logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 13197
Jednostronna zabudowa ulic stoiskami handlowymi, przy każdym kramiku środki dezynfekcyjne, strefy kulinarne serwujące dania tylko na wynos czy też obowiązek zasłaniania nosa i ust przez widzów odwiedzających strefę wydarzeń kulturalnych to znaki rozpoznawcze 760. Jarmarku św. Dominika. Inna niż zwykle, ale wciąż największa plenerowa impreza handlowo-kulturalna w Polsce rozpoczyna się w tę sobotę. Drewniane domki i kramiki stanęły już na kilkunastu ulicach i placach w centrum Gdańska – trwają ostatnie przygotowania do Jarmarku. Za sprawą pandemii stoisk i wystawców będzie o blisko 35 proc. mniej niż w roku ubiegłym – około 650. Największą ich część – ponad 58 proc. zajmą rzemieślnicy i artyści, których spotkać będzie można podczas 23-dniowej imprezy m.in. na ulicach Tkackiej, Kołodziejskiej, Węglarskiej, Pańskiej, Grobla I, Grobla II, Grobla III, Grobla IV, a także na Moście Zielonym oraz Długim i Rybackim Pobrzeżu. Stoiska kolekcjonerskie (ul. Długie Ogrody) stanowić będą 24 proc. powierzchni handlowo-usługowej, a strefa kulinarna (m.in. Targ Węglowy, Park Świętopełka, Targ Rybny, Ołowianka, ul. Długie Ogrody) – 18 proc. Ze względów bezpieczeństwa 760. Jarmark św. Dominika pozbawiony będzie fajerwerków i wielkich wydarzeń kulturalnych. W zamian organizatorzy proponują tegorocznym gościom i wystawcom przyjazną, spokojną atmosferę z zachowaniem wszystkich zalecanych środków ostrożności, zwracając jednocześnie uwagę na to, że dla wielu uczestników wydarzenia i działających w Gdańsku podmiotów Jarmark jest szansą na powrót do normalności, wpływa na wzrost gospodarczy i poziom zatrudnienia w regionie, poprawiając tym samym jakość życia mieszkańców. Na ceremonii otwarcia z Karmazynowym Kogutem i Złotym Hermesem tym razem spotkamy się w sieci. Uroczystość przekazania kupcom klucza do bram miasta będzie można obejrzeć na jarmarkowym Facebooku. Początek transmisji z Dworu Artusa w sobotę 25 lipca o godzinie 12. Tuż po niej barwne postaci symbolizujące gdańską imprezę pojawią się na uliczkach Głównego Miasta. Kostiumowe miniparady z muzykantami, kuglarzami, szczudlarzami i maskotkami odbywać się będą we wszystkie jarmarkowe poniedziałki, czwartki, piątki, soboty i niedziele. 20.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nad morze powróciła upalna pogoda, a wraz z nią wróciły sinice. Od niedzielnego południa czerwone flagi powiewają na kilkunastu nadbałtyckich plażach. Z powodu groźnych dla zdrowia toksyn produkowanych przez kwitnące bakterie w Gdyni zamknięte zostały kąpieliska Babie Doły, Śródmieście, Redłowo i Orłowo; w Gdańsku – Jelitkowo, Klipper, Molo Brzeźno, Dom Zdrojowy Brzeźno i Orle, a w Sopocie Kamienny Potok-Koliba. Około godziny 14.40 komunikat służb sanitarnych o zamknięciu kąpielisk został ogłoszony także na sopockich plażach rozciągających się między molem a Parkiem Północnym. Kąpać nie można się także w Rewie od strony Zatoki Gdańskiej. Sanepid przypomina, że kąpiel w wodzie skażonej toksynami produkowanymi przez cyjanobakterie jest zabroniona, gdyż grozi wysypką na skórze, swędzeniem i łzawieniem oczu, wymiotami, biegunką, gorączką, bólami mięśni i stawów. W ekstremalnych przypadkach może przynieść zapalenie płuc, duszności lub symptomy podobne do grypy. 19.07.2020 / Jerzy Bartkowski / KFP, fot. Anna Rezulak / KFP
23. Festiwal Jazz Jantar gra teraz latem, i to w pięknych okolicznościach przyrody. Lipcowe i sierpniowe sobotnie wieczory w ogrodach gdańskiego Klubu Żak należą do polskiej sceny jazowej (odwołane z powodu pandemii koncerty marcowe zostały przeniesione na wrzesień).
Nietypową, plenerową odsłonę Jantara otworzył Wojciech Jachna Squad. Nowy projekt jednego z najbardziej zapracowanych trębaczy polskiej sceny współtworzą: Marek Malinowski (gitara), Jacek Cichocki (piano), Paweł Urowski (kontrabas) i Mateusz Krawczyk (perkusja). W kwietniu muzycy wydali pierwszą płytę zatytułowaną „Elements”. Już wiadomo, że będą kolejne puzzle tej muzycznej układanki. Konfiguracja personalna „Elements” zachwyca zgraniem, pomysłowością i oryginalnymi rozwiązaniami. – Na płycie, wbrew pozorom, nie dominuje trąbka. Muzycy z tego składu to świetni improwizatorzy i kompozytorzy. Skwapliwie skorzystałem z ich utworów, które moim zdaniem są wyjątkowe – sam bym takich nie napisał. Cały materiał, jaki mieliśmy, został jednak poddany rygorystycznej selekcji – album „Elements”, pomimo wyraźnego zróżnicowania, miał być płytą spójną (…) Powstały swego rodzaju puzzle muzyczne, które jednak są dowodem na krystalizację własnego stylu. To dla mnie najważniejsze, choć mam świadomość, że jest to proces, który nie skończy się na jednej płycie – mówi Wojciech Jachna. 18.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na plaży w Sopocie zaginęła 35-letnia kobieta. Około południa poszła się kąpać. Długo nie wracała na brzeg. Zaniepokojona nieobecnością córki mama kąpielowiczki wszczęła alarm. Krótko po godzinie 13 do akcji między wejściami nr 10 i 14 ruszyli ratownicy. Wraz z plażowiczami utworzyli „łańcuch życia”, który rozciągnął się aż do mola. Mimo zaangażowania Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, straży pożarna i policji prowadzone przez ponad godzinę poszukiwania nie dały rezultatu. Na szczęście kobieta odnalazła się. Jak informuje sopockie WOPR, około godz. 14.40, spotkała się ze swoją mamą na pobliskim parkingu, nie mając świadomości, że poszukiwało ją kilkadziesiąt osób... 18.07.2020 / fot. Jerzy Bartkowski / KFP
Najdłuższe kolejki ustawiały się przed okrętem muzeum ORP Błyskawica i gdyńskim Akwarium na skwerze Kościuszki. Statki białej floty przyciągały tłumy turystów na przystanie w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. No i ten smak waty cukrowej od babci Leokadii – obowiązkowa pamiątka z wizyty na Drodze Królewskiej. Przywołujemy wakacyjne klimaty Trójmiasta sprzed 40 lat. 18.07.2020 / fot. Zbigniew Kosycarz / KFP
Rafał Trzaskowski zapowiedział dziś w Gdyni budowę nowej Solidarności. Prezydent Warszawy zamierza poprowadzić ruch obywatelski do zwycięstwa w najbliższych wyborach, które jego zdaniem mogą nastąpić znacznie wcześniej niż się nam wydaje. – Podejmuję się stworzenia ruchu obywatelskiego, dlatego że partie nie wystarczą (…) Jeżeli ktokolwiek narzeka dziś na partię polityczną, to ja mam jedną odpowiedź: zapisujcie się masowo i zmieniajcie partie polityczne, tak żeby były bardziej otwarte, bardziej demokratyczne, bardziej uśmiechnięte. Jeżeli nie chcecie się zapisać do partii, to chodźmy razem, stwórzmy ruch obywatelski, który razem z samorządami, razem z organizacjami pozarządowymi, razem z ośrodkami analitycznymi, razem z ludźmi dobrej woli będzie tworzył podstawy do ochrony społeczeństwa obywatelskiego i wszystkich niezależnych instytucji. Zróbmy to razem – zachęcał Rafał Trzaskowski. Jak wyjaśnił, pod koniec lipca chce spotkać się z wszystkimi zainteresowanymi, by porozmawiać o założeniach nowego ruchu. Dużo będzie się działo w kolejnych tygodniach. – W sierpniu spotkamy się razem na 40-leciu Solidarności, bo nie damy sobie odebrać dumy z naszego dziedzictwa. Spotkamy się w Gdańsku pod koniec sierpnia razem z samorządowcami, by odpowiedzieć właśnie na to, że chcemy razem współpracować i bronić niezależnych samorządów, a już 5 września, spotkamy się wszyscy razem i będziemy budowali ruch, który pozwoli nam się wszystkim odnaleźć w nowej rzeczywistości, który pozwoli wykorzystać olbrzymią energię, którą udało się wytworzyć przez ostatnie miesiące – dodawał. Jednym z pierwszych nowego ruchu mają być obywatelskie projekty ustaw dotyczących praw kobiet oraz osiągnięcia neutralności klimatycznej. – Umówmy się, że od tej pory nie będziemy krzyczeć „mamy dość!”, tylko „wszyscy razem!” – podkreślił Rafał Trzaskowski, puentując dzisiejsze wystąpienia na skwerze Kościuszki. O potrzebie budowania nowej Solidarności mówili w Gdyni także prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka. – Chcę wam obiecać nową energię, nową Platformę, nową Solidarność, w której każdy znajdzie miejsce. To nie jest koniec, to jest początek nowej drogi – zapowiedział przewodniczący PO. 17.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Maseczki, kamera, akcja! Plan filmowy w czasach pandemii – i to gdzie! – na opustoszałym teraz Wydziale Pielęgniarskim Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego stanowił dla twórców „Halsowania” największe wyzwanie. 1,5 tygodnia przed pierwszym klapsem oficjalna, pisemna prośba filmowców w sprawie adaptacji pomieszczeń GUMed na szpital i krematorium spotkała się z odmową pani dziekan. A jednak urok osobisty reżysera sprawił, że to właśnie tutaj na Marię Seweryn (Małgorzata), Agatę Różycką (w filmie również Agata) i Konrada Cichonia (Janek, główny bohater filmu) spadła wieść o śmierci Jerzego, w postać którego wciela się Grzegorz Damięcki.
Zdjęcia do filmu dyplomowego w reżyserii i według scenariusza Jakuba Laskowskiego, tegorocznego absolwenta Gdyńskiej Szkoły Filmowej, powstawały przez cztery dni, m.in. na cmentarzu katolickim (i w kaplicy) w Sopocie, na przystani jachtowej w Swarzewie, w willi Opolanka stojącej w centralnym miejscu Kamiennej Góry, jednym z ciekawszych obiektów gdyńskiej moderny, a także przed zakładem pogrzebowym Chejron przy ul. Witomińskiej. Reżim sanitarny obowiązywał twórców niemal na każdym kroku. – Maseczek używaliśmy tam, gdzie było to niezbędne. Codziennie zdjęcia zaczynały się od mierzenia temperatury całej ekipie. Wszędzie mieliśmy do dyspozycji środki do dezynfekcji rąk. Aktorzy byli obsługiwani niemal wyłącznie przeze mnie. Charakteryzacja także musiała podejść bliżej. Pozostali, na tyle, na ile było to możliwe, starali się utrzymywać dystans. Nie było to aż tak bardzo uciążliwe. Chyba udało nam się znaleźć złoty środek – opowiada o pracy na planie Jakub Laskowski.
Warszawianin – mieszkający od dwóch lat także w Gdyni – w 2015 roku uzyskał tytuł magistra sztuk pięknych (specjalizacja: sztuka i technika operatorska) na Wydziale Sztuki Mediów ASP w Warszawie. Obszar zainteresowań i doświadczeń zawodowych 30-latka obejmuje m.in. sztukę operatorską, fotografię, działania teatralne, sztuki video i dramaturgię. Pracę w filmie rozpoczynał jako asystent kamery. Kino to pasja o podłożu rodzinnym. Dziadek Jakuba Laskowskiego, Jan Laskowski (1928-2014), operator i reżyser, był jednym z prekursorów nowej fali w kinematografii europejskiej. Siostra Jana, Irena Laskowska (1925-2019) wybrała zawód aktorski („Ostatni dzień lata”, „Wszystko na sprzedaż”, „Polowanie na muchy”, „Człowiek z marmuru”), a jego młodszy brat Jerzy (1930-1989) przez wiele lat był szefem produkcji Zespołu Filmowego Kadr („W pustyni i w puszczy, „Agent nr 1”). – Bardzo duży wpływ wywarł na mnie duch Jerzego Laskowskiego. Nie miałem okazji poznać brata dziadka – zmarł w roku, w którym się urodziłem, ale historie z nim związane krążyły w rodzinie przez lata. Spotykaliśmy się zawsze u cioci Ireny. Atmosfera tych spotkań odcisnęła znaczące piętno na moim wychowaniu i filmowym myśleniu. Film „Halsowanie” – tytuł jest jeszcze kwestią roboczą – również odwołuje się do moich osobistych, rodzinnych przeżyć. Wszystko zaczęło się od współpracy z Grzegorzem Łoszewskim, opiekunem scenariuszowym filmu [opiekunem reżyserskim jest Kinga Dębska – przyp. red.]. Pisałem różne pomysły. Grzegorz mówił, że to, co piszę, jest w porządku, że można nad tym popracować, ale to było dla mnie za mało. Chciałem usłyszeć od razu, że to jest temat na film. Grzegorz powiedział mi, że muszę się udać do swoich emocji. I tak zrobiłem. Stworzyłem list do terapeuty, opisując największą traumę, jaką przeżyłem – śmierć mojego ojca Tomasza. Miałem wtedy 17 lat. „Halsowanie” bierze się z tej traumy i z tych emocji. To jest film o rozstaniu, o pożegnaniu i o rozmowach, które każdy z nas chciałby przeprowadzić, kiedy nie ma już takiej możliwości – wprowadza nas w swój świat reżyser. Ciekawe jest to, skąd wzięły się w nim woda i żagle. Żeglarstwo w rodzinie Laskowskich było czymś rzadkim. – Raczej do lasu chodziliśmy. Opisałem sen, który miałem po śmierci dziadka Janka. Ani ja, ani dziadek, ani tata nie byliśmy żeglarzami. To żeglowanie odbiło się od snu i pociągnęło Grześka Łoszewskiego, żeby w tę stronę iść. Miałem taki wyraźny sen, gdzie czułem pożegnanie z dziadkiem. Bardzo dziwna, metafizyczna historia, która działa się na łodzi. I stąd się wzięła żaglówka w filmie. To rzeczywiście jest ciekawe. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o polską szkołę filmową, dziadek zrobił wszystkie filmy, które miały morze: „Do widzenia, do jutra” – podstawowy film trójmiejski, „Pociąg”, który dojeżdża na Hel i „Ostatni dzień lata”, który także dzieje się nad morzem – opowiada Jakub Laskowski.
W jego filmie podziwiamy grę aktorską sześciorga artystów. Emocje dwupokoleniowej rodziny budują wspomniani już Maria Seweryn, Grzegorz Damięcki, Agata Różycka (Teatr Dramatyczny w Warszawie) i Konrad Cichoń (Teatr Polski w Poznaniu). Obok nich na planie pojawiają się aktorzy Teatru Wybrzeże – Katarzyna Kaźmierczak (psychoterapeuta) i Piotr Biedroń (ksiądz). Wszystkich artystów reżyser zaprosił do współpracy osobiście. Jak to się robi? – Przede wszystkim trzeba mieć numer telefonu. Potem jest już troszkę łatwiej. Aktorzy są zazwyczaj otwartymi ludźmi, i kiedy nie są bardzo zajęci, można z nimi porozmawiać. Namówiłem Grzegorza Damięckiego, żeby przeczytał mój tekst. Nie ma co ukrywać, że jesteśmy spowinowaceni. Grzegorz jest mężem siostry mojego taty. Wujkowi spodobał się tekst, temat i bohaterowie. Kilka tygodni później zadzwoniłem do niego i zapytałem, czy nie chciałby zmierzyć się z rolą ojca. Powiedział, żebym odczekał cztery dni. Przemyślał i dał znać, że spróbuje. On bardzo poważnie podchodzi do kwestii wyboru ról i postaci. Do tego tutaj jeszcze grało rolę to, że znał mojego ojca, znał dziadka. Pewnie zastanawiał się też nad tym, czy to jest atut czy skaza. Myślę, że dobrze to wyszło i Grzegorz mocno pociągnął film w dobrym kierunku – mówi Jakub Laskowski.
„Halsowanie” powinno być gotowe późną jesienią. Reżyser i producenci z GSF mają nadzieję, że wiosną obraz poleci za granicę, oczywiście jeśli życie festiwalowe się unormuje. – Przede mną teraz wakacje. Za kilka dni wrócę do Gdyni i zajrzę do materiałów. Nie przeglądałem ich w trakcie zdjęć. Uważam, że trzeba od tego odpocząć, wyłączyć emocje, które były na planie, i spojrzeć na materiał świeżym okiem. Potem będę się zabierać za montaż. To jest trudny moment, kiedy to wszystko wywraca się do góry nogami wiele razy. Potem kolor korekcja, udźwiękowienie... Opiekunem montażowym będzie Paweł Laskowski [„Kler”, „Pod Mocnym Aniołem”, „Drogówka” – przyp. red.], wybitny montażysta. Zbieżność nazwisk jest przypadkowa. Udźwiękowieniem zajmie się Krzysztof Chodkiewicz ze Studia Dreamsound – zapowiada reżyser. Na etapie zdjęciowym współpracowali z nim m.in. operator kamery Stanisław Horodecki, scenograf Jakub Różycki i kierownik produkcji Joanna Pultyn. Ważni byli także sponsorze. Koronawirus zjadł filmówkom budżet. Na filmy dyplomowe szkoły dostały w tym roku tylko połowę pieniędzy. – Udało mi się pozyskać przychylność Fundacji Fabryki Norblina wspierającej młodych artystów. Wspomogła nas również firma Capital Park. Bez tego nie zrobiliśmy filmu. Wsparcie sponsorskie dało nam komfort pracy, w ogóle nie musiałem zajmować się sprawami produkcyjnymi. Dyplom z łodzią żaglową, szpitalem, cmentarzem, pogrzebem i dość sporą obsadą trochę kosztuje. Te pieniądze to była bardzo duża sprawa – dodaje Jakub Laskowski. 17.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nie żyje Andrzej Strzelecki, reżyser oraz aktor teatralny i filmowy, wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie i były rektor tej uczelni. Artysta odszedł w wieku 68 lat. Chorował na nieoperacyjnego raka płuc i oskrzeli. Miłośnikom kina znany był z kreacji w takich filmach jak „Przepraszam, czy tu biją?”, „Ostatni bieg”, „Kuchnia polska” czy „W pustyni i w puszczy”. W popularnym serialu telewizyjnym „Klan” wcielał się w rolę doktora Tadeusza Koziełły-Kozłowskiego. Strzelecki był wielkim miłośnikiem golfa, wielokrotnie wybieranym do zarządu Polskiego Związku Golfa. Życiowej pasji poświęcił książkę zatytułowaną „Człowiek w jednej rękawiczce” (2007 r.). 17.07.2020 / fot. KFP
– Wsparcie otrzymane od Polaków dało mi tyle siły, że starczy jej do końca życia. Zrozumiałam tutaj, że kiedy jest bieda, to w ogóle nie ma granicy. Gdy przyszedł koronawirus i usłyszałam, że w Polsce brakuje masek, postanowiłam się odwdzięczyć za tę ogromną pomoc. Dzień i noc szyjemy maseczki i kombinezony dla potrzebujących, dla szpitali i lokalnej społeczności – mówi Khedi Alieva, uchodźczyni z Czeczeni, założycielka i szefowa działającej w Gdańsku Fundacji Kobiety Wędrowne. Od marca krawcowe z Czeczeni, Ukrainy, Dagestanu i Polski, skupione wokół Fundacji, współpracując z pomorskimi organizacjami pozarządowymi, wolontariuszami i firmami, uszyły ponad 31 tysięcy maseczek. Szyją nadal. Dziś czeka na nie kilka tysięcy wykrojów. Przez pracownię krawiecką urządzoną przez nie w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 8 przy nul. Meissnera przelewa się fala dobra. Przed kilkunastoma dniami zaskoczyła je firma Electrolux, obdarowując pralko-suszarką. Można w niej wyprać materiały pochodzące od darczyńców. Dzięki suszarce od razu są gotowe do wyprasowania, krojenia i szycia. A przedwczoraj zaskoczenie było chyba największe. Do Gdańska dotarła wiadomość z siedziby Europejskiego Forum Obywatelskiego (ECF) w Brukseli, że Fundacja znalazła się wśród siedmiu organizacji działających na Starym Kontynencie uhonorowanych nagrodami w konkursie pn. „Historie z lockdownu”. Fundację Kobiet Wędrownych nominował Instytut Spraw Publicznych, wywiadu oficerom prasowym ECF udzieliła kilka tygodni temu Khedi Alieva. Jako przedstawicielka jednej z kilku organizacji docenionych na forum europejskim, w grudniu będzie miała okazję podzielić się gdańską historią podczas uroczystości nagrodowej w Brukseli. Opowieść uchodźczyń tworzących gdańską wspólnotę ukaże się również w druku nakładem wydawanego przez ECF magazynu „Activizenship” (nr 5 / 2020). Gratulujemy! 16.07.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Nowe ogrzewanie, estetyczne ściany i tańsza eksploatacja – termomodernizacja to nowe życie dla budynków. Rozpoczął się kolejny etap wielkiej modernizacji obiektów samorządu województwa. Prace w stacji pogotowia ratunkowego w Słupsku już trwają. Termomodernizacji poddane zostaną także Wojewódzki Szpital Psychiatryczny im. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku oraz Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Stanisława Kryzana w Starogardzie Gdańskim. Projekt współfinansowany jest ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
– Proces termomodernizacji budynków będących własnością jednostek organizacyjnych samorządu województwa pomorskiego realizowany jest od 2014 roku. W pierwszym etapie prace były prowadzone w obiektach edukacyjnych, a w drugim w budynkach jednostek kultury. Projekt termomodernizacyjny dofinansowany jest ze środków unijnych. Łączna jego wartość to ponad 40 mln zł – informuje Alicja Stefanowska, kierownik Biura Realizacji Projektów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Trzeci etap rozpoczął się w Słupsku, gdzie modernizowane jest stacja pogotowia ratunkowego. Prace prowadzone są w budynku socjalno-biurowym. Polegają m.in. na wymianie instalacji grzewczej, zamontowaniu instalacji fotowoltaicznej oraz dociepleniu stropów i ścian zewnętrznych. Wdrożony zostanie także system zarządzania energią w budynku.
Termomodernizacja obejmie także budynki Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku, w których zamontowane zostaną kolektory słoneczne i instalacja fotowoltaiczna. – Docieplimy ściany, stropy i piwnice. Będzie też nowe oświetlenie. Wszystko to pozwoli zmniejszyć koszty eksploatacji budynków – mówi kierownik Biura Realizacji Projektów . Z kolei w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Stanisława Kryzana w Starogardzie Gdańskim prace będą prowadzone w pięciu pawilonach szpitalnych i w budynku gospodarczym. Całkowita wartość trzeciego etapu pomorskiej termomodernizacji to prawie 20,5 mln zł. Unijne dofinansowanie wyniesie ponad 15 mln zł. 16.07.2020 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 13197
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP