KFP / KRÓLIKI NIE POLECAJĄ SIĘ NA ŚWIĘTA
- Nie kupujcie królików na Wielkanoc. Nie róbcie z nich żywych prezentów – apeluje Bogumiła Szulakowska ze Stowarzyszania Pomocy Królikom. Nieprzemyślane zakupy są zwykle początkiem gehenny tych skądinąd przesympatycznych zwierzaków. - Ich przekleństwem jest to, że są takie słodkie, puchate i niewinnie - mówi Iwona Kossowska, prezes stowarzyszenia. Pokusie tym trudniej się oprzeć, że króliczek kosztuje ledwie kilkadziesiąt złotych. Cierpi zaś tak samo jak najbardziej rodowodowy pies. - A nawet bardziej niż nasi cenni domownicy, bowiem koszty leczenia chorego królika wielokrotnie przewyższają jego wartość rynkową. „Lepiej kupić nowego” - słyszymy w poradni weterynaryjnej. Skądinąd specjalistów znających się na terapii królików ze świecą można szukać – wyjawia Bogumiła Szulakowska. Za nasze zachcianki i brak odpowiedzialności trusie płacą najwyższą cenę. Porzucone przez swoich chwilowych właścicieli kończą żywot jako kilku-, kilkunastotygodniowe maluchy. Przy dużej dozie szczęścia, ze śmietników, parków i ulic, ale też ze sklepów zoologicznych, do których często wysyłane są jako oseski przedwcześnie pozbawione matczynego mleka, mogą trafić do centrum adopcyjnego Sopockie Uszakowo. Azyl przy ul. Grottgera działa od niespełna roku. - Nieduży lokal w suterenie zawdzięczamy miastu. Bardzo przychylnym okiem spojrzał na nas pan sekretarz, notabene właściciel królika - mówi Bogumiła Szulkowska. Podobne schroniska są w Toruniu i Warszawie, do wszystkich trzech zwierzaki trafiają z całej Polski. - Pod opieką mamy ponad 30 królików. W Uszakowie, które miało być biurem stowarzyszenia, a nie schroniskiem, jest ich ok. 20. Pozostałe przebywają w domach opieki tymczasowej. Wszystkie szukają nowych właścicieli. Najmłodsze są Honda i Daisy, zabrane przez wolontariuszkę ze sklepu zoologicznego na Żuławach. Na półce sklepowej mogły mieć co najwyżej 7 tygodni. Były gratisami do zakupów powyżej 50 złotych... - mówi Bogumiła Szulakowska. Na adopcję maluchy jeszcze trochę muszą poczekać. Są zdrowe, dokazują, nie brakuje im w Uszakowie pachnącego sianka, podstawowego składnika króliczej diety. Najdłużej spośród podopiecznych sopockiego azylu na adopcję oczekują Chica, Łaciata, Plata i najstarszy w tym towarzystwie Nevil. Ma trzy, a może cztery lata. Królisi, filutków, tuptusiów, kłaczków i śnieżek – czyli królików do adopcji - jest teraz ok. 250. Za sprawą stowarzyszenia uśmiechają się do przyszłych właścicieli na stronie internetowej adopcje.kroliki.net. 30.03.2013 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
dodaj
do koszyka wszystkie wyświetlone zdjęcia
t00020608.jpg (3649px x 2428px) 3908kb
Sopockie Uszakowo - Centrum Adopcyjne Krolikow.
Nz Bogumila Szulakowska - Stowarzyszenie Pomocy Krolikom
29.03.2013
fot. Mateusz Ochocki / KFP