logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 10475

OGŁOSZENIE WYROKU W SPRAWIE AGRESYWNYCH GIMNAZJALISTEK

Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe ogłosił wyrok w procesie dotyczącym pobicia gimnazjalistki przed szkołą na Chełmie w maju 2017 roku oraz dwóch innych przypadków przemocy wśród młodzieży. Zarzuty prokuratorskie usłyszało siedem dziewcząt oraz ich nastoletni kolega. Wszyscy są w wieku 13 i 14 lat. Ich proces miał charakter niejawny. Prokuratura wnioskowała o umieszczenie najbardziej agresywnych sprawczyń brutalnych napaści w ośrodkach wychowawczych. Najsurowszą karę otrzymała Angelika J., która sąd skazał na pobyt w zakładzie poprawczym. Karę tę jednak zawiesił na trzy lata, umieszczając dziewczynę w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Podobny los spotka trzy inne gimnazjalistki. Trzech pozostałe będą miały nadzór kuratora. Dodatkową karą jest 30 godzin prac społecznych na rzecz szkoły. W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Izabela Żurek powiedziała m.in., że nastolatki działały jak w młodocianym gangu przestępców. Wobec chłopaka, który podżegał do pobicia, postępowanie umorzono. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura nadal prowadzi śledztwo w sprawie dyrektora i pracowników gimnazjum na Chełmie, w sąsiedztwie którego doszło do pobicia. Nikt wówczas nie zareagował na brutalne zdarzenia. 15.01.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

MATURZYŚCI Z XI I XII LO BAWILI SIĘ NA STUDNIÓWCE W NOVOTELU GDAŃSK MARINA

Dwa zespoły szkół, dwa ogólniaki, cztery klasy maturalne i wspólna studniówka z wielkim, 10-kilogramowym tortem. Około pięćdziesięciu maturzystów opuści w tym roku mury gmachu szkolnego przy ul. Subisława 22 na gdańskiej Żabiance. W sobotę uczniowie klas trzecich z XII LO (Zespół Szkół Sportowych i Ogólnokształcących) i XI LO SMS (Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego) spotkali się na balu maturalnym w Novotelu Gdańsk Marina. Poloneza (a nawet dwa) zatańczyło tutaj ponad 100 osób, w tym także nauczyciele, trenerzy i rodzice. W pierwszych parach dyrektor ZSSiO Irenie Adamowskiej partnerował Gabriel Bystrek z III a, zaś partnerem dyrektor ZSMS Ewy Leyk-Latowskiej był Kacper Pepliński z Z XI LO SMS. Obecni i dawni maturzyści bawili się na studniówce do godziny 4 przy muzyce z kilku ostatnich dekad serwowanej przez didżeja. – Spotkały się tu różne gatunki muzyczne. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie – mówi Beata Szajda, nauczyciel geografii i wychowawczyni klasy III a w XII LO. Młodzież zadbała też o bogaty program artystyczny. Uczniowie klasy III a i III b połączyli siły wokalne i wspólnie zaśpiewali „Kolorowe sny”, utwór z repertuaru popularnego na przełomie tysiącleci boysbandu Just 5. III c przygotowała układ taneczny do składanki muzycznej, zaś za solowy występ wokalno-taneczny nawiązujący do tematyki maturalnej wielkie brawa zebrała Alicja Jakimowicz z III b. Zgodnie z gdańską tradycją o północy były tort i list z najlepszymi życzeniami dla maturzystów od prezydenta miasta Pawła Adamowicza. 10-kilogramowe ciasto o smaku cytrynowo-brzoskwiniowy przygotowała cukiernia W-Z. 13.01.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

SPRAWA KARNA POMASKA – KOŁAKOWSKA

W gdańskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się dziś proces karny w sprawie nawoływania przez gdańską radną Annę Kołakowską do ogolenia głowy posłance Agnieszce Pomaskiej. Chodzi o wpis zamieszczony przez gdańską radną na Facebooku w maju 2016 roku będący komentarzem do zdjęcia, na którym posłanka PO drze kartkę z treścią projektu uchwały ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli. Po tym jak prokuratura dwukrotnie odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, latem ubiegłego roku Pomaska złożyła subsydiarny akt oskarżenia stosowany w sytuacjach, gdy pokrzywdzony dostrzega nieudolność działań prokuratora. – Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby kogokolwiek namawiać do popełnienia czynu, za który mógłby ponieść konsekwencje. Zrobiłam to sama. W moim wpisie nie użyłam imienia i nazwiska osoby, której ten wpis dotyczył, a używając słowa „coś” [„Trzeba do coś złapać i ogolić na łyso” – przyp. red.] wyraźnie wskazałam, że chodzi mi o postawę, która zwykle w naszej historii była piętnowana, a często osoby, które ją prezentowały, ponosiły karę i symbolem takiej kary dla osób kolaborujących z wrogami Polski jest golenie na łyso – mówiła dziś w sądzie powiedziała radna Kołakowska. Pomaska w swoich zeznaniach podkreślała, że do dzisiaj odczuwa skutki wpisu radnej w postaci powielających się gróźb. Grożono także jej dzieciom i współpracownikom. – Mówię o konkretnych wpisach, nawiązujących do sformułowania „ogolić na łyso”. Przed wpisem nikt nigdy wcześniej nie użył wobec mnie groźby o takiej treści – mówiła posłanka PO, dodając, że o dwóch takich groźbach pisemnych informowała prokuraturę. Pierwsze zawiadomienie w sprawie wpisu Kołakowskiej złożył do prokuratury Zbigniew Konwiński, sekretarz klubu Platformy Obywatelskiej, który zeznawał dziś w charakterze świadka. – W mojej ocenie było to nawoływanie do użycia siły fizycznej wobec mojej koleżanki parlamentarnej – mówił przed sądem. Kolejna rozprawa odbędzie się 20 lutego. Najprawdopodobniej poznamy wówczas wyrok w tej sprawie. 15.01.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GDAŃSK PRZEJMUJE NABRZEŻA. ZYSKAJĄ ŻEGLARZE

Gdańsk przejął w administrowanie nabrzeże Motławy na odcinku od ujścia Raduni do Polskiego Haka. To dobra wiadomość dla żeglarzy. Umowa zawarta pomiędzy miastem a Urzędem Morskim w Gdyni przewiduje, że zmodernizowane niedawno nabrzeże na wysokości ul. Wiosny Ludów będzie wykorzystywane jako miejsce tymczasowego postoju jednostek oczekujących na otwarcie kładki nad Motławą. Każdy taki postój będzie musiał być zgłoszony w Kapitanacie Portu. Umowa obowiązuje do 31 grudnia 2020 roku. Tego dnia upływa termin trwałości projektu unijnego (obowiązującej przez trzy lata od zakończenia inwestycji). Administratorem nabrzeża będzie w tym czasie Gdański Ośrodek Sportu. Za utrzymanie infrastruktury w czystości odpowiada Gdański Zarząd Dróg i Zieleni. Dodatkowe porozumienie zostało zawarte w sprawie bieżącego utrzymania infrastruktury nabrzeży na Ołowiance, w rejonie ul. Wiosny Ludów, Brabanku, Siennej Grobli, na odcinku od mostu Siennickiego do ul. Krynickiej oraz wzdłuż ul. Długie Pobrzeże. Administracją będzie się zajmował Gdański Ośrodek Sportu. 15.01.2018 / fot. KFP

26. FINAŁ WOŚP W GDAŃSKU

Od godziny 6 w niedzielę na ulicach Gdańska gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Do akcji zbierania datków „dla wyrównania szans w leczeniu noworodków” z kolorowymi puszkami ruszyły setki wolontariuszy. Jak informuje sztab WOŚP, tylko do godziny 17 w Gdańsku zebrano 250 tysięcy złotych. Finałowe centrum jak zwykle działa na Targu Węglowy. To tutaj można dziś posłuchać takich artystów jak Mrozu, Sound'n'Grace czy The Rolling Doors, zarejestrować się jako dawca szpiku czy oddać krew w krwiobusie. Przez cały dzień trwają WOŚP-owe licytacje. Wylicytować można m.in. wybór imienia dla lwicy, która niedawno urodziła się w gdańskim zoo oraz piłkę z podpisem Roberta Lewandowskiego przekazaną na szczytny cel przez firmę Drutex. 14.01.2017 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

POŻAR DOMU W JANISZEWKU NIEDALEKO PELPLINA

Do groźnego pożaru domu doszło w sobotnie popołudnie we wsi Janiszewko (gmina Pelplin). W ogniu stanęło poddasze dwukondygnacyjnego budynku zamieszkiwanego przez dwie rodziny. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Strażacy ewakuowali pięć osób. W akcji ratowniczo-gaśniczej uczestniczyły cztery zastępy OSP i dwa zastępy z Komendy Powiatowej PSP w Tczewie. Jak informuje st. kpt. Mariusz Stawicki z KP PSP Tczew, ogień strawił około 5 mkw. poszycia dachu. Straty szacowane są na kilkadziesiąt tysięcy złotych. 13.01.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP

WOŚP GDAŃSK. W SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 8 NA CHEŁMIE JUŻ GRAJĄ

W Szkole Podstawowej nr 8 na gdańskim Chełmie machina Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy już ruszyła. Od sobotniego południa jeden z największych i najstarszych w Gdańsku sztabów charytatywnego grania, działający od 25 lat, oblegało blisko 200 wolontariuszy. Odbierali identyfikatory i puszki, do których jutro będą zbierać datki. Na chętnych czekały ciepłe akcesoria – rękawiczki i kominy na szyję. – Trzydziestu ze 180 naszych wolontariuszy to obecni uczniowie, pozostali to absolwenci i osoby, które przez lata zdążyły zżyć się z naszym sztabem. Kwestują w różnych miejscach, najmłodsi na terenie dzielnicy, pozostali tam, gdzie chcą. Gramy dokładnie tyle lat, ile istnieje nasza szkoła. Kwestuje u nas już drugie pokolenie. Dzieci w sobotę przychodzą do szkoły, żeby przygotować nasz finał i nikt nie musi ich do tego namawiać – mówi Katarzyna Kędzioł, nauczyciel muzyki w SP nr 8. Niedziela w szkolnym sztabie, pod egidą którego swoje finały organizują także inne placówki oświatowe i opiekuńcze (m.in. SP nr 85 i Przedszkole Diamenciki), upływać będzie pod znakiem licytacji przy muzyce. Nie zabraknie kiermaszu, pokazów pierwszej pomocy i kawiarenki, a na koniec rozbłyśnie tu swojskie światełko do nieba. 13.01.2017 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

W PELPLINIE POWSTANIE KOCIEWSKIE CENTRUM KULTURY

Muzeum Diecezjalne w Pelplinie było w sobotę miejscem uroczystego podpisania umowy na dofinansowaniu projektu Diecezji Pelplińskiej pn. „Utworzenie Kociewskiego Centrum Kultury – modernizacja i adaptacja zabytkowych budynków Opactwa Pocysterskiego w Pelplinie”. Podpisy pod dokumentem złożyli ksiądz biskup Ryszard Kasyna oraz wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Partnerem przedsięwzięcia jest Urząd Miasta i Gminy Pelplin. Zgodnie z umową, projekt utworzenia Kociewskiego Centrum Kultury został dofinansowany kwotą prawie 12,5 mln złotych. Środki te pochodzącą z unijnego Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko” na lata 2014-2020. Całkowity koszt inwestycji wynosi 14,6 mln złotych. – Chcemy by dziedzictwo cysterskie, którym zostaliśmy obdarowani, było pielęgnowane. Z tą myślą podąża nasz projekt, aby to miejsce – katedra i towarzyszące jej budynki – pozwalało człowiekowi, który tutaj przybędzie, z nową siłą, w głębszym sensie spoglądać na życie, na swoje pielgrzymowanie i to wszystko, co nasz otacza – piękny świat stworzony przez Boga, ale również piękne dzieła stworzone przez człowieka, przez mądrość, którą Pan Bóg w nas zaszczepił. Dlatego zaistniał tenże projekt pod nazwą Kociewskie Centrum Kultury. Poprzez adaptację trzech budynków i towarzyszącej im zieleni chcemy uwypuklić głębię dziedzictwa cysterskiego, żeby człowiek w codziennym zabieganiu umiał wznieść serce i umysł w stronę Pana Boga. Dzięki Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego i działaniom pana ministra Jarosława Sellina, a także współpracy z naszym samorządem, cysterskie dziedzictwo będzie bliższe sercu człowieka – mówił podczas dzisiejszej uroczystości biskup diecezjalny pelpliński Ryszard Kasyna. Unijna dotacja pozwoli na zaadaptowanie na potrzeby KCK trzech diecezjalnych budynków oraz zagospodarowanie trawnika przed Collegium Marianum, gdzie co roku odbywa się Jarmark Cysterski. W dawnej bibliotece powstanie Kociewskie Centrum Edukacji i Kultury, w domu sióstr – Dom Artysty, a do tego remont przejdzie Diecezjalne Centrum Informacji Turystycznej. – Pelplin należy do absolutnie wyjątkowych miejsc w Polsce. Nie bez powodu katedra wraz z dawnym opactwem znajduje się na prezydenckiej liście Pomników Historii, co ułatwia staranie się o różne dotacje – podkreślał dziś w Pelplinie wiceminister Jarosław Sellin. 13.01.2018 / fot. Krzysztof Mania / KFP

ROWEROWA METROPOLIA O BO 2018: DOGŁOSOWANIE TO FARSA PRAWNA

Rowerowa Metropolia powiadomiła Prokuraturę Rejonową w Gdańsku o możliwości popełnienia przestępstwa podczas wrześniowego głosowania nad Budżetem Obywatelskim 2018. Co więcej, aktywiści ze stowarzyszenia RM złożyli dziś w Urzędzie Miejskim wezwanie do usunięcia naruszenia prawa, jakiego ich zdaniem miał się dopuścić prezydenta miasta, wydając zarządzenie w sprawie tzw. dogłosowania. Od kilku dni głosowaniu nad BO 2018 przyglądają się w magistracie inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli.
15 stycznia w Gdańsku ruszy dodatkowe głosowanie na projekty Budżetu Obywatelskiego 2018. Tak zwane dogłosowanie to efekt ujawnienia przez aktywistów ze stowarzyszenia Rowerowa Metropolia nieprawidłowości przy liczeniu głosów podczas wyborów przeprowadzonych we wrześniu ubiegłego roku. Od 15 do 21 stycznia na BO 2018 ponownie zagłosować będzie mogło nieco ponad 15 tysięcy gdańszczan i gdańszczanek. Zdaniem Rowerowej Metropolii, liczba osób, których głosy zostały wypaczone za sprawą błędów w systemie informatycznym, może być większa. Stowarzyszenie krytykuje obraną przez miasto drogę wyjścia z kryzysu. – 4 grudnia miasto Gdańsk podpisało zdumiewającą umowę z firmą Asseco na przeprowadzenie niezidentyfikowanego głosowania. Umowa nie wspomina o Budżecie Obywatelskim, co nie dziwi w sytuacji braku podstawy prawnej w momencie jej zawarcia (…) Dopiero 2 stycznia prezydent miasta przypomniał sobie o konieczności opublikowania zarządzenia – podstawy prawnej do zapowiadanego tzw. dogłosowania. Opublikowane zarządzenie z przykrością musimy określić jako farsę prawną. Powstało ono poprzez dopisanie kilku punktów do podstawy prawnej pierwotnego głosowania nad BO 2018. W efekcie powstał wewnętrznie sprzeczny dokument, który nawet nie próbuje tworzyć pozorów legalności. Działając w ten sposób, prezydent Gdańska z premedytacją łamie uchwałę Rady Miasta Gdańska w sprawie zasad przeprowadzania konsultacji społecznych. Łamie także podstawowe zasady tworzenia prawa oraz demokratycznego głosowania – napisali aktywiści RM w oświadczeniu odczytanym przez Rogera Jackowskiego podczas dzisiejszej konferencji prasowej przed gmachem Urzędu Miejskiego. Zdaniem RM, wyjściem z impasu mogłoby być przeprowadzenie ponownego głosowania bądź też zrealizowanie wszystkich projektów zgłoszonych do BO 2018. Jak tłumaczył dziś dziennikarzom Jackowski, środki na ten cel można wygospodarować, rezygnując z głosowania nad BO 2019. – Wiele niezrealizowanych projektów i tak jest przecież zgłaszanych w kolejnych wyborach – argumentuje aktywista Rowerowej Metropolii. 12.01.2018 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

POmeLO BISTRO. LOKALNIE I PO DRODZE

Nowy owoc pojawił się na mieście. Nazywa się POmeLO Bistro, świeżością pomysłów wpisuje się w ambicje ulicy Ogarnej, a pod żółtozieloną skórką i białą warstwą albedo kryje bogactwo łączące smaki produktów regionalnych z akcentami z różnych części świata – Azji Wschodniej, krajów basenu Morza Śródziemnego czy szeroko pojętej kuchni europejskiej. Najważniejsza w tym gdańskim wydaniu olbrzyma z rodziny cytrusów jest lokalność. Szyld restauracji powie nam o niej więcej, jeśli pójdziemy na skróty (ściąga jest w oknie witryny). POmeLO to krewniak sylabowca. Każda z trzech sylab umieszczonych w logotypie jedna pod drugą ma swoje znaczenie. – Bardzo lubię pomelo – jest takim dość kolorowym i wesołym owocem. Przy okazji zawarliśmy w nim koncept naszego bistro. Szukałem miejsca, które miałoby fajne menu, byłoby dla „lokalsów”, a do tego byłoby też gdzieś tam po drodze. I to wszystko jest w naszej nazwie. PO – czyli po drodze, me – czyli menu i LO – czyli lokalnie. „me” ma także odniesienie do słowa melanż oznaczającego w języku młodzieżowym ostrą zabawę. Fikuśna, pochyła czcionka wyróżniająca te dwie literki nie jest dziełem przypadku. Jeśli spojrzymy na to szerzej, łącząc me z LO, uzyskamy formę przypominającą zdrobnienie od melanżu – melo. Pomelo to jest takie miejsce, gdzie można przyjść, żeby się zregenerować po dobrej imprezie – mówi Krzysztof Szymański, właściciel bistro, które otworzyło swoje podwoje przy Ogarnej 121/122 przed trzema tygodniami.
Absolwent Wyższej Szkoły Turystyki i Hotelarstwa w Gdańsku (specjalność: zarządzanie w hotelarstwie i gastronomii) całe swoje życie zawodowe związał z branżą gastronomiczną tudzież z historycznym centrum Gdańska. W jego dossier są znane gdańskie, polskie i światowe marki: Pod Łososiem, Goldwasser, Qubus Hotel, Hilton... Kształcił się we Wrzeszczu. Studia na uczelni przy ul. Miszewskiego poprzedziła nauka w technikum gastronomicznym (ZSGH) przy al. Legionów. I w tych okolicach – a czasem jeszcze dalej od historycznego centrum miasta – kończyły się w tamtych czasach podróże przyszłego restauratora w poszukiwaniu kuchni lokalnej. – Kiedy chodziliśmy ze znajomymi po Śródmieściu, to zwykle mieliśmy problem ze znalezieniem fajnego miejsca dla siebie. Żeby zjeść coś regionalnego, być pewnym jakości produktu i tego, że człowiek dobrze wyda pieniądze, musieliśmy chodzić po lokalach we Wrzeszczu. Większość restauracji na Głównym Mieście bardzo mocno nastawia się na turystów zagranicznych. Pomijając już fakt, że ceny są tam adekwatne do zasobności portfeli gości z Zachodu, to jakość pewnych produktów nie jest satysfakcjonująca – wspomina Krzysztof Szymański. Drogę zawodową zaczynał od zmywaka, potem był kelnerem, kierownikiem sali, menedżerem, szefem bankietów i konferencji, a przez ostatnie dwa lata pracy najemnej zajmował stanowisko zastępcy dyrektora w jednym z sieciowych hoteli z czterema gwiazdkami. Teraz jest szefem w swoim amerykańskim śnie. Zawsze marzył o własnej restauracji. W połowie ubiegłego roku stanął do przetargu na najem lokalu administrowanego przez Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych (z przeznaczeniem na działalność gastronomiczną) i wygrał marzenia. – Nie bałem się wejścia w Ogarną – wiadomo, choćby przeszła samą siebie, nigdy nie będzie Długą i Długim Targiem – bo u podstaw tego bistro legł koncept stworzenia miejsca dla „lokalsów” – dla naszych sąsiadów, dla gdańszczan, ale też dla lokalnych producentów i lokalnych produktów. Turysta w sezonie letnim pewnie zajrzy do nas czasem, ale ja mam pomysł na to, żeby zaistnieć w świadomości mieszkańców miasta. Wiem, że to jest program ambitny, na miarę ambicji całej ulicy – mówi właściciel POmeLO.
Pomelo ma się bronić smakiem i luźną atmosferą. Karta dań w bistro na Ogarnej to prowokacja. Oszczędna w słowach nie zwiera niczego, co uchylałoby rąbka tajemnicy ambitnej kuchni. Tylko rzeczowniki i slashe. Wytłuszczony KALAFIOR, pod nim grzyby / dynia / jarmuż. I już. Czasem goście pytają nawet, dlaczego menu jest nieczytelne. – Poszliśmy za trendem, a w modzie jest dzisiaj slashownie składników. Chodzi o to, żeby gość chciał nas skłonić do rozmowy. Ma więc przed oczyma główny składnik... I co z tym dalej? Staramy się zawsze mówić naszym gościom: „Proszę, to jest menu, w daniach wymienione są główne składniki, ale jeśli chcecie dowiedzieć się, skąd się tu wzięły i jak są przygotowywane, to z chęcią wam o tym opowiemy”. To jest tak specjalnie podane, żeby można było nawiązać z nami lepszy kontakt. Robi się luźniej – wyjaśnia właściciel bistro. No i KALAFIOR zaczyna się uśmiechać nie tylko wegetarianom. Kotlet z róży warzywa, którym zajadali się już starożytni Grecy i Rzymianie, przyrządzany jest z curry, orzechami i kilkoma rodzajami ziaren. Podaje się go na grzance z chleba upieczonego w jedynej gdańskiej piekarni z tradycyjnym piecem opalanym węglem. Do tego jest blanszowany jarmuż oraz przyrządzane od podstaw przez szefów kuchni keczup dyniowy i pasta grzybowa. Mają oni swoje przepisy na grusztardę – musztardę z gruszką, kiszoną kapustę, syrop z pigwy, hummus z ciecierzycy, musy z owców śliwy, gruszy i moreli czy serwowane zimową porą napary. Cząstki pomelo w syropie to też ich robota. Podaje się je z kurczakiem. – Nie ma tu niczego, co byłoby ze słoika zakupionego w sklepie. Wszystko powstaje u nas. Nie kupujemy gotowych przetworów, nie kupujemy produktów u gigantów handlowych, nie zamawiamy niczego, co jest porcjowane w fabrykach. Pomelo to dania stworzone z produktów od lokalnych dostawców. Jeździmy na zmianę do gdańskiego rzeźnika, który wykrawa dla nas mięso tak, jak sobie życzymy. Dostajemy duży kawałek i obrabiamy go w lokalu. Blisko metrowej długości połeć schabu z kością przez tydzień leżakuje u nas na soli morskiej i kruszeje. Potem go porcjujemy. Mamy dwóch zaprzyjaźnionych rzeźników w Gdańsku, z których jeden dostarcza nam kaszankę, a drugi całą gamę mięs i wędlin. Tak samo jest z rybami. Jeździmy po nie do dwóch rybaków. Bierzemy tylko to, co jest świeże. Do śniadań podajemy zestawy pieczywa z piekarni Ryszarda Majchrowskiego, przed którą mieszkańcy Dolnej Bramy i sąsiednich ulic ustawiają się po wypieki z ciasta na naturalnym zakwasie już w środku nocy, a także kawę w nieograniczonej ilości za jedyne 3 złote. Mieszanka stanowiąca harmonijne połączenie różnych gatunków dobrana została specjalnie dla nas. Pochodzi z niedużej gdańskiej palarni. Przyprawy, zioła, mąkę, ziarna, miody, kasze i groch dostarcza nam Młyn Gospodarczy z Pruszcza Gdańskiego, a wszystkie produkty mleczne są ze Spółdzielni Mleczarskiej Udziałowców w Strzałkowie – wymienia swoich kontrahentów Krzysztof Szymański. Piwo sprowadza na Ogarną z Kościerzyny. Smak i jakość lagera, ciemnego czy pszenicznego warzonych w Starym Browarze przy Słodowej 3 nie były jedynymi kryteriami wyboru. Kryje się za nim także ukłon w stronę rodzinnego miasta Aleksandra Majkowskiego. Zasłużony kaszubski i pomorski patriota, działacz niepodległościowy, dziennikarz, pisarz, wydawca i lekarz mieszkał niegdyś na Ogarnej. Od 1911 roku swoją siedzibę miała tutaj redakcja pisma „Gryf”, którego założycielem był Majkowski. – Pomyśleliśmy sobie, że skoro tak dużo mówi o Ogarnej jako ulicy, na której urodził się i dorastał słynny Daniel Gabriel Fahrenheit, to dlaczego nie miałoby tu być akcentów związanych z tak wybitną postacią, jaką był Aleksander Majkowski. Nieczęsto słyszy się o tym, że tu mieszkał. Chcemy o tym mówić i zachęcać naszych gości do skosztowania napojów z rodzinnego miasta lokalnego patrioty, warzonych w browarze, który nawiązuje do piwowarskich tradycji sięgających XIX wieku – mówi Krzysztof Szymański. 8.01.2017 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 10475
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2018 KFP