka zajmowało co najmniej kwadrans. Równie długo stało się później w kolejkach do kasy i automatów przyjmujących opłaty za miejsce parkingowe. Rowerzyści i pasażerowie komunikacji miejskiej nie tracili czasu. Zapełnione po brzegi autobusy linii 622 podjeżdżały buspasem na przystanek zoo (z pętli tramwajowej w Oliwie) co 10 minut. Żeby było łatwiej, miasto wstrzymało na dwa dni remont nawierzchni ulicy Stary Rynek Oliwski – trasa jest przejezdna w obu kierunkach. Z myślą o miłośnikach dwóch kółek przy zadaszonych stojakach rowerowych nieopodal wejścia do ogrodu (w południe szpilki nie można było tu wetknąć) przygotowane zostały dodatkowe miejsca postojowe. Po sąsiedzku stanął też namiot, w którym na rowerzystów czekały upominki – opaski odblaskowe. Torby ekologiczne były dla uczestników gry „Kręć kilometry dla Gdańska” tych, którzy zdołali już wykręcić 777 punktów. 19.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Parku Oruńskim rozlegał się dzisiaj huk wystrzałów. „Kule leciały” z armat i karabinów czarnoprochowych. Odgłosy Wielkiej Wojny Północnej powróciły tu za sprawą rekonstruktorów z Garnizonu Gdańsk oraz zaprzyjaźnionych z nim grup historycznych z innych regionów kraju. Wspólnie z Radą Dzielnicy Orunia-Św. Wojciech-Lipce oraz Stowarzyszeniem Gdańsk Tworzą Mieszkańcy miłośnicy odtwarzania historii postanowili opowiedzieć mieszkańcom o Gdańsku z początku XVIII wieku. Inscenizacja potyczki żołnierzy gdańskich z wojskami saskimi, do której doszło w 1702 roku na przedmieściu Oruni (starcie nazywano później potyczką pod Starymi Szkotami), była główną atrakcją pikniku historycznego. Podczas kilkugodzinnej imprezy w Parku Oruńskim można było zajrzeć do ówczesnej kuchni wojskowej i szpitala polowego, obejrzeć pokaz musztry, a także mody damskiej z epoki, a nawet zatańczyć w rytm muzyki barokowej. Bitwa o Orunię zakończyła się salwą armatnią oraz wspólny zdjęciem, do którego pozowali zarówno uczestnicy odtwarzanej historii, jak i licznie przybyli widzowie. 19.10.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Piękna pogoda zachęca do spacerowania. W Trójmiejskich parkach i ogrodach pojawiają się wszystkie kolory jesieni. Idealna pora na zbieranie grzybów. 18.10.2019 / fot. Anna Bobrowska, Anna Rezulak / KFP
Polsko-belgijskie konsorcjum firm N.V. Besix SA, NDI S.A. i NDI sp. z o.o wkracza na plac budowy przekopu Mierzei Wiślanej. W piątek teren pod przyszły kanał żeglugowy łączący Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską oficjalnie został przekazany wykonawcy. – Konsorcjum pracuje obecnie nad harmonogramem prac budowlanych i dokumentami kontraktowymi wymaganymi przed rozpoczęciem robót – informuje Urząd Morski w Gdyni (inwestor). W najbliższych dniach teren budowy zostanie zabezpieczony z zachowaniem ciągłości komunikacji drogowej.
Zgodnie z umową podpisaną w Elblągu przed dwoma tygodniami, w ciągu 32 miesięcy polsko-belgijskie konsorcjum wybuduje port osłonowy od strony Zatoki Gdańskiej, kanał żeglugowy ze śluzą i konstrukcją zamknięć wraz ze stanowiskami oczekiwania od strony Zatoki i Zalewu Wiślanego oraz sztuczną wyspę na Zalewie („Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską część I”). Do końca 2019 roku Urząd Morski zamierza ogłosić przetarg na drugą część inwestycji obejmującą prace na rzece Elbląg (obudowa brzegów i roboty czerpalne) oraz budowę mostu obrotowego w miejscowości Nowakowo. Ostatnie postępowanie przetargowe dotyczące robót pogłębiarskich na Zalewie Wiślanym zostanie wszczęte nie wcześniej niż za 1,5 roku. Co wydarzy się na placu budowy w najbliższych miesiącach? – Po przekazaniu placu budowy wykonawca będzie realizował te zamierzenia, które zostały nakreślone, czyli budowę przyczółków i nabrzeży od strony Zalewu Wiślanego i od strony Zatoki Gdańskiej, tak, aby materiał i różnego rodzaju konstrukcje, które są potrzebne do realizacji przedsięwzięcia, były transportowane drogą wodną, odciążając w ten sposób mieszkańców i wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom. To jest priorytetowe dla nas i wykonawcy (…) Ochrona środowiska jest dla nas kolejnym priorytetem, ale też trudnością do pokonania. Mamy ograniczenia zarówno co do pory dnia na wykonanie pewnych prac hydrotechnicznych, pogłębiarskich, jak też i pory roku – powiedział kpt. ż.w. Wiesław Piotrzkowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, uczestnicząc przed dwoma tygodniami w uroczystości podpisania umowy na realizację inwestycji.
Według resortu gospodarki morskiej budowa nowej drogi wodnej ma poprawić dostęp do portu w Elblągu oraz zagwarantować Polsce swobodny dostęp z Zalewu Wiślanego do Bałtyku, z pominięciem kontrolowanej przez Rosję Cieśniny Piławskiej. 18.10.2019 / fot. KFP
Pół wieku temu takie zdjęcia pojawiały się o tej porze roku na pierwszych stronach niemal wszystkich dzienników ukazujących się w PRL. Okazją był Dzień Łącznościowca – święto pracowników przedsiębiorstwa państwowego Polska Poczta, Telegraf i Telefon – obchodzony 18 października lub w jednym z kilku kolejnych dni, nierzadko w niedzielę. Dziś mamy spółkę Skarbu Państwa Poczta Polska, spółkę Orange Polska (przed fuzją mieliśmy Telekomunikację Polską i PTK Centertel) i trzy święta w jednym – Dzień Listonosza, Dzień Poczty Polskiej, Dzień Łącznościowca – z których żadne nie wzbudza już tak dużego zainteresowania mediów, jak w czasach, kiedy na rozmowę międzynarodową czekało się po kilka dni, a na własny numer telefonu nawet kilkanaście lat. Niedoskonałości systemu było oczywiście więcej. W notatce zapowiadającej Dzień Łącznościowca „Głos Wybrzeża” z 15-16 października 1966 roku informował: „Usługi pocztowo-telekomunikacyjne, z uwagi na braki w dziedzinie inwestycji, są jeszcze w wielu wypadkach niedoskonałe. Stąd sporo narzekań i skarg na brak lub niedowład telefonów, zniekształcenia treści telegramów, opóźnienia w doręczaniu przesyłek itp.”. Relację z uroczystych obchodów święta zorganizowanych przez Gdański Okręg Poczty i Telekomunikacji (z udziałem ministrów łączności Polski i Związku Radzieckiego) zdominowały sukcesy, z których największym było uruchomienie pierwszego etapu zmodernizowanego węzła telekomunikacyjnego. W województwie gdańskim przybyło 2 tysiące numerów telefonicznych (kolejnych 8 tysięcy po zakończeniu inwestycji). Prasa donosiła również o osiągnięciach w dziedzinie automatyzacji połączeń telefonicznych Wybrzeża ze stolicą i większością miast wojewódzkich. Dodatkowym powodem do świętowania była wiadomość, że w niedługim czasie „zostaną przekazane do lamusa ostatnie w województwie gdańskim telefony na korbkę (ma je jeszcze Nowy Dwór i kilka mniejszych miejscowości)”.
Pięć lat później na czytelnikach „Głosu” wrażenie robiła gdańska centrala telefoniczna zatrudniająca 167 pań telefonistek (21 brygad pracy socjalistycznej). Wciągu doby obsługiwała ok. 5 tys. rozmów międzymiastowych zamawianych przez abonentów z Gdańska, Sopotu i powiatu gdańskiego, ok. 4,5 tys. rozmów przychodzących i ok. 2,5 tys. połączeń tranzytowych do innych central telefonicznych. W kolejnym roku pomorscy łącznościowcy udali się ze świąteczną wizytą do Komitetu Wojewódzkiego PZPR, meldując I sekretarzowi, że w ciągu trzech kwartałów stelefonizowali 99 wsi, co oznacza wykonanie planu rocznego w 92 proc., oraz 73 sołectwa (77 proc. planu). Ponadto na rok przed terminem „oddali do użytku 120 łączy na radiolinii Gdańsk-Warszawa, o trzy miesiące wcześniej automatyczną centralę teleksową o 320 numerach w Gdyni oraz dwie centrale telefoniczne, po 400 numerów każda, w Oliwie i Sopocie”. Świętowali w tym dniu telegrafiści, telefonistki, listonosze, ekspedytorzy, asystenci, instruktorzy ds. technicznych (zatrudnieni w urzędach pocztowo-telekomunikacyjnych), technicy z Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Telekomunikacyjnych oraz mechanicy Stacji Radiowych i Telewizyjnych w Gdańsku.
Dlaczego akurat 18 października obchodzimy Dzień Poczty Polskiej (Listonosza i Łącznościowca)? Tego dnia w 1558 roku król Zygmunt August „ustanowił stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń, za pomocą poczty, czyli koni rozstawnych”. 18.10.2019 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Rekord już padł. W niedzielę frekwencja przy urnach wyborczych w Gdańsku wyniosła 72,54 proc. Za ten historyczny wyczyn czeka nas nagroda. – Dziękuję Wam kochani za obywatelską postawę. Teraz przyszedł czas na wspólne świętowanie. W tę sobotę i niedzielę zapraszam w odwiedziny do Europejskiego Centrum Solidarności oraz Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego. Wstęp wolny. A w przyszłym tygodniu czeka na Was niespodzianka. Szczegóły niebawem – zachęca do świętowania prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. 19 i 20 października do Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego wejdziemy bez biletu w godzinach 9-16 (zoo będzie czynne do 17; ECS zaprasza w godz. 10-18). Pogoda będzie nam sprzyjać, więc frekwencja przy wybiegach dla zwierząt również powinna być duża. Warto przy tej okazji wspomnieć, że w ostatnim czasie oliwskie zoo wzbogaciło się o nowych mieszkańców. Wśród nich są m.in. pięcioletni samiec żyrafy Rothschilda o imieniu Gem, który przyjechał do nas z zoo w Opolu, oraz troje osobników należących do gatunku walabia Bennetta – samiec i dwie samice. Kangury pochodzą z niemieckiego Zoo Neuwied. 17.10.2019 / fot. KFP
Możemy wygrać z plastikiem. Możemy utrzymać go w obiegu zamkniętym. Jak to się robi, opowiadał dziś w Sopocie szef znanej firmy z Moguncji, która zaprojektowała pierwszą na świecie butelkę zrobioną w 100 procentach z recyklowanego HDPE.
Hotel Sheraton gościł w czwartek uczestników panelu dyskusyjnego pod hasłem „Czyste oceany bez plastiku – wizja czy przyszłość”. W dyskusji udział wzięli Reinhard Schneider – prezes firmy Werner & Mertz zajmującej się produkcją ekologicznej chemii gospodarczej (m.in. Frosh, Dr Beckmann, Buffalo), laureat tegorocznej niemieckiej Nagrody Ochrony Środowiska, oraz Marcin Dorociński, aktor i działacz społeczny zaangażowany w propagowanie postaw ekologicznych, autor książki pt. „Na ratunek. Rozmowy o zwierzętach, naturze i przyszłości naszej planety”, która właśnie pojawiła się w księgarniach. Rozmowę poprowadził dziennikarz Marcin Meller. Uczestnicy panelu mieli okazję zapoznać się ze strategią walki z plastikiem przyjętą przez jednego z europejskich liderów innowacji w zakresie produkcji uwzględniającej troskę o środowisko naturalne.
Zdaniem prezesa Werner & Mertz, już dziś można utrzymać plastik w obiegu zamkniętym, a to oznacza, że jesteśmy w stanie powstrzymać zanieczyszczanie środowiska i oceanów. Działania podejmowane przez niemiecką firmę w ramach innowacyjnej Inicjatywy Recyklatu spopularyzowały wykorzystanie materiału PET, wcześniej niewykorzystywanego lub spalanego, do produkcji wysokiej jakości opakowań nadających się do ponownego recyklingu. Opakowania produktów Frosch powstają w 100 proc. z materiałów pochodzących z odzysku. Spółka Werner & Mertz prowadzi badania, których celem jest zastępowanie aktywnych substancji czyszczących na bazie oleju palmowego roślinnymi substancjami powierzchniowo czynnymi pochodzenia europejskiego. To ważny krok w kierunku ochrony regionów tropikalnych i promowania bioróżnorodności w Europie. Obecnie produkty Frosch zawierają do 100 proc. środków powierzchniowo czynnych na bazie europejskich olejów roślinnych. Formuły większości produktów Werner & Mertz nie zawierają fosforanów oraz mikroplastiku. 17.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
W wieku 99 lat zmarł Tadeusz Jabłoński, nestor pomorskiego dziennikarstwa, ceniony pisarz, autor kilkudziesięciu publikacji książkowych – reportaży historycznych, szkiców literackich, esejów, opowiadań i powieści. Pisał pod pseudonimem Paweł Dzianisz. Zmarł tydzień przed setnymi urodzinami. Za kilka dni miał obchodzić swój jubileusz w gdańskim Ratuszu Staromiejskim.
Tadeusz Jabłoński pochodził z Poznania. Urodził się w rodzinie powstańców wielkopolskich. Nurt patriotyczny był też stale obecny w jego twórczości dziennikarskiej i pisarskiej oraz działalności społecznej. W prasie wybrzeżowej debiutował głośnym artykułem dotyczącym sprowadzenia na Westerplatte prochów mjr. Henryka Sucharskiego. W latach 50. i 60. pracował w bydgoskich redakcjach – „Ilustrowanym Kurierze Polskim” i „Dzienniku Wieczornym”. Do Gdańska przeniósł się w 1968 roku. Przez 13 lat związany był z „Głosem Wybrzeża”. Był też wieloletnim redaktorem i sekretarzem redakcji „Dziennika Bałtyckiego”. Publikował w „Gwieździe Morza”, „Pielgrzymie”, „”Pomeranii”, „Świecie Żagli” i „Tygodniku Gdańskim”. Był człowiekiem gór i morza. Z inicjatywy Tadeusza Jabłońskiego zrodziła się tradycja wielkich nagród żeglarskich Rejs Roku i Srebrny Sekstant. W latach 70., będąc dziennikarzem „Głosu Wybrzeża”, przyczynił się m.in. do powstania Bractwa Kaphornowców oraz budowy pomnika Josepha Conrada w Gdyni. Za wybitne osiągnięcia na niwie pisarskiej i społecznej został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, medal Zasłużonym Ziemi Gdańskiej oraz Medalem św. Wojciecha. Był również laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury, Nagrody im. Conrada oraz – dwukrotnie – brązowego medalu „Za wybitne osiągnięcia sportowe”. 16.10.2019 / fot. KFP
Odkrycia nieznanych detali wystroju z 1683 r. dokonały w gdańskim Ratuszu Głównego Miasta dr Anna Kriegseisen oraz dr Katarzyna Darecka podczas prac konserwatorskich. Krata zamykająca wejście na schody w sieni Ratusza Głównego Miasta to zabytek wyjątkowy, przedstawiający i potwierdzający wysoki poziom gdańskiego rzemiosła artystycznego w XVII wieku. Wyroby gdańskiego kowalstwa artystycznego, podobnie jak innych reprezentowanych tu rzemiosł, były najwyższej jakości i chętnie były zamawiane. Ważąca nieco ponad 30 kilogramów czarna, metalowa krata o wymiarach 2 x 1,20 m długo nie wzbudzała niczyjego zainteresowania. Jak się okazało w trakcie prac konserwatorskich pod warstwą czerni znajdowały się polichromie z 1683 r. Odkrycia dokonano w pracowni dr Anny Kriegseisen, której powierzono wykonanie konserwacji kraty. Dzięki poddaniu metalu czyszczeniu laserowemu spod warstwy czerni wyszły nowożytne polichromie z końca XVII w. Skrywane przez ponad 150 lat polichromie na kracie znajdującej się Ratuszu Głównego Miasta można będzie zobaczyć podczas zwiedzania siedziby Muzeum Gdańska. W sobotę, 19 października, o godz. 14:30 konserwatorki opowiedzą również o swoim odkryciu wszystkim zainteresowanym. 16.10.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Podczas prac remontowo-budowlanych w Gdyni w okolicy skrzyżowania ul. 3 Maja i Wójta Radtkego pracownicy naruszyli rurę z gazem. Szybka reakcja służb zapobiegła ewentualnej tragedii. 16.10.2019 fot. Andrzej J. Gojke / KFP
  • aktualnych propozycji: 12433
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP