logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11983
Rondo przed halą widowiskowo-sportową Ergo Arena na granicy Gdańska i Sopotu od dziś nosi imię 4 Czerwca 1989 roku. To wspólna decyzja obu miast. Uchwały upamiętniające datę pierwszych po 1945 roku częściowo wolnych wyborów w Polsce zapadły na wspólnej sesji Rady Miasta Gdańska i Rady Miasta Sopotu w Ergo Arenie. Gośćmi uroczystych obrad byli m.in. wicemarszałek Senatu Bogdana Borusewicza, abp. Sławoj Leszek-Głódź, pomorscy posłowie, senatorzy i europosłowie, wojewoda Dariusz Drelich, marszałek województwa Mieczysław Stuk oraz przewodniczący pomorskiego sejmiku Jan Kleinschmidt. W sesji uczestniczyli także prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni. – To wyjątkowy dzień. Za miesiąc, 1 czerwca rozpoczynamy Święto Wolności i Solidarności. Cieszę się z tej dzisiejszej inicjatywy dwóch sąsiadów. Sopot to partner, na którego możemy liczyć, czego dowodem jest miejsce, w którym się znajdujemy. Cieszę się, że oba samorządy postanowiły nadać rondu na granicy imię 4 Czerwca. Mam nadzieję, że święto, które rozpoczniemy za miesiąc, pomoże nam budować wspólnotę – polską, pomorską, sopocką, gdańską – mówiła podczas dzisiejszej wspólnej sesji prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
– Tysiącletnia historia Polski to wiele zwycięskich bitew, ale taki rok jak 1989, który doprowadził do upadku komunizmu w całej Europie, nie zdarzył się w historii Polski więcej. Dla nas rząd Tadeusza Mazowieckiego to ogromny przełom, odmiana naszej historii, ziszczenie marzenia. A to m.in. dzięki ludziom okrągłego stołu. Rok 1989 przyniósł nam pierwszego niekomunistycznego wojewodę Macieja Płażyńskiego – przypominał prezydent Sopotu Jacek Karnowski. O znaczeniu przełomowej daty w dziejach Polski i o wydarzeniach, które doprowadziły do pierwszych częściowo wolnych wyborów w powojennej Polsce mówił w Ergo Arenie prof. Aleksander Hall, polityk, historyk, opozycjonista w czasach PRL. – Zwykle za wolność płaciliśmy bardzo wysoką cenę, od czasu rozbiorów na ogół przegrywaliśmy. Inaczej było w roku 1918, ale ile krwi kosztowało Polskę wywalczenie granic. W roku 1980 nastąpił pierwszy wielki zryw do wolności. 1989 rok to było tylko i aż dokończenie tego wielkiego dzieła – podkreślał uczestnik okrągłego stołu. Podczas obrad wspominano także inną ważną postać tamtego czasu - zmarłego wczoraj prof. Karola Modzelewskiego. Zebrani uczcili jego pamięć minutą ciszy.
Uchwały w sprawie nadania rondu im. 4 Czerwca oba samorządy podejmowały imiennie i jawnie. Głosów sprzeciwu nie było. Spośród 20 sopockich radnych uczestniczących w dzisiejszej sesji 16 było za, a 4 wstrzymało się od głosu. W gdańskiej radzie idea spotkała się z 22-osobowym poparciem. Wstrzymało się 9 radnych. W obu samorządach kluby Prawa i Sprawiedliwości zakwestionowały treść uzasadnienia uchwały (jednolitego dla obu miast). Przed dzisiejszym głosowaniem wiceprzewodniczący RM Sopotu Bartosz Łapiński przedłożył projekt zmiany owego uzasadnienia, jednak większością głosów propozycja została odrzucona. Do niefortunnych sformułowań, które znalazły się w dokumencie, nawiązywał także w swoim wystąpieniu Kacper Płażyński, przewodniczący klubu radnych PiS w Radzie Miasta Gdańska. – Cieszę się, że doszło do wniesienia tego projektu. Niewątpliwie 4 czerwca 1989 r. na drodze uzyskiwania pełnej wolności przez Polskę był bardzo ważną datą. W najbliższym czasie nasz klub zwróci się do pani prezydent, by utrwalić kolejne daty z historii, takie jak 6 grudnia 1991 roku, kiedy w wyniku całkowicie wolnych wyborów powołany został pierwszy niekomunistyczny rząd RP. Mam nadzieję, że we wszystkich klubach RMG usiądziemy nad tym i ustalimy wspólnie, gdzie i w jaki sposób upamiętnimy ten dzień. To potrzebne, by zamknąć klamrą tę drogę dochodzenia do pełnej wolności. Muszę też wspomnieć o przykrości, która spotkała nasz klub. Poprawka wniesiona na komisji kultury dotyczyła uzasadnienia projektu dziś głosowanej uchwały. Myślę, że profesor Hal także zgodziłby się, że dzięki wyborom 4 czerwca mieliśmy rząd z pierwszym niekomunistycznym premierem Tadeuszem Mazowieckim, ale w uzasadnieniu do uchwały mamy półprawdę, że rząd z gen. Czesławem Kiszczakiem był pierwszym niekomunistycznym rządem. W związku z tym ja wstrzymuję się od głosu – podkreślił przewodniczący Płażyński. 29.04.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nie była wielka, ale dobrze komponowała się z napisem GDAŃSK. Żywa flaga Unii Europejskiej utworzona przez gdańszczan w poniedziałkowe przedpołudnie tuż obok instalacji na Ołowiance to znak, że w mieście wolności i solidarności trwają już obchody 15. rocznicy wstąpienia Polski do Wspólnoty. To nie jedyna rocznicowa atrakcja z aktywnym udziałem mieszkańców. Jednym z głównych punktów świętowania będzie wspólne odśpiewanie hymnów polskiego i unijnego. Władze miasta zapraszają nas 1 maja o godz. 12 przed Dwór Artusa. Gdańszczanie zaśpiewają „Mazurka Dąbrowskiego” i „Odę do radości” razem z Chórem Music Everywhere oraz z towarzyszeniem carillonu z wieży Ratusza Głównego. 29.04.2019 / fot. Karol Kacperski / KFP
– Unia Europejska to niedokończony projekt. To pomysł na pokojowy rozwój i bezpieczeństwo na naszym kontynencie, ale musimy pamiętać, że tylko i wyłącznie wtedy będzie nasz głos słyszany, kiedy będziemy brać udział we wszystkich dyskusjach i będziemy zbierać głos wszędzie tam, gdzie jest to od nas wymagane. Dlatego chcielibyśmy zaapelować w przededniu rocznicy 15-lecia Polski w UE o to, żeby Polska odzyskała swoją należytą pozycję w Unii, a także o to, żebyśmy myśleli o tym, co będzie jutro, za rok i za 10 lat. Unia będzie się zmieniać, ale musi się zmieniać też silnym głosem Polski – mówi ubiegający się o reelekcję Jarosław Wałęsa, który wspólnie z europosłem Januszem Lewandowskim zaprosił na spotkanie prasowe dziennikarzy zmierzających na dzisiejszą wspólną sesję samorządowców Gdańska i Sopotu w Ergo Arenie. Konferencja wyborcza odbyła się przed halą. – Polska pozyskała dotąd z Unii Europejskiej 107 miliardów euro, czyli około 430 mld złotych. Samo Pomorze wykorzystało ponad 40 mld złotych. I są to piękne projekty. Stoimy przy Ergo Arenie, jednym z nich. To wszystko jest bardzo ważne, bo służy polepszeniu życia Polaków. Pomorze mądrze wykorzystuje tę szansę. Polska znalazła godne miejsce w Unii Europejskiej, dlatego że w 2004 roku była krajem demokratycznym i praworządnym. Takiej Polski już nie ma. Jest społeczeństwo, które dobrze czuje się w Unii Europejskiej, bo czuje, że jest u siebie, ale jest też rząd, który łamie reguły wspólnego europejskiego domu. Dlatego będę powtarzał do znudzenia: Polska Kaczyńskiego nie byłaby przyjęta do Unii Europejskiej. Polska Macierewicza i Polska Błaszczaka nie zostałaby przyjęta do NATO. Bylibyśmy w sytuacji Ukrainy i Mołdawii, i dlatego tak ważna jest stawka tych wyborów. Decyduje się teraz, czy Polska wróci do serca Europy jako kraj w pełni demokratyczny i praworządny – przekonywał b. komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego. 29.04.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
– Musicie odzyskać dla Polski szansę. Stawiam na was jeszcze raz. Z Wałęsą do zwycięstwa! – komentuje były prezydent RP dzisiejsze spotkanie z kandydatami Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W gdańskim biurze Lecha Wałęsy gościli dziś m.in. Radosław Sikorski – nr jeden na liście KE w okręgu kujawsko-pomorskim, Andrzej Halicki – nr dwa w Warszawie, Dariusz Rosati – dwójka na liście mazowieckiej oraz Jarosław Duda – nr dwa w okręgu dolnośląsko-opolskim. 29.04.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Charyzmatyczna Ana Moura uznawana za królową współczesnego fado oczarowała publiczność Gdańsk Lotos Siesta Festivalu. To był finał! Zasłuchana w zmysłowy, zamglony głos Portugalki Filharmonia Bałtycka w niedzielny wieczór pożegnała tegoroczne święto z muzyki world, jazz, kultury luzofońskiej, boler, morn, samb i innych hipnotycznych rytmów. Za rok jubileuszowe, 10. spotkanie z festiwalową Siestą.
Wychowana w muzycznej rodzinie Ana śpiewała od dziecka. Mając lat czternaście założyła swój pierwszy zespół. Rockowy, ale nawet wtedy, podczas koncertów zawsze przemycała ze dwie pieśni Amalii. Jak to zwykle bywa w szczęśliwych historiach, w barze w podlizbońskim Carcavelos usłyszał Anę gitarzysta Antonio Parreira, wziął za rękę i poprowadził przez najlepsze tawerny fado w mieście. Pieśniarka Maria da Fe była pod tak wielkim urokiem młodziutkiej artystki, że zaoferowała jej stałą współpracę ze swoim „domem fado”: słynnym Senhor Vinho. To był przełom, po którym życie Any nagle przyspieszyło. Kolejne autorskie albumy tygodniami nie schodziły z list najpopularniejszych płyt, świat zachwycił się zjawiskową dziewczyną na swoich najważniejszych scenach łącznie z paryską Olimpią i nowojorską Carnegie Hall. Obok Marizy to najważniejszy głos fado naszych czasów. Ana Moura występowała z Prince’m, z zespołem The Rolling Stones, nagrywała z Herbie Hancock’iem, bierze udział w festiwalach jazzowych. Jej album „Desfado” był przez sześć tygodni najlepiej sprzedającą się płytą w Portugalii, a przez sto nie schodził z pierwszej dziesiątki najpopularniejszych płyt. „Moura”, także produkowana przez słynnego Larry’ego Kleina, wydana u progu grudnia 2015 roku była złota w dniu premiery i stała się jedną z popularniejszych płyt w dziejach muzyki portugalskiej. 28.04.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
W gdańskim Klub Parlament na zakończenie Lotos Siesta Festival odbył się koncert Selmy Uamusse z Mozambiku. 28.04.2019 fot. / Anna Rezulak / KFP
Kilkuset rowerzystów przejechało w niedziele południe tunelem pod Martwą Wisłą. Taka okazja jest tylko raz w roku – w rocznicę otwarcia najdłuższej podwodnej przeprawy drogowej w Polsce. Pierwszy przejazd rowerowy pod dnem rzeki miał miejsce 23 kwietnia 2016 r. Następnego dnia przejechały tędy pierwsze samochody. – Jesteśmy dumni i z tunelu, i z roweru. Ja dzisiaj przyjechałam na Mevo. To również jest projekt współfinansowany z funduszów unijnych. Życzę gdańszczanom dobrej zabawy... mimo drobnego deszczu – mówiła na starcie niedzielnej przejażdżki prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. 3. urodziny tunelu nie były jedynym powodem rowerowego spotkania. Dzisiejszym przejazdem Gdańsk rozpoczął oktawę świętowania 15-lecia Polski w Unii Europejskiej. – Pamiętajmy, 1 maja też wiele będzie się u nas działo – dodawała pani prezydent. Rowerzyści wystartowali dziś po godzinie 11 spod Stadionu Energa, by wjechać do tunelu od strony ronda Marynarki Polskiej, a następnie wrócić drugą nitką na miejsce startu. Pod stadionem na uczestników wycieczki czekały dodatkowe atrakcje, a wśród nich m.in. specjalnie zaprojektowane rowery do przygotowania własnego koktajlu, strefa hulajnóg, pokazy akrobatyki rowerowej, warsztaty rolkarskie i pokazy ratownicze. 28.04.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Trzeci dzień Siesta Festivalu należał do Lucibeli. Artystka młodego pokolenia uznawana za objawienie muzyki kabowerdyjskiej zadebiutowała przed polską publicznością, dając w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej od razu dwa koncerty. Lucibela została odkryta przez José da Silvę, tego samego, dzięki któremu świat poznał Cesarię Evorę. Zaczynała w hotelowych barach wysp Sal i Boa Vista, śpiewając właśnie piosenki Cesarii, Titiny, Bany. Jak wszyscy artyści kabowerdyjscy, chciała sprawdzić się w Lizbonie. Przez kilka lat śpiewała tam z zespołem Nos Raiz pod gołym niebem, na starej przystani przy centralnym placu miasta. Ilekroć brzmiał tam jej głos, tłum gęstniał i nie rozchodził się aż do ostatniej piosenki. Z Naszymi Korzeniami nagrała kilka utworów na płytę „Conquistador” (2017 r.). – Było jednak oczywiste, że talent tej miary potrzebuje światowej ekspozycji. Lucibelę usłyszał nieomylny José da Silva, odkrywca Cesarii i właściciel firmy płytowej Lusafrica. Zaprosił ją do studia w Paryżu i znalazł najznakomitszych muzyków na pierwszą autorską płytę. Wkrótce Lucibela pojawiła się na festiwalach i galowych koncertach muzyki kabowerdyjskiej u boku największych – bez wyjątku znanych publiczności Siesy – artystów Luzofonii. Nie ulega wątpliwości, że mamy przed sobą jeden z największych talentów dekady. Pierwszy album – „Laco Umbilical” zwiastuje lata olśnień i wzruszeń. Jesteśmy szczęśliwi i dumni, mogąc właśnie w Gdańsku zaprezentować po raz pierwszy w Polsce głos, który wkrótce zachwyci cały świat – mówi Marcin Kydryński, dyrektor artystyczny festiwalu. 27.04.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Legia podniosła się z kolan i zrobiła w Gdańsku wielki krok do kolejnego tytułu mistrzowskiego. Nie dlatego, że sędzia najważniejszego meczu w sezonie dwukrotnie podejmował kontrowersyjne decyzje z korzyścią dla obrońców korony, po tym jak ci zagrywali w swoim polu karnym piłkę rękoma. To się zdarza nawet najlepszym. W Gdańsku zdarzyło się coś, czego po zespole aspirującym do miana najlepszego nie spodziewali się chyba nawet piłkarze z Warszawy. Lechia była dla nich przewidywalnie trudną zaporą przez 45 (+7) minut. Rozegrała dobrą połowę meczu, udała się do szatni z bramkową zaliczką, a po przerwie... zupełnie zgasła, pozwalając zranionemu rywalowi na odwrócenie losów spotkania, a pewnie też losów tytułu. Ten znowu oddalił się od Gdańska. Na Stadionie Energa Legia po prostu była lepsza.
Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:3 (1:0). Bramki: Haraslin (17’) – Stolarski (61’), Hamalainen (80’), Medeiros (90’ + 3). Czerwona kartka: Augustyn (89’). Widzów: 25 tys. LECHIA: Kuciak – Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik (83’ Fila) – Michalak (67’ Żukowski), Kubicki, Lipski, Haraslin (60’ Paixao) – Sobiech.
LEGIA: Cierzniak – Stolarski, Jędrzejczyk, Remy, Rocha (86’ Hlousek) – Martins (86’ Wieteska), Antolić – Kucharczyk (78’ Medeiros), Hamalainen, Szymański – Carlitos. 27.04.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na deptaku przy wejściu na molo w Brzeźnie spacerowiczów witały dzisiaj Snake, Cynia, Batman i Oliwka. Koty po przejściach ze schroniska „Promyk” były tutaj na wypadzie. Już po raz piąty. „Wypad” to akcja zachęcającą mieszkańców naszego miasta do adopcji tych wspaniałych zwierząt. – Staramy się pokazać , że w schronisku oprócz psów są również koty. Ludzie zwykle kojarzą nas bardziej z psami. I więcej ludzi przychodzi do nas, żeby adoptować pieska. Oczywiście poza miesiącami letnio-jesiennymi, kiedy mamy zatrzęsienie małych kotów, które zwykle cieszą się dużym wzięciem. Koty są słodkie, ale przede wszystkim są wspaniałymi zwierzakami, co widać tu dzisiaj. Oczywiście jest to bardzo skromna kocia reprezentacja. Na wypad zabieramy tylko te koty, które radzą sobie z chodzeniem na szelkach – mówi nam Piotr Świniarski, szef „Promyka”.
W schronisku na właścicieli czeka dziś około 70-80 kotów, ale zaczyna się już okres, kiedy pojawiają się kocięta. Stan liczebny wzrasta wówczas nawet 120-130 osobników. Mimo że „Promyk” może się poszczyć ok. 400 adopcjami rocznie, rotacja futrzaków w schronisku jest tak duża, że potrzeba promowania szlachetnej idei nigdy nie gaśnie. Kociej reprezentacji na deptaku towarzyszyło dziś liczne grono wolontariuszy i pracowników schroniska, którzy chętnie służyli wiedzą na temat warunków adopcji, wolontariatu i opieki nad czworonożnymi pupilami. Można było tutaj m.in. skorzystać z porady, jak w bezpieczny sposób spacerować z kotem na szelkach, a także spróbować smakołyków przygotowanych w kuchni wolontariackiej. Dla dwunożnych były słynne rogaliki pani Małgosi, pizzerinki, babeczki, sernik i kawa, dla czworonożnych – min. suszone kawałki indyczego mięsa oraz kulki z tuńczyka i płatków owsianych. Za poczęstunek można było się odwdzięczyć, wrzucając dar do puszki. Pieniążków w schronisku nigdy nie jest za dużo. – Pomagamy kotom nie tylko poprzez adopcję, wydajemy również bezpłatnie domki dla opiekunów wolno bytujących zwierzaków, a zimą wydajemy karmę – zwykle jest to ok. 17 ton rocznie. Schronisko organizuje także i nadzoruje program sterylizacji wolno bytujących zwierząt. Nasze koty albo przybyły do schroniska chore, albo z wypadków komunikacyjnych, albo po stracie właściciela. W zasadzie nie przyjmujemy dorosłych zdrowych zwierząt. Szacuje się, że wolno bytujących kotów w Gdańsku jest od 30 do 50 tysięcy. Przyjmowanie do schroniska i zamykanie w niewielkiej klatce kota, który radzi sobie na wolności, nie ma sensu – mówi Piotr Świniarski, zapraszając do Gdańska-Kokoszek na ul. Przyrodników 14. 27.04.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 11983
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP