logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11798
Na Jazz Jantarze już wiosna. W marcowej odsłonie festiwalu Klub Żak zaprasza na 10 koncertów przez pięć kolejnych dni. Muzyczny maraton zawiera pięć premier i jedną prapremierę. Rozpoczęli go w środowy wieczór trębacz Wojciech Jachna i akordeonista Zbigniew Chojnacki. Panowie spotkali się w listopadzie 2016 roku, aby pograć i poimprowizować... I wyszedł im „JaCho”, album, który zdaniem Jakuba Krukowskiego z JazzPress zaskakuje nawet najbardziej otwartych słuchaczy. Muzycy skonstruowali niezwykły dźwiękowy kolaż, w którym poszczególne elementy wydają się być całkowicie od siebie odległe, a jednak idealnie do siebie pasują. Obaj znani są z zamiłowania do  eksperymentów. Wojciech Jachna (rocznik 1976) współtworzył Contemporary Noise Sextet, Sing Sing Penelope, Mordy, a obecnie gra m.in. w Innercity Ensemble, Jachna/Tarwid/Karch, czyli w zespołach, które wielokrotnie występowały przed gdańską publicznością w Żaku. Zbigniewa Chojnackiego (rocznik 1992) poznaliśmy na Jazz Jantarze w 2015 roku, kiedy Anna Gadt zaprosiła go do swojego tria Silva Rerum i był to jeden z tych zapamiętanych koncertów.
Ta środa w Żaku należała także do Ensemble Tuning. Zespół tworzą: Tomasz Pawlicki – flecista i kompozytor, koncertmistrz Opery Nova w Bydgoszczy, Jakub Ziołek – laureat Paszportu Polityki 2016, lider wielu ważnych projektów i zespołów z pogranicza muzyki eksperymentalnej, elektronicznej i improwizowanej, oraz lider, perkusista Rafał Gorzycki, który nagrał do tej pory 22 autorskie albumy i jest laureatem wielu nagród. Współtworzył Sing Sing Penelope, Ecstasy Project, Dziki Jazz czy Akineton, skomponował muzykę do trzech filmów fabularnych i dwóch spektakli teatralnych. O Ensemble Tuning Gorzycki mówi: „W kontekście tryptyku triowego wiedziałem, że chcę nagrać trzy płyty z rożnymi obsadami, z rożnymi brzmieniami, z eksplorowaniem różnych elementów dzieła muzycznego i wiedziałem, że połączenie fletu, perkusji i elektroniki dla mnie jest czymś intrygującym i przynajmniej jeżeli chodzi o rynek europejski rzeczą może nie tyle nowatorską, co dosyć pomysłową. Z Tomkiem Pawlickim nagrywałem już ponad dwadzieścia lat temu z Maestro Trytonami, a Kubę Ziołka poznałem kilka lat temu i byłem na kilku jego koncertach, gdzie grał właśnie elektronikę i to nie tę laptopową, tylko analogową. Robił to w sposób bardzo ciekawy, wyrafinowany i niebanalny. Chciałem zarazem wyjść z idiomu jazzowego, czyli odejść od sekcji – obojętnie, czy byłby to bas elektryczny, czy kontrabas i ja na bębnach – plus instrumentu harmonicznego – obojętnie, czy rhodes, fortepian czy gitara – a do tego jakiegoś solisty – gitara albo instrument dęty. Chciałem od tego odejść, żeby stworzyć hybrydę, przechylić szalę bardziej w kierunku muzyki kameralnej i od razu widziałem w tym składzie właśnie tych artystów. Znałem ich i ten wybór był dla mnie oczywisty”. 13.03.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na gdańskim cmentarzu Łostowickim pożegnaliśmy dziś Floriana Staniewskiego. Ceniony aktor teatralny, reżyser i pedagog zmarł w niedzielny poranek. Miał 73 lata. Gdańszczanie znali go doskonale z ról w wielkich wydarzeniach plenerowych. Był dla nas Heweliuszem, Marszałkiem Piłsudskim i św. Mikołajem, ale był też przyjacielem gdańszczan i przewodnikiem po świecie teatru, zarówno dla widzów, jak i adeptów aktorskiego zawodu. Dziś wielu z nich – wielu z nas – towarzyszyło mu w ostatniej drodze. Obok rodziny i najbliższych Floriana Staniewskiego żegnali przedstawiciele świata kultury, samorządu i polityki, koleżanki i koledzy ze scen teatralnych, mieszkańcy Gdańska i Pomorza, m.in. Aleksandra Dulkiewicz, Jerzy Kiszkis, Krzysztof Gordon, Mirosław Baka i Michał Juszczakiewicz, który przed kilkoma latu zrealizował fabularyzowany dokument o Janie Heweliuszu z Florianem Staniewskim w roli głównej, nagrodzony w międzynarodowym konkursie China Dragon Award. Uroczystościom na cmentarzu Łostowickim przewodniczył ksiądz Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk twórczych archidiecezji gdańskiej i przyjaciel Floriana Staniewskiego. – Żegnamy aktora, reżysera, pedagoga i działacza społecznego, o ogromnym sercu i jeszcze większym poczuciu humoru. Z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim związany był od 2009 roku, współpracując szczególnie z Działem Edukacji w licznych projektach skierowanych do uczniów, studentów, nauczycieli i seniorów. Jego odejście jest dla nas wszystkich ogromnym ciosem i niepowetowaną stratą – tymi słowami żegnał dziś zmarłego artystę zespół GTS. Staniewski chętnie pracował z młodymi aktorami i teatrami młodzieżowymi, m.in. w Pałacu Młodzieży w Gdańsku. Współpracował z Fundacją Kultury Zbliżenia, występując m.in. w spektaklach prezentowanych podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej „Zbliżenia”. Jego miejscem był także klub Plama GAK na Zaspie. To tutaj ponad 3 lata temu obchodził dwa jubileusze: 70. urodziny i 50-lecie pracy na scenie. Będzie nam go bardzo brakowało. 13.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Nie żyje Zofia Czerwińska, wspaniała aktorka, niezapomniana Balcerkowa z serialu „Alternatywy 4” Stanisława Barei i pani Zosia (Nowosielska) z „Czterdziestolatka” Jerzego Gruzy. Artystka miała 85 lat. O jej śmierci poinformował w mediach społecznościowych Mariusz Szczygieł.
Zofia Czerwińska urodziła się 19 marca 1933 w Poznaniu. Absolwentka V Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku-Oliwie. Po ukończeniu PWST w Krakowie pod koniec 1957 debiutowała na scenie. W latach 1957-58 występowała w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej, w latach 1958-60 w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, a następnie w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie. Stała się znana nie tylko z seriali telewizyjnych, w których grała zwykle role komediowe, ale także z estrady, filmu i teatru. Przez kilkanaście lat była aktorką estradową i filmową, od 1979 występowała w Teatrze Syrena w Warszawie. Zamieszkała na warszawskim Powiślu. Na dużym ekranie debiutowała w „Pokoleniu” Andrzeja Wajdy. W swojej karierze zagrała prawie 150 ról filmowych i telewizyjnych, m.in. w „Popiele i diamencie”, „Eroice”, „Rejsie”, „Poszukiwanym poszukiwanej”, „Misiu” i „Pianiście”. Znali ją dobrze także miłośnicy serialu „Świat według Kiepskich”, w którym to od 2008 wcielała się w postać Malinowskiej, ekspedientki sklepu monopolowego „U Stasia”. 13.03.2019 / fot. KFP
W księgarni EMPIK, w Forum Gdańsk, odbyło się spotkanie autorskie z Hanną Cygler. Rozmowę o jej najnowszej książce pt. "Gra na cztery" poprowadziła Hanna Toczko. 12.03.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Body Worlds - wystawa twórcy metody plastynacji prof. Gunthera von Hagens w Centrum Handlowym Metropolia w Gdańsku. 12.03.2019 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Sensacja w Gdańsku. Lider ekstraklasy nie poradził sobie z przedostatnim zespołem w tabeli, mimo że przez ponad pół godziny miał na boisku o jednego piłkarza więcej. Remis cieszy kibiców z Mazowsza. Płock ma widoki na opuszczenie strefy spadkowej, Legia traci do biało-zielonych już tylko 2 „oczka”. Strata punktów w najmniej oczekiwanej chwili musi boleć, jednak najwyższy niepokój budzi futbolowa jakość zespołu Piotra Stokowca. To już nie jest Lechia z tak udanej dla Gdańska jesieni.
Lechia Gdańsk – Wisła Płock 1:1 (0:0). Bramki: Paixao (76’ – karny) – Uryga (52’). Widzów: 8769.
LECHIA: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn (90’ +6 Vitoria), Mladenović – Łukasik (69’ Łukasik) – Michalak (56’ Haraslin), Makowski, Kubicki, Paixao – Sobiech. 11.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
– Obejmując urząd prezydenta miasta Gdańska, uroczyście ślubuję, że dochowam wierności prawu, a powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców miasta Gdańska. Tak mi dopomóż Bóg – to słowa przysięgi, którą złożyła dzisiaj Aleksandra Dulkiewicz. Zaprzysiężenie nowo wybranej prezydent Gdańska odbyło się podczas uroczystej sesji rady miasta w Ratuszu. Obok radnych w uroczystości uczestniczyli m.in. Bogdan Borusewicz, Wojciech Szczurek, Piotr Adamowicz, Agnieszka Pomaska, ks. prałat Ireneusz Bradtke, Adam Korol i Aleksander Hall Zgodnie z tradycją w Sali Wielkiej Wety wyłożona została Biblia Gdańska z 1630 roku, na którą burmistrzowie, rajcy i ławnicy miejscy przysięgali wierną służbę mieszkańcom miasta do czasów II rozbioru Polski.
– Przysięga ma dla mnie ogromne znaczenie. Przysięga to moc słowa i waga odpowiedzialności. Czuję tę odpowiedzialność, przed gdańszczanami, przed samą sobą, przed historią – mówiła w Ratuszu Głównego Miasta pani prezydent. W swoim wystąpieniu przywołała m.in. zasłyszaną niegdyś opowieść o gdańskich wilniukach i wadze słowa, które może niszczyć i zabijać. Przywołała także postać Łukasza Ossowskiego, sołtysa Rytla, który dwa lata temu dzielnie stawał do walki ze skutkami żywiołu, i który w zeszłym tygodniu złożył rezygnację ze stanowiska, gdyż – jak stwierdził – nie pasuje do hejterskiej rzeczywistości. – Przywołuję te dwie historie, bo wierzę w wartości, które zaszczepili we mnie moi dziadkowie, moi rodzice, a także mój szef, śp. Paweł Adamowicz. Te historie nie musiały się tak skończyć. To wszystko zależy od nas i od siły naszego słowa, wagi, jaką do niego przywiązujemy. Wierzę w to, że każdy z nas może brać odpowiedzialność za słowo, wierzę także w solidarność z drugim człowiekiem, z pomówionym człowiekiem. Solidarność to nasz wielki gdański kapitał. Nie zaprzepaśćmy tego (…) Nadawajmy słowu prawdziwe znaczenie, każdy na miarę sowich możliwości, każdy na swoim odcinku codziennej odpowiedzialności. Przecież łączy nas więcej niż dzieli – apelował prezydent miasta. Swoje wystąpienie zakończyła słowami „Wszystko dla Gdańska, Gdańsk dla wszystkich”.
Aleksandra Dulkiewicz reprezentująca komitet wyborczy Wszystko dla Gdańska wygrała 3 marca w pierwszej turze przedterminowe wybory na prezydenta Gdańska, uzyskując 82,22 proc. głosów. Oprócz niej o najwyższy urząd ubiegali się reżyser filmów dokumentalnych Grzegorz Braun, który startował z własnego komitetu wyborczego, oraz działacz katolicki i przedsiębiorca budowlany Marek Skiba z komitetu Odpowiedzialni-Gdańsk. Dulkiewicz, prawnik i samorządowiec, jest pierwszą w historii Gdańska kobietą sprawującą najważniejszy urząd w mieście. 11.03.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP
Nie żyje Florian Staniewski, reżyser teatralny, pedagog i wspaniały aktor. Odszedł w niedzielę rano. Miał 73 lata. W Gdańsku znali go wszyscy. Jego twarz miał astronom Jan Heweliusz. Bez „Florka” nie było Parady Niepodległości. 11 listopada grał Józefa Piłsudskiego. Był też najprawdziwszym Mikołajem. Najhojniejszy ze świętych to jego pierwsza gdańska rola plenerowa, której zawdzięczał bliską znajomość z prezydentem Pawłem Adamowiczem.
Florian Staniewski urodził się 25 grudnia 1945 w Łodzi. Ukończył tamtejszą Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną im. Leona Schillera. Od 1969 roku związany był z Teatrem Wybrzeże. Debiutował na scenie w rodzinnej Łodzi cztery lata wcześniej. Jako student Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej zagrał powstańca w „Kolumbach” wyreżyserowanych przez Barbarę Jaklicz. W latach 1968-69 występował w Teatrze Polskim w Szczecinie i gościnnie w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni (1993 r.). Był nie tylko cenionym aktorem, ale również znakomitym pedagogiem, który wychował kilka pokoleń ludzi teatru. Chętnie pracował z młodymi aktorami i teatrami młodzieżowymi, m.in. w Pałacu Młodzieży w Gdańsku. Współpracował z Fundacją Kultury Zbliżenia, występując m.in. w spektaklach prezentowanych podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej „Zbliżenia”. Jego miejscem był także klub Plama GAK na Zaspie. To tutaj ponad 3 lata temu obchodził dwa jubileusze: 70. urodziny i 50-lecie pracy na scenie. – To jest taki zawód, w którym wiek bardzo się przydaje – mówi nam na swoim benefisie w Plamie. Jak tam trafił? – Najpierw był Rudy Kot. Marek Okopiński zapoczątkował w klubie na Garncarskiej całą serię ciekawych wydarzeń teatralnych. Ja też się tam znalazłem. Reżyserowałem „Ordynata Michorowskiego” Heleny Mniszkówny. Autorką scenografii była Elwira Twardowska. Poznaliśmy się tam na początku lat 70. W tamtym czasie często też mogłem pracować z młodzieżą. Prowadziłem zajęcia teatralne w Zespole Szkół Elektrycznych, w Pałacu Młodzieży, ale też na Politechnice Gdańskiej. Potem Elwira zaczęła działać w Plamie. Swoje zainteresowania teatrem ulicznym przeniosła także na moją skromną osobę. Te moje kreacje w przestrzeni miejskiej są jej pomysłem – wspominał przed trzema Florian Staniewski. 10.03.2019 / fot. KFP
Wiosenna Wystawa Makiet Kolejowych „Nostalgia za Parą” była jedną z największych atrakcji niehandlowej niedzieli w Centrum Handlowym Metropolia. W końcu to największy sąsiad dworca kolejowego Gdańsk-Wrzeszcz (z wejściem na peron SKM), i jeszcze niedawno zapraszał do siebie podróżnych przez siedem dni w tygodniu do kas biletowych i poczekalni zaaranżowanych tu wraz z wejściem w życie przepisów o zakazie handlu w niedzielę. Dziś galeria nie jest już quasi-dworcem, kasy są zamknięte, ale nostalgia za ruchem kolejowym w tych murach pozostała. Po Metropolii jeździły w ten weekend pociągi. Obok taboru PKP po torach sunęły składy przewoźników z Włoch, Niemiec, Francji, Czech, Węgier i Rosji – pociągi osobowe, pośpieszne, specjalne, ekspresy i towarowe. Przyjeżdżały na stacje zgodnie z rozkładem jazdy, ruszały na sygnał zawiadowców – dyżurnych ruchu. Na trasie były mijanki, zwrotnice i semafory; na stacjach i bocznicach odbywały się manewry składów towarowych. W relacjach pasażerskich dominował tabor naszego największego przewoźnika – PKP Intercity. Na trasie mogliśmy podziwiać m.in. wagony w malowaniu z połowy lat dziewięćdziesiątych, tzw. papugi i tęczówki, a także wagony kursujące obecnie w pociągach pospiesznych i ekspresowych, wagony pociągów „Jan Kiepura”, „Polonia”, „Wawel”, „Bystrzyca”, „Berlin-Warszawa Express” czy „Sobieski”. Z parowozowni Ostrów Wielkopolski wyjeżdżały na obrotnicę zachwycające lokomotywy. Swój tor miał tu również kolej wąskotorowa. Wszystko było jak w prawdziwym ruchu kolejowym, tylko osiemdziesiąt kilka razy mniejsze. Wielką frajdę w postaci mobilnej wystawy sprawili klientom Metropolii pasjonaci z gdańskiego Klub Miłośników Kolei i Modelarzy Kolejowych Nostalgia za Parą. 10.03.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Emil Miszk zdobywcą Fryderyka! Młody trójmiejski trębacz, kompozytor i aranżer został doceniony przez Akademię Fonograficzną w kategorii muzyka jazzowa za Debiut Roku. Właśnie mija rok od premiery albumu „Don’t Hesitate!” nagranego w oktetowym składzie Emil Miszk and The Sonic Syndicate. – To reakcja na otaczający nas świat. Coraz bardziej oddalamy się od siebie, boimy się wyrazić własną opinię, wolimy zostać anonimowi. Jeżeli chcemy dotrzeć do drugiego człowieka, nasz przekaz musi być autentyczny i szczery. O tym jest ten album – mówi lider ansamblu złożonego z czołowych artystów młodego pokolenia jazzu w Polsce.
Naukę gry na trąbce rozpoczął w 1998 roku w Państwowej Szkole Muzycznej I st. w Lęborku. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku. Bardzo dobrze odnajduje się na wielu płaszczyznach muzycznych. Jego styl opiera się na starciu dwóch energii – z jednej strony przynależność do tradycji, z drugiej totalna wolność. To efekt współpracy z takimi artystami jak Leszek Kułakowski, Sławek Jaskułke, Tymon Tymański czy Wojtek Mazolewski. Współtworzy wiele formacji związanych z trójmiejskim środowiskiem muzycznym: Algorhythm, Jan Konop Big Band, Dominik Bukowski Quartet, Critical Level Piotra Kułakowskiego, Michał Bąk Quartetto, Kamil Piotrowicz Sextet czy kwartet trąbek barokowych Tubicinatores Gedanenses. „Don’t Hesitate!” to obok Miszka także Kuba Więcek – saksofon altowy, Piotr Chęcki – saksofon tenorowy, Paweł Niewiadomski – puzon, Michał Zienkowski – gitara, Szymon Burnos – fortepian, Konrad Żołnierek – kontrabas, gitara basowa i Sławek Koryzno – perkusja. 9.03.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 11798
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP