logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12352
Atak terrorystyczny, zamachy bombowe, zagrożenie powodziowe – to tylko niektóre z niebezpieczeństw wpisanych do scenariusza ćwiczeń obronnych Impas, które w środę i czwartek odbywały się na terenie Gdańska. Jedną z głównych aren dwudniowych manewrów sprawdzających szybkości reakcji Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, wydziałów Urzędu Miejskiego i jednostek podległych prezydentowi miasta, policji, straży pożarnej, straży miejskiej oraz przedstawicieli 7 Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej był rejon zbiornika retencyjnego Srebrniki. W czwartek rano doszło tu do zaplanowanego wybuchu ładunków na wale przeciwpowodziowym. Woda stanowiła zagrożenie dla pobliskich budynków, m.in. dla szkoły i szpitala. Interweniowały straż pożarna, policja, przedstawiciele Gdańskich Wód i GZDiZ oraz 7 Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Raportów służb z przeprowadzonych działań wysłuchała prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz.
W poprzednich latach w Gdańsku przeprowadzono podobne ćwiczenia pod kryptonimami Magistrat oraz Pomorze. Manewry obronne służą utrwaleniu procedur, przedyskutowaniu możliwych do zastosowania rozwiązań, wymianie doświadczeń, a także upowszechnieniu wiedzy na temat sprzętu, jakim dysponują poszczególne służby czy jednostki. Pozwoli to w przyszłości efektywnie niwelować niebezpieczeństwa w przypadku realnych zagrożeń. Głównym celem obecnego szkolenia było przygotowanie kierowniczej kadry urzędu i zespołów zadaniowych wchodzących w skład stanowiska kierowania. 26.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Gdańskie AmberExpo od wtorku jest gospodarzem 13. Międzynarodowych Targów Kolejowych TRAKO, największego i najbardziej prestiżowego w Polsce oraz drugiego pod tym względem w Europie spotkania branży transportu szynowego. Nad polskie morze zjechało ponad 700 wystawców z kilkudziesięciu krajów. Dla publiczności stoiska w halach przy ul. Żaglowej dostępne będą jedynie w piątek, w ostatnim dniu targów (godz. 10-16, bilety w cenie 15 zł). Z myślą o miłośnikach kolejnictwa i transportu szynowego w sąsiedztwie obiektów wystawienniczych powstała ekspozycja zewnętrzna, którą nieodpłatnie możemy zwiedzać przez wszystkie cztery dni targowe. Na torach przy peronie Gdańsk Stadion Expo swoje lokomotywy, wagony i zespoły trakcyjne prezentują PKP Intercity, Pesa, Newag, PKP Cargo, MPK Poznań, Plasser, Stadler oraz Bombardier Transportation. Perełką wśród podziwianych tu pojazdów jest zrekonstruowany przez poznański Modertrans historyczny skład z czasów Powstania Wielkopolskiego: wagon silnikowy typu I z Bergische Stahlindustrie z 1868 roku z wagonem doczepnym Carl Weyer (1904 r.). Ostatnie takie wozy tramwajowe z otwartymi pomostami, nazywanymi przez pasażerów balkonikami, wycofane zostały z ruchu liniowego w latach 60. XX wieku. Do Gdańska przyjechało także najnowsze dzieło firmy Modertrans – całkowicie niskopodłogowy tramwaj Moderus Gamma (w barwach MPK Poznań). Niewykluczone w kolejnych latach pojazdy tego typu będą jeździć po gdańskich torach. Firma zamierza wystartować w najbliższym przetargu na dostawę taboru dla spółki GAIT. 25.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na początku października – najprawdopodobniej w Elblągu – dojdzie do podpisania umowy na budowę kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną. Wykonawcą robót wycenionych na blisko miliard złotych będzie polsko-belgijskie konsorcjum firm NDI i Besix. Termin rozpoczęcia inwestycji poznamy w najbliższych dniach. Kanał ma być gotowy do 2022 roku. Obecnie w miejscu przyszłego przekopu w okolicy Skowronek trwają prace z udziałem sprzętu ciężkiego przy usuwaniu szuwaru. Przybrzeżna roślinność znajdująca się na terenie obszaru chronionego unijnym programem Natura 2000 ma zostać przeniesiona o kilkanaście kilometrów od miejsca planowanej inwestycji. Operację nadzoruje Urząd Morski. – W piątek pojechaliśmy sprawdzić, jak wygląda przesadzanie roślinności na Mierzei. Czynności te są prowadzone na podstawie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przekopu. Postępowanie odwoławcze w sprawie tej decyzji zostało przesunięte do 31 grudnia, a zatem żadne prace nie powinny być realizowane – przekonują aktywiści z grupy Obóz dla Mierzei Wiślanej. Na swoim profilu facebookowym zamieścili dwa dni temu film pokazujący koparkę usuwającą przybrzeżną roślinność, która następnie wywożona jest ciężarówką brodzącą w wodach Zalewu Wiślanego. Wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Anna Moskwa, zapowiadając w ubiegłą sobotę planowane podpisanie umowy z wykonawcą przekopu, poinformowała, że przedsięwzięcie przebiega zgodnie z wymogami ochrony środowiska. – Mamy decyzję środowiskową z rygorem natychmiastowej wykonalności. Oczywiście wpłynęły odwołania, które są przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska rozpatrywane. Natomiast od strony formalnej, środowiskowej, od strony wszelkich rekompensat, zabezpieczeń, z naszej strony wszystko jest wykonane. Rygor natychmiastowej wykonalności działa i ta decyzja jest prawomocna i możemy prowadzić wszelkie prace – powiedziała minister. 25.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Spór polityczny toczący się wokół kultu oraz miejsc pamięci bohaterów i ofiar II wojny światowej coraz głośniej wybrzmiewa w kampanii wyborczej do parlamentu. – Politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią o czynnej realizacji w Polsce niemieckiej polityki historycznej, choćby poprzez budowę Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i jej stałą ekspozycję. To są słowa absolutnie skandaliczne, niedopuszczalne, ale też pokazują politykę obecnego rządu, nie tylko tę, która jest za nami, przede wszystkim tę, która jest przed nami. W związku z tym chcemy państwu zaprezentować dzisiaj nasz program, także dla Muzeum II Wojny Światowej. Chcemy, aby było ono miejscem pamięci budowanym w oparciu o pokój i porozumienie, a nie o wojnę i konflikty – zadeklarowała Agnieszka Pomaska, posłanka i kandydatka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu. W konferencji prasowej zorganizowanej w poniedziałkowe południe przed siedzibą MIIWŚ udział wzięli również wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz oraz kandydaci na posłów Małgorzata Chmiel, Ewa Lieder i Piotr Bauć. – Twierdzenie, że wybudowanie MIIWŚ było realizacją polityki niemieckiej jest w programie PiS fragmentem groteskowym. Ja proponuję, żeby do tworzenia programów jednak zatrudniać fachowców. Żaden historyk by takich rzeczy nie powiedział. Nawet obecny dyrektor muzeum takich rzeczy nie mówi. To obraża nie tylko nasz rozum i wiedzę – ta narracja, że tu jest jakaś opcja niemiecka, obraża wszystkich mieszkańców Gdańska i Pomorza – mówił marszałek Borusewicz. – Najważniejszym przesłaniem tego muzeum od początku było hasło „Nigdy więcej wojny”. Nie wiadomo dlaczego to antywojenne przesłanie PiS-owskiemu rządowi się nie podoba. Musimy pamiętać: nigdy więcej wojny... I nigdy więcej cenzury. To wszystko, co jako społeczeństwo przynieśliśmy do muzeum, te wszystkie filmy, to było bardzo przemyślane – przypominał posłanka Ewa Lider. – No i nigdy więcej kłamstwa – dodał wicemarszałek Senatu. – Pamiętam lata 60., kiedy mówiono o rewizjonizmie niemieckim. Kiedy w roku 70. robotnicy walczyli o wolną Polskę, politycy mówili, że to Niemcy nas podżegają, że to jest niemiecka sprawa. Największe kłamstwo, jaki można usłyszeć. Po dziesiątkach lat wracamy do tej samej narracji, że tu są jacyś Niemcy, którzy chcą oderwać Gdańsk od Polski. Mówienie o jakiejś niemieckiej polityce historycznej realizowanej w Polsce jest aberracją umysłową. Uważajmy, żeby ludzie mający aberracje dalej nami nie rządzili – apelował Piotr Bauć. Program Koalicji Obywatelskiej dla MIIWŚ zawiera kilka punktów. Najważniejsze z nich to odejście od upolitycznienia placówki, zatrudnienie fachowców, przywrócenie pełnej historii jej powstania oraz zerwanie z cenzurą. – Cenzura dotyczy przewodników, którzy byli tutaj zatrudniani na zupełnie nowych zasadach, ale przede wszystkim dotyczy tego, że nauczyciele historii i osoby z zewnątrz nie mogą oprowadzać po muzeum. To rzecz niespotykana – podkreślała posłanka Pomaska. Koalicja zamierza przywrócić pacyfistyczny film puentujący wystawę stałą MIIWŚ, a także zwrócić mieszkańcom Gdańska tereny Westerplatte przejęte przez państwo i przyłączone do MIIWŚ na mocy specustawy. 23.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Obywatel Jones” w reżyserii Agnieszki Holland zdobywcą Złotych Lwów. Najwięcej nagród podczas sobotniej gali 44. FPFF w Teatrze Muzycznym w Gdyni odebrali twórcy „Ikara. Legendy Mietka Kosza”. Film Macieja Pieprzycy został laureatem Srebrnych Lwów. Publiczność nagrodziła „Boże Ciało” Jana Komasy uhonorowanego przez jury za najlepszą reżyserię. Nagrodę Specjalną 44. FPFF za propozycję doskonale zrealizowanego kina gatunkowego otrzymał Łukasz Kośmicki, reżyser filmu „Ukryta gra”. Platynowe Lwy, nagrodę za całokształt twórczości, odebrał Krzysztof Zanussi.
– Na co dzień nie noszę biżuterii, ale dziś mam na sobie kłos, który symbolizuje miliony ofiar Wielkiego Głodu zaprojektowanego przez Stalina i pokazuje do czego prowadzi inżynieria społeczna megalomańskiej władzy, która niszczy przyrodę, powoduje cierpienia i wykluczenie, a w końcu śmierć milionów obywateli, przekonując jednocześnie świat – tak jak robił to Stalin – że ma do czynienia z wyspą wolności i sprawiedliwości. Na drugiej przypince, którą dziś mam, jest napisane „odwaga”. Odwaga charakteryzuje bohatera naszego filmu, walijskiego dziennikarza Garetha Jonesa, który nie lękał się ogłosić światu prawdę, nawet jeżeli było to bardzo ryzykowne i kosztowało go życie. Jego sytuacja była trudna, bo był sam. Był samotny. Uświadomiłam sobie na tym właśnie festiwalu, że my, filmowcy polscy, stanowimy wspólnotę, że my, twórcy filmowi, nie jesteśmy samotni, że łączą nas wielkie wartości i solidarność – powiedziała Agnieszka Holland odbierając nagrodę dla najlepszego filmu z rąk wiceministra kultury Jarosława Sellina oraz przewodniczącego jury Macieja Wojtyszki. Reżyserka „Obywatela Jonesa” odczytała także komunikat skierowany do uczestników gali przez koleżanki i kolegów z Kultury Niepodległej. Oto jego treść: „Tegoroczny festiwal w Gdyni udowodnił po raz kolejny, że polskie władze są na wojnie z kulturą. Próbują cenzurować dzieła, ludzi, instytucje i wydarzenia – nie tylko w świecie filmu. Stosują urzędowe naciski, szantaż finansowy, przejmują instytucje, obsadzają je ideologami, wycofują się z zawartych umów. Musimy się bronić przed cenzorami, dlatego rozpoczynamy akcję „Cenzura nie przejdzie! Pogotowie Prawne Kultury Niepodległej” – sieć prawników w całej Polsce pracujących pro bono dla ludzi kultury, którzy padają ofiarą cenzorskich ataków. To przedsięwzięcie ruszy w najbliższych dniach, na portalu zrzutka.pl trwa akcja zbierania funduszy na jego koordynację. Bądźmy solidarni i bądźmy odważni!". Do słów tych odniósł się Jarosław Sellin, mówiąc, że polskie władze szanują pracę twórców, a Gdynia to najbardziej przyjazne miasto dla polskiego kina. – Na 19 filmów, które sami wytypowaliście do konkursu głównego, 18 dostało dofinansowanie w ramach mecenatu państwa. Tak wygląda ta cenzura w Polsce – powiedział wiceminister kultury. Kilkadziesiąt minut wcześniej głos w tej sprawie zabrał Dawid Ogrodnik, odbierając na scenie Teatru Muzycznego nagrodę z najlepszą główną rolę męską („Ikar. Legenda Mietka Kosza”). – Możecie wyrzucać filmy i przywracać, zabraniać nam wolności. Bez względu na to, czy ma się 150 centymetrów wzrostu czy 2 metry, władza się kiedyś kończy. Nieważne, czy słuchacie jazzu czy jesteście fanami disco polo, władza się kiedyś kończy. I przyjdzie taki moment, że ta władza się skończy. I wtedy nie będzie już tak śmiesznie – przekonywał aktor. Najlepszy reżyser Jan Komasa ujął rzecz w następujących słowach: „Sztuka będzie albo niezależna, albo nie będzie jej wcale”.
Pozostałe nagrody 44. FPFF:
debiut reżyserski: Bartosz Kruhlik („Supernova”);
profesjonalny debiut aktorski: Zofia Domalik („Wszystko dla mojej matki”). charakteryzacja: Jolanta Dańda („Ikar. Legenda Mietka Kosza”);
kostiumy: Agata Culak („Ikar. Legenda Mietka Kosza”);
scenografia: Grzegorz Piątkowski („Obywatel Jones”);
dźwięk: Jarosław Czernichowski, Marcin Jachyra, Oliwier Synkowski, Marcin Lenarczyk („Interior”);
montaż: Wolfgang Weigl, Krzysztof Arszennik, Robert Gryka („Ukryta gra”);
drugoplanowa rola kobieca: Eliza Rycembel („Boże Ciało”);
drugoplanowa rola męska: Sebastian Stankiewicz („Pan T.”);
muzyka: Leszek Możdżer („Ikar. Legenda Mietka Kosza”);
zdjęcia: Witold Płóciennik („Ikar. Legenda Mietka Kosza”);
scenariusz: Mateusz Pacewicz („Boże Ciało”);
główna rola kobieca: Magdalena Boczarska („Piłsudski”);
główna rola męska: Dawid Ogrodnik („Ikar. Legenda Mietka Kosza”).
Jury konkursu głównego 44. FPFF obradowało w składzie: Maciej Wojtyszko (przewodniczący), Ewa Braun, Bożena Dykiel, Piotr Dzięcioł, Paweł Laskowski, Ilona Łepkowska, Maria Sadowska, Nikodem Wołk-Łaniewski i Jerzy Zieliński. Jurorzy z żalem podkreślili, że na festiwalu nie ma odrębnej sekcji Inne Spojrzenie, która pozwoliłaby docenić takie filmy jak „Dolina Bogów”, „Mowa ptaków” czy „Interior”. 21.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Piłkarze Lechii sięgnęli po trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu. Wygrana 2:0 z Koroną Kielce to zarazem druga trzypunktowa zdobycz biało-zielonych w tym sezonie osiągnięta przed własną publicznością. Cieszą dobra forma gospodarzy i coraz wyższa pozycja w tabeli. Po wygranej w Gdańsku Lechia traci tylko jeden punkt do lidera ze Szczecina (Pogoń gra jutro o godz. 15 z Górnikiem Zabrze). Lechia Gdańsk – Korona Kielce 2:0 (1:0). Bramki: Maciej Gajos (36’), Lukas Haraslin (52’). Widzów 11 708.
LECHIA: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik – Haraslin (64’ Wolski), Kubicki, Gajos (84’ Mihalik), Udovicić – Sobiech (55’ Paixao). 21.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Regionalni liderzy przedsiębiorczości spotkali się dziś w Operze Bałtyckiej na gali finałowej XX Konkursu o Nagrodę Pomorską Gryf Gospodarczy 2019. Laureatów aż w jedenastu kategoriach wybierali wspólnie przedstawiciele organizacji samorządu gospodarczego i władz wojewódzkich. Jubileuszowa edycja konkursu zaowocowała rekordową liczbą 100 zgłoszeń. Swojego Gryfa Medialnego przyznały również media patronujące wydarzeniu. Organizatorem konkursu jest Pomorska Rada Przedsiębiorczości pełniąca rolę doradcy marszałka w zakresie wspierania i rozwoju przedsiębiorczości.
Decyzją Kapituły Konkursu statuetkę Gryfa Gospodarczego 2019 w kategorii Lider Innowacji – Mikro i Małe Przedsiębiorstwo otrzymała spółka Fido Voice z Sopotu specjalizująca się w tworzeniu chatbotów oraz systemów wykrywania agresji w internecie z zastosowaniem tzw. trzeciej fali sztucznej inteligencji. Nominacje w tej kategorii uzyskały także gdańska firma MMB Drives zajmująca się m.in. wdrażaniem i komercjalizacją projektów naukowo-badawczych oraz spółka Marine Technology z Gdyni, której sztandarowym produktem jest HydroDron (platforma służąca do prowadzenia pomiarów hydrograficznych na trudno dostępnych akwenach). Tytuł Lidera Innowacji – Średnie i Duże Przedsiębiorstwo powędrował w tym roku do gdańskiej firmy Invicta, której misją jest kompleksowa ochrona ludzkiego zdrowia (nominacje także dla Klimoru Gdynia, Gdańskiej Stoczni Remontowa im. Józefa Piłsudskiego oraz Grupy Kapitałowej Sescom z Gdańska). Liderem Eksportu – Mikro i Małe Przedsiębiorstwo zostało wiodące na naszym rynku biuro projektowe statków Nava z Gdańska (nominacje: MMB Drives, Portman Lights z Gdyni, RS Filling Tech z Pępowa). Wśród średnich i dużych firm eksporterem nr 1 okazała się Gdańska Stocznia Remontowa im. Józefa Piłsudskiego (nominacje: spółka Elhurt z Gdańska, Grupa Kapitałowa Graal z Wejherowa). Każdego roku pomorski lider realizuje projekty średnio na 200 statkach wszystkich typów. Ubiegłoroczne wpływy stoczni z tytułu eksportu przekroczyły 81 proc. Liderem Inwestycji został gdyński Klimor, dostawca innowacyjnych systemów klimatyzacyjnych, wentylacyjnych I chłodniczych (nominacje: spółki Northgate Logistics z Pruszcza Gdańskiego i Baukrane Budownictwo z Gdańska). Po tytuł Lidera Odpowiedzialności Społecznej sięgnęła firma MGJ z Leśniewa (nominacje: Korporacja Budowlana Doraco z Gdańska, Biuro Usługowe Mario z Gdańska). Nowoczesny tartak oraz jedno z najdynamiczniej rozwijających się przedsiębiorstw w województwie pomorskim angażuje się w działania proekologiczne, dba o pracowników oraz działa na rzecz społeczności lokalnej – wspiera finansowo świetlicę opiekuńczo-wychowawczą, szkołę i szpital, sponsoruje drużynę piłkarską, promuje zdrowy styl życia i działania przedsiębiorcze wśród młodzieży. W kategorii Pomorski Start-up nominacje otrzymały firmy Fido Voice z Sopotu, Portman Lights z Gdyni i Just Join IT z Gdańska. Triumfował najpopularniejszy, branżowy portal pracy dla polskich programistów. Just Join IT obsługuje ponad 2 tysiące klientów, wspiera w rekrutacji niemal wszystkie polskie swftware house’y, startupy czy wielkie korporacje, które posiadają działy IT, organizuje live-streamy z polskimi programistami z całego świata i jedyną w swoim rodzaju olimpiadę dla ludzi z branży. Podczas piątkowej gali w Operze Bałtyckiej poznaliśmy także liderów kształcenia zawodowego. W kategorii mikro i małych przedsiębiorstw zwyciężyła spółka Auto Miras Autoryzowany Serwis Samochodowy z Pępowa (nominowane było również Stowarzyszenie Kucharzy Polskich z Gdańska), zaś wśród średnich i dużych firm równych sobie nie miały Zakłady Farmaceutyczne Polpharma ze Starogardu Gdańskiego (nominacje dla spółek Ciecholewski-Wentylacje z Pogódek i Sevenet z Gdańska). Liderem Przedsiębiorczości Młodzieżowej zostało III Liceum Ogólnokształcące im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni (nominacja: firma Pelixar z Gdyni), tytuł Gminy Przyjaznej Przedsiębiorcom pozostał w Gdańsku (nominacje dla gminy Dzierzgoń i Malborka), a Gryfa Medialnego otrzymały Zakłady Porcelany Stołowej Lubiana S.A. z Łubiany. Tradycją konkursu jest również przyznawanie nagród specjalnych. W tym roku kapituła wyróżniła w ten sposób Fundację InfoShare z Gdańska – za wizjonerstwo i konsekwencję w tworzeniu oraz rozwoju ekosystemu współpracy nowych technologii i biznesu. Statuetki i medale zaprojektowała młoda artystka z Pomorza, studentka gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych Agata Bujnicka. O oprawę artystyczną gali zadbał Dominik Kisiel Exploration Quartet, zespół złożony z muzyków związanych z Akademią Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Głównym sponsorem konkursu był mBank, a partnerem strategicznym Olivia Business Centre. 20.09.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
„Boże Ciało” Jana Komasy zostało uhonorowane Nagrodą Dziennikarzy akredytowanych na 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Twórcy obrazu opowiadającego o fałszywym księdzu, który jednocześnie jest najprawdziwszym duszpasterzem, kilkakrotnie pojawiali się tego wieczoru na scenie Nowej Teatru Muzycznego, by odebrać zasłużone laury. Jan Komasa otrzymał Nagrodę Festiwali i Przeglądów Filmu Polskiego za Granicą, Nagrodę Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych Don Kichot oraz Nagrodę Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych, zaś występujący w roli głównej Bartosz Bielenia Nagrodę Onetu i Kryształową Gwiazdą Elle. Złotego Klakiera – Nagrodę Miasta Gdańsk odebrał Maciej Pieprzyca za film „Ikar. Legenda Mietka Kosza”. Zwycięskie brawa dla biograficznej opowieści o genialnym niewidomym pianiście jazzowym trwały 9 minut i 38 sekund. Drugie miejsce zajął Łukasz Kośmicki i jego „Ukryta gra” oklaskiwana przez 9 minut i 1 sekundą. Na trzecim miejscu znalazło się „Boże ciało” (6:13). Nagrodę Jury Młodych dla Najlepszego Filmu Konkursu Głównego otrzymał Xawery Żuławski, reżyser „Mowy ptaków”. – Ta nagroda jest ogromnym zaskoczeniem i w pewnym sensie też ulgą, że ten film dociera do was, do młodych. To ogromny zaszczyt, bardzo dziękuję. Chciałem też podziękować mojemu tacie za to, że w ogóle tutaj się znalazłem w tym momencie i miałem szansę zrobić film, który przemówił do młodych widzów – powiedział reżyser, odbierając wyróżnienie.
Podczas piątkowej Młodej Gali 44. FPFF poznaliśmy laureatów Konkursu Filmów Krótkometrażowych. Nagroda im. Lucjana Bokińca za najlepszy film prezentowany w tej sekcji trafiła do Huberta Patynowskiego, reżysera „Nie zmieniaj tematu”. Jury obradujące w składzie Kinga Dębska (przewodnicząca), Natalia Grzegorzek i Katarzyna Klimkiewicz doceniło ten obraz za prostotę, autentyczność i prawdziwą pasję w opowiedzeniu historii, która zostawia widza w szoku, za czułość w pokazywaniu człowieka i wyjątkowe przedstawienie relacji ojca z synem. – Nagrodę otrzymuje reżyser, który od początku do końca nie zmienia tematu – powiedziała Kinga Dębska. Nagrodę specjalną jury za błyskotliwą narrację, lekki dowcip i wyrazistą kreację Piotra Żurawskiego odebrał Marcin Mikulski za „Marcela”. Wyróżnienie otrzymała Maria Wider, reżyserka filmu wyprodukowanego przez Gdyńską Szkołę Filmową. Bohaterami „We mnie” są Sandra i Dawid, którzy zamierzają się pobrać. Przed ślubem dziewczyna musi jednak przerwać ciążę z powodu wad genetycznych płodu. Dramatyczne wydarzenie stawia pod znakiem zapytania ich wspólną przyszłość... Jury doceniło ten obraz za pewną reżyserską rękę i powściągliwość w pokazywaniu trudnego tematu oraz stworzenie poruszającej opowieści o radzeniu sobie ze stratą. 20.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
Kolejny zaskakujący zwrot akcji w festiwalowej przygodzie z filmem „Solid Gold”. Wycofany z 44. FPFF na kilka godzin przed pierwszym pokazem obraz Jacka Bromskiego wraca do konkursu głównego. Decyzja w tej sprawie miała zapaść w czwartek późnym wieczorem, po tym jak prezes TVP rozwiązał umowę z producentem filmu, firmą Akson Studio. Oznacza to, że telewizja nie może już blokować udziału „Solid Gold” w walce o Złote Lwy i że twórcy filmu będą musieli zwrócić jej jako koproducentowi 2,5 mln złotych. Oficjalna decyzja w sprawie powrotu produkcji do festiwalowego życia ma zapaść dziś przed południem. Uroczysty pokaz filmu odbędzie się w piątek o godzinie 19 w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej – zapowiada reżyser w porannej rozmowie z Wirtualną Polską. 20.09.2019 / fot. KFP
Uroczysta projekcja „Bożego Ciała” Jana Komasy – polskiego kandydata do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy oraz prasowe spotkanie z wyreżyserowanym przez Marcina Krzyształowicza „Panem T.” – everymanem inspirowanym postacią Leopolda Tyrmanda, należały do najważniejszych czwartkowych wydarzeń festiwalu. W tle pobrzmiewały echa dyskusji nad niepokojącym stanem naszego kinowego święta podgrzanej poprzedniego dnia przez Gildię Reżyserów Polskich, która zaproponowała poważne zmiany w regulaminie FPFF. – Jesteśmy przekonani, że tylko festiwal wolny od politycznych i ekonomicznych nacisków ma szansę stać się prawdziwym świętem polskiego kina – przekonują członkowie Gildii, wnosząc m.in. o powołanie dyrektora artystycznego (wybieranego na trzyletnią kadencję przez komisję konkursową) oraz wzmocnienie funkcji Rady Programowej FPFF. Dyrektor festiwalu Leszek Kopeć zgadza się z tym, że regulamin wymaga uporządkowania i że trzeba bardziej precyzyjnie określić zasady selekcji filmów ubiegających się o konkursowe nominacje. Nie chciałby jednak ulegać presji środowiska, które swoje propozycje nazywa ultymatywnymi. – Bardzo poważnie rozważamy powołanie konkurencyjnego festiwalu – mówi przewodniczący Gildii Andrzej Jakimowski. – To jest takie postawienie sprawy, które do końca nie może znaleźć mojej akceptacji – komentuje Leszek Kopeć w rozmowie ze stacją TVN24. Dalsza część dyskusji na temat przyszłości festiwalu ma nastąpić w sobotę, podczas Forum Stowarzyszenia Filmowców Polskich, ale tak naprawdę ona cały czas trwa i ma szerszy niż tylko festiwalowy wymiar. Przewodniczący Rady Programowej 44. FPFF Wojciech Marczewski ujawnił dziś w rozmowie z Wirtualną Polską, że pod wpływem nacisków „z góry” los wycofanego z konkursu głównego już po rozpoczęciu festiwalu „Solid Gold” Jacka Bromskiego mógł podzielić także najnowszy film Marcina Krzyształowicza – „Pan T.” – Polski Instytut Sztuki Filmowej namawiał nas, żeby ten film też wycofać. Chodziło rzekomo o nieuregulowane prawa autorskie. Producent zapewnił nas jednak, że błędów prawnych nie ma. Wszystko wydaje się czyste – powiedział Marczewski. Do sprawy nawiązał podczas konferencji towarzyszącej pokazowi prasowemu twórca „Pana T.”. – Toczy się walka o polskie kino. Jesteśmy świadkami bezprecedensowego ataku na kulturę. Niezrozumiałego, nieporównywalnego z niczym, polegającego na precyzyjnym, bardzo wyrafinowanym, a nawet powiedziałbym perwersyjnym sposobie na rozmontowanie pewnej jedności, w której funkcjonujemy jako filmowcy. Z jednej strony niszczy się zespoły filmowe, odsuwa się nestorów kina od wpływu na nie, od wpływu na młodych reżyserów, na scenariusze, które oni piszą; skazuje się de facto tych ludzi na emerytury, odsuwa się ich nie tylko od kierowania zespołami, odsuwa się ich od ich własnych filmów, a z drugiej strony, w mniej spektakularny sposób, w ciszy gabinetów, w półmroku, kaleczy się ludzi, którzy są absolutnie niezależni, są mali i szarzy. Z jednej strony musimy stanąć w sytuacji otwartej wojny wobec systemu filmowego, z drugiej trwa nacisk i eliminacja jednostek niepokornych, czyli to, co mnie bezpośrednio spotyka, moją ekipę, mojego producenta. To jest bardzo skomplikowana sprawa, ona się dzieje. O tym mówił dzisiaj pan Wojciech Marczewski – wyjaśniał dziennikarzom Marcin Krzyształowicz. 19.09.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP, Mateusz Ochocki / KFP, Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP, Konrad Kosycarz / KFP, Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 12352
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP