logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11582
Kieszeń sceny, a w niej elementy scenografii do różnych przedstawień. Na krzesełku przysiadł tancerz, koncentruje się przed próbą. Premiera „Pinokia” tuż tuż. Chcecie poczuć magię tej chwili? To nie jest będzie wycieczka z cyklu „teatr operowy od kulis” z trasą prowadząca przez magazyny sceniczne, pracownię krawiecką, charakteryzatornię czy wypożyczalnię kostiumów. To już było. Teraz możemy zajrzeć do tych wszystkich miejsc na co dzień niedostępnych dla publiczności, kiedy atmosfera w Operze jest napięta jak... plandeka na żuku. Najwięcej przed premierą dzieje się na korytarzu. – Im bliżej jest wielkiego wydarzenia, tym gęstsza atmosfera tam panuje. To się wszystkim udziela. Tym bardziej dziękuję dyrekcji Opery Bałtyckiej za kredyt zaufania. Dziękuję maestrowi José Marii Florêncio za cierpliwość do dźwięku migawki aparatu fotograficznego. Jeszcze mnie nie objechał, a potrafi być ostry. Bardzo zadowolony jest z tego, że krocząc korytarzem, tą gorącą przedpremierową ścieżką, trafił na wystawę – mówi Krzysztof Mystkowski, znany trójmiejski fotoreporter, autor cyklu zdjęć „Przed premierą” prezentowanego od dzisiaj do końca lutego we Wrzeszczu, w gościnnych progach kantyny AïOLI.
Partyzantów 6 to adres przyjazny środowisku artystycznemu. Współpraca AïOLI z Operą Bałtycką zaowocowała już niejednym daniem dla duszy. Ale i Krzysztofowi gdańska scena operowo-baletowa jest bardzo bliska. Nasz redakcyjny kolega współpracuje z Operą od 10 lat, spędza w niej co najmniej po kilka godzin tygodniowo, odwiedzając artystów sześć-siedem razy w miesiącu. Przed premierą oczywiście jest tutaj z aparatem częściej. Jak mówi, zaliczył już trzy ekipy dyrektorskie.
– Ostatnie dwa-trzy lata to czas bardzo intensywnej współpracy. Wcześniej powstawały zdjęcia z prób generalnych, premier, no i portrety na potrzeby programów czy plakatów. Od trzech sezonów mam zgodę na fotografowanie kulis. Zespół nabrał do mnie zaufania, a pewnie też parcie mediów społecznościowych sprawie się przysłużyło. Na wystawie oglądamy fotografie z przygotowań do przedstawień operowych i baletowych w ostatnich dwóch sezonach artystycznych. Pokazują one atmosferę i rozmaite aspekty pracy artystów przed premierami „Kandyda”, „Tanga”, „Cyrulika Sewilskiego”, „Dziadka do orzechów”, „Pinokia” i „Giselle”; korytarz, garderobę, charakteryzatornię; moment tuż przed podniesieniem kurtyny. Tego widzowie uczestniczący w premierze nie poczują – mówi nam Krzysztof Mystkowski. Tylko w ciągu ostatnich trzech sezonów zrobił w Operze kilkadziesiąt tysięcy zdjęć. Na potrzeby wystawy wybrał ok. 300. Potem się okazało, że ma być ich 15... – Uparłem się na 21. Ostatecznie na ścianach kantyny zawisły 22. Wyborów dokonywałem samodzielnie. Łatwo nie było. Czasem daję zdjęcie, które mniej lubię, kosztem... Nie, nie, to zrobione tancerzowi w kieszeni sceny musiało się tu znaleźć. I kolejne, na którym fizjoterapeuta pomaga tancerce wrócić do gry, rozmasowując nadwyrężone kolano, podczas gdy w głębi sali baletowej jej koleżanki i koledzy wykonują taneczne ewolucje (...) Mam nadzieję, że w przyszłości uda się pokazać więcej – w albumie fotograficznym. To moje marzenie – wyjawia nam autor. 27.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Gdańsk świętował dzisiaj 408. rocznicę urodzin Jana Heweliusza. Wybitny astronom, matematyk, konstruktor i browarnik przyszedł na świat w naszym mieście 28 stycznia 1611 roku. Odszedł tutaj w dniu swoich 76. urodzin. Na rodzinnym grobowcu Heweliusza w kościele św. Katarzyny kwiaty złożyli w niedzielę zastępca prezydenta Piotr Kowalczuk, dyrektor Hevelianum Paweł Golak oraz artyści z Plamy Gdańskiego Archipelagu Kultury. Dziełem tych ostatnich było widowisko plenerowe przypominające życie i dorobek słynnego astronoma. Artystyczna część jubileuszu tradycyjnie już zagościła na skwerze w sąsiedztwie Ratusza Staromiejskiego, przed pomnikiem jubilata. Astronom wraz z żoną Elżbietą – w tych rolach Grzegorz Duda i Marta Twardowska – podejmował znamienitych gości – Jana III Sobieskiego i Marysieńkę (Piotr Walczukiewicz i Karolina Wójcik), były wiwaty, wystrzały i toasty na cześć jego wielkich dokonań. Wprawdzie brakowało tu dziś grzanego piwa jopejskiego, takiego, jakie za czasów Heweliusza leżakowało w ratuszowych piwnicach, ale na wszystkich gości spektaklu czekała w ten zimowy wieczór gorąca herbata. 27.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Poprzednia wizyta Pawła Sołtysa w Trójmieście przyniosła mu Nagrodę Literacką Gdynia. Kostką za zbiór opowiadań pt. „Mikrotyki” odbierał w sierpniu 2018 roku. Po kilku miesiącach warszawianin (z Grochowa) powrócił do nas, żeby dzielić się swoją świeżo brzmiącą twórczością na niwie muzycznej. Publiczności Klubu Żak zespołu Pablopavo i Ludziki nie trzeba było przedstawiać. Bilety na trójmiejską premierę najnowszej, piątej płyty Sołtysa i spółki rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Album wydany w październiku ubiegłego roku nosi tytuł „Marginal”. – Jest to płyta dyskotekowa, choć nie ma pewności czy istnieją odpowiednie dyskoteki, w których można by ją zagrać. Jeśli nie, słuchacze będą musieli sobie taką dyskotekę wyobrazić, albo zbudować – mówi Pablopavo o swoim najnowszym dziele. Na płycie znalazło się 13 piosenek o różnym natężeniu disco, skomponowanych przez Ludziki, z tekstami Pablopavo (choć są dwa wyjątki). Dyskoteka Sołtysa to nawiązanie do muzycznej estetyki lat 70., z oldskulową elektroniką, „funkującą” gitarą, mocnym basem. –– To trochę jak podróż do klimatów lekko wymieszanych – trochę z polskiej muzyki filmowo-serialowej tamtej epoki („Agata”), trochę z dawnego Bowiego („Piosenka”), trochę z Briana Ferry’ego („Światła na statku”). Mimo wszystko jednak wystarczy wsłuchać się w piosenki, w smutne przeważnie historie i sceny, bywa że prawie apokaliptyczne, bywa że prawdziwie wzruszające, by stwierdzić, że to ciągle – i na szczęście – Pablopavo z Ludzikami – zachwala dziennikarz „Polityki” Mirosław Pęczak. 26.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pod hasłami „TVoja wina”, „odwołać Kurskiego” i „zwolnić Sitka” kilkadziesiąt osób pikietowało w sobotni wieczór siedzibę TVP3 Gdańsk. Na Czyżewskiego manifestowali m.in. Jacek Karnowski, Mieczysław Abramowicz, Jacek Taylor, Marek Ponikowski i Bogdan Lis. Podobne protesty przeciwko mowie nienawiści i z żądaniami zmian w telewizji publicznej odbyły się dzisiaj przed ośrodkami TVP w Warszawie, Kielcach, Łodzi i Poznaniu. Akcje protestacyjne koordynuje Ogólnopolska Komisja Porozumiewawcza współtworzona przez organizatorów regionalnych. Inicjatorami Porozumienia Gdańskiego i lokalnych postulatów są Anita Czarniecka i Partia Zieloni. Zjednoczyli siły po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, przekonani, że jego zabójca działał najprawdopodobniej pod wpływem mowy nienawiści płynącej z rządowych i kościelnych mediów. Domagają się m.in. zwolnienia dyrektor TVP 3 Gdańsk Joanny Strzemiecznej-Rozen oraz zatrudnionego na etacie dziennikarza Łukasza Sitka, odwołania osób odpowiedzialnych za programy „Wiadomości”, „Gość Wiadomości”, „Minęła 20”, „Studio Polska”, „W tyle wizji”, „Warto rozmawiać”, „Serwis Info”, „Woronicza 17” oraz likwidacji Rady Mediów Narodowych. Proszą też o podpisanie e-petycji „Telewizja PUBLICZNA, nie partyjna” skierowanej do premiera Mateusza Morawieckiego i ministra kultury Piotra Glińskiego. Czytamy w niej m.in. „ Od 3 lat Telewizja Polska jest narzędziem manipulacji politycznej na ogromną skalę, systematycznie zaostrzając kurs i kierując ostrze propagandy w stronę przeciwników obecnej władzy. W programach emitowanych w kilku kanałach TVP łamano standardy etyki dziennikarskiej i Ustawę o radiofonii i telewizji, używając języka nienawiści wobec polityków opozycji, ludzi o innych poglądach, innej narodowości, innego wyznania oraz ludzi, których obecna władza uważa za wrogów. Żądamy wyciągnięcia konsekwencji. W imieniu wszystkich Polek i Polaków utrzymujących Telewizję Polską S.A. domagamy się zdecydowanie: 1. odwołania Jacka Kurskiego, prezesa zarządu Telewizji Polskiej S.A., 2. odwołania Macieja Staneckiego, członka zarządu Telewizji Polskiej S.A., 3. odwołania Macieja Łopińskiego, przewodniczącego rady nadzorczej TVP S.A., 4. odwołania Przemysława Tejkowskiego, wiceprzewodniczącego rady nadzorczej TVP S.A i Radosława Włoszka, członka rady nadzorczej TVP S.A., 5. odwołania Jarosław Olechowskiego, dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej (…) 7. likwidacji instytucji komisarza politycznego partii rządzącej przy mediach publicznych jaką jest Rada Mediów Narodowych”. 26.01.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Tadeusz Minc (1924-1992) był twórcą szukającym oryginalnego repertuaru i nowoczesnych sposobów inscenizacji, wybierał pozycje trudne, uważane za niesceniczne, a wystawiając klasykę, odczytywał ją na nowo. Szedł swoją drogą. W środowisku uznawano go za samotnika, artystę o wielkiej wyobraźni, wrażliwości i erudycji. Tadeusz Różewicz napisał o nim: „Szaleniec teatru. W tych dwóch słowach mieści się Tadeusz Minc, wszystkie jego działania, cała jego pasja". Sylwetkę tego niezwykłego twórcy, w latach 1967-69 związanego z Teatrem Wybrzeże, przypomina w swojej najnowszej wystawie Muzeum Narodowe w Gdańsku. Ekspozycję w Pałacu Opatów (Oddział Sztuki Nowoczesnej) można oglądać do 5 maja. Kuratorem wystawy jest Beata Majda-Boj, filolog i teatrolog, kustosz Muzeum Narodowego w Gdańsku.
„Tadeusz Minc – szaleniec teatru" to wystawa teatralno-historyczna, na której w układzie chronologicznym przedstawione zostały jego życie i twórczość jako aktora i reżysera. Opowieść zaczyna się w 1946 roku, kiedy Minc zostaje studentem warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej z filią w Łodzi (pierwszy rocznik po II wojnie światowej), i dalej prowadzi poprzez debiut aktorski w sławnym produkcyjniaku „Brygada szlifierza Karhana" czeskiego dramaturga Vaška Káňi, po role grane w Teatrze Nowym czy teatrze telewizji. Oglądamy tu unikatowe zdjęcia, programy teatralne, afisze i plakaty ze spektakli, fragmenty recenzji prasowych ze zbiorów Instytutu Teatralnego w Warszawie, warszawskiego Instytutu Sztuki PAN, archiwów teatralnych oraz ze zbiorów prywatnych. Jako reżyser Minc został przypomniany poprzez jego najważniejsze spektakle z lat 1962–1991 zrealizowane w Łodzi, Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu, Kaliszu, Krakowie [m.in. „Czerwona magia" (1963), „Radosne dni" (1965, 1979), „Ostatnie dobranoc Armstronga", „Matka" (1969), „Kartoteka" (1973, 1977), „Białe małżeństwo" (1975), „Koczowisko" (1979), „Najwyborniejsza opowieść o kupcu weneckim" (1990), „Ślub" (1991)]. Na wystawie nie brakuje prezentacji filmowych. Zobaczymy tu fragmenty telewizyjnych dokumentów zrealizowanych po śmierci Tadeusza Minca oraz wspomnienia aktorów i reżyserów z czasów współpracy z artystą.
Osobne miejsce na ekspozycji zajmą materiały archiwalne z realizacji „Tragedii o bogaczu i Łazarzu" – inscenizacji z gdańskiego Teatru Wybrzeże (1968) i Teatru Narodowego w Warszawie (1971). Najgłośniejsze przedstawienie Minca powstało w okresie jego artystycznego kierowania działaniami gdańskiego teatru. Wspólnie z Różą Ostrowską napisał sceniczny utwór na podstawie tekstu Anonima Gdańskiego i autorów jemu współczesnych. Osadzony w poetyce baroku spektakl, z wielopoziomową scenografią Mariana Kołodzieja przedstawiającą ołtarz, był fajerwerkiem teatralności. W Gdańsku „Tragedię o bogaczu i Łazarzu" zagrano 63 razy dla około 42 tysięcy widzów. 7 września ubiegłego roku minęło 50 lat od prapremiery. 26.01.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Stolica apostolska wydala dekret ustanawiający św. Jana Bosko patronem miasta Rumi. Uroczyste ogłoszenie decyzji Ojca Świętego Franciszka nastąpiło podczas mszy koncelebrowanej w Sanktuarium NMP Wspomożenia Wiernych Rumi przez metropolitę gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. W koncelebrze metropolicie towarzyszyli inspektor salezjańskiej prowincji w Pile ks. Roman Jachimowicz, proboszczowie wszystkich pięciu rumskich parafii i kapłani z parafii NMP Wspomożenia Wiernych. W nabożeństwie udział wzięli m.in. przedstawiciele władz miasta i powiatu z burmistrzem Michałem Pasiecznym, przewodniczącym Rady Miejskiej Rumi Arielem Sinickim i starostą Gabrielą Lisius, a także senator Edmund Wittbrodt, poseł Jan Klawiter i radny pomorskiego sejmiku Kazimierz Klawiter.
Ks. Bosko należy do grona świętych, którzy na stałe weszli do historii Kościoła i świata. Zasłynął jako genialny wychowawca, „Ojciec i Nauczyciel” młodzieży, pisarz i publicysta, założyciel zgromadzeń zakonnych. Stworzył styl wychowania nazywany systemem prewencyjnym bądź uprzedzającym. Duchowny włoski, założył zakon sióstr salezjanek i braci salezjanów. Jest patronem dzieci, młodzieży i studentów.
Św. Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 roku w Becchi - obecnie Castelnuovo Don Bosco, zmarł 31 stycznia 1888 roku w Turynie. W wieku 2 lat stracił ojca. Od tej chwili wychowywała go tylko matka. Mieszkał z nią i dwoma braćmi, Józefem i Antonim, w małej wsi Piemont. Był wspaniałym linoskoczkiem, iluzjonistom i mówcą. Gdy miał 9 lat przyśnił mu się proroczy sen, w którym zobaczył siebie jaki kapłana. W roku 1824 rozpoczął naukę – początkowo we wsi, a następnie u księdza Laqua w Capriglio. W lutym 1827 roku musiał opuścić dom, gdyż jego brat Antoni wywoływał awantury ze względu na jego naukę – uważał, że nie była ona Jankowi potrzebna. Pracował jako chłopiec stajenny. W 1829 roku wrócił do domu. Od tej pory uczył się u księdza Calosso, który mieszkał w Morialdo. W listopadzie 1830 roku ksiądz zmarł. Jan ponownie podjął naukę w grudniu 1831 roku w szkole powszechnej księcia Emanuela Virano w Castelnuovo. Zmiana nauczyciela, na dobrze znanego księdza Moglia, spowodowała, że Jan Bosko postanowił pójść w listopadzie 1831 roku do szkoły w Cheri. Nauczył się szyć, robić likiery, był szewcem oraz sprzedawał w kawiarni. Swoją posługę kapłańską wykonywał przede wszystkim wśród więźniów i chorych. Dzień 8 grudnia 1841 roku (Święto Niepokalanego Poczęcia NMP) uznaje się za początek jego apostolstwa wśród młodzieży. Pomagał chłopcom znajdować pracę, a także zabierał ich na wycieczki i organizował zabawy. 12 października 1844 roku ksiądz Bosko otworzył pierwsze oratorium dla młodzieży. Znajdowało się ono na przedmieściach Valdocco. Było to miejsce zabawy i nauki, które z czasem zostało rozbudowywane. Siedziba oratorium była wielokrotnie przenoszona, aż 5 kwietnia 1846 roku wreszcie znaleziono stałe miejsce w małej szopie należącej do Franciszka Pinardi, od którego odkupiono później cały dom. Kolejne oratorium otwarto 8 grudnia 1847 roku. W 1852 roku Bosko zbudował kościół dla swoich podopiecznych, a rok później rozbudowano oratorium. Później otworzył dla swoich wychowanków zakłady pracy, a całe dzieło rozrastało się w szybkim tempie przez następne lata. W 1855 założył zakony salezjanów i salezjanek. Gdy ksiądz Bosco umierał, jego zakon miał już 65 domów. W 1929 roku został beatyfikowany przez papieża Piusa XI, a 5 lat później został przez niego kanonizowany. 26.01.2019 / fot. Andrzej J. Gojke / KFP
„Kiedyś znicze zgasną, ale nasze serca nigdy!”. Z Placu Solidarności w Gdańsku zniknie dziś ponad 30 tysięcy zniczy, które zapłonęły tu w hołdzie dla zamordowanego prezydenta Pawła Adamowicza, tworząc Największe Serce Świata. Po tygodniu większość z nich już zgasła. To nie jest akcja sprzątania, to kreatywne działanie Komitetu Obrony Demokracji Pomorzu, inicjatora NSŚ, stanowiące kontynuację tego, co wydarzyło się w ukochanym mieście prezydenta Adamowicza 16 stycznia. Od godziny 14 w piątek na apel pomorskiego KOD kilkadziesiąt osób zbiera znicze i lampiony z placu, dzieląc je na szkło, plastik i metal. Posegregowane opuszczają to miejsce w kontenerach podstawionych przez miasto. Elementy szklane grupowane są kolorystycznie: oddzielnie bezbarwne, oddzielnie czerwone i inne. – Chcemy z nich wytopić serduszka, które poprzez aukcję wesprą Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy 2020. Przy wsparciu ASP zrobimy projekt, a następnie znajdziemy hutę szkła, która zrealizuje nasze specjalne zamówienie. Szkła powinno być około 5-7 ton, starczy na serduszka, ale też może być wykorzystane w inny sposób. Możemy zadecydować wspólnie, jak jeszcze i na co przetopić szkło z naszych zniczy – informuje Radomir Szumełda, lider pomorskiego KOD. Dzisiejsza akcja recyklingowa potrwa kilka godzin. Kiedy się zakończy, na placu pozostanie obrys Największego Serca Świata utworzony z czerwonych płonących zniczy. Będzie tu na pewno do 13 lutego, ale inicjatorzy akcji nie ukrywają, że ich marzeniem byłoby, aby to gdańskie serce mogło pozostać tu na zawsze. 25.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Wystarczyły niewielkie opady śniegu i trochę mrozu, by leniwie płynąca w Gdańsku Motława nabrała zimowej scenerii. Widok rzeki pokrytej lodem i białą pierzynką towarzyszyć będzie miłośnikom spacerów po Długim Pobrzeżu i Ołowiance co najmniej przez kilka najbliższych dni. Do niedzieli termometry w Gdańsku mają pokazywać kilka kresek poniżej zera. Od poniedziałku do czwartku temperatura powietrza będzie wynosić ok. 0 st. C. 25.01.2015 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Pruszcz Gdański uczcił 74. rocznicę Marszu Śmierci więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. W hołdzie tysiącom ofiar nazizmu mieszkańcy powiatu gdańskiego złożyli kwiaty i zapalili znicze w miejscu pamięci narodowej przy ul. Powstańców Warszawy związanego z tragicznymi wydarzeniami II wojny światowej, kiedy w pobliżu lotniska funkcjonował podobóz kobiecy KL Stutthof. Przed południem odbył się tutaj apel poległych. Przemawiała dr Halina Drozd, córka jednego z ocalałych więźniów obozu i uczestnika Marszu Śmierci. W intencji ofiar modlono się dzisiaj w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Po nabożeństwie zgromadzeni przemaszerowali z zapalonymi zniczami i świecami pod pomnik na rogu ulic Mickiewicza i Grunwaldzkiej upamiętniający zarówno tych, którzy wczesnym rankiem 25 stycznia 1945 r. wyruszyli z obozu w ostatnią drogę cierpienia, jak i wszystkich więźniów niemieckich obozów z Pruszcza Gdańskiego.
74 lat temu na pruszczańskim lotnisku był podobóz KL Stutthof. Kiedy w obliczu nadciągającej ofensywy Armii Czerwonej padł rozkaz ewakuacji więźniów z głównego obozu oraz filii KL Stutthof, Pruszcz stał się punktem tranzytowym. W Marszu Śmierci szło ponad 11 tys. więźniów. Nękani przez SS-manów, brnąc w głębokim śniegu, przechodzili przez Mikoszewo, Cedry Wielkie, Pruszcz Gdański, Kolbudy, Łapino, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo i Pomieczyno. Marsz zatrzymał się 1 lutego. Jego trasę przecięli czerwonoarmiści. Więźniowie pokonali od 120 do 170 km. Byli wycieńczeni. Wytrwało ok. 7 tysięcy osób. Blisko dwóm tys. więźniów udało się uciec. Równie długa jest lista tych, dla których była to ostatnia droga. Umierali z zimna, głodu i trudów swoistej golgoty, dobijani kulami z niemieckich karabinów. 25.01.2019 / fot. Daniel Słoboda / KFP
Stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk skupiające członków wspólnot katolickich, działaczy społecznych oraz wszystkich ludzi dobrej woli dołącza do ogólnopolskiej akcji #stopnienawiści. O poprawę jakości debaty publicznej zaapelowali podczas piątkowej konferencji prasowej przed Urzędem Miejskim w Gdańsku liderzy inicjatywy – prezes Marek Skiba, Monika Baran i Przemysław Majewski. Stowarzyszenie wystosowało list do pełniącej funkcję prezydenta miasta Aleksandry Dulkiewicz. Czytamy w nim m.in.: „W imieniu Inicjatywy Obywatelskiej oraz wyrosłego z niej Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk zobowiązujemy się i zachęcamy do stosowania w każdej dyskusji, debacie publicznej ale przede wszystkim w rozmowach codziennych następujących zasad”
1. Prawda
2. Określenie problemu
3. Nastawienie na rozwiązanie
4. Brak ataków personalnych.
Powyższe sformułowania są efektem naszych przemyśleń, dojrzewania w wierze chrześcijańskiej, a także reakcją, nie tylko na ostatnie wydarzenia, ale również przebieg prac i treść Modelu na rzecz Równego Traktowania. Liczymy na to, że przyszła współpraca między organizacjami pozarządowymi reprezentującymi różnorodny, ale Równy Gdańsk, a władzami miasta, w tym w szczególności z Panią jako osobą odpowiedzialną za dalszą pracę nad MNRRT, będzie dużo bardziej efektywna, a używany przez strony język debaty publicznej będzie pełen empatii i zrozumienia dla poglądów wszystkich osób troszczących się o Nasze Wspólne Miasto Gdańsk”. 25.01.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11582
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP