logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11090
Jarosław Wałęsa przedstawił swojego kandydata na wiceprezydenta Gdańska ds. polityki społecznej. Jeśli europoseł wygra wybory samorządowe, to jego zastępcą zostanie Dominik Kwiatkowski z Nowoczesnej. Kolejne karty wyborcze syn byłego prezydenta RP zamierza odsłaniać w najbliższych tygodniach. – Świadom tego, że kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła, już dziś chciałbym zaprosić do ścisłej współpracy Dominika Kwiatkowskiego, który jest społecznikiem 13 lat. Współpracuje z Towarzystwem Pomocy im. Św. Brata Alberta. Swoją działalność społeczną koncentruje na Nowym Porcie i Letnicy, gdzie jest również trenerem piłki nożnej. Trenuje młodzież i dzieci, ale był też inicjatorem utworzenia szkoły w Jordanii dla uchodźców z Syrii. Jest prezesem Fundacji Społecznie Bezpieczni, autorem i współautorem wielu publikacji traktujących o wykluczeniu społecznym, a także koordynatorem parkingu „społecznie odpowiedzialni” w Gdańsku. Na szczęście nie jest też nowicjuszem politycznym. Współpracował z takimi ludźmi jak profesor Geremek czy Władysław Frasyniuk, był szefem biura pana posła Bogdana Lisa – prezentował Kwiatkowskiego Wałęsa podczas konferencji zorganizowanej w regionalnym biurze Platformy Obywatelskiej.
Kandydat na wiceprezydenta przedstawił trzy najważniejsze punkty programu Koalicji Obywatelskiej w sferze polityki społecznej, które będzie chciał wprowadzić w życie. – Chcemy w nadchodzącej kadencji doprowadzić do tego, żeby żadne dziecko w Gdańsku nie musiało czekać na miejsce w żłobku czy przedszkolu. To będzie cel naszej 5-letniej kadencji. Drugim naszym punktem programowym jest zejście do poziomu dzielnic i ich wzmocnienie. Chcielibyśmy, żeby podstawy działania domów i klubów sąsiedzkich w mieście były stabilne, tak żeby można było je rozwijać. Chcielibyśmy, żeby domy lub kluby sąsiedzkie powstały w każdej dzielnicy. Jest ich obecnie 17. Wiemy, że szczególnie południowe dzielnice Gdańska odczuwają duże braki w tym względzie i to na pewno będziemy chcieli zmienić. Trzecim punktem programowym dotyczącym polityki społecznej jest kwestia stworzenia bonu opiekuńczego stanowiącego wsparcie dla najbardziej potrzebujących osób. W przybliżeniu to będzie około 150 złotych miesięcznie – zapowiedział kandydat na wiceprezydenta miasta, dodając, że pomoc ta pomoc ta ma być skierowana do gdańszczan, którzy z różnych powodów nie znajdują się w placówkach pomocowych, ale mają problemy i potrzebują pomocy w codziennym życiu. Według szacunków Koalicji Obywatelskiej, koszt wprowadzenia bonu opiekuńczego stanowiłby wydatek rzędu 18 mln zł rocznie. 2.07.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
90 lat temu Gdynię odwiedził marszałek Józef Piłsudski w asyście ministra przemysłu i handlu Eugeniusza Kwiatkowskiego. Do pamiętnego wydarzenia nawiązywał niedzielny festyn „Lata 20., lata 30...”, na który zaprosił mieszkańców i turystów Związek Piłsudczyków. Była też rekonstrukcja historyczna, a przed nią msza w gdyńskiej kolegiacie. Tak jak 1 lipca 1928 roku, wybitnych rodaków podróżujących samochodem z epoki witał w niedzielę starosta grodzki miasta Gdyni, pułkownik kawalerii Mieczysław Pożerski. Na cześć marszałka z pokładu Okrętu - Muzeum ORP „Błyskawica” oddano salut armatni złożony z 21 wystrzałów. Kolejnym punktem historycznej wizyty było odtworzenie chrztu statku parowego SS „Jadwiga” (imię córki Józefa Piłsudskiego), którym goście wyruszyli następnie w wycieczkę po porcie. Od południa na wszystkich uczestników święta czekały atrakcje festynowe na skwerze Kościuszki, skąd o 13 ulice Śródmieścia wyruszyła parada zabytkowych samochodów. 1.07.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Startowali przed tygodniem z Zakopanego i Berlina, by połączyć siły w Słupsku i wspólnie ruszyć do Gdyni. Do pokonania mieli łącznie 1600 km. Jechali z misją. Blisko 50 wolontariuszy Fundacji Medicover z Polski, Niemiec, Ukrainy, Rumunii i Szwecji dotarło w niedzielę na metę VI Rajdu Rowerowego „Razem przeciwko cukrzycy typu 2”. Na skwerze Kościuszki Fundacja rozstawiła swoje ostatnie niebieskie miasteczko (na trasie było osiem takich punktów), w którym wszyscy chętni mogli wykonać bezpłatne badania profilaktyczne w kierunku cukrzycy – zmierzyć ciśnienie krwi, określić poziom cukru, skorzystać z porad dietetyka, przeprowadzając analizę składu ciała, czy też przy wskazaniach lekarza sprawdzić poziom cholesterolu. – To już szósty rajd rowerowy przez całą Polskę, i czwarty z metą w Gdyni, na skwerze Kościuszki. Chodzi nam o to, żeby zwrócić uwagę na zdrowy tryb życia. Tworzymy w miastach tak zwane niebieskie miasteczka, informujemy ludzi o tym, że można darmowo się badać, oferujemy badania związane z prewencją cukrzycy i jej wczesnym wykrywaniem – mówi Marcin Radziwiłł, prezes Fundacji Medicover.
W Polsce na cukrzycę choruje ok. 3 mln osób. Ponad 80 proc. z nich zmaga się z cukrzycą typu 2. Jak podkreślają eksperci, wyzwaniem pozostaje niska świadomość Polaków w sferze profilaktyki cukrzycy, za sprawą czego na przestrzeni kolejnych lat liczba nowych zachorowań może znacząco wzrosnąć. 1.07.2018 / fot. Anna Bobrowska / KFP
OnkoRejs powstał po to, by dawać nadzieję wszystkim tym, którzy są chorzy. Aby pokazać, że rak to nie wyrok i każdy z nas powinien marzyć i spełniać te marzenia. I każdy powinien się badać! Propagowanie profilaktyki chorób nowotworowych to jeden z fundamentów działalności Fundacji OnkoRejs – Wybieram Życie, z którą od kilku lat żeglują i maszerują osoby onkologiczne. W sobotę na Długim Targu miał swoją metę jeden z 16 marszów zorganizowanych w różnych częściach kraju pn. OnkoRejs Granicami Polski. 200-kilometrową trasę prowadzą ze Słupska przez miejscowości, w których niewiele mieszkanek poddaje się badaniom w kierunku raka szyjki macicy, pokonało w tydzień 10 pań. Po drodze zachęcały do profilaktyki. – Trzeba się badać, bo dzięki temu można zachować życie. Są z nami cztery dziewczyny onkologiczne, w tym ja, oraz sześć dziewczyn nieonkologicznych. Wiemy, jak ważne jest wsparcie. Wszystkim chorym mówiłyśmy i mówimy: nie załamujcie się. A wszystkim zdrowym powtarzamy: badajcie się – mówiła na mecie OnkoRejs Granicami Polski Magdalena Lesiewicz, prezes fundacji OnkoRejs – Wybieram Życie. Rak szyjki macicy jest szóstym pod względem liczby zachorowań nowotworem  u kobiet w Polsce. Niestety choroba jest wykrywana zbyt późno, co skutkuje o 70  proc. wyższą niż przeciętna dla krajów UE śmiertelnością. Dlatego niezbędna jest edukacja, szczególnie wśród kobiet w wieku 25-59 lat, które są aktywne zawodowo oraz tych, które nigdy nie skorzystały z takiego badania. 30.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
82 drużyny liczące razem ponad 560 zawodników i zawodniczek wystąpiły w wiosenno-letnim turnieju dzikich drużyn z cyklu „Do przerwy 0:1” na boiskach przy ul. Meissnera i Opolskiej w Gdańsku. To już 15 sezon piłkarskich imprez organizowanych przez Andrzeja Kowalczysa i Gdańską Fundację Dobroczynności. W tegorocznych rozgrywkach 6-osobowe ekipy (także dziewczęce) startują w kategoriach rocznik 2006 i młodsi, roczniki 2003-2005, roczniki 2000-2002 oraz rocznik 1999 i starsi. Najmłodszą drużyną sobotniego turnieju była Brazylia Gola występująca w składzie: Zuzanna Taras, Jaś Lewandowski, Szymon Leszczyński, Wiktor Kołodziejczak, Jaś Mystkowski i Adam Osik (średnia wieku: 7,5 roku). Maluchy dzielnie walczyły ze starszymi zawodnikami, strzelając nawet kilka bramek.
Turniejowi towarzyszyły warsztaty dla młodzieży w wieku 14-17 lat z zakresu przeciwdziałania narkomanii. Zawodnicy pokonywali tor przeszkód w narkogoglach (dzięki współpracy z Gdańskim Centrum Profilaktyki Uzależnień), mogli też porozmawiać z psychologiem zajmującym się tematyką uzależnień. – Hasło zawodów „Nie biorę, wybieram piłkę!” ma zwrócić uwagę naszych zawodników, a przede wszystkim ich opiekunów, że problem wszelkiego rodzaju używek, takich jak narkotyki, papierosy czy alkohol, dotyczy także dzieci i młodzieży. Zadaniem dorosłych jest przekonać młodych ludzi, że warto trzymać się od tych rzeczy z daleka – tłumaczył Andrzej Kowalczys.
Wyniki
Zespoły dziewczęce: 1. Akademia Piłkarska LG, 2. Buntowniczki, 3. GKS Żukowo.
Rocznik 2006 i młodsi: 1. Dzikie Koty; kolejne miejsca: KP Zaspa, FC Zaspa, GKS Żukowo, Brazylia Gola i Oko.
Roczniki 2003-2005: 1. Kambodża, 2. Kawał Drużyny, 3. Afryka United.
Roczniki 2000-2002: 1. FC Barki, 2. Orły Nawałki, 3. AC Pajace.
Kategoria open (rocznik 1999 i starsi): 1.Coco Chanel, 2. Zajezdnicy, 3. Kalashnikow Gdynia.
Nagrody Fair Play ufundowane przez przewodniczącego Rady Miasta Gdańska Bogdana Oleszka otrzymali: Sporting Gdynia, FC Chełm, Leszcze z Matarni, Adrian Suchanek (Tolerado) oraz Denis Styszyński z KP Zaspa.
Coco Chanel: Karol Grosz, Dawid Raczkowski, Oskar Tur, Maciej Steczyszyn, Maciej Umański.
Dzikie Koty: Mikołaj Konarski, Kamil Mroziński, Kajtek Gawlik, Michał Bastian, Bartek Bławat, Gustaw Panic.
FC Barki: Mateusz Kaczyński, Szymon Abramczyk, Kacper Zaręba, Dominik Mannischeff, Dawid Wilichowski, Jan Kopania.
Kambodża: Łukasz Klik, Łukasz Perka, Marcel Niepsuj, Krystian Niepsuj, Wojtek Moniński.
Jesienna edycja „Do przerwy 0:1” w październiku. 30.06.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Kacper Płażyński jest przeciwny budowie malarni-lakierni tramwajowej na terenie zajezdni na Strzyży. W sobotę kandydat na prezydenta miasta spotkał się w tej sprawie z mieszkańcami zaniepokojonymi planami spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje. – Skoro taka inwestycja ma powstać za dwa, trzy lata, to zastanawiam się czy ma sens, by malarnię budować teraz na Strzyży, a nie np. przy ul. Nowej Warszawskiej, gdzie planowana jest budowa nowej zajezdni. Teren nie jest jeszcze gęsto zabudowany. Wydaje się to bardziej rozsądne także w kontekście gospodarowania środkami publicznymi. Rozumiem mieszkańców, którzy nie chcą truciciela w niedalekiej odległości. Dlatego wspieram protest. Uważam, że jest on jak najbardziej zasadny – mówił Kacper Płażyński na spotkaniu przed siedzibą Rady Dzielnicy na pl. Generała Maczka.
W innym świetle widzi tę sprawę prezes GAiT Maciej Lisicki, który również pojawił się na spotkaniu – Nie budujemy żadnej lakierni. Instalujemy urządzenie – komorę lakierniczą, właśnie po to, by ograniczyć emisje. Na terenie zakładu prowadzone są roboty malarskie i lakiernicze. Płacimy opłaty środowiskowe i odprowadzamy zanieczyszczenia. Zamontowanie nowego urządzenia ma służyć ograniczeniu emisji do minimum. A jest jakiś absurdalny sprzeciw, bo ktoś sugeruje budowę wielkiej malarni, która będzie przepuszczała tysiące pojazdów – wyjaśniał mieszkańcom Maciej Lisicki. Prezes GAiT potwierdził także, że w przyszłości komora lakiernicza miałaby zostać przeniesiona do zajezdni przy ul. Nowej Warszawskiej. 30.06.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Tłumy żegnały dziś w Gdańsku Olgę Krzyżanowską. Lekarka, łączniczka Szarych Szeregów, działaczka „Solidarności”, pierwsza wicemarszałek Sejmu kontraktowego zmarła 22 czerwca w wieku 88 lat. W sobotę spoczęła w Alei Zasłużonych na cmentarzu Srebrzysko. Była autorytetem, wzorem standardów etycznych i patriotyzmu dla kilku pokoleń Polaków. W czasie II wojny światowej została odznaczona Krzyżem Walecznych. W ostatniej drodze towarzyszyli jej kombatanci, wojskowi, harcerze, samorządowcy, politycy, mieszkańcy Pomorza. Podczas mszy żałobnej w kościele św. Mikołaja i ceremonii pogrzebowej na Srebrzysku laureatkę Medalu Mściwoja żegnała Cappella Gedanensis. W uroczystościach uczestniczyli były prezydent RP Bronisław Komorowski z małżonką Anną, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, była RPO Irena Lipowicz, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, europoseł Janusz Lewandowski, a także Bogdan Lis, Jacek Taylor, Jerzy Borowczak, Henryka Krzywonos, Małgorzata Chmiel, Aleksander Hall i Jerzy Osiatyński. W kościele św. Mikołaja za duszę zmarłej modlił się były prezydent RP Lech Wałęsa.
Olga Krzyżanowska urodziła się 10 września 1929 r. w Warszawie. Była córką podpułkownika Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, dowódcy Armii Krajowej na Wileńszczyźnie i Janiny Krzyżanowskiej - kapitana AK i komendantki powstańczego szpitala. W czasie II wojny światowej należała do Szarych Szeregów, a za swoją działalność została odznaczona Krzyżem Walecznych. Po wojnie ukończyła Akademię Medyczną w Gdańsku, pracowała m.in. w szpitalach w Pucku i Gdańsku. W 1980 r. wstąpiła do "Solidarności", zasiadała w Krajowej Komisji Koordynacyjnej Służby Zdrowia. Od 1989 r. do 2001 była posłem na Sejm: reprezentowała w nim Komitet Obywatelski, Unię Demokratyczną, a następnie Unię Wolności. Przez dwie kadencje pełniła funkcję wicemarszałka izby niższej. Między 1990 a 1993 r. reprezentowała też polski Sejm w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. W 2001 r. została wybrana do Senatu, w którym reprezentowała Blok Senat 2001. Działała m.in. w Kongresie Kobiet, przez wiele lat była przewodniczącą Rady Fundacji Filmowej Armii Krajowej oraz członkinią rady Fundacji im. Stefana Batorego. 30.06.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP
Przedstawiciele KOD Pomorze koordynujący w naszym regionie akcję Obywatelska Kontrola Wyborów zachęcali w sobotę mieszkańców Pruszcza Gdańskiego do pełnienia roli obserwatorów społecznych w nadchodzących wyborach samorządowych. To nowa funkcja wprowadzona do Kodeksu wyborczego w styczniu tego roku. Obserwatorzy społeczni będą mogli przyglądać się pracom komisji wyborczych zarówno podczas przygotowywania głosowania, jak i liczenia głosów i sporządzenia protokołu. W przeciwieństwie do wyznaczanych przez komitety wyborcze mężów zaufania, nie przysługuje im prawo do zgłaszania uwag do protokołu tudzież możliwość uczestniczenia w procesie przekazania wyników do nadrzędnej komisji wyborczej. Przepisy nie ograniczają liczby obserwatorów przebywających w lokalu wyborczym. Obserwatorów społecznych mogą wskazywać wszystkie zarejestrowane w Polsce stowarzyszenia i fundacje, których celem statutowym jest troska o demokrację, prawa obywatelskie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego.
– Rzecz jest nowa, więc wzbudza zainteresowanie mieszkańców. Część z nich kojarzy OKW z jakąś opcją polityczną. Wyjaśniamy im, że nie prowadzimy agitacji. Skupiamy się na kontroli procesu wyborczego. Jesteśmy tu po to, żeby zachęcać do udziału w wyborach i do przyglądania się działaniom komitetów wyborczych, które pojawią się w kampanii. A ponieważ ustawodawca daje nam taką możliwość, zachęcamy również do uczestniczenia w kontroli. Nasze działania nie sugerują w tym momencie, że wybory będą nieuczciwe. Naszym zdaniem, wprowadzenie elementu kontroli i przyglądanie się temu, co się dzieje, przyniesie pozytywne efekty nam wszystkim. Wszyscy są bowiem zainteresowani tym, żeby proces wyborczy był przejrzysty i zgodny z przepisami prawa – mówi Eugeniusz Kończak, koordynator Obywatelskiej Kontroli Wyborów w województwie pomorskim. 30.06.2018 / fot. Daniel Słoboda / KFP
W piątek wieczorem, w wieku 72 lat, zmarła po długiej chorobie Irena Szewińska, najwybitniejsza lekkoatletka w dziejach polskiego sportu. Medalistka igrzysk olimpijskich. Specjalizowała się w biegach sprinterskich i skoku w dal. 30.06.2018 fot. / KFP /
Ponad stu pracowników spółki Port Gdański Eksploatacja pikietowało w czwartek siedzibę Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Związkowców z Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” oraz Wolnego Związku Zawodowego Gospodarki Morskiej niepokoi pogarszająca się sytuacja ekonomiczna przedsiębiorstwa oraz plany restrukturyzacji spółki. Jak podkreślają, tylko w 2017 roku firma poniosła straty rzędu 10,5 mln złotych. – Wszystkie dotychczas podejmowane próby prywatyzacji PGE były nieudane. Zarząd Portu Gdańskiego Eksploatacji praktycznie nie realizował polityki inwestycyjnej. Inne porty działające wokół nas się rozwijały, a my nie. Mamy sprzęt liczący nawet 30 lat. Port jest na skraju zdolności operacyjnej w zakresie wykonywania działalności przeładunkowej – mówił dziś Piotr Ratkowski, przewodniczący „Solidarności” w PGE. Na transparentach związkowcy wypisali hasła: „Zamiast nas ograbiać dajcie nam zarabiać”, „Wizja marketingowa – dojna krowa”, „Dość gadania, czas na działania”, „Gdzie inwestycje?”... Jedno z niepochlebnych haseł skierowane było wprost do prezesa Portu Gdańsk. Łukasza Greinke spotkał się dziś z protestującymi pracownikami. Władze gdańskiego portu utrzymują, że sytuacja spółki Port Gdański Eksploatacja poprawia się, rosną przeładunki, będą inwestycje. – Spółka nie jest zagrożona upadłością. Nie ma mowy o żadnych zwolnieniach. Notujemy wzrost przeładunków, co pozwoli nam na zakup nowego sprzętu. Pomimo strat poniesionych w poprzednich latach wciąż mamy duży zapas własnych środków finansowych i wypełniamy zbiorowy układ pracy. Inwestujemy ogromne pieniądze – 185 mln złotych – w nabrzeża, dworzec drzewny, w infrastrukturę drogową i kolejową. Do związków zawodowych dotarła nieprawdziwa informacja o podziale spółki. Jestem przekonany, że na koniec roku PGE wypracuje zysk – poinformował zebranych prezes Greinke. Związkowców nie przekonują te argumenty. W petycji przekazanej na ręce prezesa napisali, że na rozwiązanie przedstawionych przez nich problemów czekają do końca lipca. A potem rozważą zaostrzenie formy protestu. 29.06.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 11090
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP