logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11485
Pod hasłem „Solidarni z dzikami” kilkaset osób protestowało dziś na Długim Targu w Gdańsku przeciwko planowanemu przez rząd masowemu odstrzałowi zwierząt. Manifestacje w obronie mieszkańców naszych lasów zorganizowała nieformalna grupa propagująca wspólne spacery po lesie Trójmiejski Ruch Antyłowiecki.
Dzik jest dziki, dzik jest zły... a teraz jest też nosicielem wirusów, których panicznie boją się hodowcy trzody chlewnej. To już nie fraszka. Zdaniem ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego jedynym skutecznym sposobem na opanowanie choroby ASF (afrykańskiego pomoru świń) jest zmniejszenie populacji dzików. Wzmożone polowania Polskiego Związku Łowieckiego na jedyne w Europie dziko żyjące świniowate mają odbyć się 12-13, 19-20 i 26-27 stycznia. Wieść gminna niesie, że w ciągu trzech weekendów myśliwi mogą odstrzelić około 210 tysięcy dzików, jak się szacuje, więcej niż połowę populacji. Choć minister środowiska zapewnia, że to jedynie wymysły, ekolodzy biją na alarm, wieszcząc nadchodzącą zagładę gatunku. – To jest skrajnie antypolskie działanie prowadzące do ogromnych i nieodwracalnych zmian w ekosystemie naszego kraju. W planach jest zamordowanie prawie 210 tysięcy polskich dzików podczas gdy cała populacja tych zwierząt w kraju to około 230 tysięcy osobników. Polski rząd chce doprowadzić do sytuacji gdy na 1000 hektarów będzie przypadał jeden dzik. I to wszystko pod płaszczykiem walki z ASF, czyli afrykańskim pomorem świń. Chorobą, której dziki nie roznoszą na trzodę chlewną. To myśliwi i ich psy roznoszą tę chorobę i tworzą nowe jej ogniska. Minister środowiska nie zdaje sobie sprawy z tego jak gigantycznie negatywne skutki niesie ze sobą wytrzebienie gatunku, jakim jest dzik. Przez swoją krótkowzroczność naraża polskie lasy na zagładę. Jeżeli nie chcesz aby myśliwi wybili dziki, dołącz dzisiaj do nas – apelują aktywiści z Trójmiejskiego Ruchu Antyłowieckiego. 10.01.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na razie pedałują na nim eksperci, dzsiaj można było je zobaczyć zaparkowane na Długim Targu w Gdańsku, za kilka dni powinien być dostępny dla każdego. Rower metropolitalny miał ruszyć w kilkunastu pomorskich miastach 18 listopada ubiegłego roku. Z powodu problemów z przygotowaniem infrastruktury do zapowiadanej inauguracji nie doszło, ale jest szansa, że pierwszy etap systemu Mevo wystartuje z niewielkim, dwumiesięcznym opóźnieniem. Na ulicach pojawi się ok. 30 proc. z ponad 4 tysięcy elektrycznie wspomaganych jednośladów. Widać je już od kilku tygodni. Sprzęt testują oficerowie rowerowi, przedstawiciele stowarzyszeń miłośników jazdy na dwóch kółkach i środowisk opiniotwórczych. Testom poddawane są wszystkie elementy systemu – stacje postoju, centrum kontaktu, strona internetowa, aplikacja, nadzór...
Mevo będzie największym w Europie systemem w całości składającym się z rowerów ze wspomaganiem elektrycznym (w pełni naładowana bateria wystarcza na ok. 60 km jazdy). W jego skład wejdzie 4080 jednośladów (w sezonie zimowym 30 proc. floty), dla których na terenie 14 gmin przygotowano z 660 stacji postojowych. Rowery wyjadą na ulice Gdańska, Gdyni, Sopotu, Tczewa, Pucka, Redy, Kartuz, Sierakowic, Somonina, Stężycy, Władysławowa, Żukowa, Pruszcza Gdańskiego i Rumi. Z wypożyczalni skorzystamy m.in. przez aplikację mobilną, przy użyciu karty mieszkańca, legitymacji studenckiej lub karty bankomatowej. Do pedałowania na Mevo mają zachęcać abonamenty. Opłata miesięczna (90 min jazdy każdego dnia) wyniesie nie więcej niż 10 złotych. Koszt abonamentu na cały rok to maksymalnie 100 zł. Po przekroczeniu limitu czasu stawka wyniesie 5 groszy za minutę. Kto nie będzie chciał skorzystać z abonamentu, zapłaci nie więcej niż 10 gr za minutę przejazdu. 10.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Nowocześnie zaaranżowane wnętrze, stanowiska komputerowe z dostępem do internetu i bogatszy o audiobooki księgozbiór – to największe zmiany, jakie w ostatnich miesiącach przeszła filia nr 18 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrzeszczu Dolnym. Kiedy przy ul. Manifestu Połanieckiego 32/34 trwał remont, miejsce to zyskało także nową nazwę nawiązującą do Kolonii Uroda, uliczki, która biegnie między zlokalizowanymi w sąsiedztwie ogródkami działkowymi przy al. Hallera. Na Bibliotekę Kolonia zagłosowało blisko 36 proc. czytelników. Od dziś wrzeszczańska filia WMBP tętni nowym życiem. W poniedziałki, wtorki i czwartki Kolonia zaprasza do świata książek i czasopism od godz. 10.30 do 18, w środy wypożyczalnia i czytelnia czynne są od 9 do 15, a w piątki od 8 do 16. Wracają oczywiście wieczorno-popołudniowe spotkania autorskie i prelekcje. Już w dniu otwarcia (godz. 18) gościem czytelników będzie dziennikarz, fotoreporter i prezenter pogody Jarosław Kret, który o swojej najnowszej książce pt. „Indie. Kraj, w którym od wieków wszystko płynie własnym rytmem”. 10.01.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Lampką szampana w gościnnych progach Dworu Artusa pomorscy przedsiębiorcy wznieśli toast za pomyślność regionu w 2017 roku, życząc sobie, aby sprawy gospodarki szły w dobrym kierunku. Najczęściej powtarzane dziś życzenie brzmiało: więcej rąk do pracy. Zgodnie z kilkunastoletnią już tradycją, w tej symbolicznej chwili z przedsiębiorcami byli przedstawiciele władz samorządowych, politycy, ludzie ze świata kultury, nauki, sportu i mediów. Na zaproszenie Pracodawców Pomorza, największej i najstarszej tego typu organizacji w regionie, w spotkaniu noworocznym udział wzięli m.in. wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, wicemarszałek województwa pomorskiego Ryszard Świlski, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała i wiceprezydent Sopotu Marcin Skwierawski. 9.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Ostatnia zachowana ściana zabytkowej szwalni przy ul. Wałowej 23 w Gdańsku nie uniknie rozbiórki. Miało być inaczej, a jednak... O budynku należącym do dawnego pruskiego kompleksu koszarowego głośno zrobiło się przed trzema laty, kiedy opinia publiczna dowiedziała się, że budowla koliduje z planami wrocławskiego dewelopera LC Corp wznoszącego na terenach XIX-wiecznego zespołu Urzędu Mundurowego XVII Korpusu Armijnego kompleks mieszkaniowo-biurowy Bastion Wałowa (obecnie mieszkaniowo-hotelowy). Na zrównanie budynku z ziemią – o co zabiegał inwestor – nie zgodził się wówczas pomorski wojewódzki konserwator zabytków. Zielone światło dla rozbiórki włączyło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, argumentując, że zabytek jest w złym stanie, a co za tym idzie, nie ma wystarczających przesłanek by go chronić. Decyzja ministra spotkała się z głosami krytyki ze strony konserwatorów, urbanistów, działaczy społecznych i miłośników historii miasta, skutkiem czego deweloper postanowił zachować część elewacji dawanej szwalni (od strony ul. Wałowej) z zamiarem wkomponowania historycznej substancji w planowaną w tym miejscu pierzeję Bastionu Wałowa. W połowie ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że zamiast planowanych biurowców w sąsiedztwie czterech 18-kondygnacyjnych wież powstaną mieszkania i pokoje hotelowe. Niedawno zaś okazało się, że zachowaną ścianę szwalni trzeba jednak rozebrać... i postawić na nowo. – Nie ma możliwości zachowania pozostawionej elewacji w niezmiennej formie – wyjaśnia dziennikarzom Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży LC Corp, argumentując zmianę planów bardzo złym stanem obiektu wykazanym w ekspertyzie technicznej. Podkreśla przy tym, że ściana zostanie odtworzona. – Po uzgodnieniach z pomorskim wojewódzkim konserwatorem zabytków zdecydowaliśmy się na pełną inwentaryzację ściany, a następnie kontrolowaną rozbiórkę i odtworzenie z wykorzystaniem tych samych materiałów. Prace prowadzone są pod stałym nadzorem konserwatorskim – dodaje dyrektor Kaleta. 9.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
– Otaczający świat staje się momentami zbyt przytłaczający i nachalny. Natłok informacji i treści jest ogromny. Przekaz bezpośredni. Obraz wyraźny i dosłowny. Z wewnętrznej potrzeby oderwania się od konkretu i zatopienia się w czystej formie powstał zamysł wystawy „Altered States” – opowiada Viktoria Marinov. Prace reżyserki, operatorki i fotograficzki polsko-bułgarskiego pochodzenia można od dziś oglądać w galerii Gdyńskiego Centrum Filmowego przy pl. Grunwaldzkim 2. Na fotografiach widnieją prozaiczne przedmioty i krajobrazy ukazane jako odbicia w wodzie. Ich kształty, perspektywa i kolory zostały zdeformowane. Zaczarowane oczyszczającym filtrem tafli wody, zastygają w formie stworzonej przez naturę i uchwyconej w jedynej i niepowtarzalnej chwili naciśnięcia spustu migawki. Ta konkretna forma istnieje tylko przez ten jeden wyjątkowy moment. Jest uzależniona od kilku czynników, m.in. powiewu wiatru, siły fali, kierunku i natężenia światła, ustawienia obiektu i aparatu itd. Można założyć, że prawdopodobieństwo powtórzenia się tych wszystkich uwarunkowań w identycznych proporcjach jest bliskie zeru. Po każdym naciśnięciu spustu migawki powstaje unikalny obraz o abstrakcyjnej formie i swoistym, impresjonistycznym klimacie. „Odmienne Stany” to także efekt bardzo starannej selekcji. – Spośród kilkunastu ujęć jednego ustawienia wybrane zostało to, które jest najbardziej atrakcyjne wizualnie i budzi najsilniejsze emocje. Fotografie nie były poddawane obróbce poza czysto laboratoryjną ingerencją w kontrast oraz nasycenie koloru i światła. Efekty optyczne zostały osiągnięte naturalnie. Natura ukazała odmienne stany realności – opowiada o swoich pracach Viktoria Marinov. 8.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
200 metrów kwadratowych śliskiej nawierzchni, 80 par łyżew, kaski, pingwinki do nauki jazdy, muzyczka i oświetlenie. To wszystko czeka od dziś do końca lutego na amatorów łyżwiarstwa w Nowym Porcie. Na ogólnodostępne i całkowicie bezpłatne lodowisko na Nabrzeżu Ziółkowskiego nieopodal latarni morskiej zaprasza wszystkich chętnych Port Gdańsk. – Jako największy port w kraju pracujemy przede wszystkim na rzecz rozwoju polskiej gospodarki. Jako spółka skarbu państwa czujemy także ogromną potrzebę oddziaływania na społeczeństwo, dlatego organizujemy różne akcje, dzięki którym zarówno gdańszczanie, jak i turyści, mogą poznawać Port Gdańsk i czuć, że nie jest to zamknięta, niedostępna przestrzeń – mówi Łukasz Greinke, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. – Nie każdego stać na to, by wybrać się z rodziną na płatne lodowisko. Biletowane wejście i opłaty za wypożyczenie sprzętu często są dużym obciążeniem dla domowego budżetu. Nasze lodowisko to okazja nie tylko do darmowego pojeżdżenia na łyżwach, ale także do obejrzenia nowej wystawy na temat Portu Gdańsk, która znajduje się tuż obok sztucznej tafli - dodaje Patryk Felmet, dyrektor marketingu w ZMPG. Na łyżwach w Nowym Porcie można jeździć od 8 stycznia do 28 lutego. W dni powszednie lodowisko czynne będzie od godz. 15 do 20, a w weekendy i w okresie ferii (11-24 lutego) od godz. 10 do 20. 8.01.2019 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
15 tysięcy m sześc. wody może pomieścić nowo powstały, 52. gdański zbiornik retencyjny Osowa II. Sztuczny staw u zbiegu ulic Koziorożca i Nowy Świat to nie tylko lepsza ochrona dzielnicy przed powodzią, ale również nowa przestrzeń rekreacyjno-wypoczynkowa. Wokół zbiornika prowadzi ścieżka, przy której stanęły lampy i elementy małej architektury. Posadzono też roślinność. Inwestycja prowadzona przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska (wykonawcą była firma Skanska) łączy w sobie zarówno kwestie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, jak i funkcje komunikacyjne, albowiem przy zbiorniku powstał nowy odcinek ul. Nowy Świat o długości ok. 1,6 kilometra, prowadzący od ul. Wodnika do ul. Zeusa. Jednojezdniowa droga (po jednym pasie w każdą stronę) dopuszcza ruch rowerowy przy zewnętrznej krawędzi jezdni. Ponadto w ulicy Zeusa poprowadzona została kanalizacja deszczowa. Koszt inwestycji wyniósł blisko 25 mln złotych. To część projektu „System gospodarowania wodami opadowymi na terenach miejskich – miasto Gdańsk”, którego wartość przekracza 131 mln zł. Projekt uzyskał 60-ptocentowe dofinansowanie unijne z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020. 8.01.2019 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Nowe stroje dla gdyńskich trzech mędrców i Świętej Rodziny powstały w pracowni kostiumowej Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza. Papierowe korony dla wszystkich uczestników barwnych pochodów maszerujących z okazji Święta Objawienia Pańskiego w ponad 750 polskich miastach i miejscowościach zaprojektowali uczniowie klasy IIa orłowskiego liceum wchodzącego w skład Zespołu Szkół Plastycznych. Z tym większą radością w niedzielne południe na ulice Gdyni wyruszył VII Orszak Trzech Króli. Do głównych bohaterów barwnej parady wywodzących się z najszlachetniejszych dworów i rycerstwa dołączyły tysiące mieszkańców. Przemarsz poprzedziła msza święta odprawiona w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kilkanaście minut po godz. 12 kolędnicy ruszyli spod świątyni ulicami Armii Krajowej, Świętojańską i Partyzantów w kierunku kościoła franciszkanów pw. św. Antoniego na Wzgórzu Św. Maksymiliana, gdzie odbyło się wspólne kolędowanie. Na trasie barwnego przemarszu były trzy przystanki ze scenami z jasełek. Najwięcej emocji towarzyszyło misterium „Walka dobra ze złem” zaprezentowanemu u zbiegu ulicy Świętojańskiej i al. Marszałka Piłsudskiego. Przedstawienia przygotowali uczniowie Zespołu Szkół Katolickich im. Jana Pawła II, SP nr 23, Katolickiej Szkoły Podstawowej im. Świętej Rodziny, SP nr 37 i Zespołu Szkół Jezuitów im. św. Stanisława Kostki. W organizację włączyły się także OSP Wiczlino, Kaszubskie Forum Kultury, 63. Gdyńska Drużyna Harcerzy, Katolickie Amatorskie Centrum Kultury, Fundacja Samarytanie oraz Fundacja Tworzyć Miłością. Nad całością czuwały wspierane przez miasto Franciszkański Sekretariat Misyjny i Fundacja Orszak Trzech Króli. Wzorem lat ubiegłych Orszakowi Trzech Króli towarzyszyła kwesta na rzecz Domu Hospicyjnego dla Dzieci Bursztynowa Przystań. 6.01.2019 / fot. Anna Bobrowska / KFP
Wielka Zbrojownia znów stała się pałacem okrutnego Heroda, walka dobra ze złem w wykonaniu aniołów i diabłów szczudlarzy rozegrała się przy studni Neptuna, zaś pokłon Świętej Rodzinie gdańszczanie złożyli wspólnie z mędrcami ze Wschodu przed Zieloną Bramą. Potrzeba serca i chęć doświadczenia magii teatru ulicznego sprawiły, że tysiące mieszkańców przemaszerowało w niedzielne południe ulicami Gdańska w dziewiątym już Orszaku Trzech Króli. Wszyscy, którym bliskie są wartości związane z wiarą, tradycją i rodziną musieli tu dzisiaj być. Do wspólnego świętowania dnia Objawienia Pańskiego zaprosiły nas stowarzyszenia SUM i Skwer. Kolędnicy ze śpiewnikami w dłoniach i papierowymi koronami na głowach ruszyli w południe sprzed Bazyliki Mariackiej. Na czele orszaku, prowadzeni przez gwiazdę, werblistów, rycerzy, dworzan i damy dworu, jechali konno mędrcy ze Wschodu. W rolę Melchiora już po raz siódmy wcielił się dyrektor oliwskiego zoo Michał Targowski. Baltazarem był szef Nadbałtyckiego Centrum Kultury Larry Ugwu, Kacprem – Grzegorz Wszelaczyński z Zespołu Szkół Fregata, a narratorem – Michał Juszczakiewicz. – Teatr w tym wypadku odnosi się do magii, która ma swoje odniesienie w zdarzeniach sprzed dwóch tysięcy lat. Ludzie chcą w nim uczestniczyć, bo jest to podróż w czasie – przypomina znany trójmiejski aktor i reżyser. Orszak jest także propozycją dla tych, którzy zwyczajnie lubią kolędować. Gdańskie jasełka kończyły się wspólnym śpiewaniem kolęd z chórem Towarzystwa Śpiewaczego w Trąbkach Wielkich i uczniami Zespołu Szkół Fregata, a całość zwieńczył koncert carillonowy z wieży Ratusza Głównego Miasta. 6.01.2019 / fot. Anna Rezulak / KFP
  • aktualnych propozycji: 11485
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP