logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11675
Wielkiej gry Lechii z Wisłą na stadionie w Gdańsku nie było. Lider chwilami wręcz zanudzał swoich kibiców, wyczekując na potknięcia rywali. Jedną z nielicznych takich okazji wykorzystał przed końcem pierwszej połowy Filip Mladenović (asysta Artura Sobiecha), a potem to już pierwsze skrzypce znowu grała gdańska defensywa. Lechia przeszła Wisłę, zachowując sporo sił na środową potyczkę z Górnikiem w Pucharze Polski. To już ćwierćfinał. W ekstraklasie przewaga biało-zielonych nad Legią wzrosła do siedmiu punktów. Lech pokonał mistrza Polski 2:0.
Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 1:0. Bramka: Filip Mladenović (42’). Widzów: 12 557.
LECHIA: Kuciak – Fila (78’ Mak), Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik – Michalak (70’ Nunes), Makowski, Kubicki, Paixao – Sobiech (85’ Arak). 23.02.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W sobotę rano figura ks. Henryka Jankowskiego na powrót stanęła na cokole, a po południu na skwer nieopodal kościoła św. Brygidy powrócili przeciwnicy i obrońcy pomnika kapelana solidarności. W sporze słownym uczestniczyło kilkanaście osób. Po jednej stronie inicjatorzy uhonorowania prałata monumentem, po drugiej m.in. aktywiści ruchów Obywatele RP i Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa z hasłami „Pedofilia to jest zbrodnia” i „Wierzymy ofiarom”. Wydarzenia na skwerze obserwowało kilku policjantów 23.02.2019 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Społeczny komitet budowy pomnika ks. Jankowskiego postawił na swoim. Rzeźba duchownego nad ranem wróciła na dotychczasowe miejsce. Montaż figury na cokole z udziałem członków stoczniowej Solidarności rozpoczął się ok. 7, a zakończył godzinę później. Członkowie komitetu nie wykluczają, że pomnik będzie teraz pilnowany przez społeczną straż.
Jeszcze wczoraj w południe wydawało się, że powrót prałata oskarżanego w prasie o molestowanie nieletnich nie nastąpi w najbliższych dniach. – Główną przyczyną, dla której nie postawimy dzisiaj pomnika, jest bariera urzędnicza i brak zgody władz miasta na jego ponowne ustawienie. Nie chcemy też iść na zwarcie z grupą prowokatorów, która się tutaj pojawiła – informował w piątek Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący regionu gdańskiego NSZZ Solidarność. Rakiem tego dnia do Społecznego Komitetu Budowy Pomnika ks. Henryka Jankowskiego dotarło pismo podpisane przez Piotra Grzelaka. Wiceprezydent Gdańska napisał: „W związku z aktem wandalizmu wobec pomnika ks. Jankowskiego uprzejmie informuję, że w celu wykonania remontu i ponownego montażu kamiennego postumentu oraz rzeźby postaci należy planowane prace remontowo-montażowe zgłosić do tutejszego Wydziału Urbanistyki i Architektury”. Z treści wynikało, że zgłoszenia należy dokonać 21 dni przed rozpoczęciem prac remontowo-budowlanych, dołączając do tego oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością oraz szkice i rysunki uzgodnione z konserwatorem zabytków. Okazuje się, że po konsultacji z prawnikiem właściciele pomnika zakwestionowali ważność tego dokumentu. – Tam się podpisał jakiś wiceprezydent, a w Gdańsku w dniu dzisiejszym nie ma żadnego wiceprezydenta. Dla mnie ten dokument nie jest dokumentem, bo nie może ktoś się tytułować... – oświadczył dziś rano przed kamerami TV24 Roman Kuzimski.

Oświadczenie władz Gdańska

"Ponowne posadowienie pomnika ks. Henryka Jankowskiego przez Społeczny Komitet Budowy Pomnika jest niezgodne z prawem. W wymiarze symbolicznym napawa smutkiem i utrudnia dialog.
Wczoraj, czyli 22 lutego, Społeczny Komitet Budowy Pomnika został poinformowany przez zastępcę prezydenta Gdańska o wymogach procedury budowlanej. Obalenie cokołu, a potem ponowne ustawienie go, wiąże się z koniecznością złożenia odpowiedniej dokumentacji do Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Tak się nie stało.
Pomnik został postawiony niezgodnie z procedurą budowlaną, która reguluje m.in. bardzo ważne kwestie bezpieczeństwa. Traktujemy ten akt jako świadome działanie wbrew prawu budowlanemu, w związku z czym zwrócimy się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o wszczęcie postępowania w tej sprawie.
Ponowne posadowienie pomnika nie ułatwia dialogu. Obawiamy się niepokoju społecznego i eskalacji konfliktu. Ponowna dewastacja cokołu w nocy z 21 na 22 lutego 2019 roku potwierdza jedynie nasze obawy co do tego, że lepsza dla pamięci i wyjaśnienia sprawy zarzutów byłaby wstrzemięźliwość.
Przypomnijmy, że 7 marca 2019, podczas najbliżej sesji Rady Miasta Gdańska, staną wnioski o odebranie ks. Henrykowi Jankowskiemu Honorowego Obywatelstwa Miasta Gdańska oraz o zmianę nazwy skweru, na którym stoi pomnik ks. Henryka Jankowskiego".
Aleksandra Dulkiewicz, pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska oraz Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska.
23.02.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP 23.02.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Doda w Galerii Bałtyckiej! Salon Empik wypełniły w sobotnie popołudnie tłumy. Powodem spotkania gwiazdy z fanami jej nowa płyta zatytułowana „Dorota” (Agora S. A.). – Doda to mój pseudonim od 20 lat na scenie, a nikt tak naprawdę nie zna Doroty – twierdzi wokalistka. I faktycznie ten album jest inny niż wszystkie dotychczasowe w jej dyskografii. Wysmakowany, nagrany z orkiestrą, zawiera utwory, które kochała babcia Doroty Rabczewskiej. To właśnie zmarłej w czerwcu ubiegłego roku babci Pelagii artystka zadedykowała swoje najnowsze dzieło. Prace nad albumem potraktowała jako swoistą terapię po stracie bliskiej osoby. Krążek zawiera dwa premierowe utwory, w tym przebojowy „Nie wolno płakać”, a także niezapomniane hity w nowych brawurowych interpretacjach. Znajdziemy tam m.in. nowe wersje przebojów Miley Cyrus („Wrecking Ball”), Maryli Rodowicz („Niech żyje bal”), Anny Jurksztowicz („Stan pogody’) oraz Kory i Maanamu („Krakowski spleen”). To prawdziwa gratka dla fanów Dody oraz tych, którzy kochają dobrą muzykę. 23.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
„3 marca wybierz Godność i Wolność Rodziny” – apeluje z plakatów Marek Skiba, kandydat na prezydenta Gdańska z ramienia stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk. Największy billboard wyborczy Skiby kilka dni temu pojawił się na szczycie budynku u zbiegu al. Grunwaldzkiej i ul. Do Studzienki. Od czwartku w przestrzeni miejskiej obecne są bannery Grzegorza Brauna. „Gdańsk. Tu jest Polska” – przypomina wyborcom znad morza pochodzący z Torunia kandydat skrajnej prawicy. Billboardy Aleksandry Dulkiewicz to przede wszystkim mocno wyeksponowane nazwisko i wizerunek kandydatki na tle symboli miasta – wież bazyliki i ratusza. Hasło „Bądźmy razem” [3 marca – przyp. red.] nie rzuca się w oczy kierowcom mijającym reklamy umieszczone na kilkumetrowej wysokości słupach. – Pani Dulkiewicz ze zrozumiałych względów może sobie dzisiaj na to pozwolić. Idzie z tym samym przekazem co tragicznie zmarły prezydent Paweł Adamowicz – komentuje Dominik Grygiel z konkurencyjnego sztabu Marka Skiby. Komitet Odpowiedzialni-Gdańsk wyeksponował w mieście cztery billboardy wyborcze, z których największy (ten przy Grunwaldzkiej) ma wymiary 12 x 4 m, a pozostałe – dwa zostały umieszczone przy al. Armii Krajowej – 6 x 3 m. – Duży nacisk położyliśmy na kampanię internetową. To też jest wizualna kampania. Reklama w przestrzeni miejskiej to oczywiście bardzo skuteczne narzędzie, bo występuje tu efekt podprogowy, jednak korzystanie z tego typu środków wymaga znacznych funduszy, a jak państwo wiedzą, my jesteśmy przede wszystkim rodzinami... Wydaje mi się, że takie słowa jak rodzina rzadko pojawiają się w przestrzeni publicznej. Na naszym plakacie, w jego centrum, jest właśnie rodzina – mówi Dominik Grygiel, pełnomocnik ds. finansowych w KWW Odpowiedzialni-Gdańsk. O kwotach nikt raczej głośno nie mówi, ale gołym okiem widać, że najwięcej na kampanię reklamową na billboardach, i to tych o największej powierzchni, wydał KWW Wszystko dla Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. – Mamy ok. 20 billboardów i kilkadziesiąt mniejszych bannerów, między innymi na balustradach wiaduktów i na przystankach przy szlaku komunikacyjnym wzdłuż al. Zwycięstwa – mówi Marcin Makowski ze stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. Wielkoformatowych billboardów Grzegorza Brauna w Gdańsku nie ma. Kiedy kilka dni temu rozmawialiśmy z jego sztabowcami, komitet był w trakcie składania zamówienia na materiały reklamowe. – W tej chwili rozdajemy ulotki. Bannery powinny być w czwartek lub piątek [przy dworcu PKP i na Hucisku pojawiły się w czwartek – przyp. red]. Będzie ich kilkaset. Przede wszystkim te o wymiarach 0,9x1,5 m, wieszane przy liniach tramwajowych, na wiaduktach i w innych miejscach dopuszczonych przepisami uchwały krajobrazowej – powiedział nam Piotr Pętlicki z biura KWW Grzegorza Brauna. 23.02.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP, Anna Rezulak / KFP, Paweł Marcinko / KFP
Pod hasłem „Mierzeja BezPrzerwy” na Długim Targu w Gdańsku protestowała dziś wieczorem grupa aktywistów z inicjatywy Obóz dla Mierzei Wiślanej. Ekolodzy, mieszkańcy pasa nadmorskiego i samorządowcy z Krynicy Marskiej walczą o zablokowanie przekopu półwyspu. Nie udało im się powstrzymać ekspresowej wycinki tysięcy drzew, ale wciąż mają dużo do uratowania. – Mamy nadzieję, że uda nam się zatrzymać prowadzone w tej chwili prace i że zostanie wydana decyzja o wstrzymaniu przekopu. Mierzeja BezPrzerwy to nasze hasło – mogli usłyszeć w piątkowy wieczór przechodnie spacerujący w sąsiedztwie studni Neptuna. Obrońcy naturalny walorów mierzei przytoczyli też długą listę zagrożeń, jakie niesie ze sobą sztandarowa inwestycja morska PiS. – Zalew zostanie zanieczyszczony już na etapie budowy kanału, zostaną uwolnione zanieczyszczenia z osadów, na skutek ingerencji będzie postępować likwidacja roślinności wodnej i szuwarowej, nastąpi likwidacja siedlisk chronionych zwierząt, roślin i grzybów. Kanał stanie się barierą dla migracji jeleni, dzików i drapieżników. Falochrony od strony morza mogą zaburzać odbudowę plaż przez prąd przybrzeżny – to tylko niektóre z nich. Przeciwnicy przekopu wzięli też pod lupę rzekome zyski ekonomiczne z tytułu tej inwestycji, nie wyłączając korzyści płynących z oczekiwanego przez władze centralne rozwoju turystyki.
– Miałem okazję uczestniczyć w pracach ekipy, która badała zasadność ekonomiczną tego przedsięwzięcia z punktu widzenia rozwoju turystyki żeglarskiej. Przekop przez Mierzeją nie spowoduje żadnego istotnego wzrostu ruchu jachtów do Elbląga. Większość pływań weekendowych z portu w Górkach Zachodnich to pływania na rozlewisko Wisły. Dużo mniej to rejsy zatokowe do innych portów Zatoki Gdańskiej. Do Elbląga i tak mogą one pływać Wisłą – do śluzy w Gdańskiej Głowie i Szkarpawą. Ten ten szlak wodny już jest obecny. Jak wiadomo, ekonomiści często myślą alternatywami. Z czasów śledzenia twórczości pana Barei wiem że alternatyw jest... 4. I faktycznie są cztery sposoby dopłynięcia do Elbląga i Krynicy Morskiej drogami wodnymi. Gdybyśmy środki przewidziane na budowę przekopu przeznaczyli na ucywilizowanie szlaku wodnego łączącego Berlin z Odrą, Wartą, kanałem Bydgoskim, Wisłą, Nogatem, Szkarpwą i Zalewem Wiślanym, moglibyśmy mieć dużo więcej potencjalnych turystów z Niemiec niż potencjalnych turystów z innych krajów bałtyckich. Nie mówię przekopowi „nie”, bo „nie”. Mówię: mamy alternatywę. Turystyka wodna – tak, przekop przez tereny Natura 2000 – nie – oceniał gdańszczanin Piotr Kuropatwiński, ekonomista z wykształcenia, żeglarz i rowerzysta z zamiłowania.
– Nie jest jeszcze za późno, Mierzeja nie została przekopana. To tak naprawdę zależy tylko od nas, czy na to pozwolimy, jaki będzie opór. A ja proponuję, że skoro ten las został wycięty, w takiej ilości, żeby ci wszyscy, którzy podjęli tę decyzję, po prostu sasadzili go z powrotem. I to będzie ich las wstydu – proponowała jedna z uczestniczek protestu. Padały też alternatywne deklaracje, np. „Posadzimy drzewa oraz wojewodę”. Na koniec happeningu gdańszczanie i turyści odwiedzający w tych dniach miasto zostali zaproszeni przez organizatorów akcji na „Weekend dla Mierzei Wiślanej”. – Będzie morsowanie, będzie zbieranie śmieci w lesie, zrobimy bieg leśny i spotkanie z lokalną społecznością, naprawdę będzie dużo, dużo atrakcji. Mamy nadzieję, że dzięki temu wiele osób zwróci swoje oczy w kierunku Mierzei, kierunku Krynicy Morskiej, pozna to bogactwo i poczuje, że naprawdę nie można zrobić tego naszej przyrodzie – zachęcała jedna z aktywistek. Szczegółowe informacje na temat weekendu dostępne na stronie Obozu dla Mierzei Wiślanej w portalu społecznościowym Facebook. 22.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom, Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa i aktywiści Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego protestowali dziś na skwerze ks. Jankowskiego przeciwko ponownemu montażowi figury duchownego na cokole. W południe toczyli tu spory z przedstawicielami społecznego komitetu budowy pomnika, wieczorem, nie niepokojeni zanadto przez strażników pamięci księdza (zgromadzenia pilnowały służby), mogli wygłosić manifest w obronie ofiar gwałtów zawierający także podstawowe prawa obywateli. – Sprzeciw nie dotyczy tylko ponownego postawienia pomnika. Dla nas jest to protest przeciwko instytucjonalnej przemocy ze strony Kościoła, jego niejasnemu finansowaniu i temu, że Kościół zachowuje się jako instytucja totalitarna. Sprzeciwiamy się kulturze gwałtu i marginalizacji doświadczeń osób, które zostały niewyobrażalnie skrzywdzone – przekonywał jeden z aktywistów Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego. W opinii uczestników demonstracji, na skwerze stał pomnik hańby i hańbą byłoby dla miasta, gdyby figura prałata miała stanąć tu ponownie. „Przewrócił się? Niech leży!” – postulują. Na cokole umieścili dziś pluszową owieczkę, a wokół rozłożyli kartki z hasłami potępiającymi pedofilię. 22.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Spór o obecność w przestrzeni publicznej pomnika oskarżanego w parsie o molestowanie nieletnich ks. prałata Henryka Jankowskiego przybiera na sile. Strącona wczorajszej nocy z piedestału pomnikowa postać po wizycie w warsztacie naprawczym w Przodkowie miała dziś przed południem powrócić na swoje miejsce. Już wiemy, że w najbliższym czasie to nie nastąpi.
Starania o przywrócenie status quo podjęli przedstawiciele komitetu społecznego, który przed siedmioma laty ufundował pomnik byłego kapelana Solidarności. Na wieść o tym, że przy skwerze w sąsiedztwie kościoła św. Brygidy zbierają się przeciwnicy monumentu (w nocy nieznani sprawcy napisali czerwoną farbą na cokole „Bądź za ofiarami”, „Zło" i „Pedofil”) transport do Gdańska wstrzymano. Ciężarówka przewożąca figurę księdza dotarła na miejsce po godzinie 12. Tu kłótnie i przepychanki trwały już w najlepsze. Po jednej stronie kilkudziesięcioosobowa grupa zwolenników księdza, po drugiej kilkunastu przeciwników, a pomiędzy zwaśnionymi grupami policjanci. Dodatkowo miejsce zabezpieczała straż miejska. Jak się okazało, cokół ucierpiał tej nocy nie tylko z powodu obraźliwych napisów. Komitet społeczny natrafił w swoich działaniach na znacznie poważniejsze przeszkody. Miejsca, w których są śruby mocujące, zostały zalane betonem. Twardą już warstwę trzeba będzie przed ponownym montażem rozbić. Dodatkowym utrudnieniem dla zwolenników powrotu księdza są względy formalno-prawne. – Główną przyczyną, dla której nie postawimy dzisiaj pomnika, jest bariera urzędnicza i brak zgody władz miasta na jego ponowne ustawienie. Nie chcemy też iść na zwarcie z grupą prowokatorów, która się tutaj pojawiła – poinformował prasę Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący regionu gdańskiego NSZZ Solidarność. W piątek rano do Społecznego Komitetu Budowy Pomnika ks. Henryka Jankowskiego dotarło pismo podpisane przez Piotra Grzelaka, wiceprezydenta Gdańska. Czytamy w nim m.in.: „W związku z aktem wandalizmu wobec pomnika ks. Jankowskiego uprzejmie informuję, że w celu wykonania remontu i ponownego montażu kamiennego postumentu oraz rzeźby postaci należy planowane prace remontowo-montażowe zgłosić do tutejszego Wydziału Urbanistyki i Architektury”. Zgłoszenia trzeba dokonać 21 dni przed rozpoczęciem prac remontowo-budowlanych, dołączając do tego oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością, szkice i rysunki, uzgodnione z konserwatorem zabytków. Zgłoszenie powinno również zawierać ekspertyzę mocowania postumentu do podestu podpisaną przez osobę z uprawnieniami budowlanymi... 22.02.2019 / fot. Ania Rezulak / KFP
O tej porze to było dziś szczególnie gorące miejsce. Marek Skiba, kandydat na prezydenta Gdańska, zaprosił dziennikarzy na konferencję prasową przy skwerze ks. prałata Henryka Jankowskiego. O 13.30 miał tu bardzo głośną konkurencję. Kandydatowi nie chodziło jednak o zdewastowany pomnik kapelana Solidarności (choć nie uniknął również pytań w tej sprawie), tylko o wyrażenie opinii stowarzyszenia na temat dostępu do mediów i sposobu komunikacji urzędników z gdańszczanami, a w szczególności komisarz miasta Aleksandry Dulkiewicz. – 25 stycznia złożyliśmy prośbę do pani komisarz zatytułowaną „W trosce o jakość debaty publicznej”, w której informowaliśmy o tym, że bardzo chcielibyśmy, żeby ta debata była na wysokim poziomie etycznym, moralnym. Prosiliśmy o spotkanie z panią komisarz. Minął miesiąc, a myśmy nawet nie otrzymali odpowiedzi na to pismo. Pani komisarz nie chce się z nami spotkać – tak można odczytać ten brak odpowiedzi. Ja, jako kandydat zdeterminowany, startuję w tym konkursie piękności, licząc na możliwość rozmowy z panią Dulkiewicz, np. w ramach debaty w telewizji publicznej tudzież w radiu, natomiast pani komisarz chowa się za setkami billboardów, za dziesiątkami tysięcy złotych wydanymi na kampanię w mediach publicznych. Uważam, że tak nie powinno być, to jest nie fair. Można to porównać do tak wysoko postawionej licytacji w pokerze, że reszta musi odejść od stołu. Pani Dulkiewicz nie podejmuje debaty z otwartą przyłbicą. Nie możemy się spotkać i dyskutować o mieście, bo po prostu nie daje nam tej szansy. A nam zależy na jakości debaty publicznej i równych szansach osób, które ubiegają się o ten sam urząd – mówi Marek Skiba. Poproszony przez dziennikarzy o komentarz dotyczący zniszczenia pomnika księdza Jankowskiego, nazwał ów czyn aktem wandalizmu i barbarzyństwa. – Ci mężczyźni nie tylko wywrócili pomnik, ale swoim działaniem wywrócili fundamenty cywilizacji łacińskiej, wywrócili prawo. Nie nasza rolą jest wydawanie wyroków, to sądy powinny je wydawać. Nikt z nas nie jest uprawniony do samosądów – uważa kandydat KWW Odpowiedzialni-Gdańsk. Nawiązując do przepychanek wokół pomnika, przypomina, że jego stowarzyszenie jest przeciwko pedofili i za obroną dzieci przed tym, aby nie stawały się jej ofiarami. Jego zdaniem drogą do seksualizacji dzieci, zwiększającą ryzyko stania się ofiarą pedofili, są niektóre z rekomendacji „Modelu na rzecz równego traktowania”. Kandydat widzi w tym dokumencie zagrożenia formalno-prawne dla podstawowych wartości moralnych, ochrony życia, rodziny oraz wychowania dzieci i młodzieży w Gdańsku. 22.02.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
Sulmin już po wyborach. Wszystko odbyło się w niespełna cztery godziny w czwartkowy wieczór. Gospodarzem zebrania wiejskiego sprawozdawczo-wyborczego była remiza OSP przy ul. św. Floriana – drodze, która w czasie ostatniej kadencji tutejszego samorządu zyskała asfaltową nawierzchnię. To m.in. zasługa pani sołtys i rady sołeckiej. W czteroosobowym gremium od dziś są trzy nowe twarze. Do radnej Wiesławy Gawęckej dołączyli gospodyni domowa Maria Turzyńska, inspektor BHP Zbyszek Drabiński oraz specjalista w dziedzinie budownictwa okrętowego Zbigniew Neubauer. Na sołtysa mieszkańcy kaszubskiej wsi wchodzącej w skład gminy Żukowo ponownie wybrali – niemal jednogłośnie – panią Lidię Cendrowską, współwłaścicielkę firmy współpracującej z Gdańską Stocznią „Remontowa”. Kontrkandydatów nie było. Głosowało ok. 10 proc. uprawnionych mieszkańców sołectwa (standardowa frekwencja na terenie gminy).
To będzie trzecia kadencja rodowitej mieszkanki Sulmina. Zaczynała tę samorządową przygodę w roku 2011, choć tak naprawdę ta sfera życia na wsi jest jej bliska od najmłodszych lat. Przez cztery dekady sołtysem był tutaj tata pani Lidii, Henryk Maćkowiak. Jej mama, pani Helena Maćkowiak, sprawowała tę funkcję w latach osiemdziesiątych przez niepełną kadencję, po śmierci męża. – Czy w regionie, to nie wiem, ale w naszej gminie tata na pewno najdłużej był sołtysem. To się zaczęło w pierwszych latach powojennych. Ludzie go znali i bardzo szanowali. Do dziś starsi mieszkańcy wsi wspominają tatę z łezką w oku – mówi pani sołtys.
Od pierwszej kadencji jej najważniejszym celem było wybudowanie drogi Sulmin – Otomin. Udało się to w 2017 roku. Historia bojów lokalnej społeczności o przebudowę szutrowego odcinka powiatówki sięgała czasów PRL. – Swego czasu znalazłam w dokumentach pismo z 1972 roku, w którym mój ojciec zwracał się do ministerstwa z prośbą o pomoc w skomunikowaniu Sulmina z Gdańskiem. Dziś to mamy. Na najbliższe pięć lat przygotowaliśmy program utwardzania dróg gminnych. To się dzieje etapami od poprzedniej kadencji. Oczywiście mówimy o nawierzchni asfaltowej, a nie o płytach jumbo. Będę też dalej prowadzić sprawę projektu Parku Gralathów. Koncepcję mamy. Liczę na to, że w przyszłym roku uda nam się zdobyć unijną dotację na to, żeby ten piękny park poświęcony niezwykle zasłużonej dla Gdańska rodzinie powstał w Sulminie. Jeśli wszystko się uda zrobić tak, jak zostało to przedstawione w koncepcji, będziemy zapraszać gości do najpiękniejszego parku w Polsce. Chciałabym też w tej kadencji więcej czasu poświęcić seniorom naszej wsi i działaniom służącym intergracji – przedstawia plany na rozpoczętą właśnie kadencję sołtys Lidia Cendrowska. 22.02.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 11675
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP