logo

wpisz słowa kluczowe:



szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 9237

KOŚCIERZYNA. ŚMIERĆ W PŁOMIENIACH

Do tragicznego w skutkach pożaru doszło w poniedziałkowe popołudnie w jednym z bloków przy ul. Tysiąclecia w Kościerzynie. Dym z mieszkania na drugim piętrze zaczął się wydobywać po godz. 16.30. Ogień rozprzestrzeniał się w bardzo szybkim tempie. Zaalarmowani przez mieszkańców osiedla strażacy znaleźli w pomieszczeniu zwęglone ciało. - Na razie trudno ustalić płeć i wiek tragicznie zmarłej osoby - poinformował Piotr Kwidziński, rzecznik kościerskiej policji. Najprawdopodobniej ofiarą jest starszy mężczyzna. Do szpitala trafiły trzy osoby podtrute dymem. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Ratownicy musieli ewakuować kilkunastu mieszkańców budynku. Z pożarem walczyło osiem zastępów straży pożarnej. Żywioł całkowicie strawił mieszkanie. Uszkodzenia spowodowane pożarem widoczne są na elewacji i w klatce schodowej. Okoliczności tragedii wyjaśniają prokurator, biegły sądowy oraz funkcjonariusze policji. 26.09.2016 / fot. Adam Kiedrowski / Nowepomorze / KFP

BUDOWA KŁADKI DLA PIESZYCH NAD MOTŁAWĄ

Z początkiem wakacji nad Motławą ruszyła budowa zwodzonej kładki dla pieszych, która połączy Główne Miasto z Ołowianką. Ponad 70-metrowej długości przeprawa wznoszona przez Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor z Zawiercia ma być gotowa w maju przyszłego roku. Z chwilą oddania budowli do użytku gdańszczanie i turyści uzyskają łatwiejszy dostęp do instytucji kultury w tej części miasta. Skróci się też droga mieszkańców rejonu Angielskiej Grobli i Długich Ogrodów do centrum Gdańska. Na razie przyglądają się oni pierwszym elementom przyszłej konstrukcji wyrastającym z kanału Motławy. Zakończyło się już palowanie od strony wyspy. Rząd wkręcanych pali stanął w odległości ok. 13 metrów od brzegu. Po drugiej stronie, przy nabrzeżu w rejonie ulicy Wartkiej, ekipy budowlane ułożyły w korycie rzeki dwie podpory kładki. Kolejnym elementem są kierownice, które będą w przyszłości tworzyć zabezpieczenie filarów. Harmonogram tegorocznych prac przewiduje ponadto wykonanie żelbetowych przyczółków i instalacji elektrycznych oraz budowę sterowni. Najbardziej spektakularnym momentem będzie montaż elementów konstrukcyjnych, które zostaną przetransportowane na plac budowy barkami pontonowymi. Konstrukcja powstaje w halach produkcyjnych wykonawcy. Do Gdańska winna dotrzeć na przełomie 2016 i 2017 r.
Kładka prowadząca z Głównego Miasta na Ołowiankę będzie zwodzona. W okresie okresie letnim ma się podnosić według ustalonego grafiku, do którego będą musiały się dostosować jednostki pływające. Poza sezonem turystycznym pomost będzie otwierany najprawdopodobniej tylko na żądanie zbliżającej się łodzi. Otwarcie i zamknięcie będzie trwało maksymalnie dwie minuty, a w przypadku awaryjnego ręcznego zamykania - ok. 20 minut. 26.09.2016 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

MOBILNA PRACOWNIA TABLETOWA W SP 69 JUŻ DZIAŁA

Szkoła Podstawowa nr 69 na Zielonym Trójkącie wzbogaciła się o mobilną pracownię tabletową. 24 tablety oraz jeżdżąca skrzynia do transportu i ładowania urządzeń są prezentem od Oddziału Wybrzeże EDF Polska, jednej z największych w regionie firm energetycznych i bliskiego sąsiada SP 69. Dzięki hojności sponsora placówka zarządzana od dwóch lat przez dyrektora Kamila Gajewskiego jest od dziś drugą gdańską podstawówką, która może poszczycić się nowoczesną pracownią „na kółkach”. - Nasza na pewno jest najnowocześniejsza. Wiadomo, w tej branży po dwóch latach urządzenia mają już status staroci. Całości zestawu dopełnia pięć tablic interaktywnych zakupionych ze środków miejskich. Tylko w ubiegłym roku wzbogaciliśmy się o dwa zupełnie nowe smarty warte. ok. 20 tys. złotych. Pieniądze pochodziły z Wydziału Programów Rozwojowych UM. W połączeniu z darami przekazanymi nam przez EDF działają bez zarzutu, o czym mogliśmy przekonać się dzisiaj podczas pokazowej lekcji matematyki – mówi dyrektor Kamil Gajewski. Od jutra mobilna pracownia z tabletami będzie dostępna dla wszystkich. - Każdy nauczyciel przedmiotu może wziąć skrzynię, pojechać do klasy i rozpocząć zajęcia z wykorzystaniem najnowocześniejszego sprzętu. Oczywiście wymaga to małego poświęcenia i przygotowania. Z tym drugim nie będzie kłopotu, bowiem oprócz sprzętu wartego kilkanaście tysięcy złotych otrzymaliśmy od EDF środki na szkolenie kadry. To nie jest nasze widzimisię, tylko odpowiedź na wyzwania czasów. Musimy się w tym odnaleźć. Smartfon i tablet ma dziś niemal każde dziecko. Doskonale sobie z tym radzi i oczekuje, że w szkole będzie również będzie mogło pracować na tych technologiach. Nie możemy młodzieży tego pozbawiać, ale też chcemy inspirować naszych podopiecznych do mądrego korzystania z urządzeń – dodaje dyrektor Gajewski, przekonany, że za pięć lat klasyczne podręczniki będą towarzyszyć już tylko dzieciakom z klas 0-4. Ciężkie plecaki dźwigane do szkoły przez uczniów z klas 5-8 zastąpi niewielkie urządzenie. - Tablet nie musi być elektroniczną niańką dla dziecka, na którym ogląda bajki - może stać się naszym sprzymierzeńcem w pokazywaniu dziecku świata. W istocie liczy się umiejętność zdobywania wiedzy, a nie narzędzia – mówi Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej, uczestnik dzisiejszej pokazowej lekcji matematyki. SP 69 wychodzi naprzeciw technologicznym wyzwaniom świata edukacji, doceniając przy tym dobrodziejstwo rozwiązań należących do klasyki. Dowodem jest inny świeży zakup w postaci szesnastu egzemplarzy gry planszowej Monopoly – Edycja Gdańsk sponsorowany przez właściciela gdańskiej i gdyńskiej elektrociepłowni. Sprawa na tym się nie kończy. - Firma EDF wsparła mój pomysł na pierwsze mistrzostwa szkół podstawowych w tej popularnej grze. Chcemy pokazać młodzieży, że nie tylko nowoczesność jest ważna, że równie dobrze można się bawić przy klasycznej planszówce. Zapraszamy wszystkie gdańskie szkoły do udziału w mistrzostwach, które zostaną rozegrane na przełomie października i listopada: pierwszy etap - w naszej sali gimnastycznej przy planszach, etap finałowy – w plenerze, pod postacią gry miejskiej. Monopoly Edycja Gdańsk jet obecna na rynku już 3 lata. Okazuje się, że w tak długim czasie nikt przed nami jeszcze na to nie wpadł – mówi dyrektor Kamil Gajewski. 26.09.2016 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

STRAGANIARSKA BĘDZIE ŁADNIEJSZA

Od początku września trwa przebudowa ul. Straganiarskiej. Prace koordynowane przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska i Gdańską Infrastrukturę Wodociągowo-Kanalizacyjną obejmują odcinek od skrzyżowania z ul. Minogi do ul. Grobla III i Grobla IV. W drugim etapie ekipy budowlane przeniosą się na odcinek biegnący od strony Targu Rybnego i ul. Warzywniczej. Modernizacja i utrudnienia w ruchu mają potrwać do końca listopada.
Po tych zabiegach Straganiarska wypięknieje. Oprócz nowych sieci – wodociągowej i kanalizacji deszczowej – ulica zyska brukową nawierzchnię nawiązującą do historycznego wyglądu. Sfatygowany asfalt ustąpi miejsca kostce granitowej typu starobruk. Zmienią się też chodniki. Czas szarych płyt betonowych dobiega końca. Zastąpią je płyty z granitu, a na odcinku od ul. Minogi/Różanej do ul. Warzywniczej – płytki betonowe w kolorze różowym. Przy okazji wykonane zostaną zabruki pod stojaki rowerowe, pojawi się także mała architektura, w tym kosze na śmieci. 26.09.2016 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

GRODZKA 10. ROŚNIE NOWY BUDYNEK NAD MOTŁAWĄ

Gdyby nie perypetie związane z modernizacją ul. Stara Stocznia - jedyną drogą dojazdu do placu budowy - kamienica wznoszona na działce przy ul. Grodzkiej 10 miałaby dziś pewnie wszystkie 7 kondygnacji. Z przyczyn niezależnych od inwestora budowa rozpoczęta w lipcu 2015 r. niedługo po starcie została wstrzymana, a cały cykl inwestycyjny wydłużył się do 20 miesięcy. Firma Mes Polska - spółka-córka szczecińskiego dewelopera Soft Elektronik – zamierza zakończyć prace w pierwszym kwartale 2017 r.
Parcela nad brzegiem Motławy długo czekała na zabudowę. Przed kilkoma laty pojawił się pomysł na hotel. Upadł po tym, jak zmienił się właściciel nieruchomości. Plany zachodniopomorskiej firmy poznaliśmy w grudniu ubiegłego roku. Na Grodzkiej 10 stanie 7-kondygnacyjna kamienica licząca ok. 4 tys. mkw. powierzchni całkowitej. Na parterze i w piwnicy znajdą się lokale usługowe, na piętrach - 30-, 40-metrowe mieszkania, po siedem na kondygnacji. Elewację dolnej części budynku (parter i częściowo pierwsze piętro) zdobić będą cegły nawiązujące do gotyckiego muru, którego elementy zostaną zachowane wraz z istniejącym tam przejazdem bramowym przez wał z przełomu X i XI wieku. 26.09.2016 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

41. FFG. ZŁOTE LWY DLA OSTATNIEJ RODZINY

„Ostatnia rodzina” - pierwszy pełnometrażowy film fabularny Jana P. Matuszyńskiego – sięgnęła po Złote Lwy 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni. Publiczność i dziennikarze zgodzili się w werdyktach z jurorami, przekazując swoje nagrody w ręce debiutanta. Portret ekscentrycznej rodziny Beksińskich opowiedziany emocjami, jakie w okruchach codzienności wypełniają każdy najzwyklejszy dom, okazał się filmem najbardziej kompletnym. Z Gdyni wyjeżdża z ośmioma nagrodami (licząc także te z piątkowej Młodej Gali). Statuetki za najlepsze role odebrali filmowi małżonkowie – Andrzej Seweryn (Zdzisław) i Aleksandra Konieczna (Zofia). Złote Lwy są dla reżysera oraz producentów - Leszka Bodzaka i Anety Hickinbotham. Srebrne Lwy jurorzy 41. FFG przyznali filmowi "Jestem mordercą" Macieja Pieprzycy. - Tę nagrodę trzeba pokroić na 60, a może 70 kawałków, bo co najmniej tyle osób pracowało na sukces filmu – ze skromnością wyznał reżyser, odbierając tego wieczoru swoją drugą statuetkę. Pierwsza była za scenariusz. - U jego źródeł leży prawdziwa tragedia rodziny Zdzisława Marchlewskiego. Dedykuję nagrodę właśnie im: jego dzieciom i wnukom – deklarował Maciej Pieprzyca. Pięć statuetek zgarnął w Teatrze Muzycznym obraz Tomasza Wasilewskiego "Zjednoczone stany miłości". Najważniejsza była ta dla najlepszego reżysera. Jak wyznała Magdalena Cielecka, otrzymał ją twórca, który kocha aktorów, a zwłaszcza aktorki. Statuetki za najlepsze role drugoplanowe trafiły do Doroty Kolak i Łukasza Simlata. Nagrodę za kostiumy odebrała Monika Kaleta, a za montaż – Beata Walentowska. „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego dostał trzy nagrody. Film okrzyknięty najokrutniejszą prawdą w ostatnim ćwierćwieczu polskiego kina stał się wielkim sukcesem Michaliny Łabacz (Zosia Głowacka) nagrodzonej za profesjonalny debiut aktorski. - Na Zosi zbudowaliśmy całą obsadę – podkreślał reżyser „Wołynia”. Statuetkę za najlepszą charakteryzację otrzymała Ewa Drobiec. - Dobrze, że ją w końcu dostałam, bo już chciałam zakładać budkę z tipsami – laureatka przyjęła tę wiadomość z humorem. Jurorzy docenili w „Wołyniu” także brawurowe zdjęcia Piotra Sobocińskiego Jr. Laury za muzykę i scenografię trafiły do współtwórców "Szczęścia świata". Kompozycje ilustrujące film Michała Rosy są dziełem akordeonistów - Janusza Wojtarowicza i Motion Trio. O oprawę plastyczną zadbali Tomasz Bartczak i Andrzej Kowalczyk. Obraz „Na granicy” Wojciecha Kasperskiego jurorzy uhonorowali za dźwięk. Nagroda trafiła do Marcina Kasińskiego i Kacpra Habisiaka. Statuetkę za najlepszy debiut reżyserski z rąk dyrektorów festiwalu Leszka Kopcia i Michała Oleszczyka otrzymał Bartosz Kowalski, twórca "Placu zabaw". - Ten film bardzo podzielił publiczność. Ale zrobiliśmy go w taki sposób, bo nie lękaliśmy się – podkreślił laureat, nawiązując do słów wypowiedzianych w Teatrze Muzycznym przez Janusza Majewskiego, który kilka minut wcześniej komentował swoje Platynowe Lwy – nagrodę za całokształt twórczości. Złotych w Gdyni nigdy nie dostał (10 nominacji). Przed rokiem miał Srebrne za film "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy". - Warto było te filmy robić, by zobaczyć, jak to jest dostać owację na stojąco – spuentował swoje osiągnięcia laureat Platynowych Lwów. Dodał też, że w ostatnim czasie w Polsce sporo się pozmieniało i dlatego ważne jest, żeby być sobą. Zacytował słowa papieża Jana Pawła II: "Nie lękajcie się". Nagrody specjalne jury 41. FFG przyznało Andrzejowi Wajdzie za jego najnowszy film zatytułowany "Powidoki" oraz Marcinowi Koszałce, reżyserowi "Czerwonego pająka" - za odwagę w przekraczaniu granic gatunkowych. 24.09.2016 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

41. FESTIWAL FILMOWY W GDYNI - DZIEŃ PIĄTY

- Ten film ma być mostem, a nie murem w stosunkach polsko-ukraińskich. Nie można budować pojednania na zamiataniu prawdy pod dywan – mówił po premierze „Wołynia” reżyser Wojciech Smarzowski. - Lekko nie było, chciałem uciec z planu. Te straszne obrazy długo mi się śniły - dodawał Arkadiusz Jakubik, filmowy sołtys Skiba. Jeden z najbardziej wyczekiwanych obrazów tegorocznego festiwalu miał swój pokaz prasowy w ostatnim dniu zmagań konkursowych. Na projekcję do Teatru Muzycznego nie wszyscy chętni się dostali - także ci z biletami w rękach. W kinach wejściówki na "Wołyń" rozeszły się błyskawicznie. Dodatkowy wieczorny pokaz na Nowej Scenie Teatru Muzycznego wynagrodził części widzów niedogodności festiwalowego życia. W piątek oglądaliśmy także konkursowe "Fale", "Plac Zabaw" oraz "Na granicy". Na Młodej Gali wręczono nagrody pozaregulaminowe. „Wołyń” otrzymał Nagrodę Festiwali i Przeglądów Filmu Polskiego za Granicą. Najwięcej laurów zebrali twórcy „Ostatniej rodziny”. Reżyser Jan P. Matuszyński został wyróżniony Kryształową Gwiazdą Elle za najlepszy debiut. Ponadto dołączył też do grona laureatów Złotego Kangura przyznawanego w Gdyni przez australijskich dystrybutorów filmowych. Jego film docenili także akredytowani na festiwalu dziennikarze, przyznając swoją nagrodę. Rodzina, czyli Andrzej Seweryn, Aleksandra Konieczna i Dawid Ogrodnik, okrasiła rolę zbiorową tytułem Odkrycia Roku (Onet). Złoty Klakier Radia Gdańsk powędrował do Mariusza Gawrysia, reżysera "Sług Bożych". Film opowiadający o policjancie badającym sprawę młodej Niemki, która rzuciła się z wieży kościoła we Wrocławiu, oklaskiwany był przez 5 minut i 10 sekund. Laureatów konkursu głównego poznamy w sobotę wieczorem. O Złote Lwy rywalizuje 16 filmów. 23.09.2016 / fot. Mateusz Ochocki / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP

41. FESTIWAL FILMOWY W GDYNI - DZIEŃ CZWARTY

„Ostatnia rodzina” zdominowała czwartkowe wydarzenia na 41. FFG. Zainteresowanie filmem Jana P. Matuszyńskiego opowiadającym o skomplikowanych relacjach rodzinnych i ukazującym osobiste dramaty, jakie przez lata nękały bliskich wybitnego malarza Zdzisława Beksińskiego (w tej roli Andrzej Seweryn), przerosło chyba najśmielsze oczekiwania twórców festiwalu. Późnym wieczorem na Scenie Dużej Teatru Muzycznego debiut fabularny Matuszyńskiego pokazywany był jeszcze raz. Ekipa filmowa otrzymała w czwartek od Gdyni burzę oklasków. Brawa dla Andrzeja Wajdy rozlegały się na pokazie specjalnym. Seansem „Powidoków” uczestnicy festiwalu świętowali 90. urodziny mistrza polskiego kina. - Mam nadzieję, że to początek. Dziewięćdziesiąt lat to wcale nie tak dużo - żartował Wajda, zapowiadając już swój następny film. Na scenie mistrzowi towarzyszyli aktorzy – Maja Komorowska, Bożena Dykiel, Grażyna Szapołowska, Bogusław Linda, Robert Więckiewicz i Andrzej Seweryn.
– Nie będę opowiadał banialuków, że była to dla mnie jakaś kolejna rola. Opowiadamy historię wyrazistą, uniwersalną, świetnie przyjętą przez publiczność w Locarno. Realizacja zdjęć do tego filmu to były dla mnie tygodnie szczęścia – opowiadał dziennikarzom Andrzej Seweryn, któremu rola Zdzisława Beksińskiego w „Ostatniej Rodzinie” przyniosła na festiwalu w Locarno nagrodę dla najlepszego aktora. - My nie graliśmy, my się spotkaliśmy - staliśmy się rodziną, stworzyliśmy wspólnotę – dodawała Aleksandra Konieczna, filmowa Zofia Beksińska. Rolę Tomasza brawurowo zagrał Dawid Ogrodnik. Po raz kolejny podziwiamy go w jednym z najdłużej oklaskiwanych obrazów festiwalowych. Przed trzema laty otrzymał w Gdyni „Kryształową Gwiazdę” za ujmującą kreację niepełnosprawnego Mateusza Rosińskiego w filmie Macieja Pieprzycy „Chce się żyć” (Nagroda Publiczności, Srebrne Lwy i Złoty Klakier Radia Gdańsk). - Postać Tomka nauczyła mnie, jak żyć. Miałem szczęście, mogłem uwierzyć w tę historię, w ludzi, miałem przyjemność doświadczania rzeczywistości. Ta przygoda nie miała ram, granic, dostaliśmy dużo swobody w wyrażaniu siebie – opowiadał o swojej pracy na planie „Ostatniej rodziny” Dawid Ogrodnik. Wszyscy jej członkowie zgodnie podkreślali, że ten film na długo w nich zostanie. 22.09.2016 / fot. Krzysztof Mystkowski, Mateusz Ochocki / KFP

NATALIA PARTYKA WYLĄDOWAŁA W GDAŃSKU

Natalia Partyka w środę wróciła do Polski z igrzysk paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Późnym wieczorem na lotnisku w Rębiechowie podwójną złotą medalistkę witali stęsknieni rodzice i prezydent miasta Paweł Adamowicz. Nie mogło też zabraknąć wiernych sympatyków. Wychowanka gdańskiego MRKS dokonała rzeczy niebywałej - po raz czwarty stanęła na najwyższym stopniu podium paraolimpiady w turnieju indywidualnym. Z Rio przywiozła także złoty krążek zdobyty przez drużynę, którą tworzyła z Karoliną Pęk i Katarzyną Marszał. - Nie było łatwo, ale bardzo się cieszę. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. Przed wylotem do Rio mówiłam po cichutku, że mamy drużynę, która może się dobrać Chinkom do skóry. Każda z dziewczyn spisała się fantastycznie. Oba krążki mają dla mnie niezwykłą wartość - podkreślała 27-letnia zawodniczka, która na paraolimpiadzie debiutowała w wieku 11 lat. Na gdańskim lotnisku na Natalię czekała niespodzianka. Prezydent Adamowicz wręczył utytułowanej tenisistce stołowej czek na 25 tys. złotych. Kibice otrzymali przy tej okazji cenną wiadomość. - Nie kończę kariery. Zamierzam walczyć o kolejne medale. Wierzę, że za cztery lata, po igrzyskach w Tokio, znowu się tutaj spotkamy w równie dobrych nastrojach – zapowiada Natalia Partyka. 21.09.2016 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

41. FESTIWAL FILMOWY W GDYNI - DZIEŃ TRZECI

- Nie ma w polskiej historii ostatniego półwiecza wydarzenia równie traumatycznego jak katastrofa smoleńska. Podejmując decyzję w sprawie projekcji tego filmu, chciałem wskazać na Gdynię jako na możliwe miejsce spotkania i dialogu. Film i tragedia smoleńska dzieli nas jako naród. Jestem pewien, że Gdynia jest stołem, przy którym się spotkamy, aby rozmawiać - mówił przed pełną salą w Multikinie Michał Oleszczyk, dyrektor artystyczny 41. FFG. Po pokazie specjalnym "Smoleńska" reżyser Antoni Krauze wyraził nadzieję, że wygra prawda. - Nie podzieliła nas katastrofa, ale kłamstwo po katastrofie – spuentował dyskusję, w której nie brakowało gorących momentów. Krauze kilkakrotnie podkreślał, że „Smoleńsk” jest jego ostatnim filmem. - Już niczym pana nie obrażę - odpowiedział na zarzut jednego z widzów, że jego film jest mało wysublimowany, łopatologiczny. Trzeci dzień gdyńskiego festiwalu obfitował w skrajne emocje. Niemałe poruszenie wśród widzów wywołała "Zaćma", najnowszy film Ryszarda Bugajskiego opowiadający o Julii Brystygierowej - „Krwawej Lunie”, jednej z najbardziej okrutnych i brutalnych funkcjonariuszek aparatu bezpieczeństwa PRL, która po latach znaczonych najcięższymi zbrodniami doznaje przemiany i ubiega się o rozgrzeszenie. W postać funkcjonariuszki UB wciela się z dużym powodzeniem Maria Mamona. Partnerują jej Janusz Gajos, Małgorzata Zajączkowska i Marek Kalita. W budowaniu psychologicznego portretu swojej bohaterki reżyser odwołuje się do scen metafizycznych, co znawcy jego twórczości musieli przyjąć z niemałym zaskoczeniem. - Dla mnie jako scenarzysty najciekawsze było odkrycie powodów tej przemiany. Pokazywanie tortur już mnie nie bawi. Wydawało mi się, że tylko przez duchowe sceny mogę przedstawić widzowi moje wyobrażenie na temat transformacji bohaterki, dotknąć delikatnych strun jej psychiki – wyjaśniał w Gdyni twórca „Zaćmy”.22.09.2016 / fot. Mateusz Ochocki / KFP, Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 9237
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2016 KFP