logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 12678
Jutro 10 Lutego – 100. rocznica zaślubin Polski z morzem. W wielu miastach regionu obchody rocznicowe powrotu Pomorza do Rzeczypospolitej już trwają. W poniedziałek rano z Gdańska wyruszy pociąg specjalny do Pucka, gdzie przed południem rozpoczną się uroczystości centralne z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy. Skład retro ciągnięty przez zabytkowy parowóz z Wolsztyna był w niedzielę atrakcją festynu na gdańskim dworcu głównym nawiązującego do wydarzeń sprzed 100 lat. Tak jak przed wiekiem, gdy generał Józef Haller przybył do nas z Torunia, by spotkać się z pomorską Polonią, lokalnymi władzami i nową administracją województwa, a następnie ruszyć do Pucka, na peronie (piątym) czekały na niego tłumy. W Hallerczyków wcielili się rekonstruktorzy historii. Na dworcu witały ich transparenty „Gdańsk zawsze Polski” i „Nie ma Kaszeb bez Polonii, a bez Kaszeb Polszczi”. Niektórzy mieszkańcy również zadbali o stroje z epoki. W pociągu specjalnym można było skorzystać z usług zakładu fryzjerskiego, który polecał fryzury i bródki à la Haller. Jedną z atrakcji były wspólne fotografie retro z generałem w sepii. Zdjęcia wykonywał oczywiście fotograf z tamtych czasów. Po godzinie 14 nastąpił punkt kulminacyjny. Podobnie jak 100 lat temu, generał Józef Haller (w tej roli Bartosz Puciłowski) przyjął z rąk pomorskich włodarzy dwie zaślubinowe obrączki z platyny ufundowane przez tutejszą społeczność (jedną obrączkę Haller wrzucił kilka godzin później do Bałtyku podczas uroczystości w Pucku, drugą nosił na palcu aż do śmierci 4 czerwca 1960 roku w Londynie). Pierścienie wręczyli Aleksandra Dulkiewicz prezydent Gdańska i Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. – Panie generale, jako potomkowie tamtych wielkich ludzi, którzy opierali się przez 150 lat okrutnej germanizacji, którzy wierzyli w polskość tych ziem, chcemy ci przekazać obrączki, które otrzymał 100 lat temu od Polonii gdańskiej generał Józef Haller z wygrawerowanym napisem „Gdańsk-Puck 10.02.1920" – powiedział marszałek województwa pomorskiego. Prezydent Dulkiewicz zadeklarowała, że dzisiejszy dzień traktujemy nie tylko jako symbol wydarzeń sprzed stu lat, ale także jako zobowiązanie do codziennego patriotyzmu, do brania odpowiedzialności za siebie i za innych każdego dnia. – Bo tylko w ten sposób, patrząc w pana generała życiorys, możemy uczynić Gdańsk, Pomorze i Rzeczpospolitą Polską lepszym miejscem do życia – powiedziała prezydent Gdańska. 8.09.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Pomposa i Wielki Dur porządkują bibliotekę nutową. Pośród partytur odnajdują rekwizyty, na które każdy może się natknąć w domu lub na podwórku. Co one mogą mieć wspólnego z muzyką? Kolejna odsłona przygód bohaterów spektakli familijnych wystawianych przez Operę Bałtycką z myślą o kilkuletnich widzach (a także ich ich opiekunach) nastąpiła w niedzielne przedpołudnie. Tym razem Pomposa (Magdalena Nanowska) znalazła na scenie oparty o pianino bardzo nietypowy przedmiot. Co robią grabie w operze? Może Wielki Dur (Rafał Sambor) zna odpowiedź? I czy to normalne, że na scenie ogrodnik sadzi kwiaty, a fryzjer jednocześnie śpiewa? Dzieje się w tej Operze, szczególnie gdy skrzynia z nutami omyłkowo zostaje zamieniona z innym rekwizytem. W niedzielę 15 marca (godz. 11) „Pomposa i... latanie”, czyli dlaczego warto zdrowo jeść. 9.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Na pewno będę strażnikiem Konstytucji, co do tego nie ma wątpliwości. Będę szanowała prawo w naszym kraju, będę pilnowała, żeby ustawy trafiające do podpisu były skonsultowane społecznie i nie budziły konfliktów społecznych (…) Nie ma problemu z Unią Europejską. Unia troszczy się o to, żeby Polska w niej była. Problem z Unią Europejską ma polski rząd i Prawo i Sprawiedliwość – mówiła w sobotni wieczór w Starogardzie Gdańskim wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP rozmawiała z mieszkańcami Kociewia w auli Pomorskiej Szkoły Wyższej. Podczas spotkania padło wiele pytań dotyczących tzw. tematów wrażliwych, m.in. procesów legislacyjnych, debaty społecznej, sądownictwa, służby zdrowia, ekologii, edukacji rosnących cen czy mniejszości seksualnych. Mieszkańcy byli ciekawi, jakiej ustawy Małgorzata Kidawa-Błońska nie podpisze, jeśli wygra majowe wybory. – Na pewno nie podpiszę ustawy, która pogorszy życie Polaków, odbierze im wolność, będzie ograniczała jakość życia; ustawy zaostrzającej aborcję, ograniczającą jakość życia Polaków (...) Prezydent powinien być gwarantem bezpieczeństwa. Nie powinien być notariuszem, który podpisuje ustawy, tylko adwokatem swoich obywateli, naszego kraju. Każda ustawa, którą podpisuje prezydent, musi dawać gwarancję, że życie obywateli będzie lepsze – powiedziała kandydatka PO na prezydenta. 8.09.2020 / fot. Krzysztof Mania / KFP
Kotki, serduszka z wkładem, olejki na amory, malowana para, którą połączyła miłość aż do grobowej deski... Oliwski Ratusz Kultury od sobotniego przedpołudnia emanował romantyczną aurą. Z myślą o zakochanych – obecnych i przyszłych – Fundacja Wspólnota Gdańska urządziła tu dzisiaj Walentynkowy Pchli Targ. „Walentynki kojarzą się nam z bliskością, radością i przyjemnością obdarowania ukochanej osoby specjalnym upominkiem” – napisali w zaproszeniu organizatorzy. Na stoiskach pojawiły się więc m.in. odzież i obuwie idealne na randkę lub inną romantyczną okoliczność, twarzowe dodatki, książki z miłością w tle, kosmetyki, biżuteria, rękodzieło, gry dla dorosłych i wiele innych zaskakujących artykułów. Najwięcej symboli miłości znaleźć można było na kramiku Magdaleny Lelwic, artystki specjalizującej się we wzornictwie, absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. W jej serduszkach wykonanych z żywicy jubilerskiej tkwiły zatopione kawałki bursztynu, kwiatki, brokaciki, muszelki, miniatury piesków, a nawet najprawdziwsze zasuszone skorpiony. Były tu także muszle w piramidach i koniki morskie w dekorach. Po sąsiedzku uwagę przyciągały kolorowe sceny wymalowane farbami akrylowymi na desce. – Malarstwo to moja pasja. Dla zakochanych mam serdecznego anioła, dla miłośników bajek – Dziadka do Orzechów, dla kociarzy – kotki – prezentuje nam swoje prace pani Magda. Na jednej z kolorowych deseczek paraduje para kościotrupów rodem z meksykańskiego Día de Muertos, tyle że towarzyszy im dobrze nam znane, kaszubskie wzornictwo. A gdzie tu miłość? – To jest miłość aż do grobowej deski – podpowiada autorka prowadząca pracownię wspólnie z mężem pod Kartuzami. Eliksiru miłości szukaliśmy na stoisku pani Dominiki, także mieszkanki Kaszub, która na Facebooku prowadzi profil „Moc. Z natury do skóry”. Jej domeną są naturalne, ręcznie tworzone specyfiki oraz warsztaty kosmetyki naturalnej dla dzieci i dorosłych. – Tak mamy coś takiego. To olejek do kąpieli. Oczywiście wanna musi być odpowiednio duża, by kąpiel mogła być wspólna. Polecam też świece do masażu. Naturalne składniki: masło shea, masło kakaowe, olej z migdałów, olejki eteryczne... Zapalamy ją na ok. 5 minut. Kiedy oleje się roztopią, wylewamy je na dłoń lub na inne części ciała i masujemy. Przyjemny, ciepły masaż dla dwojga to oczywiście doskonała forma spędzenia czasu z bliską osobą – zachwala propagatorka mocy z natury. 8.02.2020 / fot. Anna Rezulak KFP
Zdaniem obserwatorów pogody, zimy już w tym roku nad morzem nie będzie. Przynajmniej tej zimy, która w ogóle nie wygląda i nie działa na nas jak zima, a od kilku dni, mimo że według kalendarza jesteśmy w jej środku, przypomina wiosnę. Słoneczna, spacerowa aura utrzymywać będzie się do następnego weekendu. Śnieg może pojawić się w trzeciej dekadzie lutego, ale na krótko i wyłącznie z deszczem. Przy dodatnich temperaturach powietrza (od 3 do 5 stopni), nawet jeśli spadnie, to długo nad morzem nie poleży. 8.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Tysiące Polaków powierza mu swoje sekrety w mediach społecznościowych. Tysiące czytelników sięga po jego thrillery psychologiczne. Marcel Moss, twórca popularnego profilu „Zwierzenie”, spotkał się w piątek ze swoimi fanami w salonie Empik Galeria Bałtycka. Powodem jego nowa książka pt. „Nie patrz” (Wydawnictwo Filia) wydana zaledwie cztery miesiące po debiutanckim „Nie odpisuj”. – Wydawnictwo prosiło mnie, żebym nie mówił, w jakim czasie powstają te książki. Nie będę zdradzał. Mam to poczucie, że bardzo szybko idzie mi pisanie. Jak usiądę rano, to jestem w stanie napisać w ciągu dnia kilkadziesiąt stron. Ostatnio połowę książki napisałem przez święta. Najlepszy moment jest wtedy, kiedy jestem już za połową. Największy problem mam z napisaniem pierwszego słowa, co wynika też trochę z tego, że robię wiele rzeczy jednocześnie i wciąż traktuję pisanie trochę hobbistycznie. W tej chwili też powinienem już pisać książkę – opowiadał w Gdańsku Marcel Moss, z zawodu ekspert ds. social media i digital marketingu (absolwent Szkoły Głównej Handlowej i Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie). Jego debiutancka książka pt. „Nie odpisuj” jeszcze przed premierą podbiła listy bestsellerów i sprowokowała czytelników oraz internautów do gorących dyskusji na ważne tematy społeczne, takie jak przemoc fizyczna i psychiczna, hejt w Internecie, a także samotność i anonimowość w sieci. „Nie patrz” to opowieść o Ewie, która na co dzień jest szanowanym psychoterapeutą. Bohaterka skrywa jednak mroczną tajemnicę, którą poza nią zna tylko jedna osoba. Pewnego dnia kobieta dostaje na Instagramie wiadomość od swojej byłej pacjentki, Martyny, która przebywa na leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Gdy odtwarza filmik, widzi sceny, o których wolałaby zapomnieć. Tylko Martyna wie, co Ewa zrobiła przed laty. Teraz grozi, że upubliczni nagranie, jeżeli lekarka nie pomoże jej w rozwiązaniu sprawy głośnego morderstwa sprzed kilku miesięcy… 7.02.2020 / fot. Anna Rezulak / KFP
Inauguracja piłkarskiej wiosny w Gdyni bez happy endu. Arka przegrała z Cracovią 0:1. Szkoda, bo jakością gry nie odbiegała od „Pasów”. Zwycięska bramka dla gości padła po rykoszecie. Piłka uderzona z rzutu wolnego odbiła się od muru i przelobowała Steinborsa. Nie brakowało w tym meczu nerwowych momentów. Sędzia Złotek pokazał piłkarzom aż 11 żółtych kartek (sześć zobaczyli gospodarze). Cracovia awansowała na fotel lidera. Wisła też się cieszy: rywal w walce o utrzymanie stracił trzy punkty...
Arka Gdynia – Cracovia 0:1 (0:1). Bramka: Hanca (37’). Widzów: 6815.
ARKA: Steinbors – Marciniak, Marić (90’ + 1 Danch), Maghoma, Wawszczyk – Deja – Jankowski, Nalepa (81’ Marcus), Vejinović, Mihajlović (71’ Samanes) – Serrarens. 7.02.2020 / fot. Grzegorz Jędrzejewski / 058sport.pl / KFP
Tramwaje – najpierw konne, a potem elektryczne – pojawiły się w Gdańsku wcześniej niż w Krakowie, za to dawna stolica Polski ma ich dzisiaj znacznie więcej. Dwukrotnie dłuższa jest też tamtejsza sieć tramwajowa. Po Krakowie jeżdżą bombardiery z siedzeniami ozdobionymi motywem Lajkonika, a w naszych pesach i dortmundach od kilku miesięcy coraz powszechniejsza jest tapicerka w kolorze bordowym z żółtym herbem miasta. Jeden z takich „herbowych” zmodernizowanych pojazdów N8C podziwiała dzisiaj w zajezdni Wrzeszcz sześcioosobowa grupa młodych miłośników komunikacji z Karkowa. Wycieczkę do bazy GAiT zafundowali sobie, uczestnicząc w licytacji na rzecz tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wygrali i ten weekend spędzają w Gdańsku. W piątkowe południe pojawili się w zajezdni Wrzeszcz. Na trasie zwiedzania – oprowadzał kierownik Piotr Myca – znalazły się m.in. hale warsztatowe, hala przeglądów technicznych, dyspozytornia, myjnia i tabor zabytkowych pojazdów. Goście z Krakowa mogli zobaczyć także naszą najnowszy pesę jazz duo, której patronem przed kilkoma dniami został Lech Bądkowski. – Co się mówi w Krakowie o gdańskich tramwajach? – Nic złego. Oczywiście nasze są lepsze i mamy ich więcej – mówi, śmiejąc się Damian Otwinowski. Młody krakowianin związany jest z branżą gastronomiczną, ale swoją przyszłość zawodową widzi w komunikacji. Zamierza zostać kierowcą autobusu. To stara miłość. – Pamiętam jak przed wieloma laty, jeszcze zanim zacząłem chodzić do podstawówki, czekałam z babcią ponad dwie godziny na białego MANa, który był testowany w Krakowie. Do dzisiaj jestem babci wdzięczny, że wytrwała wtedy ze mną – wspomina przyszły kierowca. Zajezdnie Wrzeszcz i Nowy Port widział już, ale tylko zza płotu. Trafił też kiedyś na Kacze Buki w Gdyni do zajezdni trolejbusowej, ale –- jak przyznaje – przypadkiem: zagapił się, siedząc w pojeździe, i nieświadomy kierowca dowiózł go do bazy. To Damian on zainicjował akcję „zwiedzamy zajezdnię Wrzeszcz”. – Licytacja WOŚP mignęła mi gdzieś przed oczami w internecie i razem z Grzegorzem postanowiliśmy wziąć udział. Ja chcę pracować jako kierowca autobusów, on jako motorniczy. W trakcie licytacji dołączył do nas jeszcze jeden kolega, a także nasze partnerki. No i mamy fajną wycieczkę – opowiada Damian Otwinowski. Życzymy pamiętnego weekendu w Gdańsku. 7.02.2020 / fot. Paweł Marcinko / KFP
13 lat temu w Polsce zamilkły dalekopisy. Pierwsze aparaty umożliwiające przesyłanie wiadomości w postaci tekstu (znaków alfanumerycznych) za pośrednictwem automatycznie sieci telegraficznej stukały nad Wisłą już przed wojną. W drugiej połowie lat 30. Państwowe Zakłady Tele- i Radiotechniczne „Dzwonkowa” w Warszawie opracowały nawet własny model urządzenia, jednak nie wprowadziły go do produkcji. Teleks nigdy nie osiągnął statusu usługi powszechnej. W 1961 roku w Polsce było ok. 700 abonentów teleksowych, w okresie największej popularności (od drugiej połowy lat 70. do połowy lat 90.) – kilkadziesiąt tysięcy. Nie tylko z tego powodu daleko teleksowi do następców – telefaksu i e-maila (mało kto wie, że pierwsze urządzenie służące do przesyłania obrazów powstało już w 1843 roku, na ponad 30 lat przed wynalezieniem telefonu). Obrazów, fotografii, map, rysunków, a nawet pisma odręcznego tą drogą nie można było przesłać. Dziś szafki z wbudowanymi dwoma powszechnie znanymi urządzeniami – maszyną do pisania i telefonem (miały też dziurkarkę do utrwalania tekstów na papierowej taśmie dziurkowanej umożliwiającej powielanie i nadawanie tego samego tekstu bez ponownego ręcznego przepisywania) spotkamy w muzeach techniki. Od 9 lutego 2007 roku z usługi teleksowe w Polsce nie istnieją.
Pierwsze telefaksy zaczęły działać w naszym kraju w pierwszej połowie lat 80. XX wieku.
Pierwszy e-mail dotarł do Polski 17 lipca 1990 roku z Uniwersytetu Kopenhaskiego. 7.02.2020 / fot. KFP
Nie żyje Romuald Lipko, kompozytor, multiinstrumentalista, założyciel i lider Budki Suflera. Muzyk miał 69 lat. Latem ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że cierpi na nowotwór. We wrześniu przeszedł przeszczep wątroby. O śmierci Romualda Lipki najbliżsi poinformowali za pośrednictwem profilu Budki Suflera na Facebooku: „Dnia 6 lutego koło północy, po przegranej walce z nowotworem, odszedł Romuald Lipko, jeden z najwybitniejszych kompozytorów polskiej muzyki rozrywkowej końca XX i początku XXI w., współtwórca i kreator zespołu Budka Suflera, autor wielu wielkich polskich przebojów. Z ogromnym żalem i smutkiem zawiadamiają Rodzina i przyjaciele z zespołu Budka Suflera”. 7.02.2020 / fot. KFP
  • aktualnych propozycji: 12678
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2020 KFP