logo

wpisz słowa kluczowe:



szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10097

ELTON JOHN W SOPOCKIEJ OPERZE LEŚNEJ

Elton John powrócił do Sopotu. 11 lat temu w Operze Leśnej król ambitnego popu odbierał z rąk Lecha Wałęsy Bursztynowego Słowika. W niedzielę zagrał na scenie sopockiego amfiteatru koncert promujący najnowszy album „Wonderful Crazy Night”. Publiczność usłyszała również największe hity artysty: „I'm Still Standing”, „Crocodile Rock” czy „Candle in the Wind”. Podczas koncertu w Operze Leśnej John zaapelował o pokój na świecie i wsparcie dla ofiar terrozryzmu. - Wszystko, co mogę zrobić jako muzyk, to zaśpiewać piosenkę i modlić się za tych, którzy stracili swoich bliskich. Chciałbym żyć w lepszym świecie. Wiem, że kiedyś świat będzie lepszy – mówił Elton John. Trasa koncertowa Wonderful Crazy Night wiąże się z kilkoma ważnymi dla brytyjskiego artysty jubileuszami. Dwa najważniejsze z nich to półwiecze działalności twórczej i pracy ze stałym partnerem artystycznym Bernie Taupinem, a przy okazji to także rok, w którym Sir Elton John obchodzi 70 urodziny (25 marca). 9.07.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

BRZEŹNO. ŚWIĘTO ULICY PÓŁNOCNEJ

Zbierają wspomnienia, przywołują klimaty dawnej osady rybackiej, integrują się. W tym roku podróżowali za horyzont, a nawet „Z głową w chmurach”. O szczęśliwy powrót na Ziemię uczestników interaktywnego słuchowiska zadbał Wiktor Malinowski, twórca Teatru Delikates. Na wszystkich podróżników czekała tutaj zupa rybna - „palce lizać”. Atrakcji nie brakowało do późnego wieczoru. Mieszkańcy Brzeźna i turyści wypoczywający w Brzeźnie po raz ósmy spotkali się na Święcie Ulicy Północnej. Najwięcej działo się pod piątką, na podwórzu domu sąsiedzkiego Fundacji Sprawni Inaczej, współorganizatora święta. Po południu zagościły tutaj m.in. warsztaty artystyczne, gry planszowe, fotobudka, wystawa fotograficzna „Co z Was wyrośnie?” oraz specjały kuchni rybnej. Wieczorem publiczność zasiadła do oglądania spektaklu „Serenada” Sławomira Mrożka w reżyserii Marka Branda przygotowanego z okazji 50-lecia Gdańskiego Archipelagu Kultury. Po sąsiedzku, na promenadzie można było spróbować jazdy na handbike'u z Michałem Antoniukiem z Fundacji Aktywnie do Przodu!, a przy Północnej 1 potańczyć przy muzyce na żywo w wykonaniu Kamila Badziocha i Łukasz Zięby.
Tradycję spotkań integracyjnych przy Północnej zapoczątkował w poprzedniej dekadzie Jan Szabłowski, radny dzielnicy Brzeźno. Z pomysłem zorganizowania święta ulicy wyszła w 2010 roku Projektornia GAK kierowana przez Ewelinę Damps. Wsparcie niosą radni dzielnicy, Inicjatywa Społeczna Miłośników Brzeźna, Fundacja Sprawni Inaczej, Klub Myśli i Kultury, firma Heks i cała rzesza sponsorów. - To jest stara i bardzo fajna uliczka. Jedna z pierwszych w dawnej osadzie rybackiej. Tej historii możemy przynajmniej w części dzisiaj dotknąć. Znowu gościmy wielu turystów, choć mieszkańców Brzeźna jest tym razem chyba więcej niż przed rokiem. Odwiedzają nas całe rodziny – dzieci z rodzicami i dziadkami. Przyszło wielu seniorów - podopiecznych Fundacji Sprawni Inaczej, są z nami wolontariusze – mówi Alina Jażdżewska, przewodnicząca Rady Dzielnicy Brzeźno.
Goście tegoroczne święta mogli uczestniczyć w wernisażu wystawy „Co z Was wyrośnie?” przygotowanej przez J. W. Wojdowską oraz Aleksandrę Abakanowicz na 50-lecie GAK. Na fotografiach uwiecznione zostały osoby, które działają i rozwijają swoje pasje w gdańskich domach kultury – ambasadorowie GAK. Współtwórcą prac jest Yach Paszkiewicz, ojciec polskiego teledysku. - Wszystkie kolorowe kreski na portretach są pomysłem Yacha. Ale zachęcamy przede wszystkim do przeczytania na odwrocie tych prac historii sportretowanych osób – namawiają autorki. „Ojciec kreatywny” wystawy zaprasza do Brzeźna. - Słuchajcie brzeźnianie, dla mnie jesteście taką małą ojczyzną, a to przede wszystkim za sprawą Doroty Kuś i Aleksandry Wójcik, które tak naprawdę zainteresowały mnie Brzeźnem. To się zaczęło chyba od reportażu „Nie dla wieżowców”. Stałem się wtedy reportażystą, żeby ten wasz głos pokazać w internecie. Ale tutaj jest także mój plan zdjęciowy wielu wideoklipów. Na plaży w Brzeźnie zrobiłem wideoklip pt. „Wielbłąd” zespołu Open Blues, a teraz robię zdjęcia do teledysku Gosi Szmudy, utalentowanej wokalistki jazzowej. Naszym wspólnym dziełem jest również film „Zaginione Brzeźno” czyli zderzenie dzisiejszej dzielnicy z historycznymi widokami na pięknych pocztówkach, które zbiera Dorota Kuś. Mieszkam trochę we Wrzeszczu i trochę na Przymorzu. Kiedy przyjeżdżają do mnie goście z Warszawy czy innych stron Polski, to zawsze im mówię: nie jedźcie do Sopotu, nie jedźcie do Gdyni - jedźcie do Brzeźna – wyznaje Yach Paszkiewicz. 9.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

OBLĘŻENIE TWIERDZY WISŁOUJŚCIE

Festiwal historyczny Twierdza Wisłoujście trwa. W sobotę załoga Fortu Carre i jego mieszkańcy musieli stawić opór oddziałom szwedzkim zmierzającym do opanowania Szańca Wschodniego. A że Szwed jest z natury nieustępliwy, podstępny i łapczywy - jak opisał przeciwnika słowami pana Zagłoby Henryk Sienkiewicz - żołnierze Jego Królewskiej Mości musieli odpierać atak dwa razy. Inscenizowane starcia wojsk nawiązywały do wydarzeń z nocy z 5 na 6 lipca 1628 roku, kiedy polskie okręty na Wiśle zostały zaatakowane przez szwedzkie wojska. Zatonęły wówczas „Żółty Lew” oraz galeon „Święty Jerzy”. Tym razem potyczki miały miejsce na lądzie, przed wejściem do fortu. W role muszkieterów, artylerzystów i piechurów wcieliło się ponad 100 rekonstruktorów z całej Polski. Pod twierdzę przybyli m.in. Dragoni Fredry, Kompania Kaperska, Pospolite Ruszenie Ziemi Krakowskiej, Chorągiew Jakuba Wejhera i Towarzystwa św. Michała Archanioła. Mimo kapryśnej aury wydarzenia śledziło ponad tysiąc widzów. - To jedna z nielicznych okazji, kiedy możemy znaleźć się pomiędzy odtwórcami XVII wieku i odrobinę poczuć klimat tamtej epoki. W kolejnych latach zamierzamy rozwijać ten pomysł do kilkudniowego festiwalu, który będzie odbywać się regularnie - mówi Maciej Flis z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. W niedzielę (od godz. 10.30) ciąg dalszy festiwalowych atrakcji. Będą kramy z przysmakami dawnej sztuki kulinarnej, zwiedzanie zakamarków twierdzy z przewodnikiem, stoiska prezentujące dawne zawody, pracownia alchemika oraz prezentacja dawnych metod połowu ryb. 8.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

RYSZARD PETRU PŁYWAŁ KAJAKIEM PO MOTŁAWIE

Ryszard Petru gości dziś w Trójmieście. O godzinie 15 lider Nowoczesnej spotka się z mieszkańcami Gdyni na Bulwarze Nadmorskim. W dyskusji będzie uczestniczyć również przewodnicząca Regionu Pomorskiego Ewa Lieder. Oboje posłowie rozpoczęli dzień od wspólnej wycieczki kajakiem po Gdańsku. Towarzyszyło im kilkoro aktywistów Nowoczesnej. Przewodnikiem grupki był Makary Siudem z Klubu Wodnego Żabi Klub. Trasa z przystani prowadziła wokół Wyspy Spichrzów i Ołowianki. - Pogoda była troszkę nieciekawa. Padało, ale nie przestraszyło to naszych gości. Wypłynęli w deszczu i wrócili w deszczu. Uśmiechnięci. Po powrocie mówili, że miasto od strony wody jest przepiękne. Przyszli do klubu, żeby się przebrać. Panu Petru podobało się w tej naszej przedwojennej budzie. Stwierdził, że panuje tutaj fajny klimat. Każdy u nas pływać może. Jesteśmy apolityczni, nie mamy z tym problemu – mówi Przemysław Siudem, prezes Klubu Wodnego Żabi Kruk. 8.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GDAŃSK. RUSZYŁO KINO NA ŁÓŻKACH

Kino na dachu, kino podwórkowe, kino pod wartownią, kino na leżakach – można wybierać. Tegoroczną nowością w bogatej gdańskiej ofercie plenerowych projekcji filmowych jest kino na łóżkach. Ruszyło w piątkowy wieczór na parkingu przed Galerią Wnętrz City Meble przy al. Grunwaldzkiej 211. Na bezpłatne pokazy gospodarze centrum handlowego zapraszają wspólnie ze Stowarzyszeniem Hamulec Bezpieczeństwa. Co dwa tygodnie, w wakacyjne piątki (godz. 21.30) można się tutaj wygodnie rozłożyć na łóżku przed wielkim ekranem, na którym króluje sztuka Woody'ego Allena, mistrza inteligentnych komedii, ciętej riposty i autoironicznego żartu. Kto pierwszy, ten lepszy. Na inaugurację widzowie oglądali film "Co nas kręci, co nas podnieca" z 2009 roku. Frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. - Przygotowaliśmy 25 łóżek – materacy ułożonych na paletach. Do tego były koce, poduszki, stoliczki i lampki nocne – świeczki w słoiczkach. Spodziewaliśmy się około 100 osób. Przyszło co najmniej trzykrotnie więcej. W sąsiedztwie łóżek pojawiły się więc leżaki i krzesełka. Na kolejny seans spróbujemy przygotować więcej miejsc, oczywiście nie tylko leżących. Można do nas przyjść z własnym leżakiem tudzież z dmuchaną sofą - mówi Aleksandra Adamska z Galerii Wnętrz City Meble, koordynatorka wydarzenia. 21 lipca kino na łóżkach zaprezentuje widzom „Zakochanych w Rzymie”, 112-minutową produkcję Allena z 2012 roku. Na 4 sierpnia zaplanowana jest projekcja filmu „O Północy w Paryżu” (100 min., 2011 r.), a cały cykl zakończy się dwa tygodnie później w gorącej Katalonii („Vicky Cristina Barcelona”, 96 min., 2008 r.). Jeśli przyjdzie deszcz, to pokazy będą przekładane na niedziele. 7.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GDAŃSKI CARILLON I FONTANNA HEWELIUSZA

Światło, woda i dźwięk czarują w Gdańsku. Ruszył czwarty cykl letnich bezpłatnych koncertów carillonowych. W tym roku nowym bohaterem muzycznych opowieści jest Fontanna Heweliusza występująca pod znanym już hasłem „Wodowanie sztuk”. Na skwerze przy Wielkim Młynie spotykamy się w każdy piątek o godz. 21 - przez całe wakacje. Z dźwiękami carillonu współgrają kolory i wodne wariacje fontanny, a całości dopełnia dodatkowe oświetlenie wieży kościoła św. Katarzyny.
Na inaugurację gdańska carillonistka Monika Kaźmierczak wraz z zespołem Hornet Ensemble wykonała utwór „Muzyka na wodzie” J.F. Haendla w aranżacji Kamila Cieślika. – W każdy wakacyjny piątek, przez godzinę można podziwiać niezwykły pokaz wody, światła i dźwięku. To wyjątkowa atrakcja zarówno dla mieszkańców Gdańska, jak i turystów, zwłaszcza, że udało nam się zaprosić tylu znamienitych muzyków z całego świata, wielbicieli unikatowego instrumentu, jakim jest carilllon – zachwala prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Zwieńczeniem letnich prezentacji będzie koncert „Currents/Prądy” w wykonaniu amerykańskiej carillonistki Tiffany Ng (25 sierpnia). Finał zostanie wzbogacony o wizualizacje autorstwa gdańskich artystów Roberta Turło i Adama Przybysza, wyświetlane na wieży kościoła św. Katarzyny.
To już drugi sezon „Wodowania Sztuk”. Na zakończenie koncertów na żywo oraz dodatkowo w soboty i w niedziele o godz. 21.45 prezentowany będzie program specjalny fontanny oraz odpowiednio dobrany utwór wygrywany przez gdański carillon. W lipcu usłyszeć będzie można kompozycję „Opowieści Fontanny Heweliusza” skomponowaną przez Kamila Cieślika. W sierpniu posłuchamy utowru „Nihil constant” autorstwa Katarzyny Kwiecień–Długosz. – Oba utwory zostały zgłoszone do organizowanego przez naszą spółkę konkursu „Fontannie bije ten dzwon”. Kiedy planowaliśmy ten konkurs, nie spodziewaliśmy się, że zwycięskie utwory tak bardzo wzbogacą pokazy naszej fontanny – mówi Jacek Skarbek, prezes spółki Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna. Organizatorami pokazów są: miasto Gdańsk, Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna, Muzeum Historyczne Miasta Gdańska i Polskie Stowarzyszenie Carillonowe. 7.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

BRAMA GŁÓWNA PARKU OLIWSKIEGO PO RENOWACJI

Główne wejście do Parku Oliwskiego zyskało nowy wygląd. Odrestaurowaną bramę uroczyście otworzyli w piątkowe południe zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak i prezes firmy Jotun Polska Michael T. Kruse. - Park Oliwski się zmienia. Już niedługo ruszy przebudowa rotundy. W tym roku wymieniliśmy na górnym tarasie trawniki wraz z nawodnieniem, mamy zmodernizowane groty szeptów, a dzisiaj spotykamy się przed pięknie wyremontowaną bramą. Zaprosiliśmy państwa tutaj, żeby opowiedzieć o tym, że te rzeczy nie dzieją się przypadkiem i nie dzieją się jedynie za pieniądze publiczne. Mamy wielu mecenasów i partnerów, którzy budują piękno tego naszego dziedzictwa. Wspólnie musimy je szanować - mówi zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak.
Brama została oczyszczona, zabezpieczona przed korozją i pomalowana. Renowację przeszły także również słupy bramne. W odnowienie wejścia do parku zaangażowała się firma Jotun Polska, producent farb antykorozyjnych. Przed czterema laty norweska spółka z siedzibą w Kowalach sfinansowała i przeprowadziła remont parkowego ogrodzenia wzdłuż ulicy Opata Jacka Rybińskiego. Teraz przyszedł czas na bramę. - Czujemy się odpowiedzialni za takie miejsca. Nasza akcja „Chronimy przed czasem” ma zasięg ogólnopolski. Chronimy konstrukcje wykonane ze stali, żeby nie zniknęły z naszego otoczenia. Robimy to dla następnych pokoleń. Mam nadzieję, że będziemy uczestniczyć w renowacji kolejnych takich miejsc, m.in. Parku Kuźniczki we Wrzeszczu - mówi Michael T. Kruse, prezes zarządu spólki Jotun Polska, która pokryła koszt zakupu podkładów i farb. Trwające blisko miesiąc prace renowacyjne przeprowadziła firma Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków - oddział Gdańsk. Podczas dzisiejszej uroczystości podziękowania z rąk zastępcy prezydenta miasta odebrali także inni partnerzy Parku Oliwskiego, m.in. WT Bonsai, PPU Zieleń, Szkółka Drzew i Krzewów Dendron, spółka Drago, firma Ogród państwa Znamińskich oraz Fundacja Gdańska. 
- To nie są może inwestycje zbawiające świat – choćby ta dzisiejsza, niby mała – ale jakże piękne. Jutro o godzinie 12 zapraszamy do Oliwy na Pachołek. Będzie otwarcie kolejnej już osi widokowej. To jest inicjatywa pana Burkiewicza z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni oraz współpracującego z nim zespołu. A pojutrze o 18 koło zajezdni tramwajowej w Oliwie będzie otwarcie ogrodu sensorycznego ufundowanego przez firmę Doraco działającą na terenie parku. Zapraszam serdecznie w imieniu wszystkich organizatorów i wszystkich oliwian – zachęca Andrzej Stelmasiewicz, radny dzielnicy i szef Fundacji Wspólnota Gdańska. 7.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

PIĄTA NOC RESTAURACJI W GDAŃSKU

Już po raz piąty gdańskie lokale otworzyły swoje podwoje dla uczestników najsmaczniejszego kulinarnego wydarzenia roku – Nocy Restauracji. Tegoroczna edycja prezentowała „Smaki Gdańska”. Inicjatywa zapoczątkowana w 2016 roku przez miasto skupia lokale, które w swoim menu wykorzystują dobre jakościowo regionalne składniki oraz interpretują gdańską tradycję kulinarną. Restauracje i kawiarnie biorące udział w tegorocznej akcji przeszły w maju szczegółowy proces certyfikacyjny. - Kuchnia gdańska zawsze była otwarta na świat. Wszystkie przyprawy i kulinarne nowinki przez wieki przypływały do portowego miasta. Dziś ta nasza kuchnia jest bardzo różnorodna. Tak naprawdę dobrze zrobione produkty zawsze były w Gdańsku ważne. Dobry produkt, dobrze skomponowany - to jest sukces naszej kuchni - mówi Beata Zaleska, właścicielka Restauracja Kubicki. W lokalu nad Motławą przy ul. Wartkiej 5 serwowano w czwartek m.in. carpaccio z halibuta, a jako danie główne kaczkę po gdańsku z kawą i czekoladą. Na powitanie było włoskie białe wino musujące Złote Prosecco. Restauracja Zafishowani na Tokarskiej zapraszała tego wieczoru na smażone przegrzebki z czerwoną endywią, emulsją szafranową i kwaśnym jabłkiem oraz na tatara z łososia Jurassic Salmon, a w Restauracji i Browarze PG4 przy Podwalu Grodzkim królowały potrawy z dodatkiem firmowego napoju: zupa piwna, polędwica z dorsza pieczona w jasnym piwie tudzież pierogi z pieczoną kaczką. Gdańskich dań można było spróbować tego dnia w kilkunastu lokalach. - Chcemy, żeby Gdańsk kojarzył się nie tylko z miastem atrakcyjnym turystycznie i dobrym do mieszkania, ale też z kuchnią najwyższych lotów, czerpiącą z kultury i tradycji. Zależy nam na tym, żeby Gdańsk jako pierwsze miasto w Polsce zaproponował jakościową ofertę kulinarną opartą o lokalną tradycję i składniki, stanowiącą magnes dla turystów i urozmaicenie dla mieszkańców - mówi Anna Zbierska z Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej Miasta Gdańsk. 7.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

INWAZJA OSÓB BEZDOMNYCH I WYKLUCZONYCH NA GDAŃSK

Kiedyś było ich kilku, czasem kilkunastu, teraz jest kilkudziesięciu. Okupują Podwale Staromiejskie, Targ Węglowy, Park Świętopełka. Widać ich na Długim Targu. Tu są turyści, tu są pieniądze, tu jest teraz raj. – Żebrzą, spożywają alkohol, rozmawiają przez telefony komórkowe. Potrzeby fizjologiczne załatwiają pod naszymi oknami. Nocami hałasują, rzygają całą dobę. Pora dnia nie ma dla nich znaczenia. Śpią na ławkach. Niegdyś byli spokojniejsi – użalają się na niechcianych gości mieszkańcy centrum Gdańska. W sezonie letnim Śródmieście przeżywa inwazję osób bezdomnych i wykluczonych. Z każdym rokiem jest ich coraz więcej. Nie sposób odróżnić od prawdziwej biedy oszustów, którzy z żebrania czynią intratne, sezonowe zajęcie zarobkowe. Oni mają z czego żyć. Przyjeżdżają do Trójmiasta z różnych stron Polski.
– Od kilku lat obserwujemy te – jak je nazywamy – pielgrzymki międzymiastowe. To jest szczególnie widoczne w dużych miastach. Na sezon letni część "naszych" osób bezdomnych, ale też tych, dla których żebranie jest sposobem na łatwy zarobek, wyjeżdża do Warszawy, Łodzi czy Szczecina, a do nas przyjeżdżają grupki z tamtych okolic. Ciekawa wymiana następuje, bo sezon jest cudownym okresem na łatwy zarobek. Lokalni naciągacze są już tutaj znani, rozpoznawalni, muszą się liczyć z konsekwencjami. Szansą dla nich jest wyjazd do innego miasta. Gdańsk ma bodaj największy w Polsce wachlarz działań pomocowych dla bezdomnych, i to od wielu lat, ale w przypadku osób napływowych tak naprawdę działać może jedynie system „akcja – reakcja”. Służby dostają sygnał i reagują. I teraz jest pytanie: Co z takim człowiekiem można zrobić? Czy on zechce pójść do naszej noclegowni? Jeśli tak, to jest już pod naszą ochroną i otrzymuje kompleksową pomoc. Street walker czy nasz pracownik podejdzie i zachęci. Ale to jest wolny człowiek – może powiedzieć: „Nie, dziękuję. Piękna jest pogoda, nie przyjdę”. Wiemy już wtedy, że przyjechał tu zarabiać - mówi Sylwia Ressel, konsultantka ds. komunikacji w gdańskim MOPR.
Przed kilkoma dniami w Śródmieściu ruszyła kampania edukacyjna przeciwko żebractwu. Akcję plakatowo-informacyjną prowadzą pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie oraz wolontariusze z Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta. Pomagają straż miejska i policja. "Widzisz osobę żebrzącą? Zanim ofiarujesz pieniądze, pomyśl, czy wiesz, jakie są prawdziwe motywy i potrzeby osoby żebrzącej. Kto jeszcze i w jaki sposób będzie korzystał z twoich pieniędzy?" – czytamy na ulotce. Plakaty i materiały informacyjne trafiły do restauracji, kawiarni, pubów i hosteli na terenie Śródmieścia, wszędzie tam, gdzie turyści i mieszkańcy są narażeni na nagabywanie przez osoby proszące o datki. – Wszystko zaczyna się od ludzi. Dopóki będziemy dawać, dopóty naciągacze będą robić na tym biznes. Kampanie edukacyjne prowadzimy co roku. Akcja trwać będzie przez cały sezon. Szykujemy powtórkę z plakatami na Jarmark św. Dominika. Drukujemy nowe plakaty, ze zmienionym projektem graficznym, w języku polskim i angielskim: Nie dawać, nie dawać! I te rączki, które się wyciągają – przekreślone. Nie dawaj, bo to jest zła pomoc. Pomoc daje MOPR, pomoc można dostać w organizacjach pozarządowych. W Gdańsku jest wiele takich instytucji i miejsc. Bezdomni dokładnie wiedzą, gdzie czeka na nich ciepły posiłek, nocleg, darmowa łaźnia czy pralnia. Żebranie stało się domeną osób, które nie potrzebują datków. One nie żyją na skraju. Nie reagujmy na zaczepki naciągaczy. A kiedy są nachalni, wzywajmy policję bądź straż miejską – dodaje Sylwia Ressel.
Zgodnie z artykułem 58. Kodeksu wykroczeń „kto mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany. Paragraf drugi mówi: „Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności”. – Na ulicy to nie są takie oczywiste sytuacje. Dzwonią do nas mieszkańcy, proszą o interwencję i oczekują, że patrol zrobi coś, co sprawi, że ludzie zakłócający spokój znikną. Jeśli ktoś nie popełnia czynu zabronionego – a tak jest często, kiedy pojawiamy się na miejscu zdarzenia – to na dobrą sprawę nie można mu nic zrobić, bo ma takie same prawo do przebywania w miejscu ogólnodostępnym jak każdy. Musimy mieć do wszystkiego podstawę prawną. Jeśli chodzi o karanie mandatami, to są dwa paragrafy odnoszące się do żebractwa. Pierwszy mówi, że można ukarać kogoś, kto para się żebractwem, mimo że ma się za co utrzymać. Drugi mówi o tzw. nachalnym żebractwie, czyli np. narzucaniu się innej osobie, uniemożliwianiu przejścia, wielokrotnym proszeniu itd. Straż miejska nie ma uprawnień do karania na podstawie tego drugiego paragrafu. To może tylko policja. Strażnicy są od interweniowania wobec osób, które żebrzą, mimo że mają za co się utrzymać. Tylko proszę powiedzieć, jak to zweryfikować w warunkach ulicy. Czasami są takie sytuacje, że policja proszona jest o wsparcie, ale bardzo często wystarczy samo pojawienie się mundurowego. Policjanci mają prawo do podejmowania interwencji po cywilnemu, strażnik miejski jest tylko wtedy strażnikiem, kiedy jest umundurowany, i to w pełni. Mimo wszystko ta obecność mundurowych w jakiejś mierze temperuje zapędy naciągaczy. Dlatego te patrole są. Oczywiście to nie jest tak, że interweniujemy tylko na zgłoszenia telefoniczne pod 986. Jeśli strażnicy coś widzą, to podejmują czynności. Kwestie związane z żebractwem, spożywaniem alkoholu i osobami bezdomnymi są zadaniami stałymi patroli. Strażnicy mają na tyle duże doświadczenie, że wiedzą, czy wystarczy z takim nachalnym gościem porozmawiać, przekonać go, czy rzeczywiście należy podjąć zdecydowaną interwencję. Kiedy w grę wchodzi alkohol i wyraźny stan upojenia, to może się to skończyć przewiezieniem do pogotowia socjalnego. Takie interwencje są przez nas podejmowane. Do pogotowia trafiają osoby stwarzające zagrożenie, zarówno dla otoczenia, jak i siebie samych. Interweniujemy na zgłoszenia w sprawach osób osób leżących na ulicach i śpiących na ławkach – mówi Wojciech Siółkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdańsku.
W ubiegłym roku Straż Miejska w Gdańsku przyjęła 199 zgłoszeń (na numer 986) dotyczących zjawiska żebractwa, z których 25 zakończyło się interwencją: pouczeniem lub mandatem dla osób proszących o pieniądze. Zgłoszeń w sprawie spożywania alkoholu w miejscach objętych zakazem było w tym okresie 1287, a wszystkich interwencji 8573. Blisko połowa z nich polegała na pouczeniu. Mandatami zakończyły się 4432 sprawy. W 32 przypadkach „alkoholowych” strażnicy skierowali wnioski do sądu. Liczba osób odwiezionych przez nich w 2016 roku do pogotowia socjalnego wyniosła ponad 1350. 6.07.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

HANDBIKE – RADOŚĆ DLA KAŻDEGO

– Handbike daje ludziom uśmiech i sprawia, że stajemy się sobie bliżsi. Dlatego nazywany jest rowerem integracyjnym. Radość z jazdy trójkołowcem napędzanym siłą mięśni rąk czerpać mogą zarówno osoby z niepełnosprawnością, jak i w pełni sprawne. Dla tych pierwszych handbike jest szansą na aktywizację społeczną, a często w ogóle pierwszym w życiu rowerem, dla drugich – drogą do otwartości na nowe doznania i drugiego człowieka – mówi Michał Antoniuk, założyciel Fundacji Aktywnie do Przodu! 38-letni gdańszczanin przymierza się do uruchomienia pierwszej na Pomorzu wypożyczalni handbike'ów. Na otwarcie zaprasza do Brzeźna w pierwszej połowie września. Ale już w tę sobotę (8 lipca) każdy, kto ma ochotę na przejażdżkę integracyjnym trójkołowcem, będzie mile widziany na Święcie Ulicy Północnej. – Czekamy na promenadzie nieopodal Domu Sąsiedzkiego przy Północnej 5 od godziny 16 – zachęca pomysłodawca.
Michał odkrył dla siebie rowery napędzane siłą mięśni rąk przed niespełna dwoma laty. We wczesnej młodości uprawiał kolarstwo amatorsko. Był entuzjastą, robił nawet po 100 kilometrów dziennie. Samodzielnie skompletował kolarzówkę z części dostępnych w tamtym czasie na naszym rynku. Niemal wszystko było od Rometa. Ramę podarował nastolatkowi doświadczony kolarz. – Resztę zdobyłem sam, poskładałem, pomalowałem i śmigałem na tym rowerze. To były lata 90. Jeździłem do 18 roku życia. Potem ciężko się rozchorowałem. Amputowano mi nogę. Od tamtej porty przez wiele lat nie miałem kontaktu ze swoją pasją – wspomina Michał. 1,5 roku temu wyjechał na stypendium zagraniczne do Ołomuńca. Studiuje psychologię biznesu na Uniwersytecie SWPS w Sopocie. Teraz jest na trzecim roku. W Czechach spędził cały semestr. – Na Uniwersytecie Palackiego w Ołomuńcu trafiłem do centrum APA, które zajmuje się aktywizacją osób z niepełnosprawnościami. Cuda tam robiliśmy. Nurkowałem, uprawiałem strzelectwo, grałem w tenisa i w koszykówkę na wózkach. Tam również po raz pierwszy spróbowałem jazdy rowerem z ręcznym napędem. Wsiadłem na handbike'a i znowu poczułem się jak nastolatek. Całe to poczucie wolności, jakie niesie ze sobą jazda na rowerze, wróciło do mnie. Ale też pojawiła się potrzeba dzielenia się tą radością. Bo przecież to jest taka prosta konstrukcja, prawie że rowerowa, a tak mało dostępna u nas. Nigdy nie słyszałem, żeby na Pomorzu działo się coś większego na tym polu. Pomyślałem sobie, że skoro Czesi udostępniają trójkołowce osobom z niepełnosprawnościami – może nie widać ich na ulicach, ale ten kto czuje potrzebę, je znajdzie – to dlaczego u nas by tego nie zrobić. Stowarzyszenie Czarne Konie z Pragi organizuje całe maratony handbike'owe wokół Czech. Udało im się pozyskać przychylność sponsorów, za każdy pokonany kilometr otrzymują wpłaty, które przeznaczane są na budowę kolejnego handbike'a, ale już mniejszego, dla dzieci. Sami je konstruują – mówi Michał Antoniuk.
W Polsce jest obecnie trzech dużych producentów rowerów z napędem ręcznym. Produkują przede wszystkim na rynki zagraniczne, nierzadko na specjalne zamówienia. To nie są tanie rzeczy. Płaci się za nie po kilkanaście, czasem nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Handbike Michała jest na tym tle wyjątkowy – kosztuje około 7 tysięcy. – Nazywa się Birdie. Taki fajny ptaszek. Znajdziemy w nim troszeczkę zaawansowanego osprzętu, m.in. oryginalne przerzutki Shimano - made in Japan. Najdroższym elementem jest rama. Najczęściej wykonuje się ją ze specjalnego aluminium bądź z włókien węglowych. Zaawansowane modele budowane są na specjalne zamówienie, pod konkretną niepełnosprawność, pod możliwości danej osoby i jej wymiary. My dysponujemy takim bardziej uniwersalnym, w którym można zmieniać położenia siedzenia czy podpórek na nogi. Podróżuje się nim w pozycji półleżącej. Ale frajda też jest bardzo duża – mówi gdańszczanin.
Wracając z Czech na Pomorze, zahaczył o Wrocław, gdzie od trzech lat działa pierwsza w Polsce i dotąd jedyna wypożyczalnia handbike'ów. Zaprzyjaźnił się z gospodarzami, nawiązał kontakty. W październiku ubiegłego roku wspólnie z Wrocławiem i z pomocą Wydział Rozwoju Społecznego Urzędu Miejskiego w Gdańsku zorganizował w Brzeźnie finał Integracyjnego Maratonu Rowerowego „Bez Barier”. Maratończyków, którzy w ciągu 24 godzin pokonali 500-kilometrową trasę ze stolicy Dolnego Śląska, witał wspólnie z dziewczętami na wózkach z sopockiej sekcji Cheerleaders Flex Pomorze. – Chodziło nam o prosty przekaz, że osoby z niepełnosprawnościami mogą jeździć na rowerach. Przesłanie padło na bardzo podatny grunt, bo nasze cheerleaderki śmigały na tych trójkołowcach aż miło. Wszyscy mieli wielką radochę – wspomina Michał. W styczniu 2017 roku założył Fundację Aktywnie do Przodu! Udało mu się skupić wokół inicjatywy handbike'owej wolontariuszy. Od niedawna współpracuje z Fundacją Sprawni Inaczej z Brzeźna przy ul. Północnej. Tu ma powstać jedna z dwóch pierwszych na Pomorzu wypożyczalni handbike'ów. Druga ruszy także we wrześniu przy Domu Sąsiedzkim na al. Grunwaldzkiej 5, siedzibie Regionalnego Centrum Informacji i Wspomagania Organizacji Pozarządowych Fundacja RC. Ale to nie wszystko. – Złożyliśmy do Wydziału Rozwoju Społecznego wniosek o tzw. mały grant na zorganizowanie integracyjnych warsztatów handbike'owych. Chcemy zebrać dwie grupy przy dwóch domach sąsiedzkich – na Północnej 5 w Brzeźnie i na al. Grunwaldzkiej 5 we Wrzeszczu. W każdej będą zarówno osoby z niepełnosprawnościami, jak i w pełni sprawne. Chodzi o to, żeby ludzie uczyli się jeździć, żeby wspólnie poznawali ten sprzęt, ale też siebie nawzajem. Żeby otwierali się na drugiego człowieka. To jest rower integracyjny, który ma pomagać w działaniach społecznych. Planujemy po trzy sesje zajęć w obu lokalizacjach, a na zakończenie wspólny finał – starcie obydwu domów. Impreza w Brzeźnie będzie jednocześnie otwarciem wypożyczalni – najprawdopodobniej w pierwszej połowie września – zapowiada Michał Antoniuk.
W pierwszym sezonie handbike'i będzie można wypożyczać na godziny. Trójkołowca zarezerwujemy telefonicznie. Nowicjusze mogą liczyć na asystę instruktora. Wszystko za symboliczną opłatą. Fundacja Aktywnie do Przodu! prowadzi rozmowy z partnerami, którzy są zainteresowani poszerzeniem oferty wypożyczalni o inne pojazdy. W grę wchodzą m.in. klasyczne rowery trójkołowe oraz tandemy dla osób niewidomych. – Będzie można je wypożyczyć na kilka dni. Chciałbym w tym sezonie pozyskać jeszcze przynajmniej dwa handbike'i dla dzieci. Na razie mamy tylko dwa większe. To mało, ale będziemy się rozwijać. Wrocław po trzech latach działalności ma około 100 stałych klientów. Liczymy, że u nas będzie podobnie. Spodziewamy się, że w tę sobotę tylko dla samych handbike'ów na Święcie Ulicy Północnej pojawi się kilkadziesiąt osób - mówi Michał Antoniuk. 5.07.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 10097
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP