logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12677
Jutro w Paryżu zostanie złożony wniosek o wpisanie terenów Stoczni Gdańskiej na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Organizacja ONZ wspierająca międzynarodową współpracę w dziedzinie kultury, sztuki i nauki otrzyma również z rąk wiceprezydenta miasta ds. inwestycji Alana Aleksandrowicza plan zarządzania tym obszarem. Kilkanaście lat temu podobny wniosek został odrzucony, albowiem plan zagospodarowania przestrzennego dla tych terenów dopuszczał budowę wysokościowców...
– Nawiązany został dialog między miastem, rządem i inwestorami. Zawsze będziemy stali po stronie tych terenów, jednak niezbędny jest tu kompromis, aby zachować historię i zbudować tętniąca życiem dzielnicę. To nie pierwszy nasz wniosek, ale należy pamiętać, że tym razem w tworzenie wniosku i planu zarządzania zaangażowani byli inwestorzy prywatni – poinformowała na dzisiejszej sesji Rady Miasta prezydent Aleksandra Dulkiewicz.
Gdańsk już wcześniej podjął działania zabezpieczające tereny postoczniowe i pamięć wydarzeń sprzed lat. W 2015 roku prezydent Paweł Adamowicz wystąpił o wpisanie wspomnianych obszarów do rejestru zabytków. Dwukrotnie, w latach 1997 i 2004/2006, podjęto próbę i składano wniosek o wpisanie ich na listę UNESCO. Pierwsza była związany z 1000-leciem Gdańska. Wniosek opracowany został przez zespół pracowników Politechniki Gdańskiej obejmował zabytkowe śródmieście w granicach pomnika historii,. Drugi wniosek obejmował wybrane budynki i budowle historycznego centrum Gdańska oraz obszar Westerplatte i niewielki fragment Stoczni Gdańskiej – budynek Sali BHP, Bramę nr 2 i pomnik Poległych Stoczniowców oraz budynek Dyrekcji Stoczni. Na liście UNESCO – Pamięć Świata - znajdują się już tablice z 21 postulatami.
– Miastu zależy na pogodzeniu ochrony dziedzictwa terenów Stoczni Gdańskiej, wyjątkowości tego terenu z nową zabudową – podkreśla Alan Aleksandrowicz, zastępca prezydenta ds. inwestycji. – Chcielibyśmy, by w tym miejscu powstała nowoczesna dzielnica, która obok zabytków i pamiątek po Solidarności będzie posiadała nową zabudowę o różnych funkcjach: mieszkaniowych, kulturalnych, usługowych, a nawet przemysłowych, ponieważ produkcja stoczniowa nadal trwa. W pracę nad wnioskiem i projektem planu zarządzania zaangażowani byli przedstawiciele samorządu, centralnych instytucji kultury i ochrony zabytków, inwestorów, organizacji społecznych. Celem było pogodzenie i zachowanie równowagi między ochroną, a użytkowaniem terenów Stoczni Gdańskiej.
Wniosek i projekt zostaną złożone w siedzibie UNESCO przez Magdalenę Gawin, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Naukowego, Bartosza Skaldowskiego, dyrektora Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz Alana Aleksandrowicza, zastępcę prezydenta ds. inwestycji. 30.01.2020 / fot. KFP
Ulica Szeroka zalana wodą. Nad ranem doszło tu do awarii wodociągu o średnicy 100 mm. Usuwanie uszkodzenia może potrwać do wieczora. – W związku z koniecznością usunięcia awarii zamknęliśmy odcinek Szerokiej od ul. Pańskiej do ul. Koziej. Dla mieszkańców uruchomiono zastępczy punkt poboru wody, który zlokalizowany jest przy ul. Pańskiej 24-26. Służby SNG prowadzą prace naprawcze, a szacowany czas usunięcia awarii to dzisiejsze godziny wieczorne – informuje Magdalena Rusakiewicz z Saur Neptun Gdańsk. 30.01.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
Od dziś po Gdańsku jeździ tramwaj im. Lecha Bądkowskiego. Uroczystość nadania nowej pesie jazz duo nr 1059 imienia gdańskiego pisarza, dziennikarza i działacza społecznego – honorowego obywatela Gdańska odbyła się rano na przystanku tramwajowym Nowe Ogrody. Nazwę tramwaju odsłoniły córka patrona Sławina Kosmulska i prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. – Żołnierz, działacz, postać kształtująca młodą opozycję XX wieku. Jak nikt umiał zjednywać sobie ludzi. I jak powiedziała Sławina Kosmulska, teraz jego część będzie mogła jeździć po Gdańsku i obserwować nieustanny rozwój miasta – mówi prezydent Dulkiewicz. Po południu pesa im. Lecha Bądkowskiego będzie kursować na linii nr 12 Oliwa – Migowo. 30.01.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
– Od lat mówię, że nowotwory trzeba odczarować. Trzeba je traktować tak jak wszystkie inne choroby. One nie zasługują na to, żeby je traktować gorzej. Jeśli widzimy nekrolog: „umarł po długiej, ciężkiej chorobie”, to jest eufemizm, którym w Polsce opisujemy chorobę nowotworową. W związku z tym wiemy o porażkach. Nie wiemy o sukcesach. Niewielu ludzi opisywało swoje przypadki (…) Można wyleczyć w tej chwili ponad połowę nowotworów. Ludzie tego nie wiedzą. A skoro nie wiedzą, to uciekają od tego, uważają, że choroba to jest tylko cierpienie i śmierć. Nie podejmują aktywnej walki. O nowotworach trzeba mówić normalnie. One są częścią naszego życia. W tej chwili mam możliwość dania świadectwa – mówi profesor Jacek Jassem.
Wybitny gdański onkolog napisał książkę. „Zatrzymane w biegu” to niezwykły zapis walki z chorobą. Profesor mierzy się z rakiem tym razem jako pacjent. Los sprawił, że choroba, którą pomógł pokonać wielu ludziom, dopadła go samego. W walce nie był sam, pomoc zaofiarowali mu onkolodzy z wielu znakomitych ośrodków medycznych na świecie. Nie skorzystał z tych propozycji, z chorobą mierzył się w swoim szpitalu, wśród swoich. Pokazał, że z rakiem można wygrać. Dzięki książce ta wiedza jest teraz bardziej dostępna. Na początku to był dziennik pacjenta – dla przyjaciół, znajomych, ludzi życzliwych. Bardzo wielu ludzi dopytywało się o stan zdrowia pana doktora. – W pewnym momencie zorientowałem się, że nie nadążam z odpowiedziami. Pomyślałem, że najprościej będzie wysyłać im e-mailem kolejne fragmenty tego dziennika. Potem się okazało, że odbiorcy przesyłali je to swoim znajomym, tamci kolejnym, i jakoś się to się rozprzestrzeniło w cyberprzestrzeni. Potem usłyszałem, że mogłaby powstać z tego książka. Miałem wątpliwości, ale przekonał mnie mój przyjaciel Zbyszek Canowiecki. Znalazł także na to jakieś pieniądze. Dodatkowym argumentem były liczne listy i wyrazy sympatii od często nieznanych mi osób, które nadeszły po moich kilku wywiadach dla gazet i radia. Dowiedziałem się, że daję nadzieję chorym na nowotwory i ich rodzinom – opowiadał profesor Jassem podczas premiery swojej wyjątkowej publikacji w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku. Na spotkanie przybyły tłumy ludzi. Z profesorem byli żona Ewa, Córka Joanna, wnuki, przedstawiciele władz uczelni, współpracownicy z Kliniki Onkologii i Radioterapii i jego lekarze z profesorem Janem Maciejem Zauchą na czele, samorządowcy i politycy, wielu przyjaciół. Gośćmi specjalnymi profesora byli marszałek Senatu Tomasz Grodzki i wicemarszałek Bogdan Borusewicz (profesor Jassem został uhonorowany medalem Senatu RP).
Książkę „Zatrzymane w biegu” wydały Gdański Kantor Wydawniczy i Wydawnictwo Region. Można ją nabyć w Gdańskiej Księgarni Naukowej (ul. Łagiewniki 56), w księgarni internetowej www.czec.pl oraz w sieci księgarń Muza. Od 10 lutego dostępna będzie także w innych trójmiejskich księgarniach. 29.01. 2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Salonu Empik w gdańskiej Galerii Bałtyckiej w środowy wieczór był miejscem trójmiejskiej premiery nowej książki Janusza Szostaka pt. „Słowik. Skazany na bycie gangsterem”. Znany dziennikarz i reporter w swoim kolejnym śledztwie prześwietla legendę polskiego świata przestępczego. Andrzej Z. „Słowik”, uznawany za najbardziej niebezpiecznego spośród liderów „Pruszkowa”, uchodził również za jednego z najbardziej inteligentnych członków tej grupy. Nie udzielał wypowiedzi dziennikarzom, unikał rozgłosu medialnego. Zrobił wyjątek, zgadzając się na szczerą rozmowę z Januszem Szostakiem, która stanowi oś tej książki. O „Słowiku” opowiadają też inni. „Skazany na bycie gangsterem” rzuca także nowe światło na wiele niewyjaśnionych przestępstw i zbrodni popełnionych w Polsce w ostatnim dwudziestoleciu. Podczas dzisiejszego spotkania z czytelnikami autor wracał więc m.in. do interesujących wątków dotyczących sprawy zaginięcia młodej gdańszczanki Iwony Wieczorek, która od 10 lat czeka na wyjaśnienie. Janusz Szostak zapowiada już kolejną swoją sensacyjną publikację inspirowaną wstrząsającymi zbrodniami popełnionymi w Trójmieście. Książka ma się pojawić wiosną. 29.01.2020 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki odwiedza w środę Gdańsk. Po południu polityk spotkał się w Ratuszu Głównego Miasta z pomorskimi samorządowcami. Tematem rozmów oraz zaplanowanej pop spotkaniu konferencji prasowej jest ustawa metropolitalna dla Pomorza. O regulację prawną umożliwiającą utworzenie metropolii nasz region zabiega od lat. Mimo ponadpartyjnego poparcia, m.in. ze strony środowisk samorządowych, naukowych i biznesowych, dotychczasowe rozmowy z rządem w tej sprawie nie przyniosły efektów. Metropolia na Pomorzu to przede wszystkim dodatkowe fundusze dla regionu. To może być nawet ponad 200 mln zł rocznie, które w tej chwili trafiają do budżetu centralnego. Pieniądze te mogą być wykorzystane na polepszenie jakości życia mieszkańców: częstsze połączenia pociągów, autobusów, tramwajów i trolejbusów, kolejne węzły przesiadkowe czy też wyrównanie standardu usług oświatowych i kulturalnych w małych i dużych gminach. 29.01.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Piętnaście projektantek i projektantów zaprojektowało nowe wyjątkowe szyldy, proponując w ten sposób oryginalne rozwiązania typograficzne dla wybranych gdańskich lokali. To początek przedsięwzięcia, w ramach którego powstała platforma propagująca ciekawe, artystyczne i co najważniejsze prawidłowo zaprojektowane szyldy oraz ułatwiająca ich tworzenie. W ramach projektu Gdańska Szkoła Szyldu powstała platforma –strona internetowa www.gdanskaszkolaszyldu.pl–która będzie gromadzić najciekawsze gdańskie projektantki i projektantów oraz ich projekty szyldów. Fundacja Palma, która realizuje projekt we współpracy z Gdańskim Zarządem Dróg i Zieleni, zaprosiła ich do stworzenia nowych identyfikacji wizualnych kilkunastu gdańskich lokali.–Celem Gdańskiej Szkoły Szyldu jest stworzenie narzędzia, które ułatwi przedsiębiorcom, właścicielom lokali i restauratorom tworzenie nowych szyldów, zgodnych z Uchwałą Krajobrazową Gdańska. Pierwszym etapem jest zaprezentowanie stworzonych projektów w wirtualnej odsłonie, aby pokazać jak najciekawsi gdańscy twórcy zapatrują się przestrzeń miasta, ale też jak w ciekawy i estetycznie spójny sposób podejść do projektowania informacji na elewacjach–tłumaczy Piotr Grzelak –Z-ca Prezydenta Miasta Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.Do projektu zostali zaproszeni twórcy związani z gdańską Akademią Sztuk Pięknych. Wśród nich znaleźli się: Ania Gawroni Dariusz Ogrodowiczyk (duet Psowron), Anita Wasik, Hanna Kmieć Katarzyna Cichosz (Studio Kmicic), Adam Kamiński, Piotr Paluch, Tomek Pawluczuk (Nylon Studio), Michał Pecko, Ania Tatar, Ania Witkowska, Zuza Zamorska i Mikołaj Sałek (Studio Workshop 91), Kasia Zwierzyńska(Bang Bang Design) i Stefan Stefaniszyn. Zaprojektowali oni nowe szyldy dla kilkunastu obiektów w całym Gdańsku: w części Metamorfozy znalazło się 10 szyldów dla 10 różnych lokali. Wprojekcie znalazły się lokale ze Starego i Głównego Miasta, Wrzeszcza, Przymorza, Oliwy, Siedlec, Nowego Portu i Strzyży. Niebanalne szyldy, które powstały w ramach projektu stanowią kompromis pomiędzy artystycznym podejściem projektantów a potrzebą użytkową właścicieli lokali. –Takie działanie ma na celu pokazanie jak w zróżnicowany sposób podejść do projektowania szyldów i jak wiele projektów może powstać nawet dla jednego. 28.01.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
28 stycznia 1920 roku Pelplin powrócił do Macierzy po blisko 148 latach zaboru pruskiego. W 2020 r. mija dokładnie sto lat od tego historycznego wydarzenia i w mieście odbyła się inscenizacja historyczna przypominająca tamte wydarzenia. Pelplin radośnie powitał przybycie gen Józefa Hallera oraz Błękitną Armię. Specjalnie na tę uroczystość została uszyta biało-czerwona flaga o długości 100 m, którą ulicami miasta niosło stu uczniów z pelplińskich szkół. W pobliżu Urzędu Gminy, zrobiono wspólne zdjęcie, a w katedrze miała miejsce krótka modlitwa i odśpiewano hymn „Boże coś Polskę”. Na zakończenie odbyło się ślubowanie uczniów klas mundurowych Liceum Ogólnokształcącego w Pelplinie. W uroczystościach wzięły udział grupy rekonstruktorów z Pelplina, szwoleżerzy ze Starogardu Gdańskiego oraz "Prusacy" z zamku w Gniewie. 28.01.2020 fot. Krzysztof Mania / KFP
Prof. Małgorzata Myśliwiec i ks. bp. dr hab. Marcin Hintz laureatami 32. Nagrody Naukowej Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza. Uroczystość wręczenia cennych statuetek w Ratuszu Głównego Miasta odbyła się w 409. rocznicę urodzin słynnego gdańskiego astronoma.
Z rąk prezydent miasta Aleksandry Dulkiewicz nagrody odebrali:
- w kategorii nauk humanistycznych i społecznych ks. bp. dr. hab. Marcin Hintz, prof. CHAT – za znaczący wkład w zgłębianiu myśli społeczno–politycznej protestantyzmu - szczególnie pomiędzy eklezjologią a prawem kościelnym;
- w kategorii nauk przyrodniczych i ścisłych prof. dr. hab. Małgorzata Myśliwiec – za wybitne osiągnięcia naukowe dotyczące diagnostyki oraz terapii komórkowej dzieci z cukrzycą typu 1 we wczesnej fazie choroby.
Każdy z laureatów otrzymał dyplom, statuetkę Heweliusza autorstwa prof. Jana Szczypki oraz nagrodę finansową w wysokości 20 tys. zł. 28.01.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku zakończył się proces wytoczony TVP S.A. przez Radomira Szumełdę. Telewizja musi przeprosić byłego lidera pomorskiego Komitetu Obrony Demokracji za naruszenie jego dóbr osobistych. Wyrok jest nieprawomocny.
Szumełda skierował do sądu pozew ponad rok temu, po tym jak w maju 2018 roku ośrodek TVP 3 Gdańsk wyemitował materiał, w którym powód został przedstawiony jako prowokator i zadymiarz. Film pokazywał awanturę pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami rządu podczas spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim w historycznej sali BHP. Autor Jan Kołakowski wykorzystał także zdjęcia z wcześniejszego incydentu (sierpień 2016 r.) zarejestrowanego przez kamery na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka”. Jak pisała potem „Gazeta Wyborcza Trójmiasto”, w materiale padła sugestia, że członek zarządu głównego KOD Radomir Szumełda na uroczystości pogrzebowe poszedł z zabandażowaną ręką, a jego twierdzenie, że został zaatakowany w tłumie, to manipulacja. – Zostałem przedstawiony jako prowokator i zadymiarz – mówił Szumełda. Działacz KOD domagał się od TVP przeprosin, sprostowania i odszkodowania w wysokości 25 tys. zł.
Gdański sąd, ogłaszając dzisiaj wyrok, uznał, że materiał TVP 3 Gdańsk naruszył dobre imię powoda. Według sędziego Piotra Kowalskiego nagranie wskazywało, że Szumełda jest osobą niewiarygodną, dopuszczającą się prowokacji. Sąd nakazał telewizji publikację przeprosin przez 7 dni na portalu gdansk.tvp.pl oraz odczytanie ich w serwisie informacyjnym stacji. Przeprosin na antenie ogólnopolskiej nie będzie. Sąd nie przychylił się też do wniosku powoda o odszkodowanie. – Jestem zadowolony. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że TVP naruszyła moje dobra osobiste, a sporny materiał zrealizowany przez ośrodek gdański w dużej części był nierzetelny. Dziękuję mecenasowi Łukaszowi Kreftowi za profesjonalizm i świetne prowadzenie sprawy. Wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki w tej sprawie, również z całego serca dziękuję – komentował wyrok Radomir Szumełda. Mimo zadowolenia, nie wyklucza apelacji. Na sali rozpraw nie było dziś reprezentanta telewizji publicznej. 27.01.2020 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 12677
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP