logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10246

HISTORIA OPERY LEŚNEJ. NOWA WYSTAWA W SOPOCKIM AMFITEATRZE

Monumentalne spektakle teatralne i operowe, festiwale muzyki klasycznej i rozrywkowej, koncerty międzynarodowych gwiazd estrady, legendarni konferansjerzy, kulisy muzycznych uczt, a do tego archiwalne dokumenty prezentujące projekty scenografii, kostiumów czy programów. Jedną z perełek jest plakat z pierwszego spektaklu z 11 sierpnia 1909 roku – „Obozu nocnego w Grenadzie" Conradina Kreutzera. Otwarta w sobotę nowa wystawa plenerowa przy wejściu do Opery Leśnej to ponad 200 czarno-białych i kolorowych zdjęć opowiadających o historii sopockiego amfiteatru. Na 28 planszach znalazły się fotografie ze zbiorów Muzeum Sopotu, Biblioteki Gdańskiej PAN, Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie, Bałtyckiej Agencji Artystycznej BART, Polskiej Agencji Prasowej i Agencji Fotograficznej Kosycarz Foto Press. Do najatrakcyjniejszych należą reprodukcje z albumu George'a i Friedy Potrek z lat 30. XX wieku, który sopockie muzeum zakupiło kilka lat temu. Obrazom towarzyszą opisy w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Ekspozycję można oglądać na terenie Opery Leśnej przez cały rok. Jak zapowiada dyrektor Muzeum Sopotu Karolina Babicz, wspólne przedsięwzięcie muzealników, Bałtyckiej Agencji Artystycznej i Urzędu Miasta Sopotu będzie się rozrastać. – Planujemy rozbudowę ekspozycji na terenie całego obiektu. W wybranych miejscach zamierzamy rozwijać poszczególne wątki z historii Opery, np. dotyczące festiwalowych plakatów czy tego, co się działo przy garderobach – mówi dyrektor Babicz.
Opera Leśna to jeden z najpiękniejszych obiektów amfiteatralnych w Europie, którego historia sięga 1909 roku. U źródła jej powstania spoczywa idea stworzenia w Sopocie miejsca unikatowego, doskonałego pod względem akustycznym teatru pod gołym niebem, będącego z jednej strony „świątynią sztuki”, z drugiej - atrakcją przyciągającą do Sopotu tłumy kuracjuszy. Przed wojną zyskała międzynarodową sławę głównie dzięki prezentowanym na jej deskach operom Ryszarda Wagnera. Na leśnej scenie występowali wówczas światowej sławy śpiewacy i dyrygenci. Powojenna historia sopockiego amfiteatru to przede wszystkim Międzynarodowy Festiwal Piosenki. Śpiewali tutaj m.in. Charles Aznavour, Boney M., Demis Roussos, Jose Feliciano, Annie Lennox, Paul Young, James Brown, Chris Rea, Whitney Houston, Bryan Adams, Zucchero, Garou czy Paul Anka. 9.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

WIECHA ZAWISŁA NA WYSPIE SPICHRZÓW

Długo nie miała szczęścia do inwestorów, za kilka lat ma być wizytówką Gdańska. Wyspa Spichrzów zyskuje drugie życie. Przebudowa północnego cypla ruszyła 1,5 roku temu. W otoczeniu odrestaurowanego spichlerza Deo powstają tutaj apartamenty mieszkalne, czterogwiazdkowy hotel oraz strefa handlowo-usługowa z restauracjami i kawiarniami. Do dyspozycji mieszkańców i gości będzie dwupoziomowy parking podziemny z ponad 200 miejscami. Kompleks zajmujący ponad 7 tys. metrów kwadratowych nazywa się Deo Plaza. W piątek nad obiektami hotelowymi wznoszonymi od maja ubiegłego roku zawisła wiecha. Prace mają zakończyć się tutaj w pierwszej połowie przyszłego roku. Równolegle trwa budowa części apartamentowej, która będzie gotowa sześć miesięcy później. – Idzie coraz lepiej. Mam nadzieję, że na początku przyszłego roku wiecha zawiśnie także na apartamentowcu – mówił podczas dnia otwartego Deo Plazy Zbigniew Nowak, pomorski przedsiębiorca, który do prac przy inwestycjach na północnym cyplu Wyspy Spichrzów powołał firmy SOW Apartamenty 10 oraz SOW Hotel. – Nie da się zagospodarować północnej części wyspy bez współpracy. Dziękuję, że współpracujecie, że jest to współpraca prawdziwa, autentyczna, efektowna i efektywna – podkreślał podczas uroczystości prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przypominając, że tereny te czekały na zagospodarowanie ponad 70 lat. – A teraz zbliżamy się dużymi krokami do końca tej inwestycji. Dzisiejsza wiecha na kamienicach jest rozpoczęciem finiszu – dodawał. Z usług hotelu Deo pierwsi goście skorzystają jeszcze przed wakacjami. – Będzie tam dosłownie wszystko - przekonywał w piątek Leszek Mięczkowski, prezes firmy Dobry Hotel, zarządca obiektu. - W hotelu będzie 368 pokoi, czyli ok. 760 miejsc oraz centrum konferencyjno-bankietowe o powierzchni 1,5 tysiąca mkw., w tym dziewięć sal konferencyjnych. Największa z nich ma pomieścić 900 osób. Poza tym planowane są dwie sale restauracyjne na 340 osób, lobby bar, basen ze strefą saun, niezależny fitness z salą do ćwiczeń kardio. Powstanie tu także salon kosmetyczno-fryzjerski, dziewięć gabinetów zabiegowych, klinika medycyny estetycznej oraz sala zabaw dla dzieci. 8.09.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

WYSTAWA I NAGRODY GDAŃSK PRESS PHOTO 2017

Wystawa Gdańsk Press Photo 2017 otwarta. Wernisażowi w galerii Nadbałtyckiego Centrum Kultury towarzyszyła uroczystość wręczenia nagród zwycięzcom XXI Pomorskiego Konkursu Fotografii Prasowej im. Zbigniewa Kosycarza. Kilkadziesiąt najciekawsze zdjęć autorstwa 14 fotoreporterów z województw pomorskiego i zachodniopomorskiego będzie można oglądać w Ratuszu Staromiejskim do 22 października. Wystawa zagości także w innych pomorskich miastach. Wstęp wolny.
Grand Prix i pierwszą nagrodę w kategorii „życie i świat wokół nas” za fotoreportaż zatytułowany „Świnoujście. Ratowanie bielika” odebrał w czwartek Marcin Bielecki. Fotoreportera szczecińskiego oddziału PAP uhonorowali marszałek pomorski Mieczysław Struk (nagrodę wręczał Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego) i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. – Niesamowita historia, świetnie opowiedziana. Bielik był poza wszelką konkurencją – oceniali jurorzy XXI GPP fotograficzną opowieść o akcji ratowania młodego drapieżnika, który w lipcu ubiegłego roku wpadł do błotnistej mazi w okolicach rezerwatu Karsiborskie Paprocie (powiat Świnoujście), około 100 metrów od stałego lądu. – Pierwszą część fotoreportażu wykonałem w dniu wolnym od pracy. W imieniny mojej żony pojechaliśmy nad morze do Międzyzdrojów. Leżałem sobie na plaży, kiedy zadzwonił telefon. Padło hasło: ratujemy bielika. Ptaka ratował Krzysztof Chomicz, fotograf przyrody. Kiedy zobaczył, co się dzieje, rzucił sprzęt i ruszył bielikowi z pomocą. Akcja trwała wiele godzin. No i się udało. Potem była już tylko konsekwencja w robieniu zdjęć: bielik u weterynarza, czyszczenie skrzydeł i wypuszczenie na wolność. Wszystko skończyło się dobrze – dla bielika i dla mnie też – opowiadał dziś w NCK o kulisach podwójnego sukcesu Marcin Bielecki.
Jury obradujące w składzie: Tomasz Nowak – fotoedytor dziennika „Rzeczpospolita”, Aleksander Kęplicz – fotoreporter Associated Press i Wojciech Druszcz (Klub Fotografii Prasowej, ZAiKS) ocenili 1246 prac nadesłanych przez 72 autorów z województw pomorskiego i zachodniopomorskiego. W konkursie mogli brać udział zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. Nagrody odebrali dzisiaj także Krzysztof Mystkowski – za fotoreportaż pt. „Czarny Protest” zgłoszony do konkursu w kategorii „wydarzenie”, Karol Makurat za pracę pt. „Koncert Watain” (kultura), Piotr Manasterski za „Vilde – norweską emigrantkę” (ludzie), Rafał Wojczal za fotoreportaż pt. „Maszer” (fotografia spoza regionu) i Mirosław Pieślak za fotoreportaż pt. „Ironman” (sport). Wyróżnienia trafiły do Renaty Dąbrowskiej („Open'er Festival 2016”), Benjamina Jackmana („Contemplation”) oraz Macieja Moskwy („Chrześcijanie w Iraku” i fotoreportaż „Somalia na krawędzi katastrofy”). Do pokonkursowej wystawy prezentowanej w Ratuszu Starego Miasta jury wybrało ponadto kilkadziesiąt innych zdjęć, których autorami są: Marcin Bielecki, Łukasz Dejnarowicz, Daniel Frymark, Grzegorz Mehring, Maciej Moskwa, Krzysztof Mystkowski, Mirosław Pieślak, Jan Rusek i Adam Warżawa. Podczas czwartkowego wernisażu wyróżnienie spotkało także Stefana Kraszewskiego. Wieloletni fotoreporter Centralnej Agencji Fotograficznej oraz Polskiej Agencji Prasowej został uhonorowany przez prezes Ludmiłę Mitręgę złotą odznaką ogólnopolskiego Stowarzyszenia Fotoreporterów.
Organizatorami konkursu GPP są Nadbałtyckie Centrum Kultury i Kosycarz Foto Press, patronami i fundatorami nagród – marszałek województwa pomorskiego oraz prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni. 7.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

WAŁĘSA I BALCEROWICZ: WSPÓLNIE DLA POLSKI

– Społeczeństwo obywatelskie powinno przybierać bardziej zorganizowaną formę, by móc skutecznie bronić wolności i państwa prawa w Polsce – stwierdzili na konferencji prasowej w Europejskim Centrum Solidarności były prezydent Lech Wałęsa i były wicepremier Leszek Balcerowicz. Politycy wydali wspólne oświadczenie nawiązujące do czterech spraw, które ich zdaniem są najważniejsze w obecnej sytuacji kraju. Zdaniem Wałęsy i Balcerowicza opozycja, zarówno obywatelska, jak i partie polityczne, powinna bardziej ze sobą współpracować, jeśli chodzi o rejestrowanie i powstrzymywanie destrukcji wolności i państwa prawa w Polsce. "Byłoby jednak szkodliwą utopią wierzyć, że opozycja obywatelska może zastąpić opozycję polityczną" –stwierdzają, zaznaczając, że zatrzymać zmiany wprowadzane przez rząd można tylko poprzez wybory. "Należy wzmocnić struktury, które będą rejestrować i podawać do opinii publicznej wszystkie przypadki łamania i nadużywania prawa przez funkcjonariusz państwa i działaczy partyjnych" - uważają były prezydent i były wicepremier. Według nich sprawcy takich czynów nie powinni pozostawać anonimowi. Na koniec autorzy stwierdzają, że "równolegle należy  rozwinąć  i wzmocnić struktury ochrony i pomocy dla osób, które padałyby ofiarą takich czynów".
– Kiedy ja byłem prezydentem, na początku proponowałem Polsce system prezydencki i dekrety. I też mi utrudniali życie: i opozycja , i Trybunał, i sądy. Ale ja mówiłem tak: mój dekret przechodzi przez parlament, który ma najwyżej dziesięć dni i albo musi puścić mój dekret, albo go poprawić. Natomiast Kaczyński wyciągnął wniosek: co przeszkadza, to usuwać. I usuwa po kolei wszystko, co mu utrudnia życie. I to jest ten wielki błąd i ta wielka różnica. Ja chciałem tego samego, ale w układzie demokratycznym. A Kaczyński likwiduje demokrację. To się tak nie da w XXI wieku. Na to trzeba zwrócić uwagę, na to pozwolić nie wolno – mówił podczas konferencji po spotkaniu z profesorem Balcerowiczem Lech Wałęsa. – W państwie prawa orzeczenia sądów bywają krytykowane – oby tylko merytorycznie i przez specjalistów – ale wyroki sądu są respektowane. W państwie bezprawia nie ma niezależnych sądów, a w drodze od państwa prawa do państwa bezprawia likwiduje się niezależność sądów. Albo się ją sabotuje, jeżeli nie można zlikwidować, jak w przypadku tego, co robi minister Szyszko z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, które nakazywało wstrzymanie wycinki puszczy. Nawiasem mówiąc, to jest precedens w Unii Europejskiej – sabotowanie orzeczeń Europejskiego Trybunału – komentował sytuację w Polsce Leszek Balcerowicz. 7.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

FORUM GDAŃSK. SPÓR O KANAŁ

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi postępowanie sprawdzające, czy na budowie Forum Gdańsk może dojść do zniszczenia średniowiecznego zabytku. Kompleks handlowo-usługowy powstaje w centrum miasta po obu stronach przekopu Raduni. Otwarcie galerii planowane jest na wiosnę przyszłego roku. Projekt zakłada, że na 90-metrowym, zadaszonym odcinku kanał wytyczony w czasach krzyżackich zostanie przykryty betonowymi płytami, na których powstanie atrapa cieku wodnego. Prace już się rozpoczęły. Bulwar nad przykrytym przekopem Raduni stanowiący integralną część kompleksu ma być dostępny dla mieszkańców przez całą dobę. Dzięki podwójnemu dnu gościom bulwaru pod dachem nie będą dokuczały przykre zapachy wydobywające się z kanału po intensywnych opadach deszczu.
– Nakładka pozwoli na utrzymanie kontaktu wzrokowego z wodą. Jest to zgodne z opinią Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Prace wokół kanału mają odtworzeniowy charakter. Prowadzone są na podstawie archiwalnych rycin z przełomu XIX i XX wieku w uzgodnieniu z konserwatorem. Przeszklone zadaszenie nad częścią powstającego tu bulwaru pozwoli na aktywność nad kanałem bez względu na pogodę – podkreślają przedstawiciele spółki Forum Gdańsk. Jak zauważa dyrektor Magdalena Gibney, zakupy są ważną składową naszego życia, ale miejsce, w którym kupujemy, musi być wyjątkowe. – Forum takie jest. Bardzo zależało nam na stworzeniu dużych, interesujących przestrzeni publicznych, miejsca, w którym można posiedzieć, wziąć udział w wydarzeniu kulturalnym czy rozrywkowym – mówi dyrektor Forum Gdańsk.
Działania prokuratury mają związek z niedawną wypowiedzią byłego pomorskiego konserwatora zabytków Mariana Kwapińskiego opublikowaną na łamach „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. „Bez wątpienia kanał powinien na całej długości być eksponowany w niezmienionej formie. To dobro publiczne. Każdy powinien mieć dostęp do zabytku, dziedzictwo kulturowe nie jest prywatną własnością, mimo że ma prywatnych właścicieli” – przekonywał na łamach „Gazety” Kwapiński, przypominając, że w 2011 roku właśnie z tych powodów nie zgodził się na zadaszenie kanału. Po odwołaniu wniesionym przez miasto i spółkę Multi Development Poland (partnerstwo publiczno-prywatne) generalny konserwator zabytków zgodził się na zadaszenie. – Nie miałem prawa kontestować tego stanowiska. Później mój następca, Dariusz Chmielewski, wydał opinię pozwalającą na wybudowanie podwójnego dna – dodał Kwapiński. Sprawa nabrał rozgłosu przed miesiącem, kiedy jako pierwsi o planach przykrycia historycznego kanału betonową płytą poinformowali opinię publiczną aktywiści z Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej (FRAG). „Gdy wydawało się, że od początku krytykowana przez nas inwestycja nie może być jeszcze gorsza, inwestor (czyli także władze miasta) uświadomiły nam, że jesteśmy w błędzie” – napisali przedstawiciele FRAG na Facebooku. Niedługo po publikacji wywiadu z Marianem Kwapińskim sprawie przykrycia kanału zaczęła się przyglądać Prokuratura Regionalna w Gdańsku. 28 sierpnia przekazana została do „okręgówki”. Jak informuje Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej, czynności sprawdzające potrwają około 30 dni. – W tym czasie zdecydujemy, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa – zapowiada prokurator.
Gdański magistrat zapewnia, że nie doszło do złamania prawa, a wszystkie prace na budowie Forum Gdańsk są prowadzone w uzgodnieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. "Kanał dwudzielny pozostaje kanałem, jego historyczna struktura nie zostanie naruszona. Dolne koryto pozostanie bez zmian i służyć będzie do odprowadzenia tzw. wielkich wód w przypadku nawalnych deszczy. Górne koryto swoją formą nawiązuje do historycznej konstrukcji. Ma około 6 metrów szerokości, czyli tak jak obecny kanał. Taki wygląd kanału będzie na długości 90 metrów" – czytamy w komunikacie z Urzędu Miejskiego. 7.09.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

KONIEC SEZONU WYCIECZKOWCÓW W GDYNI

To już koniec sezonu wycieczkowców w Gdyni. Na przestrzeni czterech ostatnich miesięcy pływające hotele cumowały tutaj 40 razy. Wśród nich znalazły się m.in. największy i najdłuższy statek pasażerski w historii polskich portów – „Norwegian Getaway” czy największy żaglowiec wycieczkowy na świecie – „Wind Surf”. W środę rano jako ostatni w tym roku przypłynął do Gdyni stary znajomy – „Costa Pacifica”. Wycieczkowiec pływający pod włoską banderą w sierpniu aż trzykrotnie odwiedzał nasz port. Bywał tu także w poprzednich latach. W gronie pasażerskich kolosów „Costa Pacifica” uchodzi za najbardziej umuzykalnioną jednostkę. Wnętrzami i rozwiązaniami architektonicznymi nawiązuje tu do różnych gatunków muzycznych, a pasażerowie, którzy mają wokalne ciągoty, mogą na pokładzie tego statku spełnić marzenie o profesjonalnie nagranej płycie. Oprócz studia nagrań na pokładach wycieczkowca znajdują się m.in. cztery baseny (w tym dwa z rozsuwanym dachem), wielofunkcyjne boisko sportowe, trasa do joggingu, centrum urody i pielęgnacji ciała wraz z siłownią,teatr Stardust usytuowany na trzech pokładach, kasyno, dyskoteka, a nawet symulator Formuły 1. mierzy 290,2 m długości i jest jednym z największych statków wycieczkowych, które w tym roku zawitały do Gdyni. Jego załoga liczy 1100 osób, a na pokład może wejść maksymalnie 3800 pasażerów. Został wybudowany w 2009 roku stoczni Fincantieri we Włoszech. „Costa Pacifica” mierzy ponad 290 m długości i jest jednym z największych statków wycieczkowych spośród tych, które w tym roku zawitały do Gdyni. Załoga jednostki liczy 1100 osób, a na jej pokład może wejść 3800 pasażerów. Statek został zbudowany w 2009 roku przez włoską stocznię Fincantieri. Jego portem macierzystym jest Genua. 6.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ROZPOCZĄŁ SIĘ MONTAŻ PRZĘSEŁ MOSTU NA WYSPĘ SOBIESZEWSKĄ

Budowa mostu zwodzonego na Wyspę Sobieszewską wkracza w decydującą fazę. Przeprawa wznoszona od stycznia przez polsko-czeskie konsorcjum firm Metrostav, Vistal Gdynia i Vistal Infrastructure ma być gotowa w pierwszym kwartale 2018 roku. Od kilku dni trwa montaż przęseł stałych. Do operacji układania stalowych belek na filarach usytuowanych od strony Wiślinki i Sobieszewa zaangażowany został olbrzymi dźwig wodny. Rozpiętość przęseł dojazdowych, których elementy przypłynęły do Sobieszewa na wielkiej barce, wynosi 25 metrów. Składają się one z 20 stalowych belek w kolorach błękitnym i białym. Każda z nich waży 25 ton. Na belkach zamontowanych na filarach przez dźwig z poziomu wody wylana zostanie betonowa płyta stanowiąca podstawę do ułożenia nawierzchni bitumicznej. Poza montażem przęseł na terenie budowy wciąż trwają prace nad umocnieniem brzegów oraz roboty mostowe związane m.in. ze zbrojeniem ław fundamentowych i betonowaniem kolejnych podpór przeprawy.
Zwodzony most na Wyspę Sobieszewską stanowi część drogi wojewódzkiej nr 501. Zastąpi on przestarzały most pontonowy, który od wielu lat utrudnia życie nie tylko kierowcom, ale i licznym żeglarzom. Długość obiektu wynosić będzie 173 metry, a ze skrzydłami - 181,5 m. Poza wiaduktem i nową, blisko 1-kilometrową drogą, powstanie tutaj budynek służący do obsługi mostu. Inwestor zaplanował także przebudowę skrzyżowania ulic Nadwiślańskiej i Turystycznej z drogą 501 oraz przebudowę skrzyżowania ulic Sobieszewskiej, Łąkowej i Piaskowej. Prezydent Gdańska zaproponował niedawno, by nowy most nosił nazwę 100-lecia Niepodległości. - Zanim podejmiemy konkretne działania, chciałbym skonsultować tę propozycję z mieszkańcami Sobieszewa, z tamtejszą radą dzielnicy i oczywiście z radnymi Gdańska – zapowiada Paweł Adamowicz. 5.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

GDAŃSK. INAUGURACJA ROKU SZKOLNEGO 2017/2018

Witaj, szkoło! W Gdańsku nowy rok szkolny rozpoczęło dziś 76 600 uczniów. Miejska inauguracja odbywała się w Zespole Szkół Łączności przy Podwalu Staromiejskim, gdzie jest aż dziesięć klas pierwszych, w tym dwie o zupełnie nowych profilach kształcące techników automatyków i techników szerokopasmowej komunikacji elektronicznej. – Ten rok szkolny upłynie pod hasłem współpracy – współpracy wszystkich społeczności szkolnych: nauczycieli i pracowników szkoły, was – uczniów i waszych rodziców. Chcemy żebyście sami mogli o sobie decydować, tak byście razem z nauczycielami i rodzicami tworzyli nową jakość edukacji – mówił podczas miejskiej inauguracji roku szkolnego 2017/2018 wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk. Współpraca i innowacje to hasła bliskie społeczności Szkoły Podstawowej nr 27 im. Dzieci Zjednoczonej Europy na ul. Srebrniki 10, gdzie rok szkolny rozpoczęło dziś ponad 400 uczniów. Pięć lat temu w ośmiu oddziałach uczyło się tutaj niespełna 170 dzieci. Teraz klas jest 17, w tym – za sprawą reformy wprowadzanej przez rząd PiS – po raz pierwszy dwie klasy siódme. Szkoła zatrudniła 15 nowych nauczycieli. Dzień nauki dla starszych uczniów będzie się rozpoczynać od tego roku już o 7.30. Do tej pory pierwsze lekcje były zawsze o 8.30. Nowości jest więcej. – Wzbogaciliśmy się o dwie sale do nauki języka angielskiego, drukarkę i skaner 3d, lunetę astronomiczną i kilkanaście robotów. Nowością są także nasze autorskie programy nauczania. Wprowadzamy w tym roku kilka innowacji pedagogicznych, z których bodaj na największą uwagę zasługuje „Szkoła eksperymentów – nauczanie przez działanie” dedykowana uczniom klas od czwartej do siódmej, a od przyszłego roku także ósmej. Miasto przyznało nam dodatkowe środki na prowadzenie zajęć z przedmiotów ścisłych metodami doświadczalnymi. Stawiamy na formułę „jak najmniej teorii, jak najwięcej praktyki” – mówi dyrektor SP 27 Adam Perzyński. 4.09.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ODNOWIONY ODDZIAŁ POŁOŻNICZO-GINEKOLOGICZNY W SZPITALU NA ZASPIE

W Szpitalu św. Wojciecha na Zaspie po sześciu miesiącach zakończyła się przebudowa północnej części oddziału położniczo-ginekologicznego. Modernizacja kosztowała ponad 2,3 miliona złotych. Blisko 2 mln na tę inwestycję przekazał ze swojego budżetu samorząd województwa. – We wszystkich szpitalach marszałkowskich staramy się podnosić komfort opieki nad pacjentami Szczególną troską otaczamy młode mamy z ich pociechami. To wyraz prowadzonej konsekwentnie od wielu lat przez samorząd województwa polityki prorodzinnej. Remont oddziału położniczo-ginekologicznego jest kolejną inwestycją w Szpitalu św. Wojciecha, którą wsparliśmy finansowo. Nowo wyremontowana część będzie funkcjonować w systemie matka z dzieckiem (rooming-in). Oznacza to, że cały przez cały okres pobytu w szpitalu młoda mama będzie na sali razem z noworodkiem – mówił podczas uroczystości otwarcia wicemarszałek województwa pomorskiego Paweł Orłowski. Przebudowana część porodówki obejmuje 16 łóżek – 8 pokoi jednoosobowych dla matki z dzieckiem i 4 pokoje dwuosobowe, gabinet diagnostyczno-zabiegowy, pokój przygotowawczy, pokoje oddziałowej oddziału położnictwa oraz oddziałowej oddziału neonatologii, pokój laktacyjny, pokoje ordynatora i lekarzy oraz punkt pielęgniarski. Przy każdej sali położnic zlokalizowane są pomieszczenia higieniczno-sanitarne dostępne bezpośrednio z pokoju pacjentek. Na oddziale wymienione zostały okna, drzwi i posadzki. Pomalowano ściany i sufity, zamontowano nowe grzejniki, wymieniono m.in.: instalację elektryczną, teletechniczną, hydrauliczną i kanalizacyjną. Zmodernizowano też instalację, dzięki której pacjentki mogą wzywać personel. – Na pewno oddanie tej części oddziału zwiększy komfort pacjentek, natomiast nie rozwiąże problemów demograficznych województwa pomorskiego. Od ładnych kilku drastycznie spada w regionie liczba łóżek położniczych. Nie dalej jak trzy dni temu, kiedy objąłem kierownictwo na tym oddziale, próbowaliśmy znaleźć miejsce dla dwóch rodzących. Od Tczewa poprzez wszystkie trójmiejskie szpitale, aż po Kartuzy i Wejherowo nie było ani jednego wolnego łóżka. Dlatego przy okazji otwarcia tak ładnego oddziału, chcę poinformować władze wojewódzkie o konieczności zwiększenia liczby miejsc położniczych. Przy tym boomie demograficznym za kilka miesięcy prawdopodobnie pacjentki w naszym województwie nie będą miały gdzie rodzić. Cieszę się z dzisiejszego otwarcia, ale nie mogę nie wspomnieć o tej sytuacji – podkreślał podczas poniedziałkowej uroczystości pełniący obowiązki ordynator oddziału doktor Marek Kowalski. 4.09.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

78. ROCZNICA SZARŻY POD KROJANTAMI

W 78. rocznicę szarży pod Krojantami pod Pomnikiem 18 Pułku Ułanów Pomorskich przy trasie Chojnice – Czersk odbyły się uroczystości patriotyczno-religijne. Po raz pierwszy od kilkunastu lat organizatorzy święta upamiętniającego bohaterstwo polskich kawalerzystów odwołali inscenizację bitwy z 1 września 1939 roku. To efekt nawałnicy, jaka niedawno nawiedziła mieszkańców powiatu chojnickiego. – Żywioł huraganu był tak silny i przerażający, że pozbawił nas nadziei na normalną egzystencję. Ta chwila grozy zrujnowała życie wielu rodzinom, a co gorsza, pozbawiła życia pięciorga osób, w tym dwóch młodych harcerek obozujących koło Suszka – mówił wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański, dziękując jeszcze raz przy tej okazji wszystkim, którzy nieśli pomoc poszkodowanym. Jak wyjaśnił, część plenerowa szarży i inscenizacja historyczna zostały odwołane, a zaoszczędzone tą drogą środki trafią do najbardziej potrzebujących rodzin. Kazimiera Szark, opiekunka Izby Pamięci im. 18 Pułku Ułanów Pomorskich w szkole w Nowej Cerkwi, dziękowała uczestnikom uroczystości za to, że od wielu lat pielęgnują pamięć bohaterów szarży pod Krojantami. Postawę mieszkańców gminy Chojnice, którzy ruszyli z pomocą poszkodowanym w nawałnicy, przyrównała do bohaterskiego czynu obrońców z kampanii wrześniowej 1939 roku. – To dziedzictwo naszych kochanych ułanów. Ich duch wzmocnił nas, dodał nam sił i fantazji ułańskiej w ratowaniu mienia. Duch dowódcy Mastalerza natchnął do działania przedstawicieli naszej społeczności. Nasi sołtysi kierowali nie tylko jednym szwadronem, ale cała armią ludzi, którzy pospieszyli z pomocą z różnych stron Polski i stanęli do walki – mówiła opiekunka Izby. 3.09.2017 / fot. Aleksander Knitter / KFP
  • aktualnych propozycji: 10246
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2017 KFP