logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 10746
Dotychczas w Gdańsku zbieraliśmy odpady do trzech pojemników z napisami suche, mokre i szkło. Od 1 kwietnia segregować będziemy także papier oraz metale i tworzywa. Polska musi wejść na wyższy poziom odzysku surowców wtórnych. Według przepisów unijnych, do roku 2020 odzysk surowców powinien osiągnąć przynajmniej połowę masy odpadów generowanych przez wszystkie polskie gminy. W Gdańsku ten wskaźnik wynosi dziś około 30 proc. Kampania promująca nowy ogólnopolski system segregacji śmieci (rozporządzenie ministra środowiska) ruszyła w mieście kilka miesięcy temu. Od najlepiej poinformowanego Super Sortera (bohater kampanii) dowiadujemy się, że frakcja mokra wkrótce będzie trafiać do pojemników z napisem „bio”, „szkło” pozostanie szkłem, a frakcja sucha stanie się frakcją resztkową. W altanach śmietnikowych staną ponadto pojemniki w kolorze żółtym na metale i tworzywa sztuczne oraz niebieskie kubły na papier. Od kilku tygodni nowości widać już w mieście (na naszych zdjęciach żółte i niebieskie pojemniki przy ul. Zatokowej). Dla porządku pokrywy i burty oklejone zostały taśmą z napisem „Nie używać przed 1.04.2018”. – Logistyka zmian nie jest to prosta. Musimy podstawić w mieście kilkadziesiąt tysięcy pojemników. Nie da się tego zrobić w ciągu jednego dnia. Dlatego pojawiają się w przestrzeni miejskiej już dzisiaj. Jednocześnie apelujemy do mieszkańców, by otworzyli je dopiero po 1 kwietnia – mówi Piotr Grzelak, zastępca prezydenta miasta ds. polityki komunalnej. We wszystkich wiatach śmietnikowych znajdą się też tablice informacyjne na temat nowych zasad segregacji. Ściągawka rozwieje nasze wątpliwości dotyczące „nieoczywistych” odpadów. – Tetrapaki, czyli opakowania po sokach i napojach, będziemy wrzucać do pojemnika na metale i tworzywa sztuczne. Papier laminowany i pieluchy powinny trafiać do „resztkowych”. Warto pamiętać, że kości i kuchennych odpadów odzwierzęcych nie wrzucamy do „bio”, tylko też do pojemników z frakcją resztkową. Staramy się, żeby ten pojemnik resztkowy był jak najmniejszy, ale też żeby trafiały do niego wszystkie te odpady, których nie da się wrzucić do pozostałych pojemników – wyjaśnia Sławomir Kiszkurno, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. 14.03.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
W tym tramwaju kontrolerzy sprawdzają dziś... wyniki zadania matematycznego. Bilety są bezpłatne. Co więcej, wolontariusze ze Szkoły Podstawowej nr 70 nie stawiają ocen na szynach. Najważniejsza jest pouczająca przygoda. Zabytkowa „eNka” wyjechała o godzinie 9 z pętli tramwajowej Strzyża na trasę w kierunku „Matematyka” (Strzyża – Siedlce – Jelitkowo – Strzyża). Pasażerom sprzyja dzisiejsza data – 14 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Liczby Pi. Bezpłatne przejazdy tramwajem Konstal N z 1952 roku wpisują się w kampanię społeczną „Gdański przystanek Matematyka”, która promuje tę naukę w przestrzeni publicznej. Akcja wystartowała w połowie grudnia ubiegłego roku, kiedy na wiatach przystankowych pojawiły plakaty z łamigłówkami matematycznymi.
Symbol π wprowadził w 1706 roku William Jones w książce „Synopsis Palmariorum Mathesos” (π jest pierwszą literą greckiego słowa περίμετρον – perimetron, czyli obwód), a rozpowszechnił go później Leonhard Euler. Liczba π jest znana także jako stała Archimedesa lub ludolfina – nazwana tak na cześć Ludolpha van Ceulena (obaj obliczyli przybliżone wartości liczby π, przy czym van Ceulen zrobił to z dokładnością do 35 miejsc po przecinku). Dziś znamy ją z dokładnością do bilionów miejsc po przecinku. Wiadomo jednak, że na tym się nie kończy. Żeby nie sięgać tak daleko, Amerykanie skojarzyli jej trzy pierwsze cyfry z datą 14 marca, zapisywaną za oceanem jako „3.14”. Pomysł obchodzenia w tym dniu Święta Liczby Pi narodził się w San Francisco przed 26 laty. O tym, że π ma wartość niezwykłą, można przekonać się także dziś w Gdańsku, wsiadając do czerwonego tramwaju. 14.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Anna Karpińska-Dehnel jest autorką znakomitych warsztatowo, niezwykle interesujących kompozycji malarskich. Jej często surrealistyczny przekaz plastyczny buduje oryginalny nastrój o nostalgicznym zabarwieniu. Artystka obchodzi w tym rok jubileusz czterdziestolecia pracy twórczej. Z tej okazji w Galeria Związku Polskich Artystów Plastyków przy ul Piwnej w Gdańsku przygotowała wystawę jej obrazów. Podczas wernisażu autorka została uhonorowana Nagrodą Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury.
Anna Karpińska-Dehnel urodziła się 15 marca 1948 roku w Warszawie. W 1975 roku ukończyła studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku w pracowni prof. Kazimierza Śramkiewicza. Uprawia malarstwo sztalugowe i rysunek. Jej prace cieszą się dużą popularnością i wzbogacają wiele kolekcji zarówno prywatnych, jak i państwowych. Malarka prezentowała swoje obrazy na wystawach zbiorowych, wśród których warto wymienić: Wystawę Gdańskich Kobiet Plastyczek (Muzeum Narodowe, Gdańsk 1975), XI Ogólnopolską Wystawę Młodych (BWA, Sopot 1976), Biennale Gdańskie (Sopot 1977, 1979), Wystawę Polskiej Sztuki Nowoczesnej (Hagen 1997), „Polska 80” (Düsseldorf 1980) i „Nasz Czas” – wystawę „Solidarności” (Gdańsk 1980). W dorobku artystki znajduje się również kilkanaście wystaw indywidualnych m.in. w Galerii „Wolfrum” w Wiedniu (1980), „Sparkasse” w Bremie 1995 czy w Filharmonii Bałtyckiej w roku 2016. Tematyka obrazów Anny Karpińskiej-Dehnel sięga przede wszystkim do ludzkiej codzienności. Malarka poprzez zwykłe przedmioty ujęte w surrealistyczny sposób snuje refleksję o istnieniu, przemijaniu i ludzkich dokonań. Obrazy Karpińskiej-Dehnel układają się w cykle, wśród których najsłynniejsze to „Listy malowane”, „To nie łzy” czy „Wspomnienia z wakacji”.
Wystawa „Anna Karpińska-Dehnel – malarstwo, jubileusz 40-lecia pracy twórczej / Jacek Dehnel – malarstwo” będzie dostępna dla zwiedzających do 20 marca br., od wtorku do niedzieli w godz. 12.00-18.00, w Galerii Związku Polskich Artystów Plastyków Okręg Gdański przy ul. Piwnej 67/68. 13.03.2018 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
We wtorek rozpoczęła się budowa ronda na skrzyżowaniu ul. Pańskiej i Podwala Staromiejskiego. Prace związane są z inwestycją "Rajska 8", czyli kompleksem mieszkaniowo-biurowym przy budynku NOT. W ramach umowy inwestor zobowiązał się do przebudowania dwóch skrzyżowań, jednego na Podwalu Staromiejskim, przy Baszcie Jacek oraz drugiego Rajska - Jana Heweliusza. Prace przy Hali Targowej mają potrwać do połowy kwietnia, ale już od dzisiaj obowiązuje zmiana organizacji ruchu i kierowcy mierzą się z tymczasowym rondem. 13.03.2018 fot. Maciej Kosycarz / KFP
Prom Elektra, pierwszy zbudowany w Polsce prom o napędzie hybrydowym dla fińskiego operatora FinFerries, został nominowany w kategorii „Statek Roku” w konkursie Marine Propulsion Awards 2018 wydawcy czasopisma "Marine Propulsion & Auxiliary Machinery". Prom Elektra o wymiarach 96 m długości i ponad 15 m szerokości zbudowano w stoczni Crist SA w Gdyni na zamówienie państwowego armatora Suomen Lauttaliikenne Oy, eksploatującego promy pod znakiem handlowym FinFerries. Kompletny projekt jednostki opracowało okrętowe biuro projektowo-konsultingowe StoGda Ship Design & Engineering Sp. z o. o. (StoGda). Statek, podczas trudnych warunków pogodowych, może być opcjonalnie napędzany trzema wysokoprężnymi i ekologicznymi silnikami dieslowo-elektrycznymi. Pływający pomiędzy Nauvo a Parainen, służy do transportu 90 pojazdów i maksymalnie 372 osób. fot. Piotr Stareńczak / KFP
Profesor Joanna Muszkowska-Penson otrzyma tytuł Honorowej Obywatelki Gdańska. Z inicjatywą uhonorowania żołnierki Związku Walki Zbrojnej, działaczki opozycyjnej w czasach PRL oraz wieloletniej lekarki i tłumaczki Lecha Wałęsy wyszli radni PO i prezydent Gdańska. Głosowanie na sesji Rady Miasta 29 marca. Radni dokonają także zmiany w uchwale, dodając żeńską formę tytułu przyznawanego osobom szczególnie zasłużonym dla Gdańska.
– Profesor Joanna Muszkowska-Penson to postać, której życiorysem można obdzielić kilka osób, a dobry scenarzysta mógłby mieć nie lada materiał do pracy.Warto podkreślić, że tak naprawdę to nie tytuł Honorowej Obywatelki Miasta Gdańska nadaje prestiż profesor Penson, ale to będzie dla nas zaszczyt, że taka osoba jak pani profesor będzie taki tytuł nosiła. Jest inspiracją dla Gdańska, dla Polaków. I wierzę, że inicjatywa ta zostanie przyjęta niezależnie od partyjnych podziałów – mówi prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Profesor Joanna Muszkowska-Penson należy do pokolenia „Kolumbów”. Urodziła się 25 października 1921 roku. Była żołnierką Związku Walki Zbrojnej, łączniczką w Komendzie Głównej ZWZ. W marcu 1941 r. została aresztowana przez gestapo i osadzona na Pawiaku. We wrześniu przewieziono ją do nazistowskiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück. – Po wyzwoleniu obozu, jak sama podkreśla, do domu wracała pieszo, w więziennych ubraniach. Dotarła aż pod Szczecin – przypomina prezydent Adamowicz.
Po powrocie do Polski 24-letnia wówczas Joanna odnalazła rodziców i zamieszkała w Łodzi, gdzie jej ojciec organizował uniwersytet. Ukończyła studia medyczne i otrzymała nakaz pracy w Gdańsku. W latach 1950–1980 pracowała w Klinice Chorób Nerek Akademii Medycznej. W tej uczelni przeszła wszystkie stopnie medycznego wtajemniczenia – w 1961 r. została doktorem, w 1971 doktorem habilitowanym, w 1976 profesorem tytularnym. Specjalizowała się w chorobach wewnętrznych, zajmowała się naukowo chorobami nerek. Wysoko ceniono ją też jako wykładowcę szkolącego przyszłych lekarzy. W sierpniu 1980 roku służyła medycznym wsparciem strajkującym stoczniowcom. Po wprowadzeniu stanu wojennego ukrywała w swoim mieszkaniu działaczy ruchów wolnościowych. Nieustannie udzielała też porad i niezbędnej opieki medycznej. W maju i sierpniu 1988 r. pracowała jako lekarz przy strajkach w Stoczni Gdańskiej i w Porcie Gdańskim. W tym samym roku została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2014 roku Rada Miasta Gdańska uhonorowała ją Medalem Księcia Mściwoja II za wieloletnią pracę i osiągnięcia w dziedzinie medycyny, a także za odwagę i siłę moralną wykazaną w obozie Ravensbrück oraz w czasach stanu wojennego. – Profesor Penson mimo to pozostaje osobą niezwykle skromną, niechętną do przyjmowania nagród za swoje zasługi. Uważa to za swoją służbę, dlatego nie ukrywam, że kiedy w styczniu opowiedziałem o naszej inicjatywie, musiałem naszą bohaterkę trochę przekonywać – przyznaje prezydent Adamowicz.12.03.2018 / fot. KFP
Czy pieniądze wyleczą polską służba zdrowia? Do jakiego lekarza powinna się udać? Co jej faktycznie dolega? Czy jest to ostre zapalenie woreczka finansowego czy przewlekła niewydolność odpowiedzialności politycznej? Na fundamentalne pytania dotyczące naszej opieki zdrowotnej odpowiadali w niedzielę uczestnicy debaty z cyklu „Arena Idei” realizowanego w bibliotece Europejskiego Centrum Solidarności przez ekipę stacji telewizyjnej TVN24. Dyskusję z udziałem profesorów Piotra Czauderny (chirurgia dziecięca), Janusza Czapińskiego (psychologia społeczna), Roberta Gwiazdowskiego (prawo) i Bohdana Maruszewskiego (kardiochirurgia) poprowadziła dziennikarka Faktów TVN i TVN24 Katarzyna Kolenda-Zaleska. Co mówili eksperci?
Profesor Bohdan Maruszewski: Same pieniądze nie rozwiążą problemu, ale bez istotnego dorzucenia pieniędzy do systemu świadczeń publicznych nie ma mowy o jego naprawie. (…) Jeśli te pieniądze nie zostaną zainwestowane w ludzi, to system się nie naprawi.
Profesor Robert Gwiazdowski: Jednym podstawowym rozwiązaniem jest reorganizacja systemu, drugim rozwiązaniem pomyślenie o dodatkowych pieniądzach. Tylko z czego? Poszukajmy tych pieniędzy, ale przestańmy odpowiadać, że podwyższenie składki na NFZ jest rozwiązaniem.
Profesor Janusz Czapiński: Zależy jakie pieniądze (…) 1/3 potencjalnych pacjentów rezygnuje ze świadczeń medycznych, jak się dowiaduje, że mają czekać rok na wizytę u specjalisty.
Profesor Piotr Czauderna: Starzenie się społeczeństwa powoduje, że my będziemy martwili się gorszą dostępnością do świadczeń, jeśli nie zwiększymy radykalnie finansowania. (...) Pacjenci są w stanie zgodzić się, żeby lekarze zarabiali więcej, pod warunkiem, że będą mieli dla pacjentów więcej czasu.
68,9 proc. uczestników sondy przeprowadzonej podczas programu udzieliło na tytułowe pytanie odpowiedzi przeczącej. Przed programem „nie” powiedziało 55,5 proc. 11.03.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Różni ich ekspresja i sposób wyrażania siebie poprzez grę, łączy otwartość, inwencja i emocjonalność. Obaj znani są publiczności gdańskiego Żaka. Gościli tutaj już kilkakrotnie. W niedzielę po raz pierwszy zagrali na scenie w Sali Suwnicowej, zasiadając przy fortepianach naprzeciwko siebie. Vijay Iyer jak i Craig Taborn to światowa czołówka współczesnego fortepianu jazzowego. Obaj należą do średniego pokolenia muzyków, mającego przemożny wpływ na to, jak dziś wygląda i brzmi nowojorska scena jazzowa. Są także twórcami otwartymi i kreatywnymi, którzy w naturalny sposób budują indywidualny język muzyczny, korzystając z wybranych jakości, wpływów i gatunków muzycznych. Ich wspólny koncert to sytuacja niemal wyjątkowa. W 2013 roku zagrali na Montreal International Jazz Festival. - Jest wiele powodów, dla których duetów fortepianowych nie widzi się często. Po pierwsze, niewiele jest miejsc dysponujących dwoma fortepianami. Równie istotnym jest, że 176 klawiszy to dla niektórych słuchaczy zbyt wiele, szczególnie gdy dwóch muzyków nie ma twardo ustalonego planu gry. Ponadto nie wiadomo, czy indywidualne style gry będą do siebie pasować. Dlatego takie partnerstwa należy tworzyć z daleko idącą ostrożnością, nawet gdy w grę wchodzą uznani muzycy. Iyer i Taborn (…) to zestawienie niczym z jazzowego nieba. Choć podczas całego 70-minutowego setu nie zamienili słowa, to ukazali niebywały poziom komunikacji, grając brawurowe utwory jeden po drugim – komentował ich pamiętny koncert Jim Harrington z magazynu „JazzTimes”. 11.03.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Lechia prowadzona po raz pierwszy przez trenera Piotra Stokowca zagrała z mistrzem Polski lepiej niż w kilku ostatnich spotkaniach z niżej notowanymi rywalami, ale w jej poczynaniach defensywnych znowu było zbyt dużo indywidualnych błędów. Legia wykorzystała trzy. Warszawianie też nie byli święci pod własną bramką, tylko nie spotkała ich w Gdańsku za to odpowiednia kara. Biało-zielonym nie można odmówić waleczności. W niedzielę zabrakło w ich grze wyrachowania – tzw. boiskowego cwaniactwa. Ono było siłą Legii. Z debiutu Piotra Stokowca na gdańskiej ławce trenerskiej kibice Lechii zapamiętają walkę od pierwszej do ostatniej minuty i honorową bramkę zdobytą przez Simeona Sławczewa. To pierwszy gol bułgarskiego pomocnika na polskich boiskach.
Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:3 (0:1). Bramki: Sławczew (66') – Niezgoda (24'), Remy (48'), Kucharczyk (51'). Widzów: 12 021.
LECHIA: Kuciak – Wojtkowiak, Nunes, Chrzanowski – Stolarski (78' Mladenović), Sławczew, Łukasik, Krasić (55' Lipski), Peszko – F. Paixao (55' Kuświk), M. Paixao. 11.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Pierwsza niedziela z zakazem handlu. W Gdańsku-Wrzeszczu zamknięte sklep Lidla i Galeria Bałtycka. Natomiast położona niedaleko Galeria Metropolia, która dzięki uruchomionej na terenie kasie kolejowej stała się dworcem kolejowym dając możliwość handlu również w niedzielę. Metropolia startowała w październiku 2016 roku pod hasłem „Galeria na okrągło”. Po kilkunastu miesiącach ten slogan nabrał dodatkowego znaczenia. Okazuje się, że w pierwszą w Polsce niehandlową niedzielę niewiele stracił na aktualności – nie więcej niż 25 procent. Około 3/4 najemców z centrum handlowego znajdującego się przy stacji Gdańsk Wrzeszcz otworzyło dziś swoje lokale. Klientów zapraszają delikatesy Metropolia, zakupy można zrobić także w sklepach odzieżowych, obuwniczym, meblowym czy chemicznym. „Obsługujemy wyłącznie podróżnych” – głoszą komunikaty w galerii, która w niedzielę przekształciła się w dworzec. Od dziś można tu korzystać z poczekalni, punktu informacji dla podróżnych i nowo otwartej kasy biletowej (poziom -1) obok czynnych w niedzielę ZooDelikatesów. Sklepy usytuowane na dworcach mogą dziś handlować... jeśli zajmują się bezpośrednią obsługą podróżnych. Czy tak jest w istocie, sprawdzali (i sprawdzają) w Galerii Metropolia kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy. – Byliśmy obecni podczas kilku kontroli. Ich wyniki wypadły pozytywnie. Nie było żadnych zastrzeżeń. Zauważyliśmy duży wzrost odwiedzin w stosunku do poprzednich niedziel – mówił dziś przed kamerami TVN24 Andrzej Klein, dyrektor dworca Galeria Metropolia. – Od samego początku inwestor nie ukrywał, że miejsce to będzie obsługiwać podróżnych. Wybudował peron, wybudował wejście w tunelu, kładkę... Współpracujemy z SKM. Nie ma nic dziwnego w tym, że uzyskaliśmy status dworca – dodaje Andrzej Klein. Na naszych zdjęciach jednak tłumów kupujących pasażerów nie widać. Czy handlowy dworzec kolejowy przyjmie się wśród mieszkańców Trójmiasta, pokażą kolejne niehandlowe niedziele. 11.03.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
  • aktualnych propozycji: 10746
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP