logo

wpisz słowa kluczowe:

szukaj wg daty:

Aktualne propozycje

  • aktualnych propozycji: 11476
Jolanta Szczypińska nie żyje. Pochodząca ze Słupska posłanka Prawa i Sprawiedliwości miała 61 lat. Była jednym z współzałożycieli NSZZ „Solidarność” Służby Zdrowia w Słupsku. W latach 80. pracowała w rodzinnym mieście w szpitalu wojewódzkim jako pielęgniarka. Po 13 grudnia 1981 roku włączyła się w prace podziemnych struktur „Solidarności”, działając w Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. Była także kurierem, kolporterem i drukarzem wydawnictw podziemnych. Za swoją działalność była prześladowana przez SB. Pełniła funkcję prezesa zarządu wojewódzkiego w regionie słupskim. Była jednym ze współzałożycieli Prawa i Sprawiedliwości. Od 2004 r. z ramienia tej partii zasiadała w ławach sejmowych. Pracowała w Komisji Zdrowia oraz Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Była wiceprzewodniczącą Klubu Parlamentarnego PiS. Często podkreślała, że życiowym drogowskazem są dla niej słowa Zbigniewa Herberta „Bądź wierny. Idź”. Od lat walczyła z chorobą nowotworową. Pod koniec listopada została hospitalizowana w związku z powikłaniami po zabiegu operacyjnym. Zmarła w nocy z piątku na sobotę. – To przykra i smutna informacja, która z pewnością dotknie nie tylko nas, jako członków Prawa i Sprawiedliwości, ale także wielu ludzi, których znała bezpośrednio i pośrednio – chociażby przez portale społecznościowe. Wiedzieliśmy, że jest ciężko, ale nie myśleliśmy, że tak to się skończy. Będziemy ją zawsze wspominać i pozostanie w naszej pamięci – komentuje smutną wiadomość Beata Mazurek. Rzeczniczka PiS o śmierci posłanki dowiedziała się podczas konferencji prasowej w Jachrance. Musiała przerwać spotkanie. Wzruszenie i silne emocje nie pozwoliły jej odpowiadać na dalsze pytania. 8.12.2018 / fot. KFP
„Więzienie dla sprawców, pomoc dla ofiar!” – skandowali w piątkowy wieczór uczestnicy manifestacji przeciwko zmowie milczenia i lekceważeniu ofiar pedofilii w Kościele. Demonstrację pod pomnikiem księdza Henryka Jankowskiego na skwerze jego imienia przy ul. Stolarskiej w Gdańsku zainicjowały Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom oraz Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa. Pod monumentem kapelana Solidarności po raz kolejny pojawiły się dziecięce buciki, maskotki i kartki z napisem „Pedofil”. Cokół przesłoniła tablica głosząca „Pomniki dla ofiar, nie dla katów”. Figurę zmarłego w 2010 roku duchownego oplatał żelazny łańcuch. Jednym z elementów piątkowego update’u rzeźby była także tabliczka z napisem „Pomnik Hańby Kościoła Katolickiego”. – Jaki jest sens mówić dziś o zbrodniach Henryka Jankowskiego... Gdy już nie żyje. Ogromny. Ponieważ nie chodzi o niego samego, chodzi o cały zbrodniczy układ, który demoralizuje i umożliwia osobom uprzywilejowanym, wpływowym funkcjonowanie ponad prawem i używanie bezbronnych osób jak rzeczy. Kościół stoi ponad prawem (…) Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przemocy, nie ma okoliczności łagodzących, gdy w grę wchodzi dziecko. Krzywdzenie dziecka i wykorzystywanie jego bezbronności to zbrodnia. Wszyscy, którzy próbują to tłumaczyć, niech już zamilkną, niech zapadną się pod ziemię ze wstydu (…) Jesteście dorośli, znajdźcie w sobie odwagę, dacie radę. Jeśli tego nie zrobicie, jeśli my wszyscy tego nie zrobimy, to zostawimy dzieci na pastwę demonów, same, w świecie, który stanie się dla nich więzieniem i piekłem. Nie pozwólmy na to – mówiła jedna z organizatorek protestu. Emocjonalnych wystąpień było więcej, słuchało ich tego wieczoru kilkadziesiąt osób. Z poklaskiem słuchaczy spotkały się żądania usunięcia pomnika pedofila, ujawnienia kościelnych akt dotyczących przewinień kleru, wypłaty odszkodowań dla wszystkich osób, które doznały gwałtów ze strony instytucji kościelnych, oraz przejrzystości finansowania Kościoła, a przede wszystkim żądanie szacunku, bezpieczeństwa i możliwości decydowania o sobie – w Kościele, miejscu nauki, domu i w pracy. – Rozdział Kościoła od państwa musi się stać. Jak najszybciej. Najlepiej gdyby się zaczęło to od najmłodszych, od świeckiej szkoły. Szkoły nam ukradziono. 25 lat temu religia była w salkach parafialnych, a nie w szkołach. Wyprowadzenie religii ze szkół jest niezbędne, bo sytuacja, jaka ma miejsce teraz – czyli to, że katecheci są w szkołach, robią, co chcą, pod nich układane są grafiki, oni naprawdę czują się jak u siebie, straszą dzieci – powoduje, że mamy dziś wiele wiele szkół, które wyglądają jak ekspozytury miejscowych parafii. Nie czuje się w nich ducha nauki i wiedzy, tylko czuje się tam zatęchłą kruchtę. Tak jest w Polsce w bardzo wielu miejscach i musimy to skończyć dla dobra naszych dzieci i wnuków – zwracał się do zebranych Piotr Pawłowski, koordynator akcji „Świecka Szkoła” na Pomorzu. Marek Lisiński, założyciel i prezes fundacji "Nie lękajcie się" zajmującej się wspieraniem ofiar księży pedofilów, zaapelował do osób, które zostały skrzywdzone przez ks. Jankowskiego, aby nie bały się głośno mówić o swoich traumatycznych przeżyciach. Tego wieczoru głos zabrał m.in. były ministrant kapelana Solidarności – jak przyznał – jeden z tych młodych chłopców, których ksiądz przytulił. – Myślę o księdzu tak: zbir – bohater, bandyta, ale legenda. Chciałbym, abyście wzięli to także po uwagę. Mimo wszystko ten pomnik nas obraża. Czy nie trzeba więc zasłonić tego cholernego Jankowskiego? [aplauz zebranych – przyp. red.]. Proszę państwa, jestem przygotowany. Mam drabinę, mam prześcieradło, wchodzimy i to robimy – zapowiedział pan Michał i przystąpił do dzieła. Nad dalszymi losami pomnika, skweru i tytułu Honorowego Obywatela Gdańska przyznanego ks. Jankowskiemu 18 lat temu 11 grudnia pochylą się gdańscy radni. 7.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
To dziś najbardziej rozległy plac budowy w mieście. Przerzucono na nim już ponad milion ton ziemi. Od ośmiu miesięcy w Gdańsku powstaje ulica Nowa Bulońska Północna wraz z dwutorową linią tramwajową, która ma ułatwić komunikację pomiędzy południowymi dzielnicami Gdańska a Pieckami-Migowem, Wrzeszczem i Śródmieściem. Na całej długości (2,7 km), czyli od skrzyżowania ul. Bulońskiej i Myśliwskiej do skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową powstaje również droga rowerowa z infrastrukturą towarzyszącą. – Jesteśmy usatysfakcjonowani, że jako firma trójmiejska i polska możemy realizować tak ciekawe technicznie zadanie. To wszystko, co widzimy, to zasługa wspaniałej ekipy. Zatrudnienie znalazło tu około 500 osób. Pracują tak, aby zabezpieczyć świetną jakość, dobry termin i utrzymać się w budżecie – mówi wiceprezes NDI Ryszard Trykosko. Sopocka firma jest liderem konsorcjum, które wykonuje prace. Nowa trasa ma być gotowa w czwartym kwartale przyszłego roku. Inwestycja warta niemal 200 mln złotych uzyskała wsparcie unijne z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020. Dofinansowanie wynosi 58,5 mln zł. – Już 15 lat temu postawiliśmy na transport publiczny jako nasz priorytet. Konsekwentnie rozbudowujemy linie tramwajowe. Ten odcinek jest niezwykle ważny, bo po połączeniu z przyszłym odcinkiem Gdańsk Południe – Wrzeszcz da możliwość zbudowania całkiem nowego, alternatywnego kanału komunikacyjnego w tej części miasta – podkreśla Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. Co obecnie dzieje się na placu budowy? Na odcinku od skrzyżowania ul. Bulońskiej z ul. Myśliwską do wysokości nowo powstającego mostu nad Potokiem Siedleckim (222 m) prowadzone są prace drogowe polegające m.in. na układaniu mieszanek asfaltowych warstwy wiążącej, roboty związane z wykończeniem chodników i ścieżek rowerowych oraz oświetleniem ulic. Jednocześnie postępuje budowa dwutorowego torowiska. Dziś ma ono ponad pół kilometra. Dobiegają końca prace przy układzie drogowym ul. Nowej Wołkowyskiej, gdzie położono warstwę wiążącą nawierzchni nowej drogi i wykonano chodniki. Kolejnym etapem będzie budowa ronda Nowej Wołkowyskiej z Myśliwską oraz wykonanie ostatniej warstwy nawierzchni jezdni. Przeprowadzenie tych prac planowane jest na wiosnę 2019 roku. Na odcinku od mostu nad Potokiem Siedleckim do skrzyżowania z ul. Kartuską, gdzie widać już podbudowę jezdni i krawężniki, obecnie prowadzone są prace brukarskie i humusowanie wysokich skarp wraz umocnieniami w celu zabezpieczenia przed warunkami zimowymi. Z kolei w rejonie skrzyżowania ulic Jabłoniowej i Warszawskiej (tu będzie pętla tramwajowa) ekipy budowlane koncentrują się na sieciach uzbrojenia podziemnego. Niebawem rozpoczną się prace przy budowie drogi. 7.12.2018 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
Lech Wałęsa ma przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za swoje wypowiedzi i wpisy na Facebooku. Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku nie jest prawomocny. – Po rozpoznaniu 22 listopada na rozprawie sprawy z powództwa Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Lechowi Wałęsie o ochronę dóbr osobistych i zapłatę nakazuję złożenie oświadczenia następującej treści: "Przepraszam pana Jarosława Kaczyńskiego za to, że w moich wypowiedziach publicznych w okresie od kwietnia 2015 roku do maja 2017 roku sformułowałem wobec niego zarzuty, że Jarosław Kaczyński, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych panujących podczas lotu polskiej delegacji do Smoleńska, wydał polecenie nakazania lądowania samolotu, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku, a swoimi późniejszymi działaniami zmierzał do przerzucenia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską na inne osoby. Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego. Lech Wałęsa" – poinformowała sędzia Weronika Klawonn. Były prezydent RP ma wydać także drugie oświadczenie o treści: "Przepraszam pana Jarosława Kaczyńskiego za to, że w moich wpisach na portalu społecznościowym Facebook w sierpniu 2016 roku sformułowałem zarzuty, że Lech Kaczyński podczas lotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku i jest smoleńskim mordercą 95 niewinnych osób. Tymi słowami naruszyłem uczucia pana Jarosława Kaczyńskiego związane z osobą jego zmarłego brata”. Oba oświadczenia mają być wydane na portalu społecznościowym na profilu Lecha Wałęsy, w radiu oraz jednym z tygodników. Wałęsa ma również wysłać odręcznie napisany lub wydrukowany i odręcznie podpisany list z przeprosinami do Jarosława Kaczyńskiego. Sąd oddalił powództwo w pozostałym zakresie, czyli wypowiedzi dotyczącej sprawy TW Bolka oraz sugerowania choroby psychicznej. Sąd oddalił też roszczenie o wpłatę 30 tysięcy złotych na cele społeczne. – Wolność debaty publicznej stanowi jeden z istotnych fundamentów państwa prawa (...) Ale wolność słowa nie jest wolnością absolutną. Jedną z jej granic jest ochrona dobrego imienia innych osób i ich godności - wyjaśniała w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Weronika Klawonn. Jarosław Kaczyński i Lech Wałęsa nie pojawili się dziś w sądzie. 6.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

PROCES KACZYŃSKI – WAŁĘSA ODROCZONY

KACZYŃSKI – WAŁĘSA PRZED GDAŃSKIM SĄDEM
Minionej nocy w Gdańsku ochlapano czerwoną farbą pomnik księdza Henryka Jankowskiego. Na skwerze imienia dawnego kapelana Solidarności przy ul. Stolarskiej rano pojawiła się policja. Trwają oględziny miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze sprawdzają, czy w okolicach monumentu znajduje się monitoring. Sprawca bądź sprawcy będą ścigani z urzędu. Za znieważenie pomnika lub innego miejsca publicznego urządzonego w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności. Kilka dni temu w magazynie „Duży Format” („Gazeta Wyborcza”) ukazał się reportaż ujawniający, że ksiądz Jankowski przez lata moletował nieletnich. Zmarły w 2010 roku kapłan miał też przyczynić się do samobójczej śmierci nastolatki. – Jeżeli fakty, które zostały podane, okażą się prawdziwe, a są pod nazwiskiem, są relacje konkretnych ofiar, świadków, to powinniśmy zacząć procedurę, aby skwer, honorowe obywatelstwo i pomnik księdzu prałatowi w Gdańsku odebrać – przyznał w rozmowie TVN 24 Piotr Borawski, szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej. Radni Gdańska mają o tym rozmawiać na sesji, która odbędzie się 11 grudnia. 6.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Na Długim Targu przy studni Neptuna rozbłysła w środowy wieczór 17-metrowa choinka. To widomy znak, że do Gdańska przypłynął Święty Mikołaj. Na ten moment czekały tu tysiące mieszkańców. Tłum wiwatowały na cześć najhojniejszego ze świętych już od chwili, kiedy na Motławie rozświetlonej świątecznymi iluminacjami pojawiła się Mikołajowa łódź. Najważniejszy pasażer dotarł aż do Krowiego Mostu. – Bardzo się cieszę, że mogłem przypłynąć do was, a nie przyjechać, bo moje renifery na takich trasach bardzo ścierają sobie kopyta. Statek, to najlepszy środek transportu – mówił Święty Mikołaj. Z nabrzeża ruszył wkrótce Mikołajowy orszak tworzony przez artystów Teatru Feta. Szli w nim aktorzy na szczudłach, efly i aniołowie. Na czele pochodu stanęła Pstrong Orkiestra, która poprowadziła wszystkich w stronę sceny znajdującej się przy fontannie Neptuna. Zmęczonemu po podróży Mikołajowi zaproponowano przejażdżkę zabytkowym samochodem. Gdy wszyscy dotarli już w okolicę sceny, zgromadzonych uroczyście powitała wiceprezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. – To już 29. raz, gdy organizujemy Gdańską Choinkę. Bardzo wam wszystkim dziękuję, że tu jesteście – mówiła Dulkiewicz. Czas zebranym umilały artystyczne występy w wykonaniu zespołów dziecięcych z Pałacu Młodzieży oraz zespołu Mamadoo. Zanim na 17-metrowej choince rozbłysły tysiące lampek, przedstawiciele Fundacji Gdańskiej Choinki wręczyli Lwy – nagrody w konkursie na najpiękniejszą ozdobę wykonaną przez dzieci.
Tradycja zapalania światełek na drzewku bożonarodzeniowym ustawionym w centrum Gdańska narodziła się w 1989 roku. Od 19 lat imprezę plenerową, która na stałe zapisała się w świątecznym kalendarium miasta, organizują wspólnie Fundacja Choinki Gdańskiej oraz Klub Plama Gdański Archipelag Kultury. Miejska choinka – nazywana też Choinką Młodych Gdańszczan (autorów prac zdobiących drzewko) – będzie nam świecić do święta Trzech Króli. 5.12.2018 /fot. Anna Rezulak / KFP
„Protestujemy przeciwko decyzji, którą oceniamy jako podjętą na poziomie lokalnych struktur partyjnych i niemającą nic wspólnego z kwestiami merytorycznymi czy postawą etyczną”. Już 1740 podpisów widnieje pod petycją słuchaczek i słuchaczy Radia Gdańsk wyrażających stanowczy sprzeciw wobec zamiaru zwolnienia przez prezesa rozgłośni Dariusza Wasielewskiego dwojga znanych dziennikarzy Agnieszki Michajłow i Jacka Naliwajka. Apel adresowany jest do premiera Mateusza Morawieckiego oraz członków Rady Mediów Narodowych. Akcja zbierania podpisów trwa na łamach portalu naszademokracja.pl. W środowy wieczór protest w obronie niezależności dziennikarzy zorganizowali przed siedzibą Radia Gdańsk członkowie pomorskiego KOD. – Jesteśmy tu po to, żeby publiczne Radio Gdańsk pozostało publicznym, a nie partyjnym. Tym protestem chcemy wyznaczyć nową ścieżkę. Jako społeczeństwo chcemy, żeby media były apolityczne – przekonywała Anita Czarniecka, współorganizatorka manifestacji. Przed gmachem RG zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Wśród nich byli m.in. przedstawiciele KOD, Trójmiejskiej Akcji Kobiecej i stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. Na ogrodzeniu okalającym teren rozgłośni pojawił się transparent z hasłem „Wolne media, halo halo, tu słuchacze", a na chodniku radiomagnetofon z tabliczką "Zepsute Radio Gdańsk". Jeszcze przed rozpoczęciem protestu publicznie głos zabrali – po raz pierwszy od chwili, kiedy przed kilkoma dniami media obiegła informacja o planowanych zwolnieniach – Agnieszka Michajłow i Jacek Naliwajek. Oboje przyznają, iż nie spodziewali się, że ich losy, ale też losy dziennikarstwa i Radia Gdańsk poruszą tak wielu słuchaczy. – Wiedzieliśmy, że nie podobamy się politykom, zawsze tak było, okres dobrej zmiany przyniósł naciski na nasze zwolnienie. Ale że będzie nas zwalniał dziennikarz, członek Solidarności, z którym w latach 2006- 2011 budowaliśmy dobre radio, to trudne do uwierzenia i do zaakceptowania. Kochałam tę pracę, byłam dumna z pracy w Radiu Gdańsk. Podobnie Jacek Naliwajek. Tym bardziej smutne jest to, w jakich okolicznościach i w jakiej formie firma chce się nas pozbyć. Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję. Wasze wsparcie daje siłę – napisała na swoim profilu facebookowym w środowe popołudnie Agnieszka Michajłow. 5.12.2018 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
W Gdyni po raz trzeci obradowała nowo wybrana Rada Miasta. Środową sesję wypełniły m.in. dyskusje i głosowania nad uchwałami zmieniającymi uchwały w sprawach budżetu miasta na 2018 rok oraz Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2018-2033. Powodem zmniejszenia o ponad 50 mln zł tegorocznych wydatków i dochodów były przede wszystkim zaplanowane inwestycje wspomagane środkami unijnymi, które nie mogą doczekać się realizacji. Chodzi m.in. o budowę węzłów integracyjnych Chylonia i Karwiny oraz całorocznego lodowiska przy ul. Morskiej. – Z ubolewaniem odnotowujemy fakt, że w głównej mierze to inwestycje są tymi wydatkami, które się nie powiodą już w bieżącym roku. Liczymy na to, że przyszły będzie łaskawszy dla samorządów, że oferty wykonawców nie będą aż tak przeszacowane, choć to by oznaczało, że w gospodarce jest gorzej, więc nie wiem, czego tu sobie życzyć (...) Oby przyszły rok był już ostatnim, w którym ta pozycja [lodowisko – przyp. red.] znajduje się w budżecie i ostatnim, w którym chwalimy się tym, że uda się to zrealizować – komentował proponowane zmiany radny Tadeusz Szemiot (Koalicja Obywatelska). – Sytuacja na rynku wykonawczym jest dramatyczna. Nie stać nas na tak drogie inwestycje w tej chwili... choć za chwilę będę państwa prosił, żeby te zadania zostały wpisane w do WPF z intencją zrealizowania w najbliższych latach – dodawał skarbnik miasta prof. Krzysztof Szałucki. Uchwała zmieniająca budżet miasta w 2018 r. została przyjęta przez radę 20 głosami. Pięciu radnych było przeciwko zmianie. Za uchwałą zmieniającą Wieloletnią Prognozę Finansową na lata 2018-2033 zagłosowało 19 radnych. Pięciu zagłosowało przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.Zmian nie poparli radni Prawa i Sprawiedliwości. – Mamy dzisiaj do czynienia z pewną próbą przypudrowania rzeczywistości, żeby nie powiedzieć zaklinania. Budżet nie został wykonany w najbardziej newralgicznych punktach tej sfery życia miasta (…) Chcemy powiedzieć mieszkańcom, że wszystko jest ok, a tak naprawdę jest zgoła inaczej. Będziemy opowiadać się za nieprzyjęciem zmian – zapowiedział przed głosowaniem radny Marek Dudziński (PiS). 5.12.2018 / fot. Anna Bobrowska / KFP
W Parku Oliwskim rozbłysły w sobotni wieczór świąteczne iluminacje. Za ich sprawą miejsce to należy w sezonie zimowym do najchętniej odwiedzanych w Gdańsku. W zmienionej w ubiegłym roku morskiej aranżacji prezentują się równie zachwycająco jak te z premiery w 2016 roku. Największe wrażenie na widzach robią wyczarowane światłem XVII-wieczne galeony pływające po parkowym stawie oraz wysokie na 12 metrów kurtyny świetlne zainstalowane po obu stronach alei lipowej, a o uśmiech przyprawia przechodniów i kierowców zapraszający do parku napis Gdańsk z czerwonym sercem. Przy głównej, rozświetlonej bramie ponownie wita nas fantazyjna choinka z życzeniami Wesołych Świąt. Efektowne zdobienie zyskało też wejście przy ulicy Cystersów. Podobnie jak w ubiegłym roku dekoracje zostały rozmieszczone w najbliższym sąsiedztwie asfaltowych ścieżek i najbardziej uczęszczanych, utwardzonych alejek, a wszystko to w trosce o stan parkowej zieleni. Z tego też powodu ledowych figur czy rozświetlonej roślinności nie zobaczymy w tzw. salonie ogrodowym przed Pałacem Opatów. Bogatych zdobień nie brakuje za to w ogólnodostępnych, sąsiadujących z parkiem ogrodach na terenie dawnego Folwarku Saltzmana należących do Korporacji Budowlanej Doraco. Świąteczne iluminacje w Oliwie będzie można podziwiać do 6 lutego. W dni powszednie ogrody mienią się światłami od godz. 18 do 22, w soboty, niedziele i święta (25 i 26 grudnia) od 16 do 22, a 24 grudnia w godz. 16-2. 2.12.2018 / fot. Anna Rezulak / KFP
Orunia, Chełm i Siedlce doczekały się. O powojennych losach trzech południowych dzielnic Gdańska zaklętych w fotografiach Zbigniewa i Macieja Kosycarzy, ojca i syna, opowiada najnowszy, już trzynasty album z serii „Niezwykłe zwykłe zdjęcia”. Premiera książki sygnowanej „Fot. Kosycarz” przyciągnęła w sobotę do Centrum Handlowego Manhattan tłumy miłośników historii miasta. Na drugą część promocyjnego spotkania wydawca Maciej Kosycarz zaprasza w niedzielę od godziny 12 do 17. – Życie codzienne, komunikacja miejska, moda, wydarzenia, znani i nieznani ludzie, sklepy, rozrywka i zabawa, domy, których już nie ma. Zdjęcia wraz z obszernymi opisami Oruni, Chełma i Siedlec to kolejna fotograficzna wędrówka przez wspomnienia i historię. Niejeden obraz zadziwi i przypomni coś, co zatarł czas. Bo taka jest właśnie magia fotografii – mówi autor albumu. Jednym z najważniejszych jego gości był w sobotę gdańszczanin Damian Naskręt, który już tradycyjnie jako pierwszy ustawił się w ogonku po książkę z dedykacją i autografem. – Kiedyś przyszedł na premierę zaczynającą się w południe już o godzinie 8. Pojechał też za mną na promocję albumu do Żukowa. Zawsze i wszędzie jest przez nas ciepło witany – mówi Maciej Kosycarz. Pierwsze egzemplarze albumu ze skarbami odnalezionymi na Oruni, Chełmie i Siedlcach trafiły m.in. także do rąk wicemarszałka pomorskiego Wiesława Byczkowskiego, aktora Teatru Wybrzeże Jarosława Tyrańskiego, społecznika i idealisty Piotra Wróblewskiego, córki byłego prezydenta RP Lecha Wałęsy (tradycyjnie obecnego na kartach albumów „Niezwykłe zwykłe zdjęcia”) – Magdaleny Wałęsy, dziennikarz Marka Wałuszki, radnego Lecha Kaźmierczaka oraz wielkiego znawcy Oruni Christiana Sampa. 1.12.2016 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
  • aktualnych propozycji: 11476
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2019 KFP